Wystąpienia na żywo, czyli jak przeżyć przed kamerą „on air”?

Wystąpienia na żywo, czyli jak przeżyć przed kamerą „on air”? alphaspirit - Fotolia

Nieważne, po co stajesz przed kamerą na żywo – pewnie masz swój powód. Ważne natomiast, co zrobisz, gdy zapali się czerwona lampka, a ty nagle zrozumiesz, że nigdy w życiu nie byłeś tak blisko odegrania głównej roli w komedii pomyłek.

Wystąpienia na żywo z użyciem kamery to doskonała szansa dla tych, którzy szukają nowych odbiorców i nie jest im straszna wirtualna widownia. Przez dłużą chwilę można poczuć się jak doskonały trener czy mówca, który świetnie radzi sobie również online. Jest jednak kilka elementów, które przewijają się przez większość prób zmierzenia się z trudną materią wystąpień w internecie. A skoro firmy szkoleniowe i niezależni trenerzy przeznaczają coraz większą część swojego budżetu na digital learning (co potwierdza badanie), to ostatnia szansa, żeby się dobrze do tematu przygotować.

Trema

Towarzyszy każdemu i na ten temat napisano już naprawdę sporo. W studio telewizyjnym człowiek jednak spotyka się z zupełnie innym rodzajem paraliżującego strachu, niż przez kilkusetosobową, żywą widownią. Dodatkowym elementem jest brak bezpośredniego kontaktu z odbiorcami. Mówiąc do kamery nie mamy pojęcia, jak nasze wystąpienie jest odbierane przez widzów. W trakcie rodzą się więc niepotrzebne wątpliwości. Ci, którzy uczą się swoich tekstów na pamięć zazwyczaj zapominają je, gdy tylko uruchomi się kamera. Wygadani mówcy, którzy wolą powiedzieć coś „od siebie”, tracą w jednej chwili dostęp do bogatych zasobów słownictwa, a język plącze im się niemiłosiernie. Co robimy w takim przypadku?

  • Prosimy osoby niepotrzebne do opuszczenia studio. Często jest tak, że towarzyszy nam cała grupa osób z naszego otoczenia, które chcą nam kibicować, pomóc lub po prostu się z nas pośmiać. Ich obecność często bardziej przeszkadza, niż pomaga.
  • Ćwiczymy przed lustrem. Polecam również nagranie całości na zwykły telefon komórkowy. Ćwiczenie czyni mistrza, a możliwość autoewaluacji dzięki próbnemu nagraniu w domowych warunkach jest nieoceniona.
  • Jeśli planujemy dokładnie każde słowo, koniecznie przed nagraniem powiedzmy całość na głos. Często zdania doskonale wyglądające na papierze, kiepsko sprawdzają się w języku mówionym. Gdy dopiero podczas nagrania dojdziemy do wniosku, że „to jakoś kiepsko brzmi”, będzie już za późno na poprawki.
  • Wybierzmy przyjazne miejsce i ludzi. Jeśli nie możemy skorzystać z własnego zaplecza biurowego czy domowego wybierzmy małe studio, najlepiej prowadzone przez ludzi, których znamy, a którzy nie są zmanierowani i znudzeni faktem, że nagrywają już piąte takie wystąpienie w tym tygodniu.

Trema mija proporcjonalnie do doświadczenia, choć rzadko kiedy całkowicie ustępuje. To jednak tylko pokazuje, że trening czyni mistrza.

Podobne artykuły:

Artykuł pochodzi z raportu "Nowe technologie w uczeniu". Pobierz bezpłatny raport!

Koordynacja

Sporym wyzwaniem jest też opanowanie tych wszystkich zadań, które trzeba wykonać jednocześnie przed kamerą. Nie chodzi przecież tylko o mówienie. Trzeba coś zrobić z rękami, jakoś konkretnie stanąć lub usiąść. A to i tak najprostsza opcja. Czasem trzeba coś pokazać, omówić, zadać pytanie lub na nie odpowiedzieć. Początkowo może się to wydawać trudne. Szczególnie, jeśli przyjdzie nam pracować na tle wirtualnej scenografii. Stajemy przy zielonej ścianie, ostre światło studyjne nie sprzyja koncentracji, a my do tego musimy sobie wyobrazić nieistniejącą tablicę czy inne elementy scenografii, które realizator nałoży w trakcie. W dobrym studio jest oczywiście podgląd na własną postać, aby w jakikolwiek kontrolowany sposób móc się ustawić w kadrze. Dobra ekipa dostosuje się też do występującego.

