Asertywność życiowa kluczem do asertywności w pracy

Asertywność życiowa kluczem do asertywności w pracy Image courtesy of by renjith krishnan/FreeDigitalPhotos.net

W pracy można korzystać z nabytej, wyćwiczonej asertywności. A tę trenować można w życiu pozapracowym tzw. codziennym lub na specjalnych warsztatach z asertywności.

Trzy przykłady, trzy scenki z życia codziennego. Jeśli umiesz w nich skutecznie ochronić swoją godność, dasz sobie też radę w pracy – gdy wredny dyrektor zrobi ci jakieś drobne lub całkiem poważne świństwo.
Dlaczego nie odwrotnie? Bo w pracy nie mamy możliwości testowania różnych zachowań. Za dużo osób nas zna, zbyt łatwo można się narazić.

A teraz scenki

Scenka pierwsza:
Jedziesz autobusem. Naciskasz przycisk na żądanie, a kierowca przejeżdża obok przystanku i nawet nie zwalnia. Co robisz?

Jeśli w tej sytuacji zachowasz się asertywnie, poradzisz sobie np. wtedy, gdy w biurze życzliwy kolega położy ci na biurko projekt do zrobienia, a ty nie masz ochoty za niego pracować.

Scenka druga:
Stary jak historia komunikacji miejskiej dylemat siedzieć/ustąpić miejsce w autobusie lub tramwaju, ale nie zastanawiamy się teraz nad wyższością jednej lub drugiej opcji. Niezależnie bowiem od twojej reakcji możesz doświadczyć napastliwej reakcji starszych ludzi. Tak, mimo że ustąpisz miejsce, możesz zostać nazwany "gówniarzem", "chamem" lub "wieśniakiem". Co zrobisz, gdy usłyszysz taki epitet pod swoim adresem?

Podobne artykuły:


Jeśli w tej sytuacji uda ci się obronić własną godność, poradzisz sobie np. wtedy, gdy twój przełożony wpadnie ni stąd, ni zowąd, zrówna cię z ziemią i wyjdzie z pokoju.
 
Scenka trzecia:
Restauracja lub bar lub kawiarnia lub McDonald’s. Przy jednym ze stolików siedzi niepełnosprawna kobieta. Kule, które pomagają jej poruszać się, leżą na podłodze w taki sposób, że uchwyt/oparcie jednej z nich tarasuje przejście. Klienci, którzy przechodzą obok tego stolika, potykają się o kule. Co zrobisz, jeśli wiesz że będziesz przechodzić obok tego stolika?

Jeśli uda ci się zachować z klasą, poradzisz sobie w sytuacji, gdy pracownik z innego piętra stanie przy jedynej drukarce na twoim piętrze i będzie kserował setki stron.

Zastanów się chwilę jaka byłaby twoja reakcja w powyższych scenkach. Może kiedyś ci się już zdarzyła. Może zdarzyła się komuś w twoim towarzystwie, a może po prostu ktoś jechał twoim autobusem lub siedział w twojej restauracji.

Chwilę…

A teraz pokażę ci jak można znaleźć asertywnie rozwiązanie w drugiej scence, tej najbardziej emocjonalnej i często występującej w praktyce biurowej - kiedy spadają na ciebie wyzwiska (uwaga: nie ma zasłużonych wyzwisk). Rozwiązania dla pierwszej scenki (autobus na żądanie) i trzeciej scenki (niepełnosprawna kobieta z kulami) znajdziesz na moim blogu www.bartlomiej-stolarczyk.blogspot.com.

Po pierwsze, możesz zachować się biernie - okażesz swój szacunek (lub raczej służalczość) do innych, ale i stracisz szacunek do siebie w tej sytuacji. Możesz bowiem udać, że nie słyszysz wyzwiska. Niby zyskasz trochę spokoju, jednak na pewno będzie się w tobie gotowało. Będziesz czuć złość nie tylko w stosunku do osoby która cię obraziła, ale i w stosunku do siebie - właśnie za taką bierną reakcję. "Przecież można było zachować się inaczej" albo częstsze "co za idiota/idiotka ze mnie, że tak po mnie pojechali". Możesz też się zapętlić w pytanie "Jakim prawem ktoś mógł mnie tak nazwać?" - zapętlić, bo nawet jeśli uzyskasz odpowiedź, to nic ci ona nie da. Nie cofnie słów, ani nie zrównoważy ich czymś pozytywnym.

Podobne artykuły:


Po drugie, możesz uznać słowny atak za wystarczający powód, żeby bardziej energicznie zadbać o swoje prawa. Wręcz za wszelką cenę. Możesz więc agresywnie powiedzieć co myślisz o takim zachowaniu, możesz zrewanżować się rozmówcy "chamem", a nawet pójść jeszcze dalej w wyzwisku. Wybierając tę strategię zadbasz na pewno o swoje prawa, tyle że z praktyki wynika, że tak agresywnie potraktowani ludzie przestają w ogóle myśleć. Jeśli chcesz doprowadzić do pyskówki, a może i przepychanki, to tak - proszę bardzo. Ale jeśli nie zależy ci na wszczynaniu ogólno autobusowego zamieszania, lepiej zareagować inaczej.

Po trzecie, możesz w trosce o swoje prawa wykorzystać do tego innych. Możesz zachować się manipulacyjnie, na głos komentując zachowanie "napastnika" albo reakcję współpasażerów - "słyszeli Państwo?", "ciekawe czy do syna/córki też się tak zwraca w domu?". Co się stanie potem, zależy od tego kim są Twoi współpasażerowie. Nawet jeśli staną po twojej stronie, w autobusie rozpęta się prawdziwa burza w emocjami.

I wreszcie wyjście numer cztery - reakcja asertywna. Zadbasz o swoje prawa, a przy tym pokażesz swoją klasę jako człowiek.

Bartłomiej Stolarczyk Bartłomiej - Stolarczyk.pl