Panowanie nad stresem

Panowanie nad stresem Rithesh Krishnan / stock.xchng

Eksperyment przeprowadzony na małpkach miał na celu zbadanie odporności na stres. Jego wyniki są tragiczne. Nie pozwól, by to samo spotkało Ciebie. Przeczytaj koniecznie, a...

  • Dowiesz się, czym jest stres i czy zawsze jest zły.
  • Odkryjesz źródła powstawania stresu i poznasz jego konsekwencje dla Twojego zdrowia.
  • Dowiesz się, jak Twoja osobowość czyni Cię mniej lub bardziej podatnym na stres.
  • Poznasz sposoby zapobiegania powstawaniu i eskalacji konfliktów międzyludzkich oraz radzenia sobie z konfliktami wewnętrznymi.
  • Rozszyfrujesz zawiłości pojawiania się napięć w miejscu pracy i posiądziesz umiejętność radzenia sobie z nimi.
  • Nabędziesz praktycznych umiejętności skutecznego relaksowania się.
  • Uzyskasz gotowe, sprawdzone i wyczerpujące wskazówki dotyczące stylu życia wolnego od negatywnych skutków nadmiernego stresu.

Konsekwencje stresu

Czy można umrzeć z przerażenia?

W haitańskiej wiosce właśnie odbyła się ponura ceremonia. W otoczeniu milczącego tłumu winny naruszenia norm plemiennych młodzieniec z przestrachem na twarzy wysłuchał zaklęcia szamana voodoo. Wiedział, że znaczenia raz wymamrotanych złowrogich słów i nieartykułowanych dźwięków nie da się odwrócić. Żegnany niechętnymi spojrzeniami udał się powoli na skraj wioski i zniknął w ciemnościach. Czekały go bezsenne noce, niestrawność i wreszcie bóle w całym ciele. Zanim upłynął pełen samotnych katuszy tydzień, młodzieniec nie żył.

Pochodzące z różnych części świata relacje tego typu budziły zdziwienie i niedowierzanie Europejczyków, a od czasu, gdy stwierdzono ich autentyczność, starano się podać ich naukowe wyjaśnienie. Wspomniany już fizjolog, Walter Cannon, zastosował do takich przypadków swoją koncepcję homeostazy. Postawił hipotezę, że śmierć spowodowana jest bardzo silnym naruszeniem równowagi wewnętrznej organizmu przez traumatyczne zdarzenie, jakim jest klątwa voodoo. Posługując się już wprowadzoną terminologią, możemy powiedzieć, że stresor ma w tym przypadku charakter psychologiczny (klątwa), ale skutek końcowy to fizjologiczna destrukcja - śmierć ciała. Opisywane w relacjach symptomy nasuwają skojarzenie z nieswoistą reakcją stresową - irytacja, apatia, zaburzenia takich funkcji organizmu, jak krążenie i trawienie. W omawianych przypadkach zawsze wreszcie pojawia się wspólny motyw: głęboka wiara w siłę sprawczą klątwy wpisana w kulturowo przyswojony system przekonań. Dodatkowym czynnikiem jest reakcja społeczna: całkowite wyizolowanie jednostki, usunięcie jej poza margines życia społecznego i traktowanie, jakby już przebywała w świecie umarłych.

Ze zrozumiałych względów niemożliwe jest poddanie tego typu sytuacji, mających dla człowieka konsekwencje ostateczne, eksperymentalnej kontroli. Istnieją jednak wyniki badań przeprowadzanych na zwierzętach, wzmacniające wymowę badań Cannona. Już pod koniec wieku XIX znany był związek między wystawieniem na czynniki stresogenne a owrzodzeniami przewodu pokarmowego. W latach 40. XX wieku zaobserwowano u pacjentów z przetoką wzrost wydzielania soków żołądkowych i przekrwieni a jego ścian pod wpływem uczuć lęku lub agresji. Joseph Brady starał się znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego ten sam bodziec wywołuje u jednego osobnika wrzody i inne schorzenia, a u innego nie oraz, czy zasadniczą przyczyną schorzenia jest stres emocjonalny.

W 1958 roku Brady i jego współpracownicy poddawali swoje małpy doświadczalne stresorowi fizycznemu w postaci szoku elektrycznego. Zwierzęta mogły go uniknąć, jeśli odpowiednio wcześnie nacisnęły dźwigienkę. Małpy, pomimo że uczyły się skutecznie unikać prądu, wykazywały objawy chorobowe (np. zmiany hormonalne) i niektóre umierały. W dalszej fazie małpki łączono w pary tak, że tylko jedna mogła zapobiegać uderzeniom, naciskając dźwignię, druga nie. Tę pierwszą nazwiemy "odpowiedzialną" - mogła ona oszczędzić szoku i sobie, i swojej towarzyszce. Zatem obie małpy otrzymywały tę samą dawkę stresu fizycznego.