Jeśli studio umożliwia takie działania to, warto przyjść kilka dni wcześniej i oswoić się z atmosferą. Nikt nie powinien robić z tym problemu. W dniu transmisji, gdy pomyślicie, że jeszcze macie czas dla siebie, szybko się okaże, że tak nie jest. Operator będzie nalegał, żeby się nie ruszać, bo musi ustawić światło, ktoś będzie poprawiał makijaż, ktoś zwróci uwagę, żeby nie ocierać krawatem o mikrofon. Czas będzie na wszystko, ale nie na przygotowanie się do roli.

Podobne artykuły:

Samotność przed kamerą

Ile osób by nam szczerze nie kibicowało, gdy zapali się czerwona lampka, to znaczy, że zostaliśmy sami na placu boju. Może być tak, że przekażemy to, co mamy do powiedzenia i pokazania bez problemów i zgodnie z wyznaczonym czasem. Może się jednak zdarzyć tak, że wystąpią jakieś niespodzianki. Na przykład: internauta-widz zada niewygodne pytanie, zepsuje się prompter na którym wyświetlany był tekst, skończysz przed czasem i będzie trzeba jeszcze czymś zająć widzów… W takich wypadkach przydaje się elokwencja i umiejętność szybkiego myślenia. Transmisja nie lubi ciszy. Nie ma czasu na zastanawianie się i analizowanie problemu. Ludzie przywykli do szybkiego tempa narracji. Nawet jeśli twoje wystąpienie dotyczy ambitnych tematów, to jednak przyzwyczajenie drugą naturą widza.

Zawsze pamiętaj, że to ty jesteś gospodarzem audycji i od ciebie zależy w jakim kierunku pójdzie przekaz. No i jaką formę obierze. Jeśli naprawdę źle czujesz się przed kamerą sam, zmień konwencję – zmień monolog na dialog. Możesz przecież zamienić jednoosobowe wystąpienie na wywiad. Forma co najmniej równie ciekawa.

Interakcja

Internet ma tę przewagę nad klasyczną telewizją, że daje ogromne możliwości interakcji. Warto z nich skorzystać. Oglądanie na żywo osoby mówiącej jest po prostu zwyczajnie nudne. Telewizja dzisiaj nie daje nam w zasadzie innych możliwości (poczekajmy na second screen), ale internet już tak.

W trakcie wystąpienia możemy wyświetlać pytania widzów z czatu czy twittera. Możemy skonfigurować połączenia telefoniczne i pozwolić im zabrać głos na antenie. Takie rozwiązania to standard, a znacząco poprawiają odbiór całości. Nawet jeśli nasze wystąpienie nie pójdzie idealnie, to widzowie docenią to, że postaraliśmy się, żeby nie byli tylko biernymi odbiorcami.

Interakcji w przekazie telewizyjnym jest dziś tak oczywista, że nawet słowo „telewizja” wydaje się przestarzałe i nieadekwatne do tego, co tak naprawdę możemy osiągnąć. Niekoniecznie też musimy inwestować w drogie rozwiązania czy sprzęt. Prosta integracja z ogólnodostępnymi mediami społecznościowymi załatwia sprawę.

Plan B

W serwisach informacyjnych, które znamy z telewizji jest taka osoba, jak wydawca, która dba o to, aby wbrew przeciwnościom losu, budżetowi, walcząc z czasem i współpracownikami, audycja została wyemitowana. W przypadku nieco skromniejszych produkcji przyjemność pełnienia roli wydawcy spocznie prawdopodobnie na tobie. Choć będą wokół ciebie osoby doświadczone technicznie, pomocne, to umówmy się – tobie najbardziej zależy na efekcie.

Pewne rozwiązania czy pomysły można przemyśleć raz jeszcze, zastanowić się nad alternatywą lub lepszym wykorzystaniem czasu i innych zasobów. Osoby zaangażowane w produkcję zazwyczaj mają sporo pomysłów, czy to własnych, czy podejrzanych u innych klientów. Jeśli tylko zechcesz, żeby wystąpienie nie było smętnym monologiem, znajdzie się wiele pomocnych osób. A jeśli coś pójdzie nie tak? Zawsze lepiej spadać z wysokiego konia. 

Fundacja Obserwatorium Zarządzania Piotr Maczuga