Czy istnieje życie bez stresu?

Czy istnieje życie bez stresu? wira-usaha-mandiri.blogspot.com -

Stres jest odczuciem, które towarzyszy nam od zawsze. Jednak, czy istniej złoty środek na walkę z nim?

Czy życie bez stresu jest możliwe? "Bez stresu nie byłoby życia" powiedział Hans Selye, który we wczesnych latach siedemdziesiątych wprowadził pojęcie stresu. Zgodnie z definicją Selye'a stres to "niespecyficzna reakcja organizmu na wymagającą sytuację". Niespecyficzna, to znaczy różna od, np. specyficznej reakcji odruchu kolanowego; odruch ten powoduje mimowolne wyprostowanie nogi w kolanie po lekkim uderzeniu poniżej rzepki. Reakcja stresowa ma inny charakter; obejmuje cały organizm. Polega na szybkim przestrojeniu organizmu, przygotowaniu go do działania. Powoduje zmiany we wszystkich organach i układach ciała, a także w świadomości. 

Zmiany zachodzą w pierwszym rzędzie w układzie nerwowym, skąd natychmiast rozprzestrzeniają się na układu hormonalny i krwionośny. Uruchamiają źródła biochemicznej energii, pobudzają organy niezbędne do działania (np. serce, płuca, mięśnie długie), a zmniejszają aktywność organów chwilowo nie potrzebnych (np. układu trawiennego). Przestrojony w ten sposób organizm może natychmiast podjąć działanie.

W dalekiej przeszłości, u człowieka reakcja na stres najczęściej wymagała walki lub ucieczki, w każdym razie krótkiej, intensywnej aktywności, po której prawie zawsze następowało zwolnienie i odprężenie, choćby przez krótki czas, do następnego wyzwania. Dziś tak właśnie żyją zwierzęta.

Stres towarzyszy człowiekowi


Nasze zwierzęce dziedzictwo ciągle jeszcze jest w nas obecne i już w nas pozostanie. Opisany sposób reagowania powstał na drodze ewolucji ciągnącej się miliony lat i dostosowującej naszych przodków do przetrwania w określonych warunkach.

Potem nastąpiły gwałtowne zmiany. W ciągu tysięcy lat powstało cały szereg cywilizacji, z których każda kolejna odsuwała się coraz dalej i dalej od zwierzęcego dziedzictwa. Wreszcie przyśpieszające na każdym zakręcie zmiany przyniosły w rezultacie naszą, zachodnią kulturę, która zapomniała praktycznie o swoim dziedzictwie. Współczesne życie wymaga zupełnie innego dostosowania. Jednak nasze ciała i wszystkie neurohormonalne mechanizmy pozostały bez zmian i reagują na wyzwanie dokładnie tak, jak przed kilkoma milionami lat. I w tym jest właśnie problem.

Współczesny stres ma zupełnie inny charakter. Na co dzień nie zagraża już nam namacalne, fizyczne niebezpieczeństwo, takie jak, np. zęby drapieżnika, jad węża, najazd wrogiego plemienia, czy śmierć głodowa. Jesteśmy w miarę bezpieczni. Mamy co jeść i gdzie się schronić, nasze podstawowe potrzeby są zaspokojone.

Stres tworzą ludzie



Co zatem powoduje, że nasze ciała reagują na najmniejsze zagrożenie tak, jak nasi przodkowie reagowali na śmiertelne niebezpieczeństwo? Nasze myśli i wyobrażenia są jak szkło powiększające - zniekształcają rozmiar zagrożenia. Darzą nas obrazami tego, co się może wydarzyć.

"Mogą mnie zwolnić z pracy" - to dziś prawdopodobnie najpopularniejsze negatywne oczekiwanie. "Spóźnię się!" - alarmuje myśl wstrzykując dawkę adrenaliny w nasze żyły, uniemożliwiając całkowite rozładowanie akumulującego się już od kilku dni stresu.

