Chcesz wdrażać nowości? Zobacz, jak robić to skutecznie

Chcesz wdrażać nowości? Zobacz, jak robić to skutecznie © peshkova - Fotolia.com

Masz wrażenie, że wszyscy w twojej organizacji wdrażają fajne pomysły, a tymczasem twoi szefowie kręcą nosem? Co rusz trafiasz na genialne rozwiązania, ale nic z tego nie wychodzi? Mam ważną wiadomość: to może być twoja wina.

Nie przerażaj się, ani tym bardziej nie obrażaj. Prawdopodobnie cierpisz na przypadłość, która dotyka wielu ludzi na całym świecie. Jest to zespół cech, które często skutecznie utrudniają ci wdrażanie swoich pomysłów. To nie jest kwestia słomianego zapału czy małej siły przebicia. Po prostu jesteś zbyt kreatywny.

Może w twoim przypadku diagnoza jest źle postawiona, ale ja spotykam w swoim życiu zawodowym całe tłumy fajnych ludzi, którzy narzekają, że nie potrafią zmienić świata wokół siebie mimo, że mają świetne pomysły, a tymczasem innym przychodzi to dużo łatwiej. A jeśli nie łatwiej, to przynajmniej przychodzi. Jedną z tych osób jeszcze do niedawna spotykałem regularnie co najmniej dwa razy dziennie, gdy spoglądała na mnie z lustra.

Co za dużo, to nie zdrowo

Jako osoba kreatywna masz masę pomysłów i to jest pierwszy problem. Trudno ci się skupić na jednym i być konsekwentnym. Dziś piszesz bloga, jutro zakładasz kanał na YouTube, pojutrze projektujesz MOOC, a dzień później wiesz już, że czas spróbować swoich sił w webinariach. Po tygodniu okazuje się, że w zasadzie nie robisz nic. Znasz to?

Problem rośnie do niebezpiecznych rozmiarów, gdy sytuacja zaczyna dotyczyć życia zawodowego. Powinieneś rozwijać swój biznes także na polu kompetencji twoich i twoich pracowników czy współpracowników. Coraz częściej również klientów i kooperantów. Wiedza i umiejętności, które dzielicie są przecież skarbem.

Dodatkowo, jeśli interesujesz się naszą koncepcją Smart Learning, to odkryłeś już, że składa się ona z kilkunastu narzędzi. Nie da się przecież wszystkiego „ugryźć” na raz. Co zatem zrobić, żeby próbując nie polec? Jak znaleźć motywację i umiejętności, aby przekonać siebie i swoje otoczenie do zmian? Nie byłbym sobą, gdybym nie pomógł ci w tym. No więc przejdźmy tę drogę razem.

Geneza trudności

efekty a wysiłek nf.pl

Po pierwsze, każdy, kto mierzy się z nowym pomysłem i próbuje go wcielić w życie wpada w coś, co Seth Godin nazywa „the dip” – spadkiem, obniżeniem, dołkiem. Jako osoba skłonna do odchodzenia od swoich pomysłów i zdradzania ich na rzecz nowych jesteś szczególnie narażony na to zjawisko. Na czym ono polega?

Początkowo odnosisz duże i mierzalne sukcesy we wdrażaniu swojego pomysłu. Po jakimś czasie jednak jest coraz trudniej i wpadasz w dołek w których trud włożonej pracy nie przekłada się już tak łatwo na rezultat. A przynajmniej coraz trudniej dostrzec ci progres i łatwiej popadasz w znużenie. Chodzi oczywiście o to, aby jak najszybciej i jak najskuteczniej to zjawisko pokonać.

Podobne artykuły:

Temat można rozgryzać na milion sposobów, ale jednym z najskuteczniejszym jest uświadomienie sobie co staje ci na drodze, aby osiągnąć sukces. Ja często zastanawiam się nad tym nie tylko w imieniu własnym, ale także w imieniu klientów. Jest dla mnie celem nadrzędnym, aby Smart Learning działał. Muszę więc dosięgnąć celu, ale nie mogę tego zrobić ani za ciebie, ani za swoich klientów.

Co staje nam na drodze

Jest pięć głównych czynników (tutaj znowu powołuję się na Setha Godina). Oto one.

Twoje starania nie odnoszą spektakularnych sukcesów ponieważ:

  • zaczyna ci brakować czasu,
  • zaczyna ci brakować pieniędzy,
  • zaczynasz się bać,
  • tak naprawdę wcale ci nie zależało,
  • uświadamiasz sobie, że gra nie była warta świeczki.

Przy czym pamiętać musisz, że twoja psychika będzie często szukała drogi na skróty i wytłumaczenia sobie trudność. Dlatego powyższa lista często zadziała przeciwko tobie, np. z łatwością przekonasz sam siebie, że nie masz wystarczającego budżetu lub, że inwestycja nie była potrzebna, nawet jeśli nie zrobiłeś nic, aby to sprawdzić.

To kolejna z rzeczy w tym tekście, która ma wydźwięk negatywny. Jeśli więc dotrwałeś aż tutaj, to mam dobrą wiadomość: koniec wiwisekcji i marudzenia. Teraz stawiamy na rozwiązania!

5 kroków do sukcesu

Postaw sobie odpowiedni cel

Najlepiej odpowiednio duży, żeby ci się chciało i żebyś nie marudził po paru tygodniach, że w sumie to nie było warto. Duże cele wymagają dużych poświęceń, dlatego trudniej je porzucić. Może się to wydawać nielogiczne, ale to prawda. Znacznie łatwiej jest się poddać, gdy nie ma określonego celu, bo konsekwencje takiej decyzji również są nieokreślone. Można więc udawać, że sprawy nie było.

