Jak się uczyć?

Jak się uczyć? http://all-free-download.com/

Od dawna w środowisku naukowców, specjalistów od komunikacji i biznesu słychać poglądy o indywidualnych stylach uczenia się. O tym, że każdy uczeń powinien być traktowany indywidualnie mówi się od dawna i każdy wytrawny pedagog to wie. A jak jest?

Jeżeli jedynym narzędziem, jakim potrafimy się posługiwać, jest młotek, będziemy wszystko traktować jak gwoździe.
Tomasz Edison

 Prawdopodobnie dlatego, że każdy wytrawny pedagog, wykładowca czy trener biznesowy wie, że najlepszym indywidualnym stylem, który każdy zastosować powinien w praktyce jest styl, który on sam (tj. pedagog) posiada. Fakt, że ludzie dzielą się na mądrych tj. podobnych do nas i głupich, czyli myślących inaczej jest mocno ugruntowany w praktyce. Nasze poczucie tożsamości opiera się o głęboką wiarę w słuszność naszych przekonać i w trosce o siebie trzymamy się swoich poglądów jak pijany płotu.  Nawet, jeżeli akceptujemy fakt, że inni mogą myśleć inaczej, akceptacja ta sięga jedynie w logiczną warstwę naszego sposobu myślenia, a przecież nie od dziś wiadomo, że w sytuacji, w której nieświadome przekonania stoją w opozycji do świadomie głoszonych poglądów, zawsze wygrają te nieświadome. Taki jest sens słynnego zdania Henry’ego Forda „Jeśli coś ci mówi, że potrafisz, to masz rację. Jeśli coś ci mówi, że nie potrafisz – również masz rację”.

Wykonaj ćwieczenie

Wyobraź sobie że masz potrafisz bez kłopotu nauczyć coś, co tak naprawdę idzie ci jak po grudzie lub że jesteś kimś, kim chciałbyś być, ale nie jesteś itp., itd., czyli innymi słowy wyobraź sobie po prostu, że jest prawdą coś, co tak naprawdę prawdą nie jest.
No to do dzieła . Przenieś się w wyobraźni do tej wyimaginowanej sytuacji i sprawdź kilka szczegółów:

  • czy widzisz siebie na wewnętrznym ekranie wyobraźni, tak jak patrzyłbyś na ekran telewizora, czy też raczej przenosisz się w ten obraz, jesteś w nim, a zatem widzisz nie siebie tylko otoczenie?
  • czy obraz jest kolorowy, czy raczej czarno-biały. Jakie odcienie koloru możesz zauważyć w Twoim otoczeniu?
  • jakie dźwięki pojawiają się w Twojej głowie lub jakie melodie możesz sobie wyobrazić jako pasujące do obrazu – głośne, czy ciche, skoczne, czy powolne, ostre czy stonowane?
  • jak czuje się Twoje ciało, co się w nim dzieje, gdy wyobrażasz sobie to, co nieprawdziwe, jako prawdziwe?

A teraz pomyśl o czymś innym.

O czymś, czego jesteś absolutnie pewien w odniesieniu do siebie. O cesze, umiejętności czy kształcie, którego nie pożądasz, bo po prostu to masz i wiesz o tym dokładnie. Wyobraź sobie siebie w tym kontekście.

Popatrz na ekran wyobraźni dokładnie wg podanego wcześniej schematu. Sprawdź kolory, położenie w przestrzeni, dźwięki czy uczucia występujące, gdy oglądasz obraz. I uświadom sobie, jakie widzisz różnice między pierwszą a drugą sytuacją, tą w której myślisz o czymś, co w głębi ducha uważasz za nieprawdziwe i czymś, czego jesteś absolutnie pewny. Zwróć uwagę jedynie na różnicę w formie wyobrażeń (różnice w treści są oczywiste). Jeżeli np. jeden obraz będzie czarno-biały, to może drugi kolorowy, jeżeli na jednym będziesz wewnątrz obrazu, być może na drugim będziesz widział siebie z zewnątrz  itp.  

Niewątpliwie potrafisz zauważyć nawet minimalne różnice. Zapamiętaj je, bo to one właśnie stanowią klucz do zrozumienia, na czym polega twój indywidualny sposób myślenia i jednocześnie jego schematyzm. Chętnie się uczysz i przyswajasz bez trudu wszystko to, o czym myślisz w takiej formie, jak o swojej umiejętności z drugiej części ćwiczenia. Mózg każdego z nas doskonale wie, co nam „dobrze” wychodzi, a co źle, selekcjonuje zatem wszelkie pomysły nie wg ich rzeczywistej wartości, tej bowiem po prostu nie zna, a wg naszego sposobu myślenia o nich i formach, które to myślenie przybiera. Jeżeli pierwsze skojarzenia nawet intuicyjne, na dany temat „otoczą się” w naszej wewnętrznej rzeczywistości kolorami, dźwiękami czy emocjami właściwymi dla czegoś, co jest dla nas przyjemne i wykonywane z poczuciem kompetencji – skupi się na tym działaniu.  Jeżeli – nawet przypadkowo – nowy pomysł trafi w klimat wewnętrzny otaczający myślenie o nim kolorami, dźwiękami i emocjami właściwymi dla tego, co nas np. nudzi lub nam nie wychodzi  –  poczujemy, że i to nam nie wyjdzie, będzie nudne lub męczące. A potem, by uniknąć dysonansu poznawczego, będziemy szukali dziury w całym i w końcu znajdziemy racjonalne powody, by tym się nie zajmować.  Ponieważ tych kombinacji wrażeń wzrokowych, kinestetycznych i słuchowych  jest olbrzymia ilość – żaden wykładowca nie będzie zawracał sobie nami głowy, dopasowując się do tego, co my mamy w środku. Dość ma kłopotów ze sobą. Nawet trener biznesowy, agent ubezpieczeniowy lub wyszkolony sprzedawca sieciowy choć  przeszkolony na wszelkie możliwe sposoby i tak nieświadomie będzie preferował to co akurat jego „kręci”. A to co wewnętrznie nakręca wykładowcę może do nas samych mieć się tak, jak pięść do nosa.

