Zmiany na rynku pracy zmierzają w dobrym kierunku

Zmiany na rynku pracy zmierzają w dobrym kierunku sxc.hu

Z Grażyną Spytek-Bandurską, zastępcą dyrektora Departamentu Dialogu Społecznego i Stosunków Pracy Konfederacji Lewiatan, podczas II Ogólnopolskiej Konferencji Prawa Pracy, rozmawiała Grażyna Stefańska

Jak ocenia Pani nowelizację ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych? Mam na myśli przede wszystkim postanowienia dotyczące oskładkowania umów-zleceń.

Stanowisko Konfederacji Lewiatan na temat oskładkowania umów-zleceń jest popierające. Uważamy, że to dobry pomysł, aby składki na poczet emerytur i innych świadczeń, były pobierane od wysokości płacy minimalnej. Jednak mamy do nowelizacji również kilka uwag.

Wnioskowaliśmy o to, aby wydłużyć vacatio legis i nasz postulat został uwzględniony. Dzięki temu zleceniodawcy i zleceniobiorcy nie będą zaskoczeni nowymi rozwiązaniami. Należy uwzględnić, że w tym momencie między zleceniodawcą a kontrahentem zawarte są różne umowy handlowe, które przewidują inną kalkulację kosztów uzyskania przychodu. Tak naprawdę, aktualnie nie uwzględnia się dodatkowego kosztu, jakim jest opłacenie składek na ubezpieczenie społeczne, w przypadku osób zatrudnionych na umowy-zlecenia.

Stąd nasz kolejny postulat, aby nowe przepisy nie uwzględniały umów, które już obowiązują.

Istnieje poważne ryzyko, że koszt opłacenia składki zostanie przerzucony na zleceniobiorcę. W przypadku już zawartych kontraktów o określonych kosztach, zleceniodawca nie ma możliwości wyłożenia dodatkowych środków na opłacenie składek.

Dlatego może się zdarzyć, że to obciążenie zostanie przerzucone na zleceniobiorców. Trudno przewidzieć, jak będą postępować przedsiębiorcy. Postulujemy, aby to oni wzięli na siebie dodatkowy koszt opłacenia składki.

Jesteśmy w pełni świadomi pewnych nadużyć, do których skłaniała przedsiębiorców obecna sytuacja. Możemy do nich zaliczyć zwieranie z pracownikiem kilku umów i odprowadzanie składki społecznej tylko od pierwszej opiewającej na bardzo niską kwotę. Zmiany idą w dobrym kierunku. Należy małymi krokami dążyć do objęcia ubezpieczeniem społecznym osoby, wykonujące pracę na podstawie umów-zleceń.

Czy termin wprowadzenia nowych przepisów w życie został wystarczająco oddalony? Czy przedsiębiorcy zdążą się na nie przygotować do 1 stycznia 2016 r.?

Biorąc pod uwagę pierwotne założenia projektu, które przewidywały zdecydowanie krótszy okres vacatio legis, teraz jest znacznie lepiej. Nastąpiło rzeczywiste wydłużenie i w naszej ocenie przedsiębiorcy mają wystarczający czas, aby przygotować się do wzrostu pewnych obciążeń. Nie będą zaskoczeni zmianami, jak mogłoby to mieć miejsce, gdyby ustawa weszła w życie po dwóch tygodniach albo po miesiącu, a przecież taki termin wejścia nowych przepisów jest często stosowany.

Podobne artykuły:

Zawierając kontrakty gospodarcze w tym okresie należy uwzględnić wyższe koszty świadczenia usługi w przyszłości przez fakt, że nie tylko pracownicy etatowi będą objęci ubezpieczeniem społecznym, lecz także zleceniobiorcy. Większość firm zatrudnia część pracowników na umowy o pracę, a część na podstawie umów cywilno-prawnych. W związku z tym przedsiębiorcy kalkulując koszty danej usługi muszą również uwzględniać dodatkowe wydatki spowodowane nowym obciążeniem składkowym. Spowoduje to, że przedsiębiorcy będą mogli przygotować się do zmian i w mniejszym stopniu będą mieli możliwość przerzucania kosztów ubezpieczenia na zleceniobiorców.

Czy obawy dotyczące poszerzenia szarej strefy i zwiększenia bezrobocia są uzasadnione?

Jest takie ryzyko. Wielu przedsiębiorców już teraz działa na granicy opłacalności i dlatego m.in. stosują umowy-zlecenia. Jeśli pojawią się dodatkowe koszty może zacząć pojawiać się skłonność do nie zawierania umów w ogóle, nawet tych cywilnych. Wszystko zależy od kondycji przedsiębiorcy i od tego czy mimo wszystko będzie prowadził swoją działalność czy też będzie zmuszony ją zakończyć. Trudno przewidzieć, jakie będą zachowania podmiotów na rynku, ale faktycznie takie ryzyko istnieje.

Z jednej strony widzimy konieczność ochrony zleceniobiorców – osób, które wykonują pracę i rzeczywiście nie mogą zgromadzić kapitału na poczet przyszłych świadczeń, ale z drugiej mamy również pewne obawy. Wskazujemy na to, że nie będą zawierane umowy-zlecenia, że poszerzy się szara strefa, że koszty składek przerzucone zostaną na zleceniobiorców, co spowoduje, że wynagrodzenie netto będzie zdecydowanie niższe. Musimy poczekać na to, co przyniesie przyszłość.