Po 23. dniach eksperymentu, w którym naprzemiennie następowały po sobie 6-godzinne sesje unikania i 6-godzinne okresy wypoczynku, małpka "odpowiedzialna" zginęła, a jej sekcja wykazała silne owrzodzenia żołądka i dwunastnicy, natomiast małpka bierna praktycznie nie ucierpiała. Jak to wytłumaczyć? Otóż zwierzę "odpowiedzialne", oprócz wystawienia na przykry bodziec fizyczny, poddane było stresowi psychologicznemu - tylko ten czynnik różnił jego sytuację od partnera, który biernie poddawał się wypadkom. Zbadano także natężenie fizjologicznych objawów reakcji na stresor: wbrew oczekiwaniom największe wydzielanie soków żołądkowych występowało nie podczas wystawienia na działanie bodźca stresującego (faza unikania), ale podczas fazy następującego po tym wypoczynku. Zapamiętajmy ten wynik, jest bowiem znamienne, że często odczuwamy konsekwencje fizjologiczne po upływie znacznego czasu od ustania działania czynników stresogennych.

Ból w plecach, narządy końcowe i karoshi 

Realia życia współczesnego zwykle nie stawiają nas wobec przerażającej klątwy ani nie poddają nas torturom, jakie były udziałem nieszczęsnej eksperymentalnej małpki. Co w takim razie stres może nam naprawdę uczynić? Czy "żyjąc w stresie", jesteśmy narażeni na poważne ryzyko zachorowania lub śmierci? Otóż tak, nadmierne obciążenie psychofizyczne, czyli dystres, może spowodować poważne uszkodzenia ciała, a w skrajnych przypadkach - zgon. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że opisana w rozdziale 1. nieswoista reakcja stresowa angażuje newralgiczne funkcje organizmu (układ nerwowy i gruczoły wydzielania wewnętrznego), które są powiązane z działaniem kluczowych organów (jak np. serce) i mogą powodować długotrwałe naruszenie niezbędnej dla zachowania zdrowia wewnętrznej równowagi (homeostazy). Somatyczne konsekwencje stresu analizujemy w dwóch skalach czasowych: skutki natychmiastowe, zwykle odwracalne, związane ze stanem pobudzenia podczas reakcji alarmowej GAS oraz długotrwałe, mogące prowadzić do "chorób z przystosowania". Najpierw przyjrzyjmy się, jak nasze ciało reaguje w momencie, gdy czynniki stresujące działają.

Podobne artykuły:


Jak ciało reaguje na stres? Symptomy występujące podczas reakcji stresowej


Symptomy mięśniowe - zewnętrzne wskaźniki reakcji "walcz lub uciekaj":

postawa "spięta"; zaciśnięte szczęki, napięte mięśnie szyi, pleców (zgarbione ramiona), ręce splecione (pozycja "zamknięta" - obronna, a jednocześnie utrudniająca oddychanie); ściągnięte mięśnie mimiczne i brwi;

Symptomy odddechowe:
oddech spłycony, szybkie oddychanie - czasem "łapanie" powietrza;

Reakcje bólowe:
bóle głowy, pleców, szyi, żołądka, klatki piersiowej; ogólna nadwrażliwość;

Reakcje układu trawiennego
biegunka lub zaparcia, niestrawność lub nadmierny apetyt;

nne objawy:
nerwowe ruchy; przyspieszone, czasami niemiarowe tętno; drapanie się; zaczerwienienie skóry; pocenie się; suchość w ustach, gęsta ślina; zgrzytanie zębami.

Niektóre z takich objawów umożliwiają pomiar natężenia reakcji stresowej. Wśród nich na uwagę zasługują zachodzące wówczas zmiany własności elektrycznych skóry. Otóż reakcji stresowej zwykle towarzyszy wydzielanie słonego potu, który zmienia oporność skóry, a zmiany te można mierzyć, przykładając elektrody i przepuszczając przez skórę słaby prąd. Pomiar taki nosi nazwę odczynu skórno-galwanicznego (RGS), a znalazł on zastosowanie jako podstawa działania wykrywaczy kłamstwa - zakłada się bowiem, że osoba kłamiąca doznaje w tym momencie silnego pobudzenia (związanego np. z lękiem przed zdemaskowaniem), które uruchamia także fizjologiczne, możliwe do zarejestrowania reakcje.

