Marka osobista to uczciwość, to zasady...

Marka osobista to uczciwość, to zasady... Sam Churchill/Flickr.com

Jak grzyby po deszczu pojawiają się doradcy od budowania marki osobistej. Zaczęłam im się przyglądać – owszem wielu z nich zna się na tym co robi, niestety większości z nich niestety tylko tak się wydaje.

Łatwo jest podchodzić do budowania marki przez pryzmat Public Relations – jak będziesz w mediach to będziesz rozpoznawalny – będziesz mieć markę eksperta – zbudujesz w ten sposób markę osobistą; będziesz występować na konferencjach, szkoleniach – będziesz super trenerem; nie będziesz mieć marki dopóki nie zaczniesz pisać bloga... Zgadza się? Po części tak, ale to nie wszystko.

Co z tego, że doradcy będą takie osoby kierować do mediów, nagle staną się ekspertami, mentorami, trenerami, coachami, celebrytami, kiedy z drugiej strony będą niszczyć ludzi, okłamywać ich, wykorzystywać i obgadywać, torując sobie w ten sposób drogę do sukcesu.

Za określeniem marka stoi wiele czynników.

No właśnie – z czym kojarzy Wam się marka?

Otóż historia marki sięga 1873 r., kiedy Niemcy ustanowili ją swoją walutą. Od tego czasu marka powoli stawała się jedną z najsilniejszych walut na świecie – twardą, mocną, godną zaufania, wartościową. I to właśnie dla mnie jest marka. Upraszczając (bardzo) – marka jest to charakterystyka osoby, produktu, usługi czy organizacji.

Marka to uczciwość

Nie można być wilkiem pośród owiec, chyba, że planujemy popełnić wizerunkowe samobójstwo w krótkim czasie albo chcemy wycofać się z życia towarzysko-biznesowego z wielkim hukiem.
Dwulicowe działania, podkopywanie dołków, brak szacunku do innych, obgadywanie czy plotkarstwo a przede wszystkim kłamstwo mają krótkie nogi.

Ktoś mi kiedyś powiedział – „nie przejmuj się i pamiętaj – wyrządzona krzywda kiedyś wróci – ze zdwojoną siłą”. Poza tym świat jest mały i szybko dziwne informacje czy działania dotrą do nas.

Marka to zasady

Świat, jak wspomniałam nas kusi, szczególnie, gdy osiągniemy sukces.

Zapominamy często o zasadach wzajemności, zaczynamy chcieć więcej i więcej zatracając się w biegu, chcą zwiększyć sprzedać, mieć więcej zaproszeń do mediów, więcej wystepować na konferencjach, więcej mieć zdjęć na ściankach, więcej i więcej…

Wtedy bardzo łatwo i szybko zaczynamy łamać zasady dobrych obyczajów, utrzymania jakości czy obsługi klienta. Zapominamy o dotrzymywaniu terminów, bo przecież nam wolno – skoro jesteśmy na topie to możemy pozwolić sobie na „drobną” ignorancję, skoro jesteśmy szefem to nam wolno decydować jak traktować ludzi, skoro jesteśmy liderem na rynku to na wolno wykorzystywać lojalność klientów.

Tak łatwo jak się wchodzi na szczyt, jeszcze łatwiej z niego spaść a odbudowanie zaufania i powrót na właściwe miejsce mogą trwać całe wieki. Nie chcę podawać przykładów, bo sami jest o nich głośno, szczególnie w ostatnich dniach.

Marka to dobre serce

Znowu posłużę się pewnym przysłowiem, które wszyscy znają: „raz na wozie raz pod wozem”. Nie zawsze życie toczy się po myśli. Czasami, nie z naszej winy, ot choćby przez kryzys, tracimy pracę. Jak często wtedy tracimy znajomych, jak często ludzie odwracają się od nas? Często. Wtedy dopiero okazuje się kto jest z nami „na dobre i na złe”, na kogo możemy liczyć. Nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się ze słowami Pierwszej Damy – Pani Prezydentowej Obama – „nie zamykaj drzwi”.

