Pomiędzy awanturnictwem a wyuczoną bezradnością, cz. III

Pomiędzy awanturnictwem a wyuczoną bezradnością, cz. III http://www.freedigitalphotos.net/

Co właściwie charakteryzuje osobę o klinicznie nasilonych cechach wichrzycielskich?

W tym miejscu warto wspomnieć o dość cienkiej granicy pomiędzy zaburzeniami osobowości a chorobą psychiczną. Osobowość paranoiczna nie oznacza występowania zaburzeń psychicznych o tym charakterze, pamiętać jednak należy o płynnym charakterze różnic pomiędzy punktami na osi zdrowie – choroba psychiczna. Pacjent zaburzony (chorujący) psychicznie to osoba, u której nastawienie paranoiczne nosi znamiona objawu psychotycznego. System urojeniowy ma wówczas postać utrwalonej i rozbudowanej struktury, a same urojeniowe przekonania determinują treść i formę życia chorego w sposób znacznie utrudniający lub uniemożliwiający mu normalne, codzienne funkcjonowanie. W przypadku zaburzeń osobowości możemy mieć do czynienia z różnym nasileniem wymienionych objawów i warto pamiętać, że nie u każdego pieniacza można zaobserwować je wszystkie.

Może się wydawać, że pieniący się pieniacz jest osobą szczęśliwą, działa bowiem niejako w swoim żywiole i sprawia wrażenie człowieka z ciągłych konfliktów czerpiącego jakąś trudną do zrozumienia satysfakcję. Osoba ujawniająca opisane zaburzenia najprawdopodobniej cierpi jednak tak samo, jak każdy inny zaburzony osobowościowo człowiek. Mimo to psychospołeczne koszty pieniaczych działań ponoszą głównie osoby narażone na permanentne podejrzenia, zarzuty i interwencje ze strony wichrzyciela – znam przypadki, w których głęboko zaburzona osoba o takich skłonnościach spowodowała wyprowadzkę kilku kolejnych rodzin z sąsiedniej posesji.

Jeśli ktokolwiek posądza Cię o skłonności do nadmiernego wichrzycielstwa możesz spróbować skonfrontować się z opisanym szkieletem diagnostycznym pamiętając, że w naszym kręgu kulturowym stanowcze sięganie po własne prawa w zbyt wielu przypadkach i często w sposób nieuzasadniony nazywane jest pieniactwem.

Na pewno pieniacz?

Co na gruncie praktycznym odróżnia zatem pieniacza od osoby rozsądnie domagającej się realizacji własnych praw? Udzielenie odpowiedzi na to istotne pytanie nie jest sprawą łatwą. Podkreślić przede wszystkim należy, że różnica ma jak zwykle charakter ilościowy i w moim odczuciu obejmuje następujące punkty.

Pieniacz walczy niemal z każdym i o wszystko. Liczba prowadzonych przez pieniacza spraw zazwyczaj budzi dalece posunięte wątpliwości co do ich zasadności. Osoba o patologicznie nasilonych cechach wichrzycielskich ma mnóstwo „wrogów”, a każdy z nich permanentnie, z premedytacją i wyjątkowo złośliwie działa na jej szkodę, już to wypuszczając brzydkie zapachy z toalety czy kuchni, już to pozwalając dzieciom bawić się przy płocie. W skrajnych przypadkach do awantury wystarczy pieniaczowi krzywe lub zbyt nieuprzejme spojrzenie sąsiada, albo to, że sąsiad od kilku dni nie pojawia się na podwórku.

Pieniacz sięga po środki niewspółmierne do sytuacji. Osoba zagrożona ma pełne prawo podejmowania działań obronnych. Stopień ich stanowczości powinien być w zasadzie podyktowany rozmiarami niebezpieczeństwa, wiadomo jednak, że nie wszystkie zagrożenia mają charakter obiektywny (jak pożar czy trzęsienie ziemi). Dlatego nasze reakcje na sytuacje niebezpieczne mają postać bardzo indywidualną. Pieniacz ma tendencję do natychmiastowego sięgania po ciężką artylerię i dobrze, jeśli odwetem za doznane „krzywdy” jest tylko cywilizowana sprawa sądowa, a nie pobicie, morderstwo lub podpalenie. W każdym jednak przypadku dostrzec można nienaturalnie wygórowane reakcje – czasem zdarzenie, z punktu widzenia postronnego obserwatora zupełnie niewinne, powoduje u pieniacza wybuch niezwykle nasilonych emocji. W konsekwencji możemy mieć do czynienia z użyciem środków zupełnie nieadekwatnych do sytuacji.

Liczba krzywd spotykających pieniacza na co dzień jest cokolwiek nienaturalna. Każdemu z nas zdarza się czasem ponieść porażkę lub doznać pewnych nieprzyjemności ze strony otoczenia. Nad większością takich zdarzeń szybko przechodzimy jednak do porządku dziennego, zwykle stosując najprostsze strategie racjonalnej interpretacji zaistniałej sytuacji. Wiadomo, że życie nie jest idealne, a czyjeś niesympatyczne czy wrogie zachowanie nie zawsze wynika ze złej woli i chęci krzywdzenia – czasami jest po prostu wypadkową różnych, nawet trudnych do zaobserwowania czynników o charakterze sytuacyjnym. Pieniacz jest osobą wyjątkowo narażoną na wszelkie złośliwości i akty agresji. Godzinami opowiadać może o spotykających go złośliwościach i zniewagach, atakach i pomówieniach, zaczepkach i prowokacjach, a przy okazji charakterystycznym jest, że odpowiedzialnością za rozwój sytuacji obciąża zawsze intencjonalnie działające osoby, przyczyn wszelkich zaistniałych sytuacji doszukując się w ludzkiej złośliwości, agresywności i wrogim nastawieniu.