Wymienione symptomy mają źródło w aktywizacji współczulnej części autonomicznego układu nerwowego (porównaj je z zestawieniem funkcji tego układu w tabeli 1.1 w rozdziale 1.). Te, co prawda krótkotrwałe i zasadniczo odwracalne symptomy, mogą powodować pewne dolegliwości, a w przypadku częstego powtarzania się, same mogą przejść w stan chorobowy (np. schorzenia mięśniowo-kostne). Można by zatem wnioskować, iż aktywacja układu współczulnego wywiera zasadniczo negatywne dla zdrowia skutki. Pamiętamy jednak, iż przejawiająca się tym pobudzeniem reakcja stresowa jest niezbędnym mechanizmem umożliwiającym organizmowi reagowanie na bodźce (eustres). Potrzebny po takiej aktywacji stan wypoczynku umożliwia działanie układu przywspółczulnego, co wykorzystuje się przy stosowaniu technik relaksacji (por. rozdział 8.) czy biofeedbacku. Są jednak dane świadczące, że przesadna i długotrwała relaksacja niekoniecznie wychodzi nam na zdrowie. Zapewne pożądane z punktu widzenia organizmu jest zrównoważenie tych stanów. Obecnie większość badaczy zgadza się z opinią, że zarówno nadmiar, jak i niedobór reakcji stresowych organizmu może prowadzić do choroby. Wśród zaburzeń spowodowanych przypuszczalnie zbyt niskim stopniem pobudzenia wymienia się takie choroby zapalne, jak reumatoidalne zapalenie stawów, niektóre typy depresji (przykład depresję sezonową), a także niedoczynność tarczycy.

Przechodząc do długotrwałych patologicznych konsekwencji stresu, powtórzmy raz jeszcze, że zasadniczy przebieg samej reakcji ma charakter nieswoisty: uruchamiany jest ciąg przebiegów fizykochemicznych zachodzących w osiach neurohormonalnych. Część z fizjologicznych, krótkotrwałych następstw tych reakcji jest również nieswoista (wzrost ciśnienia krwi, tętna itd.), jednak to, który organ ciała zostanie dotknięty patologicznymi skutkami dystresu, ma już charakter specyficzny, zależny od wielu indywidualnych i sytuacyjnych czynników. Przyczyna owych, jak je określił Selye, "chorób z przystosowania", jest uniwersalna, ale ich zasięg i przebieg zależą od wielu czynników składających się na indywidualną podatność. Osławione "wrzody na żołądku" to tylko jedna z możliwości. Tkankę lub organ, który zareaguje na działanie stresorów względnie długotrwałymi zmianami, nazywamy narządem końcowym. Istnieje kilka sposobów wyjaśnienia, która część ciała stanie się takim narządem. Uważa się, że zależy to od czynników genetycznych (wrodzonych predyspozycji danego osobnika), środowiskowych, które zwiększają prawdopodobieństwo uszkodzenia właśnie danego narządu (np. odżywiane sprzyjające miażdżycy, choroby zakaźne osłabiające konkretny narząd - jak żółtaczka wątrobę); stopnia zaangażowania danego organu w reakcję (np. układu kostnego wobec stres ora fizycznego, mięśniowego podczas ucieczki itp.). Uwarunkowania wiodące od zadziałania bodźca - stresora - do schorzenia konkretnego narządu tworzą więc złożony obraz.

Dość powszechnie przyjmuje się również koncepcję "słabego ogniwa" - organu najbardziej podatnego na uszkodzenie u danego człowieka z powodów genetycznych, uprzednich urazów lub choroby. Jej słuszność potwierdza fakt, że u wielu osób niemal każde stresujące przeżycie wywołuje tę samą, stereotypową dolegliwość (np. u jednych bóle w krzyżach, u innych kołatanie serca). Może wystąpić kumulowanie się takich objawów: każdy kolejny stres wzmaga reakcję narządu końcowego, co w rezultacie może prowadzić do poważnych, trudnych do usunięcia, zmian patologicznych. Typowym słabym ogniwem jest kręgosłup - zwłaszcza jego dolna część (krzyżowa i lędźwiowa), co łatwo wytłumaczyć faktem, że reakcja stresowa - pobudzenie nerwów układu współczulnego -dosłownie "schodzi w dół" wzdłuż rdzenia kręgowego. Skurcz mięśni grzbietu jest elementem reakcji "walcz lub uciekaj" - umożliwia przybranie przez ciało pozycji gotowości do działania. Gdy takie fizyczne działanie nie wystąpi, skutkiem ubocznym impulsów staje się nierównomierne napięcie mięśni powodujące zesztywnienie i bóle, które zwykle ustępują samoczynnie, ale w przypadku częstego i długotrwałego wystawienia na czynniki stresogenne mogą przejść w dokuczliwy, chroniczny stan.

