Adaptacja kulturowa przy treściach wielojęzycznych

Adaptacja kulturowa przy treściach wielojęzycznych shutterstock

Internetowe portale są prawdopodobnie największym zbiorem wielojęzycznego kontentu. Facebook, Wikipedia, czy YouTube to przykłady platform komunikacyjnych, które funkcjonują na całym świecie i prowadzone są w kilkudziesięciu językach równocześnie.

Jakiś czas temu po sieci krążyła humorystyczna ilustracja mówiąca, że „jednojęzyczność” to analfabetyzm XXI wieku. Dotyczy to przede wszystkim przedsiębiorców. Dziś bez odpowiedniej znajomości zagranicznych realiów i posługiwania się czasem nawet kilkunastoma językami nie mamy szansy zaistnieć na zagranicznych rynkach. Trzeba pamiętać, że nie wszystko da się zrobić samemu. Aby osiągnąć zadowalający efekt lepiej jest wynająć do tego specjalistów.

Zarządzanie kontentem wielojęzycznym

Zarządzanie wielojęzycznym kontentem to w dzisiejszych czasach nie tylko dodatkowa kompetencja przedsiębiorcy, ale absolutnie nieodzowna umiejętność, dzięki której może funkcjonować na wielu rynkach jednocześnie.

Najprostszym przykładem zarządzania tego rodzaju kontentem jest strona internetowa. Dla przedsiębiorstw, które prowadzą działalność na różnych rynkach konieczne jest prowadzenie strony www w kilku wersjach językowych. Jest to także istotne dla tych, których produkt lub usługa może zainteresować na rynku rodzimym np. turystów czy imigrantów. Teksty przeznaczone dla rodzimych użytkowników danego języka koniecznie muszą być weryfikowane przez native speakerów lub tłumaczy z bardzo dużym doświadczeniem. Dostosowanie strony internetowej czy innego kontentu dla zagranicznych odbiorców to nie tylko tłumaczenie, ale także adaptacja. Takie treści muszą być dostosowane do warunków językowych panujących w danych kraju. Słownikowe tłumaczenie w takim przypadku jak i wielu innych nie wystarcza – potrzebne jest zrozumienie współczesnego języka, znajomość tzw. uzusu oraz standardów tworzenia stron www w danym kraju.

Jak to zrobić?

Przede wszystkim trzeba mieć świadomość, że użytkownicy internetu mimo wielu jego możliwości takich jak tłumaczenie przez Google Translate w gruncie rzeczy są dość leniwi i wolą kiedy treść jest przygotowana od razu w języku dla nich zrozumiałym. Pamiętajmy, że jeśli to nie my przygotujemy wielojęzyczny interfejs to zrobi to ktoś inny i tym samym stracimy klienta, który już sam do nas dotarł.

Gdy zdecydujemy się już na posiadanie wielojęzycznej strony internetowej, najpierw musimy zdecydować czy chcemy dać użytkownikom możliwość zmiany języka bezpośrednio na stronie, czy będziemy chcieli wykupić osobną domenę dla danego kraju.Takie opcje są bardzo ważne dla przedsiębiorców, którzy znają swoim klientów w kraju i poza jego granicami. Jeśli jesteśmy pewni, że w danym kraju będzie duże zainteresowanie naszym produktem czy usługą warto jest zainwestować w stronę internetową w obcej domenie. Możliwość zbudowania strony specjalnie dla danej grupy docelowej pozwoli nam przygotować ją w sposób, który będzie dla użytkowników najprostszy w obsłudze i najbardziej zrozumiały. Z tego rozwiązania często korzystają firmy prowadzące sklepy internetowe, które są odpowiednio zlokalizowane kulturowo.

Jeśli budujemy stronę od nowa, dobrze byśmy najpierw stworzyli treści i oddali je agencji tłumaczeniowej, a następni zadbali o to by interfejs strony był dostosowany do innych języków. Często zdarza się, że jakieś słowo w jednym języku jest krótsze lub dłuższe i wtedy pojawia się problem np. przy tworzeniu paska menu, gdzie napisy nie mogą się zmieścić lub są za bardzo stłoczone.