Poczucie winy i poczucie krzywdy. Żyjąc w codziennej rzeczywistości społecznej nie sposób uniknąć różnego rodzaju sytuacji spornych. Z interpersonalnych sytuacji konfliktowych wynikają dwie ważne grupy emocji, związanych z poczuciem winy lub krzywdy. Nikt z nas nie jest świętym i nawet w codziennych, drobnych sprawach bywamy zarówno ofiarami jak i sprawcami różnych nieprzyjemnych zdarzeń. Poczucie winy pojawia się, kiedy w subiektywnym przekonaniu czujemy się odpowiedzialni za cudzą krzywdę, poczucie krzywdy zaś – kiedy czujemy, że spotkała nas niezasłużona strata. U większości osób pomiędzy dwoma tymi zjawiskami istnieje zdrowa równowaga. Warto również zaznaczyć, że w zdrowym, niezaburzonym życiu emocjonalnym zarówno poczucie krzywdy, jak i winy nie pojawia się często i nie jest zbyt intensywnie przeżywane. Co bardzo charakterystyczne - pieniacz ujawnia wyjątkową skłonność do przeżywania poczucia krzywdy, niezależnie od sytuacji trudno jest jednak skłonić go do jakiejkolwiek skruchy. W rzeczy samej, osoba o nastawieniu paranoicznym właściwie nigdy nie czuje się winna, bo w każdej sytuacji konfliktowej występuje w roli nieszczęśliwej ofiary.

Pieniacz nie miewa wątpliwości. Najprawdopodobniej każdy walczący o cokolwiek człowiek miewa wątpliwości co do tego, czy aby na pewno działa w słusznej intencji i czy postępuje uczciwie wobec innych. Takich rozterek nie obserwuje się u prawdziwego pieniacza – prowadząc krucjatę przeciwko wszelkiej niesprawiedliwości wichrzyciel żywi niezachwiane przekonanie, że racja z całą pewnością w każdym przypadku jest po jego stronie.

Syndrom „zawodowego pokrzywdzonego”. Często odnieść można wrażenie, że bycie pokrzywdzonym jest dla pieniacza swego rodzaju perwersyjnym hobby. Wydaje się, że osoba o nastawieniu paranoicznym w większości sytuacji wyjątkowo chętnie szuka dziury w całym.  Czasami prowadzenie sporów i spraw sądowych staje się głównym lub nawet jedynym zajęciem pieniacza (zwłaszcza, gdy jako cierpiący z powodu faktycznych lub nieistniejących dolegliwości pobiera on rentę lub inne świadczenia socjalne). Po paru latach osoba o cechach paranoicznych bywa specjalistą w zakresie przepisów i ustaw, a co najważniejsze – przysługujących pokrzywdzonemu praw. Z sytuacją szczególną mamy do czynienia, kiedy cechy pieniacze ujawnia prawnik lub osoba dobrze z prawem obeznana – wichrzyciel taki szybko staje się wyjątkowym utrapieniem wszelkich instytucji.

Szczególny stosunek do własnego wizerunku. Kiedy pracowałem w firmie budowlanej, pewnego razu realizowaliśmy remont w jednym z prywatnych domów w okolicy. W pokoju, w którym montowaliśmy podwieszany sufit, zamieszkać miał młody syn właściciela domu. Kilkanaście razy dziennie składał nam krótszą lub dłuższą wizytę, każdorazowo wygłaszając przemówienie dotyczące ponoszonych przez siebie kosztów, narzekając na niekorzystne warunki naszej współpracy a przy okazji na cały beznadziejny, pełen oszustów i złodziei świat. Z wielką pasją zawodowego reportera komentował wszelkie poczynania mieszkających w naszej miejscowości osób, wyjątkowo chętnie używając określeń w rodzaju „debil”, „palant”, „kretyn” i paru jeszcze innych, których przytaczać w tym miejscu nie wypada. Miał też uroczy zwyczaj spluwania na podłogę, a czasami, doceniając nasze poczucie humoru, prezentował wyrafinowane kawały i anegdoty z półki „przychodzi baba do lekarza”. Życzliwe zainteresowanie z jego strony nie tylko uprzykrzało nam pracę. Słuchając mimochodem jego opowieści miałem także bardzo wyraźne poczucie, że młodzieniec przyjął dość szczególne, wyrażające się w formule „atakuj, albo sam zostaniesz zaatakowany” nastawienie do życia. Dużo później, ów dziesięć lat młodszy ode mnie chłopiec skarżył się mojemu koledze, że spotkawszy go w sklepie nie złożyłem mu z szacunkiem życzeń noworocznych.

To tylko przykład, sądzę jednak, że w przypadkach takich kłótliwe i roszczeniowe nastawienie wynikać może z lęku przed uszczerbkiem na wizerunku człowieka zaradnego i sprytnego – by koledzy przy piwie z ironią nie komentowali, że ten i ów w grochówkę daje sobie dmuchać.

Wśród osób tego rodzaju często pokutuje też dość powszechne przekonanie, że bez awantury nie sposób załatwić najprostszej nawet sprawy.

Podobne artykuły:

Wojciech Imielski - szkolenia, doradztwo, usługi psychologiczne Wojciech Imielski

Dalej

x

0 komentarzy

Nie udało się dodać komentarza, spróbuj ponownie za chwilę

Komentarz powinien być dłuższy niż 5 znaków

Prosze wprowadzić prawidłowy adres e-mail

Nick powinien być dłuższy niż 4 znaki