Analiza statystyk zachorowań pokazuje, że patologiczne skutki stresu działają jak bomba z opóźnionym zapłonem. Zwykle schorzenia pojawiają się w ciągu dwóch lat po traumatycznych przeżyciach, lecz nie w ich trakcie (wtedy organizm znajduje się w stadium odporności GAS) i nie bezpośrednio po nich. Dlatego nie zawsze potrafimy adekwatnie zidentyfikować źródło schorzenia, najczęściej przypisując je, błędnie, wyłącznie przyczynom organicznym.

Obok różnic indywidualnych podatność na niektóre schorzenia wykazuje silne zróżnicowanie populacyjne. Przykładowo, prawdopodobieństwo nadciśnienia (które ma często podłoże stresogenne) jest trzykrotnie wyższe wśród czarnych Amerykanów niż u białych. Wykazano ponadto, iż czarni Amerykanie w większym stopniu reagują na stresory - zarówno u tych z nadciśnieniem, jak i bez zanotowano większe wydzielanie typowych dla reakcji stresowej substancji (np. ACTH, kortyzol) niż przeciętnie dla populacji USA.

Podobne artykuły:


Typowe uszkodzenia narządów końcowych wskutek długotrwałego działania stresu (choroby z przystosowania)

    • Wrzody trawienne (żołądka lub dwunastnicy).
    • Wrzodziejące zapalenie okrężnicy.
    • Nadciśnienie samoistne.
    • Arytmia.
    • Migrena.
    • Choroba Raynauda (wiązane z zaburzeniami endokrynologicznymi zwężanie się naczyń, powodujące niedokrwienie palców).
    • Alergie (nadwrażliwość, nadmierna reakcja na działanie potencjalnie niegroźnego czynnika).
    • Astma oskrzelowa (poza objawami podobnymi do alergii powoduje niewydolność oddechową).
    • Hiperwentylacja (nadmierne zwiększenie ilości tlenu i zmniejszenie ilości dwutlenku węgla, gdy nie następuje działanie wymagające większej ilości tlenu).
    • Choroby skóry (egzema, pokrzywka, łuszczyca).
    • Bóle wynikające z zaburzeń układu mięśniowo-kostnego (bóle głowy, szyi, dolnej części pleców, zapalenie stawów).
    • Obniżenie odporności (ogólny wpływ immunosupresyjny).


Zauważmy, że większość wymienionych objawów może powstać wskutek innych przyczyn niż nadmierny stres w przyjętym tu znaczeniu. W praktyce klinicznej trudno jest rozstrzygnąć rzeczywiste podłoże schorzenia, jego "ostateczną przyczynę". Choroba wrzodowa żołądka, na przykład, od dawna była traktowana jako wynik stresu. Obecnie wiadomo, że powstawanie wrzodów związane jest z obecnością bakterii helicobacter pylori. W większości przypadków jest to zapewne typowe schorzenie psychosomatyczne: nieswoista reakcja stresowa osłabia odporność organizmu i zwiększa podatność na działanie drobnoustrojów. W ostatnich latach obserwujemy tendencję do poszukiwania przyczyn dolegliwości najpierw o charakterze stresogennym, dopiero później organicznym, co stanowi istotną zmianę w podejściu lekarza czy terapeuty. Okazuje się, że wiele dolegliwości, tradycyjnie przypisywanych typowym somatycznym schorzeniom (np. bóle między łopatkami mające świadczyć o problemach kardiologicznych) może okazać się skutkiem spowodowanego stresującymi przeżyciami nierównomiernego napięcia mięśni grzbietu, co da się wyeliminować zabiegami terapii manualnej.

Niewątpliwie najbardziej dramatycznym fenomenem stresogennego wpływu współczesnej cywilizacji jest karoshi - śmierć z przepracowania, spowodowana stanem, w którym organizm gwałtownie osiąga fazę wyczerpania ogólnego zespołu przystosowania. Zjawisko to, często notowane w Japonii, związane jest z psychofizycznym przeciążeniem pracą przy jednoczesnym głębokim przekonaniu o nieuchronności wykonywania obowiązków.

Karoshi - śmierć z przepracowania


Pierwszy przypadek karoshi zanotowano w 1969, gdy nagle zmarł na zawał 29-letni pracownik działu dystrybucji największej japońskiej gazety. Po pięcioletnich dociekaniach i debatach japońskie Ministerstwo Pracy przyznało rodzinie odszkodowanie, uznając za przyczyny zgonu przepracowanie, pracę w systemie zmianowym i nadmierne obciążenie obowiązkami mimo symptomów choroby zauważalnych na krótko przed śmiercią.