Marka to savoir vivre

Często zapominamy o „dziękuję”, to słowo odzwierciedla nasze podejście, pokazuje szacunek do innych. Taka drobnostka a tak niedoceniana.

Dlaczego? Pomagasz, zapraszasz, angażujesz się, wspierasz kogoś, pomagasz załatwić kontrakt czy pozyskać klienta… a tu po sukcesie tej osoby… cisza w mailach, telefonie, w skrzynce pocztowej.
Jak się wtedy czujesz? Dziwnie – prawda? Zaczynasz żałować, myślisz sobie, a po co mi to było? Zwykłe dziękuję działa cuda, buduje relacje a przede wszystkim pokazuje, że mamy klasę. W ten sposób budujemy sobie również relcje i z chęcią zaczynamy rekomendować, bo tu zasada wzajemności to clue.

Nie wspomnę już o zasadach etykiety i netykiety. Jak często po udanym spotkaniu wysyłacie podziękowanie za poświęcony nam czas?

Marka to skromność

Życie czasami płata nam figle i szybko osiągamy sukces, na koncie pojawiają się wielkie pieniądze i co się dzieje? Zapominamy o starych znajomych, wokół nas pojawiają się nowi, wszystko nabiera nieprawdopodobnego tempa, przechodzimy o kilka stopni wyżej w społecznej hierarchii – bywamy na rautach, fotografowie robią nam zdjęcia na ściankach . Jak łatwo się wtedy zatracić! Kołem ratunkowym może być skromność i pokora. Nigdy nie wiadomo co przyniesie jutro. Rosjanie mawiają – „wolniej jedziej – dalsze budziesz” a my – śpiesz się powoli… i coś w tym jest.

Marka to spójność, czyli nie bądź śmierdzącym jajkiem

Przepraszam za te słowa, ale często to, co jest na zewnątrz całkowicie odbiega od tego co jest wewnątrz.

Znakomitym przykładem są firmy, które mają znakomitą markę i wizerunek na zewnątrz, natomiast wewnątrz – panuje mobbing, brak szacunku do pracowników (nie wspominając o klientach), zakazy, nakazy i ograniczenia. A my? Cóż – nie szata zdobi człowieka, tylko nasze wnętrze, charakter.

Jak powiedziała Pani Renata Gut podczas Employer of the Future 2013 – jeżeli nie polubimy ludzi nigdy nie osiągniemy sukcesu, ja dodam do tego – nigdy nie będziemy pozytywnie postrzegani, zawsze będzie jakieś „ale”.

Marka to wiedza

Jeżeli chcemy mieć silną markę cały czas musimy ją pielęgnować jak roślinkę – podlewać, nawozić, dbać aby była nasłoneczniona i trzymać ją z dala od chwastów.

Jakaż analogia!

Podlewanie i nawożenie to wiedza, nasłonecznienie to zadowoleni klienci oraz zaangażowani pracownicy, a chwasty – to ludzie, którzy nam szkodzą.

Owszem, możemy czasami zboczyć z obranego kursu, ale co nas nie zabije to nas wzmocni, ale to MY sami musimy chcieć wyciągnąć wnioski z porażki i nauczyć się „nauki na błędach”.

Nie traćmy czasu na wojny, bo tylko stracimy cenny czas.

Idźmy do przodu, uczmy się i postępujmy zgodnie z naszym sumieniem, tak aby każdego dnia, patrząc się w lustro móc powiedzieć – „dobra robota – jestem z siebie dumna/-y!”.

Ja  – każdego dnia patrząc w lustro mówię sobie: Justyna wykonałaś dobrą robotę i jestem z siebie dumna? Spieszę się powoli.
A Wy?

International Association of Business Communicators (IABC) Justyna Piesiewicz