W tym przypadku może się oczywiście przydać S.M.A.R.T., czyli znana, choć wymagająca metoda odpowiedniego wyznaczania kryteriów dla swoich celów.

Otaczaj się ludźmi o podobnych problemach

Najgorsze jest poczucie, że jesteś na polu walki sam i nikomu oprócz ciebie nie zależy na osiągnięciu celu. Jasne, otaczający cię ludzie często odgrywają rolę zaangażowanych, ale wiąże się to z korporacyjnymi prawami przetrwania, lizusostwem czy sympatią do ciebie (ale nie do twoich pomysłów). Masz więc wokół siebie zarówno osoby nastawione pozytywnie, jak i negatywnie, ale niewiele szczerze zaangażowanych.

Chcesz to odmienić? Zobacz w jaki sposób powstają kluby biegaczy i nordic walkerów. Są to ludzie, którzy robią te dziwne czynności razem. Niby nic, ale gdy dzwoni budzik piątej rano, a ty uświadamiasz sobie, że twój kumpel już czeka na ciebie pod klatką, bo dziś przed pracą przebiegniecie razem „piątkę”, to wstajesz. Klniesz na cały świat i wstajesz. A gdy już wstaniesz, to nie ma lepszego uczucia, niż silna świadomość, że dałeś radę. Że razem daliście radę.

Tak więc jeszcze raz: otaczaj się ludźmi, którym zależy. A zależy tylko tym, którzy mają takie same problemy.

Zaplanuj wszystko

Brak planowania jest wygodny, bo porzucone „taski” i zawalone terminy nie powodują bólu sumienia. Jednak do niczego to nie prowadzi. Podziel swoje zadania na konkretne działania, zaplanuj je w czasie i skup się tylko na tym celu. Serio, twoja praca polega właśnie na realizacji zaplanowanych wcześniej zadań, nawet jeśli masz wrażenie, że twój szef tego nie rozumie.

Są firmy, gdzie planowanie czasu jest podstawą wydajności i od nich można się sporo nauczyć. Ja nauczyłem się m.in. tego, że w moim modelu pracy nie warto planować więcej, niż pięć godzin dziennie. Pozostały czas przeznaczam na rzeczy nieprzewidziane. Nie mogę więc planować więcej, bo każdy porzucony „task” to później wyrzut sumienia.

Podobne artykuły:

Planując, dzielisz trudno strawną potrawę na mniejsze kęsy, dzięki czemu jesteś w stanie lepiej podjąć wyzwanie, które na początku wydawać się może „czarną magią”. Łatwiej ci też będzie znaleźć odpowiednie osoby, które ci pomogą. Chcesz wydać książkę? Nie musisz mieć w zespole nikogo, kto zna się na wydawaniu książek. Łatwiej znajdziesz kolegę, który potrafi obsłużyć InDesign i koleżankę, która wie jak zarejestrować numer ISBN. No i wreszcie przyda się kolega po polonistce.

Naucz innych

Znasz pewnie teorię wg której skuteczność uczenia się jest zależna od interakcji z wiedzą. Przypomnę jednak:

  • 5 proc. zapamiętujesz dzięki słuchaniu,
  • 10 proc. zapamiętujesz dzięki czytaniu,
  • 20 proc. zapamiętujesz dzięki oglądaniu,
  • 30 proc. zapamiętujesz dzięki demonstrowaniu,
  • 50 proc. zapamiętujesz dzięki dyskutowaniu,
  • 75 proc. zapamiętujesz dzięki wykonywaniu,
  • 90 proc. zapamiętujesz dzięki uczeniu innych.

Jeśli zarazisz swoim pomysłem całkiem nowe osoby i pokażesz im jak samodzielnie mogą go wykorzystać, to pomogą tobie w realizacji celu, a do tego staną się twoimi ambasadorami „wyżej”. Pomyśl o tym w kategoriach Pareto: 20 proc. współpracowników, do których zwrócisz się z prośbą o pomoc wykona dla ciebie 80 proc. pracy. Jeśli odpowiednio wcześnie ich zidentyfikujesz, sukces będzie gwarantowany.

Nagródź się

Dobrze przeczytałeś. Wymyśl sobie jakąś fajną nagrodę, o którą warto walczyć po godzinach i w weekendy. Ośmiogodzinny dzień pracy to przecież i tak mit dla osoby tak kreatywnej. A skoro naruszasz work-life ballance to rób to po coś więcej, niż praca. Bądź egoistą i przyznaj sobie nagrodę. A później o nią walcz. Jeśli przyjdą trudności (a przyjdą) możesz zastosować stary trik scenarzystów filmów akcji: podnieś stawkę. W finalnych scenach „Zabójczej broni” nie chodzi już tylko o złapanie bossa narkotykowego. Scenarzysta podniósł stawkę, gdy antagoniści porwali córkę jednego z bohaterów.

Czy te pięć wskazówek pomoże? Mam nadzieję, że łatwiej będzie ci wprowadzać innowacje w swojej firmie lub choćby w obrębie własnego biurka. Zmiana to długi proces i często zapominamy, jak wiele wysiłku trzeba, aby zacząć, kontynuować i skończyć.

Smart Learning (UX Response Sp. z o.o.) Piotr Maczuga