Samo określenie karoshi weszło w użycie w 1982, gdy trzech lekarzy opublikowało książkę pod takim właśnie tytułem. W 1988 grupa prawników powołała Narodowy Komitet Opieki Nad Ofiarami Karoshi, przyczyniając się do dostrzeżenia wagi problemu przed społeczeństwo i czynniki oficjalne. Z początkiem lat 90. kwestia zyskała międzynarodowy rozgłos, pojawiając się na wokandzie Komisji Praw Człowieka Narodów Zjednoczonych.

Twierdzi się, że karoshi nie jest terminem czysto medycznym, lecz raczej określeniem socjomedycznym. Odnosi się ono do przypadków zgonów lub poważnego uszczerbku na zdrowiu spowodowanych schorzeniami krążeniowo-sercowymi (jak zawał mięśnia sercowego), których przyczyną jest sprzężenie nadciśnienia i miażdżycy z bardzo silnym przeciążeniem pracą. T. Uehata przeanalizował 203 przypadki ataków serca w latach 1974 - 1990, z których 174 zakończyły się zgonem. 55 z nich uznano za śmierć w wyniku pracy i przyznano rodzinom odszkodowanie. 123 osoby ucierpiały w wyniku wylewu, 77 miało zawał. Ponad połowa miała wcześniej kłopoty z nadciśnieniem lub cukrzycą. Jednak czynnikiem łączącym większość z nich było przepracowanie: praca więcej niż 60 godzin tygodniowo, ponad 50 nadgodzin w miesiącu i niewykorzystanie ponad połowy urlopu i weekendów. Znamienne jest, że z relacji współpracowników i bezpośrednio od tych, którzy przeżyli, wiemy, że późniejsze ofiary karoshi wykazywały zadowolenie z pracy i zaangażowanie, zwykle nie zdając sobie sprawy z potrzeby wypoczynku i już istniejących symptomów chorobowych.

Choć oszacowania liczby karoshi różnią się od kilkudziesięciu do dziesięciu tysięcy przypadków rocznie, istnieje zgoda co do tego, iż problem jest poważny, a skala zagrożenia duża. Liczba Japończyków pracujących ponad 60 godzin tygodniowo (co daje 3120 godzin rocznie) wzrosła z 3 mln (15%) w 1975 roku do 7 mln (24%) w 1987. Wiadomo, że u osób stale pracujących w nadgodzinach występuje zwiększenie wydzielania hormonów stresu (adrenalina, noradrenalina, kortyzon), co w dłuższej skali czasowej nieuchronnie prowadzi do choroby.

Co motywuje ludzi do tak zgubnego w swych konsekwencjach postępowania? Czynnik ekonomiczny nie ma tu pierwszorzędnego znaczenia; wbrew obiegowym opiniom, japońscy pracownicy otrzymują niewielkie wynagrodzenie za nadgodziny. Częściej przywołuje się wyjaśnienia oparte na specyfice kulturowej, która ukształtowała "japoński charakter". Sarariman - to dziwne słowo pochodzące od angielskiego salary man oznacza pracownika najemnego, który ma nie tylko wykonywać swoją pracę ale jak samuraj "walczyć" dla swojej firmy. Ta reminiscencja rycerskiej przeszłości po części tłumaczy gotowość "korporacyjnych wojowników" do poświęceń i akceptacji niemal feudalnych stosunków w organizacji. Jednak nie zawsze przepracowanie jest wynikiem świadomego wyboru i wewnętrznej motywacji, czasami w grę wchodzi przymus ekonomiczny i stosunki władzy przypominające układ feudalny.

Podobne artykuły:

Model DCS (Demand - Control - Support), czyli Wymagania - Kontrola - Wsparcie

Tłumaczy występowanie choroby, a w skrajnym przypadku karoshi, współdziałaniem trzech stresogennych czynników: nadmiernych wymagań powodujących przeciążenie, niskiego stopnia kontroli nad własną pracą i braku społecznego wsparcia. Takie warunki stwarza swoim pracownikom wiele nastawionych na maksymalną produktywność fabryk współczesnej Japonii.

Przyjęty w nich system zarządzania, przepojony duchem kaizen - obsesją ciągłego doskonalenia, jakkolwiek efektywny, często stawia pracownikom zbyt duże wyzwania, ograniczając jednocześnie ich swobodę. Przykładowo, w latach 70. jedna z fabryk Toyoty skoszarowała pochodzących z odległych regionów kraju robotników w pilnie strzeżonych obozach, pracowników dowolnie przenoszono w inne miejsca pracy, żądania pracy w nadgodzinach i odwoływanie urlopów stały się normą. W skali szerszej nadmierne obciążenia wiąże się z typowym dla Japonii, ale coraz częściej powielanym w innych krajach systemem zarządzania, znanym jako JPM (Japanese Production Management) lub lean production.