Myśli te i wyobrażenia podsycane są z jednej strony naszym dziedzictwem, kolektywną pamięcią tego, że życie ludzkie przez wiele milionów lat był nader kruche, a nieszczęścia, które na ludzi spadały - nieprzeliczone. Z drugiej strony wystawia nas na stres nasza szczególna sytuacja - utrata oparcia w macierzystej naturze i w długiej tradycji kultury danego społeczeństwa. Coraz szybciej postępujące zmiany wymagające stałego dostrajania się, zmiany trybu życia. Niewiele pozostaje poza zasięgiem zmian, nic nas nie ugruntowuje, nie stabilizuje.

Dzisiejsze zmiany są bez precedensu w historii. To one właśnie jawią się nam jako stres, pozbawiają nas bowiem oparcia, czegoś przewidywalnego, na czym można by oprzeć przewidywania i plany. W sytuacji, kiedy nie wiadomo, co będzie jutro, pędzimy do przodu konkurując z wszystkimi, starając się chwytać ile można na zapas z obawy, że jutro źródło tego, co nas dzisiaj żywi (np. kariera zawodowa) może zniknąć.

I tu nasz umysł oddaje nam lwią przysługę, starając się przewidzieć to, co jest nieprzewidywalne, znaleźć rozwiązanie tam, gdzie wszystko się zmienia i ukazując nam potencjalnie groźne rezultaty zmian, zanim one nastąpią. Mobilizuje nas do coraz większego wysiłku, ale na próżno; mobilizacja taka nie jest bowiem w stanie przywrócić nam zaufania do życia i poczucia bezpieczeństwa; wprost przeciwnie, przyczynia się do poczucia zagrożenia i niepewności. A w międzyczasie co raz ktoś odpada z naszego grona porażony chorobą spowodowaną przez chroniczny stres.

Konsekwencje stresu



Istnieje skala intensywności stresu oparta na pojęciu stresorów, czyli sytuacji stresujących. Za poziom odniesienia (umownie 100 punktów) przyjęto stres związany ze śmiercią współmałżonka. W stosunku do tego poziomu odniesienia określono siłę innych stresorów. I tak, rozwód powoduje stres o sile 75 punktów, zawarcie małżeństwa 50, zajście w ciążę 40. (Tak, pozytywne wydarzenia bywają również bardzo stresujące!) Utrata pracy kosztuje nas 47 punktów, przejście na emeryturę 45, konflikt z szefem 23, itd.

Wiadomo, że skutki stresu z różnych źródeł (np. rodzina i praca) dodają się do siebie. Wiadomo również, że stres akumuluje się w czasie. Jeżeli pomiędzy jedną sytuacją stresującą a następną nie nastąpi dostatecznie długa przerwa, stres nakłada się na stres. Ma to daleko idące konsekwencje. Stwierdzono, że osoby, poddane działaniu stresu o łącznej wartości 300 punktów w ciągu jednego roku, często zapadają na ciężką chorobę lub depresję z prawdopodobieństwem 80%. Jeżeli suma stresu wynosi 200 punktów to prawdopodobieństwo zachorowania jest nadal bardzo wysokie i wynosi 50%.

Wynika to z faktu, że najniebezpieczniejszy jest stres chroniczny. Stres chroniczny, to stres, który nigdy nie ustaje. Organizm jest stale zmobilizowany, umysł napięty, ciało gotowe do walki. Poziomy hormonów związanych ze stresem są nieprawidłowe, ciśnienie krwi za wysokie, skład chemiczny krwi zmieniony. Organizm nie może bez końca funkcjonować w taki sposób; nie został do tego "zaprojektowany". Po pewnym czasie siły życiowe wyczerpują się. Następuje stan adaptacji - walka o przetrwanie przy mocno zakłóconej równowadze organizmu. Na tym właśnie polega chroniczny stres.

Choroba wieńcowa serca to tylko jeden z rozlicznych skutków stresu, jednak często naświetlany ze względu na dramatyczne następstwa. Nieleczony chroniczny stres prowadzi do przedwczesnej śmierci. Dzieje się to najczęściej, choć nie wyłącznie, za sprawą zaatakowanego przez stres mięśnia sercowego.

