Ulgi podatkowe nie zachęciły Polaków. Wciąż niewielu oszczędza na emeryturę

 Ulgi podatkowe nie zachęciły Polaków. Wciąż niewielu oszczędza na emeryturę sxc.hu

Według ekspertów czas składania zeznań podatkowych, zwłaszcza końcówka kwietnia, to doskonały moment na informowanie o zachętach podatkowych do instrumentów oszczędzania na emeryturę, ponieważ wciąż zbyt mało Polaków korzysta z IKE i IKZE. A szkoda.

– Liczę, że klientów IKE i IKZE będzie więcej, szczególnie jeśli będą nagłaśniane informacje o zachętach fiskalnych, szczególnie w przypadku IKZE. Dobrym momentem na to są miesiące, kiedy składamy roczne zeznania podatkowe – mówi agencji Newseria Krzysztof Nowak, członek zarządu firmy konsultingowej Mercer Polska.

Warto myśleć o przyszłości

W jego ocenie w tym kontekście niewiele mówi się o IKZE, a potencjał indywidualnych kont zabezpieczenia emerytalnego jest stosunkowo duży. Mimo to, ekspert zaznacza, nie należy liczyć na gwałtowny rozwój tych produktów, a kolejne lata raczej nie przyniosą przełomu. Choć zdaniem Nowaka liczba zakładanych, aktywnych i opłacanych kont IKZE będzie rosła i to być może nawet szybciej niż liczba indywidualnych kont emerytalnych.

– Patrząc na statystyki, wydawałoby się, że IKE są dużo bardziej popularne, mamy dzisiaj ponad 800 tys. kont, z czego opłacanych jest również stosunkowo dużo, bo kilkaset tysięcy. Ostatnie dane KNF wskazywały na 200 tys. opłacanych kont – mówi Krzysztof Nowak.

Według KNF na koniec 2014 roku prowadzono 824,49 tys. indywidualnych kont emerytalnych (znajdowało się na nich 5,03 mld zł), z czego na 264,21 tys. rachunków wpłacono pieniądze (909,03 mln zł). W ubiegłym roku otwarto 55,75 tys. nowych kont. Ekspert wskazuje, że zgromadzona kwota jest raczej niewielka w perspektywie przyszłych potrzeb emerytalnych, ale dużo wyższa w porównaniu do środków zgromadzonych na IKZE. W ubiegłym roku otwarto 63,49 tys. IKZE. Liczba otwartych kont wzrosła więc do 528,14 tys. (znajdowało się na nich 295,35 mln zł), ale na zaledwie 86,52 tys. dokonano wpłat.

IKE vs IKZE

– Podstawową zachętą dla inwestorów, aby korzystać z IKE i IKZE, są ulgi podatkowe. W obu przypadkach mamy zwolnienie z podatku Belki, jest to dziś właściwie jedyny produkt korzystający z tego typu zwolnienia – tłumaczy członek zarządu Mercer Polska. – W IKZE w odróżnieniu od IKE mamy dodatkową zachętę w postaci odpisu zainwestowanej kwoty w zeznaniu rocznym od przychodu, czyli w efekcie od tej kwoty nie zapłacimy podatku dochodowego, tego, który płacimy według stawek progresywnych 18 lub 32 proc.

Ekspert uzupełnia, że taki podatek jest odraczany i w IKZE, wypłacając pieniądze po dożyciu 65. roku życia, zapłacimy 10-proc. ryczałtową daninę podatkową.

– Dzisiaj możemy odpisać 18 proc. lub 32 po to, żeby zapłacić w przyszłości 10 proc. Czyli różnica między tymi stawkami jest dodatkową korzyścią – dodaje Nowak.

Pracodawcy a programy emerytalne

Nowa ustawa emerytalna, zmieniająca zasady działania OFE, wprowadziła także ryczałtowy 10-proc. podatek. Wcześniej miało miejsce klasyczne odroczenie podatku, czyli korzystając z 18-proc. ulgi, oszczędzający w przyszłości zapłaciłby 18-proc. podatek. W ocenie Krzysztofa Nowaka nie należy spodziewać się dalszych udogodnień w konstrukcji tych produktów.

– Pewien przełom, choć nie gigantyczny, może przynieść zaangażowanie pracodawców w oba te produkty. Zarówno IKE, jak i IKZE są produktami indywidualnymi, czyli korzystamy z nich jako indywidualni inwestorzy – zwraca uwagę Krzysztof Nowak. – W ostatnich kilku miesiącach pojawiły się na rynku rozwiązania, w których pracodawcy angażują się w zakładanie programów oszczędnościowych czy programów emerytalnych dla swoich pracowników, wykorzystując obie te formuły.

newseria.pl