Nadmierne wymagania i ich konsekwencje dotykają w Japonii nie tylko prących do sukcesu i wykazujących hiperlojalność dorosłych pracowników. Wygórowane oczekiwania sprawiają, że ofiarami karoshi padają dzieci - uczniowie szkół nawet stopnia podstawowego. Poruszający reportaż filmowy "National Geographic" pokazał, jak niezwykle rygorystyczny system egzaminów sprawia, że bez dodatkowych zajęć i uczenia się po nocach niemal niemożliwe jest zdanie do szkoły umożliwiającej dalszą karierę.

Coraz częściej spotyka się opinie, iż fenomen eskalacji skutków przepracowania nie ogranicza się wyłącznie do Japonii. Choć nie odnotowano ewidentnych przypadków karoshi w krajach Europy i Ameryki, stwierdza się natężenie poważnych fizjologicznych następstw nadmiernego obciążenia pracą. Tak czy inaczej, tragiczny koniec setek ambitnych i wartościowych pracowników japońskich firm powinien stanowić memento dla entuzjastów nieograniczonego wzrostu ekonomicznego poprzez system zarządzania eksploatujący ciało i ducha człowieka.

Uznając, zgodnie ze współczesnymi poglądami, zdrowie (i chorobę) za fenomen psychofizyczny, zauważmy, iż nie sposób analizować fizjologicznych skutków dystresu w oderwaniu od spustoszenia, jakie stan ten może wywołać w duszy człowieka. Przejawia się on obniżeniem skuteczności działania i często drastycznym spadkiem jakości życia. Osoby żyjące w ciągłym stresie zwykle zaczynają postępować chaotycznie, tracąc kontrolę nad otoczeniem i samym sobą. Powtarzające się niepowodzenia stają się źródłem wtórnych reakcji stresowych, prowadzą do podejmowania dalszych nieefektywnych działań, obniżenia samooceny, coraz bardziej niechętnego nastawienia do otoczenia. Następuje niebezpieczny objaw - eskalacja reakcji stresowej, której rozwój może przybrać charakter błędnego koła: wysiłki podejmowane w intencji niwelowania skutków przeciążenia powodują wzrost negatywnych objawów psychicznych. W powiązaniu z psychologicznym oddziaływaniem procesów fizykochemicznych (pamiętamy o neurotrans-miterach, jak noradrenalina, czy hormonach tarczycy, nadnerczy i przysadki mózgowej wydzielanych w nadmiarze w odpowiedzi na stres) tworzy to sieć czynników mogących wywołać poważne schorzenia psychiczne. Pod względem fizjologicznym są one w dużej mierze wynikiem nadmiernego, długotrwałego pobudzenia układu współczulnego. W dalszych rozdziałach bliżej zastanowimy się nad tymi psychologicznymi konsekwencjami stresu, które możemy sami w pewnym stopniu kontrolować; teraz przyjrzyjmy się wykazowi najpoważniejszych psychicznych następstw silnego dystresu.

Patologiczne objawy psychiczne związane ze stresem

    • Reakcje lękowe,
    • Nadmierne pobudzenie, stany maniakalne, bezsenność.
    • Stany depresyjne.
    • Nasilenie objawów schizofrenii.


Po tym wszystkim możemy zadać zasadne pytanie, ile potrafimy wytrzymać, czy nasza zdolność stawiania czoła wyzwaniom życia i przechodzenia wiążących się z tym konsekwencji jest nieograniczona? Już na poziomie intuicji i obserwacji potocznej zauważamy, że owa zdolność jest ograniczona, ale ludzie posiadają ją w bardzo zróżnicowanym stopniu.

Hans Selye niejednokrotnie dawał wyraz przekonaniu, iż sumaryczna tolerancja każdego człowieka na stres ulega wyczerpaniu podczas jego życia. Suma takiej "energii życiowej", czy jak mówi Selye - "energii przystosowawczej" ma zatem skończoną wartość. Każdy ma (zapewne genetycznie przekazaną) określoną, właściwą dla siebie zdolność przetrwania pewnej liczby stresogennych bodźców - gdy zostanie ona przekroczona, organizm nie będzie w stanie dalej adekwatnie reagować. Konkluzja ta wynika z analizy ogólnego zespołu przystosowania (GAS): każdorazowo po stadium odporności, w którym organizm radzi sobie z wyzwaniami, następuje stadium wyczerpania. Przez długi czas potrafimy regenerować swoją zdolność, jednak niezupełnie, bo jak obrazowo wyraził to Selye: "każdabiologiczna aktywność pozostawia pewne nieodwracalne "chemiczne blizny" [...]. Stadium wyczerpania po przejściowym żądaniu stawianym organizmowi jest odwracalne, ale całkowite wyczerpanie wszystkich magazynów głębinowej energii przystosowania nie jest; w miarę jak zapasy się kurczą, nadchodzi starość, a w końcu śmierć".

