Dlaczego wciąż gubimy przedmioty?

Dlaczego wciąż gubimy przedmioty? Sergey Nivens - Fotolia

Jak donosi Sumathi Reddy w artykule opublikowanym na łamach „The Wall Street Journal” przeciętna osoba gubi rzeczy nawet 9 razy w przeciągu dnia. Na poszukiwania swojego telefonu, kluczy, portfela i innych przedmiotów traci nawet 15 minut dziennie.

 Niby niewiele, ale w dzisiejszym zabieganym świecie może zrobić różnicę. Poza tym mówimy tu o 15 minutach dziennie dodatkowego stresu, a ten jak wiadomo lubi się odkładać i prędzej czy później zbierze swoje żniwo w postaci poirytowania, braku koncentracji, galopujących myśli, czy nieprzespanych nocy.
Psychologowie i trenerzy osobiści są tutaj zgodni i potwierdzają stare przysłowie, że skleroza nie boli, ale dokucza. Problemy tego typu nie muszą być oznaką choroby i choć z czasem pamięć zwykle zaczyna szwankować, to gubienie przedmiotów jest bolączką, która dotyka nas niezależnie od wieku. Człowiek to po prostu zapominalska bestia. W grę wchodzą tu zarówno czynniki genetyczne, jak i środowiskowe. Szczególnie te ostatnie należy uznać za znak naszych czasów.

Tempo życia i natłok bodźców to czynniki, z którymi mierzymy się każdego dnia. Cywilizacja wymusza na nas wielozadaniowość, którą powszechnie uznajemy za pożądaną umiejętność. Jednak multitasking, czyli umiejętność wykonywania kilku czynności jednocześnie, choć przydaje się w życiu, jest zarazem jedną z przyczyn naszego zapominalstwa. Koncentrując się na kilku zadaniach w tym samym czasie, wpływamy na przebieg naszych procesów poznawczych i zaburzamy kształtowanie się nawyków behawioralnych.

Czynności takie jak otwieranie drzwi, chowanie portfela czy telefonu do kieszeni odbywają się w tle naszej świadomej aktywności, ale ciągła ruchliwość umysłowa i multitasking mogą zaburzać nasze przyzwyczajenia. Miejsce przydatnych nieświadomych nawyków i schematów zajmują chaotyczne i bezwiedne czynności odruchowe. Jeśli, wchodząc do domu, w jednej ręce trzymamy zakupy, w drugiej dzierżymy list, a czytając go, jednocześnie umawiamy się telefonicznie na spotkanie z przyjaciółmi, to nie dziwmy się, że koszyk u drzwi wejściowych zostanie pusty, a klucze znajdziemy w lodówce. Będzie z tego niezła anegdota na wieczór, ale następnym razem możemy tym sposobem na amen zgubić kartę kredytową lub portfel z grubszą gotówką.

Jak możemy sobie pomóc?
Choć wszystko tak naprawdę zależy od nas samych, to z pomocą przychodzą nam również nauka i technologia. Psychologowie oraz trenerzy personalni proponują stosowanie ćwiczeń mentalnych, które pomogą nam rozruszać umysł i kształtować przydatne nawyki, a projektanci gadżetów prześcigają się w nowinkach takich jak szukacz kluczy Duet z aplikacją mobilną Protag, dzięki którym bez trudu znajdziemy zawieruszone gdzieś cenne drobiazgi. Oto siedem kroków, by wygrać z zapominalstwem oraz nieuwagą.

1. Bądź świadomy
Wyprasowaliśmy koszulę, spakowaliśmy walizkę, a przy okazji zarezerwowaliśmy bilety do kina, zaplanowaliśmy urlop i obejrzeliśmy odcinek ulubionego serialu. Niby dobrze – multitasking. Jednak, gdy tylko wyjdziemy z domu, dopadnie nas niepokój i zaczniemy zadawać sobie pytania: „Wyłączyłem żelazko?”; „Zamknąłem drzwi?”; „Zabrałem klucze, portfel, telefon?”. Potem nastąpi zwyczajowy rytuał: macanie się po kieszeniach, a na koniec w tył zwrot, by dla spokoju pociągnąć za klamkę. W tym samym czasie ucieknie nam autobus. By tego uniknąć, czasem musimy wyłączyć multitasking i poświęcić odrobinę czasu na introspekcję. Możemy w tym celu wypisać na kartce sekwencję naszych porannych czynności i zaznaczyć te, których bezwiedne wykonywanie wiąże się z późniejszym niepokojem. Następnym razem spróbujmy zapamiętać moment wyłączenia żelazka, zamknięcia drzwi, czy pakowania drobiazgów.