Stresu nie wolno ignorować



Chroniczny stres może prowadzić do choroby wieńcowej. Podwyższa w sposób trwały ciśnienie krwi, które uszkadza ścianki naczyń wieńcowych, drobnych naczyń krwionośnych odżywiających mięsień sercowy. Jednocześnie wskutek zmian hormonalnych w krwi następuje odkładanie się złogów związków tłuszczowych na ściankach tych naczyń (miażdżyca). Całkowite zablokowanie naczyń wieńcowych to zawał serca, prowadzący do uszkodzenia lub obumarcia części mięśnia sercowego i często do śmierci. W łagodniejszej formie powoduje niedotlenienie mięśnia sercowego objawiające się silnym bólem w klatce piersiowej (dusznica).

Statystyki są alarmujące. W roku 2000 w Stanach Zjednoczonych choroba wieńcowa była najczęstszą przyczyną śmierci. Na zawał serca zachorowało 1,1 miliona osób (w przeciągu jednego roku!), z czego zmarło ponad pół miliona (44%). Szacuje się, że na dusznicę cierpi tam 6,6 miliona osób. 

Istnieje ścisła zależność pomiędzy szkodliwością stresu a naszą postawą psychiczną. Najjaskrawiej odzwierciedla to tzw. "osobowość typu A" - zespół cech psychofizycznych odpowiedzialnych za znaczny procent zawałów serca. Człowiek o osobowości typu A jest silnie ukierunkowany na współzawodnictwo, rzadko zadowolony z własnych osiągnięć, brak mu cierpliwości dla siebie i dla innych, stara się pracować perfekcyjnie, zawsze się śpieszy, "chwyta wiele srok za ogony", traktuje pracę jako miejsce wyżycia się albo jako ucieczkę od całej reszty życia. Co najgorsze, jest stale poirytowany, często czuje gniew; może być wybuchowy. Takie osoby bardzo często zapadają na zawał serca.  

Choć na pierwszy ogień idzie układ krwionośny, czasami zmiany dotyczą innych narządów (np. układu trawiennego - choroba wrzodowa). W gruncie rzeczy cierpi cały organizm, pogarsza się ogólny stan zdrowia i pojawia się szereg symptomów utrudniających normalne funkcjonowanie (np. bezsenność, depresja, pogorszenie pamięci).

Zagrożenie stresem wzrasta



Statystyki dotyczące powszechności stresu w miejscu pracy są równie alarmujące. Rzutują one na również na przyszłość.
Szerokie badania opinii pracowników wykonane w latach dziewięćdziesiątych w Stanach Zjednoczony przyniosły jednoznaczny wynik - powszechność i ostrość stresu w środowisku pracy rośnie. 40% ankietowanych stwierdziło, że ich praca jest bardzo, lub niezwykle, stresująca. 75% ankietowanych uważa, że obecne pokolenie pracowników jest w znacznie większym stopniu narażone na stres niż poprzednie pokolenia. 25 do 40% pracowników doświadcza "wypalenia się" w pracy, co tłumaczą stresem. Na chorobę 21-go wieku typuje się depresję, rezultat chronicznego stresu, która będzie nas kosztować więcej straconych dni pracy niż jakikolwiek inny czynnik.

Ile kosztuje stres?



Szacuje się, że w Stanach Zjednoczonych jest to suma rzędu 300 miliardów dolarów rocznie, albo 7500 dolarów na pracownika. Straty te uwzględniają wypłaty ubezpieczeniowe z tytułu chorób związanych ze stresem, spadek wydajności pracy, absencje, koszt ubezpieczeń zdrowotnych, koszt leczenia, oraz koszt rotacji pracowników. 

Statystyki mówią nam, że sytuacja w najbliższych latach jeszcze się pogorszy. Chyba, że potraktujemy stres poważnie i wypracujemy skuteczne sposoby na jego neutralizowanie i kontrolowanie.

IPSI Instytut Psychoimmunologii Sp. z o.o.