Podobne artykuły:

Dusza i ciało: obietnice i ograniczenia holistycznego podejścia do stres


Choć obecnie przyjmuje się powszechnie, że stres jest zjawiskiem psychosomatycznym, tzn. zarówno jego przyczyny, jak i skutki mają związek i z psychiką człowieka, i z jego ciałem, podejście takie nie od razu spotkało się z aprobatą środowiska medycznego. Do ostatniej ćwierci XX w. większość lekarzy kierowała się założeniami tego, co dziś nazywane jest modelem biomedycznym - przekonaniem, iż procesy fizjologiczne mają podłoże fizykochemiczne i, jako takie, mogą być badane w oderwaniu od zjawisk psychicznych. Wiele danych wskazuje na to, iż takie oderwanie znacznie ogranicza pole badawcze, a czasami prowadzi wręcz do błędnych wyników. Problem jest złożony, a jego szerszy kontekst wyznaczają sięgające co najmniej czasów Kartezjusza (połowa XVII w.) spory wokół problemu ciała i umysłu (body-mind problem). To właśnie temu filozofowi przypisuje się rozpropagowanie tak charakterystycznego dla kultury europejskiej dualizmu duszy i ciała.

Obecnie coraz częściej adepci medycyny, poznając bio-psycho-społeczny (Termin "model bio-psycho-społeczny" wprowadził w 1977 George Engel - internista z doświadczeniami psychoanalityka) model medycyny1, zaczynają postrzegać zdrowie i chorobę w kontekście szerszych uwarunkowań. Wciąż toczą się dyskusje, czy możliwa jest medycyna holistyczna, tzn. leczenie obejmujące metody wpływania jednocześnie na fizjologię i psychikę człowieka. Takie założenia od tysiącleci przyjmowała medycyna chińska, jednakże skuteczności wielu jej praktyk jak dotąd nie udało się potwierdzić naukowo.

Odzwierciedlające pewną modę kulturową, ale nie zawsze uzasadnione i odpowiedzialne wypowiedzi propagatorów holizmu najczęściej przynoszą niemożliwą do spełnienia obietnicę rozwiązania problemów zdrowotnych, jeśli tylko przyjmiemy założenie o nierozdzielności ducha i ciała, a od ludzi Wschodu będziemy uczyć się oddziaływania na jedno i drugie. Kwestia pozostaje otwarta, a często naiwne doniesienia o skuteczności pewnych praktyk (jak TM - Medytacja Transcendentalna) czy leków (cudowne środki medycyny tybetańskiej) równoważyć trzeba wynikami rzetelnych analiz.

Przykładem niewątpliwie owocnej syntezy badań biomedycznych z psychologią w zakresie zjawisk, w których działanie stresu przejawia się z dużą siłą, jest współczesna wiedza na temat odporności. W połowie lat 60. Robert Ader stworzył nową dziedzinę nauki, którą nazwał psychoneuroimmunologią. Od tego czasu odkryto wiele interesujących zależności między systemem odpornościowym, stresem i stanami psychicznymi. W klasycznym eksperymencie Ader wykazał, iż sama wiedza - przekonanie o wystawieniu na czynnik immunosupresyjny (obniżający odporność) - może naprawdę tę odporność zmniejszyć. Wstrzykiwał szczurom cyklosfamid (stresor - lek wywołujący mdłości, a także obniżający odporność), a następnie podawał słodzoną wodę. Chciał w ten sposób wytworzyć skojarzenie mdłości ze słodkim smakiem. Był to typowy eksperyment behawioralny w stylu "psów Pawłowa". Przez dalsze dni szczury pojono słodką wodą, nie wstrzykując leku. Okazało się, że wiele zwierząt zachorowało i zdechło pomimo braku szkodliwej substancji. Tak więc musiało nastąpić skojarzenie słodkiego smaku nie tylko z mdłościami, ale także z tłumieniem funkcji układu immunologicznego. Porcja słodkiego napoju była dla szczura sygnałem, że dostaje dawkę leku i jego organizm zachowywał się tak, jakby ta substancja naprawdę nań działała. Dowiedziono w ten sposób po raz pierwszy, że czysto behawioralny bodziec może wywołać zmiany w układzie odpornościowym. Późniejsze badania wykazały podobne zależności u ludzi.