2. Wszystko na swoim miejscu
Rzecz w tym, by przedmioty, o których najczęściej zapominamy i które lubią nam się zawieruszyć miały swoje stałe miejsca. To jednak nie wystarczy. Musimy te miejsca świadomie wyznaczyć i kształcić w sobie nawyk korzystania z nich. Uporządkowana przestrzeń zawęzi ilość punktów, na które odkładamy nasze drobiazgi i skróci czas ewentualnych poszukiwań. Odrobina dyscypliny dość szybko pomoże nam wykształcić trwałe nawyki i na pytanie „gdzie są moje klucze?” odpowiedź już zawsze będzie taka sama: „tam, gdzie zwykle”.

3. Twórz rytuały
By opisane wcześniej porządkowanie przestrzeni mogło odnieść pożądany skutek, wcześniej musimy uporządkować nasze zachowania. Starajmy się wykonywać czynności świadomie i w powtarzalnej sekwencji. Przed wyjściem z domu lub opuszczając obce miejsce, zatrzymajmy się na chwilę w progu i wykonajmy ostatni rzut okiem na otoczenie. Dajmy sobie te kilkanaście sekund oddechu, by spokojnie upewnić się, że wszystko jest tam, gdzie być powinno.


4. Wszystko po kolei
Multitasking przydaje się w pracy i podczas nauki do sesji. Gdy idzie o pamiętanie o naszych drobiazgach, przeistacza się jednak w naszego wroga. Potraktujmy więc codzienne przygotowania do wyjścia z domu jako rodzaj medytacji. Nie rozpraszajmy uwagi, zwróćmy ją raczej na drobiazgi, cieszmy się rytmem i sekwencją poranka. Dobre owoce tej umysłowej i behawioralnej jogi będziemy zbierać przez cały dzień.

5. Ćwicz wyobraźnię
Pamięć jest specyficznym rodzajem wyobraźni. Przywołując w umyśle mentalną reprezentację jakieś czynności, która rzeczywiście miała miejsce, posługujemy się tą samą zdolnością, która pozwala nam wywoływać dowolne obrazy – czyli po prostu tworzyć i marzyć. Taka wizualizacja może okazać się bardzo pomocna w kształtowaniu nawyków. Opisane w poprzednich punktach sposoby porządkowania naszego otoczenia i zachowania możemy ćwiczyć nie tylko wówczas, gdy rzeczywiście wykonujemy jakieś czynności, ale również wtedy, gdy tylko je sobie wyobrażamy. To naprawdę działa, zwłaszcza jeśli jesteśmy tzw. wzrokowcami. Aby uniknąć nerwowego przeszukiwania toreb i kieszeni po wyjściu z domu, spróbujmy tworzyć mentalne obrazy czynności w chwili, gdy pakujemy nasze przedmioty. Po powrocie zróbmy to samo z czynnością odkładania przedmiotu na jego wyznaczone miejsce.


6. Porozmawiaj ze sobą
Osoby, które nie są wzrokowcami mogą zastąpić metodę wyobrażeniową, metodą werbalną. Czynność odkładania portfela lub kluczy w jakieś miejsce lub chowania jakiegoś przedmiotu do torby możemy skorelować z komunikatem głosowym. Zamiast wizualizować czynności, opowiedzmy sobie o nich. Zdania takie jak „odkładam telefon na półkę obok łóżka”, „wyłączam żelazko”, „chowam klucze do torby” wypowiedziane w momentach wykonywania tych czynności pozwolą nam zapamiętać ten moment i uniknąć późniejszych poszukiwań. Oczywiście problem pojawia się w miejscach publicznych, nie chcemy przecież wyjść na takich, co gadają sami do siebie. Spokojnie. Wystarczą dyskretne ruchy warg i – znów – wyobrażenie sobie, że wypowiadamy dane słowa. Efekt będzie ten sam.

7. Szukacz kluczy na ratunek
No dobrze, nawet jeśli zgodzimy się, że wszystkie te mentalne triki mogą nam pomóc w rozwiązywaniu problemów z gubieniem przedmiotów, to musimy się też przyznać, że wszystkie one wymagają pewnego wysiłku oraz czasu, zanim zaczną przynosić efekty. Poza tym zawsze mogą przytrafić się nam potknięcia na drodze do perfekcji. Ktoś może też stwierdzić, że zwyczajnie nie ma czasu na zabawy z wyobraźnią i w XXI wieku musi istnieć jakiś łatwiejszy sposób. Buddyjska mądrość, która głosi, że jednym ze źródeł ludzkiego cierpienia jest wrodzone lenistwo, podpowiada nam jednak, że warto poświęcić nieco czasu na mentalny trening. Korzyści zeń płynące daleko wykraczają poza rozwiązywanie codziennych bolączek z pamięcią, a jego pozytywne skutki odczujemy zwłaszcza z wiekiem.