Myślę, że to jest również kwestia kontroli. Pracodawcy, którzy zdecydują się na zatrudnianie w szarej strefie, muszą mieć świadomość prowadzonych kontroli przez odpowiednie organy, jak np. Inspekcję Pracy czy zakład ubezpieczeń społecznych, które sprawdzają czy charakter zatrudnienia w umowie jest zgodny ze stanem faktycznym.

W związku ze zmianami kontrole mogą być wzmożone, zwłaszcza w tych branżach, w których powszechnie stosowano umowy-zlecenia. Mam na myśli budownictwo, branżę ochroniarską, usługi sprzątania, gdzie charakter pracy wskazuje na dorywczość i stosowanie zleceń. Na pewno w tych obszarach przedsiębiorcy muszą dokonać poważnych kalkulacji.

Podczas prelekcji wspomniała Pani, że dla przedsiębiorcy bardzo ważna jest elastyczność, ponieważ sami musza przystosować się do zmian na rynku. Umowy-zlecenia w znacznym stopniu dotychczas im ją zapewniały?

Tak, dokładnie. Skąd się bierze ta powszechność umów-zleceń i umów o pracę na czas określony. Wiąże się ona właśnie z elastycznością. Pracodawcy muszą dostosowywać swoje reakcje do sytuacji gospodarczej w kraju i na świecie. Zwiększają lub utrzymują zatrudnienie na czas trwania danego projektu. Wszystko jest dostosowane do konkretnego zlecenia i z tym też wiąże się też elastyczność zatrudnienia. Nie mogą tworzyć stałych miejsc pracy, bo ich działalność nie gwarantuje im bezpieczeństwa i obawiają się ponoszenia wysokich kosztów przy okazji zwolnienia pracownika. Przepisy zawarte w ustawie o zwolnieniach grupowych powodują, że wysoki jest nie tylko koszt zatrudniania pracownika, lecz także jego zwolnienia, co wpływa na kondycję przedsiębiorstwa.

Jakie zmiany legislacyjne mogłyby zachęcić pracodawców do powolnego odchodzenia od umów cywilnych?

Wszystko zależy od polityki prowadzonej przed przedsiębiorców, ale warunek podstawowy jest niezmienny. Jeżeli będzie rozwijała się gospodarka, jeżeli będą pojawiały się kolejne inwestycje, wtedy będą tworzone nowe miejsca pracy. Przedsiębiorcy nie będą myśleć o tym, jak ewentualnie szybko rozstać się z pracownikiem, kiedy zajdzie taka konieczność, ale jak go zatrzymać w firmie. Chodzi o odwrócenie tendencji. W tej chwili mamy rzeczywiście rynek pracodawcy. To przedsiębiorcy tworzą nowe miejsca pracy oraz je likwidują.

Pamiętajmy też, że prawo pracy ma charakter uzupełniający w stosunku do gospodarki. To nie poprzez prawo będziemy tworzyć nowe miejsca pracy, tylko poprzez gospodarkę. Jeśli będą powstawały nowe firmy, to nie będziemy mieli takich dylematów, jak nadużywanie umów terminowych, cywilno-prawnych, samozatrudnienia. Wtedy pracodawcy będą zainteresowani zatrzymaniem pracowników, bo będą potrzebni – w końcu bez nich nie ma firmy. Prawo pracy powinno zawierać rozwiązania elastyczne, ale zarazem gwarantujące podstawowe uprawnienia dla pracownika.

Opowiadała Pani o pozytywnych aspektach umożliwienia pracodawcom wypłacania wynagrodzenia pracownikom za pracę w soboty. Jak ocenia Pani szanse na wprowadzenie tego rozwiązania?

Trudno jest mi to ocenić. Koncepcja tego projektu jest słuszna. Ma pomagać pracodawcom w rozliczaniu czasu pracy i ułatwiać pracownikom możliwości dodatkowego zarobkowania. Badania wskazują, że zainteresowanie dodatkowym etatem w Polsce rośnie, a pracownicy, którzy mają możliwość dorobienia, chętnie to czynią. Wynika to z chęci podwyższania poziomu życia, zwiększania swojego dobrobytu. W związku z tym postulat, aby wypłacać wynagrodzenie w przypadku dodatkowej pracy w soboty jest uzasadnione, ale oczywiście przy zachowaniu racjonalnych reguł.

Można wprowadzić pewne rozwiązania uszczelniające, które skłaniałyby w pierwszej kolejności do oddawania czasu wolnego. Pracownik powinien móc „w naturze” odpocząć od dodatkowej pracy, ale jeżeli zdarzy się sytuacja, że kilka razy w roku będzie wolał otrzymać większe wynagrodzenie to należałoby mu taką możliwość dać. Powinno dziać się to też za zgodą związków zawodowych, których celem jest ochrona interesów pracowniczych.

Weryfikacja tej możliwości powinna występować na poziomie zakładu pracy, ale ustawodawca musi ją najpierw stworzyć, tak jak jest to zrobił w przypadku pracy w niedziele i święta. Widać tu pewną nierówność między pracownikami, którzy pracują w niedziele i święta oraz tym, którzy pracują w sobotę. Należy zrównać uprawnienia i zakres wykorzystania pozostawić samym zainteresowanym, aby stworzyć nową możliwość, ale też nie dopuścić do nadużyć.

Konfederacja Lewiatan Grażyna Spytek-Bandurska