Polscy pracownicy nielegalnie zatrudnieni we Francji walczą o odszkodowanie

Polscy pracownicy nielegalnie zatrudnieni we Francji walczą o odszkodowanie sxc.hu

Przed sądem w Cherbourgu we Francji toczy się proces przeciwko firmom, które nielegalnie zatrudniały 460 robotników. Byli to m.in. pracownicy z Polski i Rumunii. Adwokat części Polaków walczy o odszkodowania na sumę ok. 1 mln euro.

Jak powiedział PAP mecenas Władysław Lis, który w procesie reprezentuje 79 poszkodowanych z Polski, „robotnicy byli zatrudniani od czerwca 2008 r. do października 2012 r. przy budowie elektrowni atomowej najnowszej generacji, tzw. EPR, w Flamanville w regionie Dolna Normandia bez ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych”.

„Na podstawie różnych ustaleń – poczynionych przez francuski URSSAF (odpowiednik polskiego ZUS-u) i inspekcję pracy w elektrowni atomowej – prokurator zarzuca, że nie przestrzegano przepisów przy zatrudnianiu pracowników firmy Atlanco. Pracownicy z Polski nie mieli właściwych ubezpieczeń społecznych, czyli de facto pracowali bez ubezpieczenia”– dodał mecenas.

Podobne artykuły:

Zaświadczenia, których nie było?

Jak informuje PAP, 163 Polaków bezpośrednio zatrudniała firma Atlanco zarejestrowana na Cyprze, a 297 robotników z Rumunii – firma Elco. Obie firmy, a także inne przedsiębiorstwa współpracowały z największym francuskim koncernem budowlanym Buygues, odpowiedzialnym za prace budowlane w Flamanville.

Jak zaznaczył rozmówca PAP, „warunkiem, żeby np. polski pracownik mógł pojechać do pracy za granicą, jest wydanie przez ZUS zaświadczenia A1 (zastępującego zaświadczenie E101) o tym, że pracownik spełnia warunki, by być oddelegowanym za granicę”. Jak dodał, Atlanco przeniosło się na Cypr, gdzie zarejestrowano przynajmniej część polskich pracowników. „Dla pierwszej grupy pracowników firma dostała z Cypru zaświadczenia E101, dla następnej grupy – nie dostała żadnych” – wyjaśnił mecenas Lis.

Francuski gigant zatrudniał bez jakichkolwiek ubezpieczeń

Mecenas zauważył także, że niedawno cypryjskie władze poinformowały, iż „zaświadczenia, które wydano, zostały wycofane, gdyż oddelegowanie pracowników nie spełniało norm europejskich, czyli pracowali oni bez ubezpieczenia i ten okres pracy nie będzie im się do niczego liczył”. – Najważniejsze jest, że w czasie procesu w aktach sprawy pojawiło się pismo cypryjskiego ministerstwa pracy i ubezpieczeń społecznych, że wszystkie zaświadczenia zostały wycofane, co oznacza, że pracownicy pracowali bez jakichkolwiek ubezpieczeń. Zdaniem prokuratora i moim jako oskarżyciela posiłkowego pracownicy powinni byli być zarejestrowani we Francji, ponieważ tam wykonywali pracę – wskazał w rozmowie z PAP mecenas Lis.

Walka o odszkodowania

Obecnie 59 poszkodowanych robotników, których reprezentuje mecenas Lis, wywalczyło od firmy Atlanco odszkodowania w wysokości sześciomiesięcznej odprawy. Łącznia wysokość odszkodowań to ponad pół miliona euro. Wyrok w tej sprawie zasądzono w lutym 2014 r. Dodatkowo 20 pozostałych klientów mecenasa liczy na kolejne odszkodowania od Atlanco; w ich sprawie toczą się postępowania.

Oprócz tego reprezentujący Polaków adwokat wniósł apelację, uznając, że również „firmy zatrudniające Polaków we Francji powinny być solidarnie skazane i powinny zapłacić odszkodowanie”. Sprawa jest obecnie w toku. Jak dodał mecenas, proces dotyczący zadośćuczynienia finansowego od koncernu Buygues jest odrębny.

Ponadto adwokat poszkodowanych Polaków zażądał zarówno od firmy Atlanco, jak i Buygues, zadośćuczynienia w postaci sześciomiesięcznego wynagrodzenia z tytułu nielegalnego handlu siłą roboczą. – Jeżeli stwierdzimy, że pracownik był oddelegowany niezgodnie z przepisami europejskimi, to wtedy jest to traktowane jako nielegalne handlowanie siłą roboczą. I wtedy przysługuje kolejne, sześciomiesięczne odszkodowanie – wyjaśnił mec. Lis w rozmowie z PAP.

Jest szansa na milion euro dla polskich robotników

Łącznie jest szansa na odszkodowania dla polskich robotników w wysokości ok. 1 mln euro. W piątek sąd ogłosi, kiedy wyda wyrok. Do tego czasu potrwają przesłuchania, odczyt dokumentów i zeznań świadków.

Czy ukrywano wypadki?

Jak przypomina PAP, przy wznoszeniu siłowni w 2011 r. doszło do dwóch śmiertelnych wypadków robotników. Dodatkowo organy śledcze podejrzewają, że przed inspekcją pracy ukrywano dziesiątki wypadków na budowie. Po wykryciu tych nieprawidłowości Bouygues zerwał w czerwcu 2011 r. kontrakt z firmą Atlanco. W związku z tym latem 2011 r., przed upływem umów, do kraju musiało wrócić od 70 do 80 polskich pracowników.

red./PAP