Janice Kiecolt-Glaser i Ronald Glaser analizowali zmiany fizjologiczne zachodzące w trzech grupach osób narażonych na stresy psychiczne o różnej sile i trwaniu: studentów w trakcie egzaminów końcowych (stres stosunkowo niewielki i krótkotrwały), kobiet tuż po rozwodzie oraz osób opiekujących się krewnymi z chorobą Alzheimera (stres bardzo silny i długotrwały). Zanotowano u nich podobne ilościowe i jakościowe zmiany, jak mocny spadek limfocytów pomocniczych T, fagocytów itd., świadczące o obniżeniu odporności. Badania przeprowadzone przez Sheldona Cohena wskazują, iż podatność na zwykłe przeziębienie wzrasta z poziomem przeżywanego stresu. Okazało się zatem, że stres nie tylko wiąże się z "zachowaniami sprzyjającymi chorobie" i zmniejszeniem odporności organizmu, ale również wpływa na rozwój choroby. Współcześni badacze są przekonani, iż stres psychologiczny nie tylko sprzyja pojawieniu się groźnych nierzadko chorób, stymulując zachowania człowieka stwarzające warunki ich rozwoju, ale wpływa istotnie na ich przebieg. Rejestracja tak głęboko sięgających związków psychiki i fizjologii nie tylko rozszerza pole badań, ale ma istotne konsekwencje praktyczne.

Prezentacja fizjologicznych, "namacalnych" konsekwencji stresu w postaci chorób z przystosowania mogłaby nasunąć wniosek, iż schorzenia te można skutecznie leczyć lub im zapobiegać, stosując środki farmakologiczne. Istotnie, w poważniejszych przypadkach, wymagających interwencji lekarskiej, stosuje się leki uspokajająco-nasenne i łagodzące uczucie lęku. Jednakże przyjęta tu perspektywa, traktująca stres jako zjawisko psychosomatyczne, pokazuje niewystarczalność takiej terapii. Co więcej, w większości przypadków leczenie farmakologiczne nie jest wymagane i trzeba (zarówno terapeutów, jak i pacjentów) przestrzec przed pochopnym jego stosowaniem. W szczególności nie należy żadnych uspokajających czy przeciwdepresyjnych środków aplikować sobie samemu, pamiętając, że jakiekolwiek lekarstwo nie jest samo w sobie rozwiązaniem. Bliższa analiza źródeł stresu, którą przeprowadzimy w rozdziale 3., uświadomi nam, co jest najważniejsze w generowaniu reakcji stresowej i jak silny jest udział czynnika psychicznego w eliminowaniu jej skutków.


Stres a schorzenie psychosomatyczne


Jak działa bio-psycho-społeczny model diagnozy i leczenia?


Przypadek: 29-letnia kobieta z objawami chronicznego zapalenia gardła i głębokiej depresji.

Aspekt medyczny

Dane i diagnoza

    • Symptomy nerwicy wegetatywnej typowe dla zaburzeń funkcji podwzgórza.
    • Zmniejszona odporność.
    • Poważna depresja.
    • Bakteryjne zapalenie gardła
    • Niedożywienie i zaburzenia trawienia.

Leczenie

    • Środki antydepresyjne.
    • Antybiotyki.
    • Wzbogacona dieta.


Aspekt społeczno-behawioralny

Dane i diagnoza:

    • Fizyczne maltretowanie: pacjentka bita przez męża.
    • Nadużywanie tytoniu i alkoholu.
    • Nieprzystosowanie społeczne.

Terapia

  • Pomoc w ośrodku opieki społecznej.
  • Plan zmiany zachowań: redukcja lub rzucenie palenia.
  • Dalsze doradztwo.


Aspekt psychologiczny

Dane i diagnoza

    • Ciągłe powroty do agresywnego partnera.
    • Pacjentka miała rodziców alkoholików i była fizycznie maltretowana przez ojca.
    • Syndrom "Dorosłego - Dziecka Alkoholika" (DDA - zespół specyficznych reakcji osoby dorosłej, która w dzieciństwie ucierpiała z powodu obcowania z rodzicami alkoholikami).

Terapia

    • Psychoterapia indywidualna.
    • Uświadomienie, jak radzić sobie z syndromem DDA.
    • Skierowanie na terapię grupową dla DDA.


Kombinacja odmiennych perspektyw postulowanych przez model prowadzi do postawienia prawidłowej diagnozy: pominięcie któregoś z czynników mogłoby skierować uwagę lekarza na niewłaściwe przyczyny. Ponadto pozwala na sporządzenie zintegrowanego planu leczenia obejmującego różne aspekty życia pacjenta i jego reakcji na silne stresory. Przyjęte środki będą wzajemnie zwiększały swoją skuteczność, np. leki antydepresyjne mogłyby okazać się mało skuteczne bez wspomożenia psychoterapeutycznego i eliminacji czynnika sytuacyjnego (odseparowanie od agresywnego partnera).
(źródło: Stoudemire, rozdz. 3, s. 80 - 81).

Podobne artykuły:


Grupa Wydawnicza HELION SA Onepress.pl