Jeżeli zatem chcemy w sposób komfortowy przyswajać wiedzę, sami musimy o siebie się zatroszczyć. Dobrze jest zaakceptować pogląd, że różne style myślenia, a tym samym przetwarzania informacji nie są ani lepsze, ani gorsze od innych.

Być może w poprzednim ćwiczeniu zorientowałeś się, że kluczowe różnice zauważasz w cechach obrazu, albo przeciwnie, obrazy nie miały dla ciebie istotnego znaczenia, a zwróciłeś uwagę na emocje czy dźwięki. To truizm, lub zgoła banał, ale dobrze jest ciągle pamiętać o tym, że niektórzy z nas najlepiej uczą się za pośrednictwem przekazu wizualnego, inni słuchając lub powtarzając w myślach informacje, jeszcze inni za pomocą wrażeń kinestetycznych, płynących z ciała czy przeżywanych emocji. Tymczasem tradycyjny wykładowca, o czym pisałem na wstępie, przedstawia wiedzę z reguły tylko w jednej formie, zaciekawiając swoim przekazem tylko tych słuchaczy, którzy podobne formy preferują.

Pojęcie niezdolnego, trudnego, opóźnionego słuchacza w tym kontekście należałoby odłożyć do lamusa. Nie łudźmy się, nikt tego nie zrobi, każdy dba o własną tożsamość i broni jej jak niepodległości, musimy zatem wziąć sprawy we własne ręce. Na dobór nauczycieli wpływ mamy znikomy, nawrócić ich nie zdołamy żadną miarą, ale mamy zdecydowany wpływ na dobór lektur czy podręczników – napisano ich tak wiele przez tak wielu, że na pewno jest wśród nich coś, co zostało napisane wg schematu, który my preferujemy. Rozwijajmy własny styl nauki, bo tylko dzięki temu będziemy mogli rozwijać swoje mocne strony. O rzeczach sprawiających nam trudność nauczmy się myśleć w formach, w jakich myślimy o dziedzinach przynoszących nam sukcesy (jeżeli np. obraz siebie uczącego się statystyki, z której mamy wieczną „pałę” w wyobraźni ma kolor szary i ledwo majaczy na horyzoncie, a obraz siebie uczącego się np. historii w której brylujemy jest w naszej wyobraźni kolorowy i bliski, natychmiast na takie same zmieńmy kolory i odległości w naszych wyobrażeniach o statystyce !!!! Wygląda to bardzo magicznie, ale jak tylko przełamiemy barierę sceptycyzmu, natychmiast poczujemy zmianę).

Słuchajmy także w czasie nauki właściwej muzyki. Odkryto, że pewne kompozycje zadziwiająco poprawiają zdolność przyswajania wiadomości dlatego, że ich tempo wynoszące 60-70 taktów na minutę odpowiada częstotliwości mózgowych fal ALFA i TETA.

Badacze uważają, że właśnie w stanach ALFA I TETA mózg sortuje nowe informacje i rozsyła do odpowiednich komórek „banku pamięci”. Najlepiej w tym celu słuchać kompozycji siedemnastowiecznych i osiemnastowiecznych kompozytorów. Okazało się, że ci dawni mistrzowie tworzyli muzykę wg bardzo specyficznych wzorów, przekazywanych prawdopodobnie przez muzyczne gildie od niepamiętnych czasów. Zawierali w swoich utworach wiele fragmentów utrzymywanych w wolnym tempie – largo czy andante, które wraz z kojącym rytmem od 55 do 65 uderzeń na minutę wywierają bardzo silny wpływ na umysł i pamięć. Tworzyli swą wolną, kojącą, pogodną muzykę najczęściej na instrumenty strunowe – skrzypce, mandolinę, gitarę i harfę. Instrumenty te wydają dźwięki o naturalnej, wysokiej częstotliwości, dostarczającej energii mózgowi i ciału (co zbadano przyrządowo w trakcie licznych badań). Rolę tą spełniają np. utwory Vivaldiego – Largo, Zima, Cztery pory roku, Koncert skrzypcowy D-dur, op. 61 Beethovena; Koncert b-moll (fortepianowy) Czajkowskiego; Koncert na skrzypce i orkiestrę i Koncert nr 7 D-dur Mozarta ; Symfonię nr 67 F-dur, Symfonię nr 69 B-dur Haydna; Koncert fortepianowy V-Es-dur, op.73 Beethovena, Concerti Grossi, op 6, nr 2, 8, 5, 9 Corelliego; Muzyka na wodzie Haendla; Fantazja na organy G-dur, Fantazja c-moll, Trio d-moll, Wariacje kanoniczne i Toccata Bacha; Pięć koncertów na flet i orkiestrę kameralną Vivaldiego.

I tu na zakończenie zła wiadomość dla tych, którzy tego typu muzyki traktują jako przeżytek i wolą słuchać, ucząc, się techno, rocka czy hip-hop’u. Badania wykazały ich negatywne działanie lub w najlepszym wypadku, brak takiego, na funkcje zapamiętywania.

Podobne artykuły:

 




Ryszard Gąsierkiewicz Centrum Edukacyjne WELES