Mechanizm zarządzania kontentem wielojęzycznym najłatwiej jest wyjaśnić również na przykładzie strony internetowej. Po pierwsze, przedsiębiorca powinien taką usługę zlecić jednej agencji tłumaczeniowej. Dzięki temu będzie miał pewność, że kontent wielojęzyczny jest przygotowywany przez zespół, który zna jego specyfikę i korzysta z tych samych źródeł informacji. Takim źródłem są np. glosariusze lub pamięci tłumaczeniowe czyli zbiory terminów stosowanych dla jednego zlecenia. Dają one pewność, że bez względu na to ilu tłumaczy pracuje przy projekcie, jego treść będzie spójna językowo i merytorycznie. Pozornie nie wydaje się to problemem jednak gdy nad jednym projektem pracuje kilka biur tłumaczeń, jego treść wydaje się niespójna i utrudnia to zrozumienie tekstu. Ponadto zlecenie całego projektu jednej agencji daje pewność, że wszelkie poufne informacje znajdować się będą w jednym miejscu i pod właściwą ochroną.

Po drugie, należy upewnić się co do profesjonalizmu danej agencji. Biuro tłumaczeń powinno dysponować certyfikatami jakości takimi jak ISO 9001 lub lepiej certyfikatem jakości dedykowanym dla biur tłumaczeń tj. PN 15038 oraz korzystać z odpowiedniego oprogramowania wpierającego proces tłumaczenia. Takie oprogramowania nazywamy narzędziami CAT. Nie tłumaczą one samodzielnie tzn. nie wykonują tłumaczenia mechanicznego, a służą tłumaczowi jako wsparcie w procesie przekładu. Polega to na tym, że program dzieli tekst na segmenty oraz podaje tłumaczowi możliwe rozwiązania. Bez względu na to co podpowiada program, finalny kształt tekstu nadaje tłumacz.

Po trzecie, należy takie biuro odwiedzić i upewnić się, że mają odpowiednie zaplecze.  Trzeba dowiedzieć się czy ludzie, którzy mają opiekować się wielojęzyczną komunikacją przedsiębiorstwa naprawdę istnieją. Ważne by mieć świadomość ilu pracowników zatrudnia biuro i ilu tłumaczy pracuje dla niego zewnętrznie. Można poprosić o informacje dotyczące doświadczenia osób, które mają zająć się naszym zleceniem. Należy sprawdzić czy firma jest ubezpieczona i posiada odpowiednie doświadczenie i referencje. Warto również poprosić o próbkę tłumaczeń, by mieć pewność, że oczekiwany produkt będzie wysokiej jakości.

Programy takie jak TRADOS, WordFast czy memoQ dają możliwość zarządzania kontentem wielojęzycznym we wszystkich wersjach językowych jednocześnie. Mając gotową treść w odpowiednich językach, osoba zarządzająca projektem w przygotowanej aplikacji wybiera kraje i równocześnie publikuje kontent przygotowany w tej samej formie, ale w różnych wersjach językowych. Taka możliwość jest bardzo ważna dla międzynarodowych korporacji czy sklepów internetowych, które potrzebują udostępniać spójną treść jednocześnie dla wszystkich swoich grup docelowych. Biuro tłumaczeń powinno posiadać dostęp do systemu zarządzania treścią CMS połączonego z dedykowaną aplikacją, dzięki której aktualizację dla wszystkich wersji można wykonać niemal równocześnie. Zaoszczędzamy w ten sposób cenny czas naszych pracowników, którzy musieliby tych zmian dokonywać ręcznie. Taki sposób zarządzania treścią eliminuje także ryzyko popełniania błędów np. w pisowni.

Najważniejsza jest lokalizacja

Zagadnienia z jakimi muszą sobie poradzić firmy zajmujące się zarządzaniem wielojęzycznym kontentem to często te same problemy, które napotykają tłumacze w przekładzie tekstów. Uwarunkowania kulturowe wymagają od tłumaczy dużej ostrożności.

Należy pamiętać, że każda wersja językowa musi być dostosowana do odbiorców i istnieje ryzyko, że np. żart nie w każdym kraju się sprawdzi. Często pewne słowa czy wyrażenia wychodzą z użycia w danym kraju i dla współczesnych odbiorców brzmią sztucznie lub wręcz archaicznie. By biuro tłumaczeń dostarczało treści najlepszej możliwej jakości jego pracownicy muszą być na bieżąco ze zmianami jakie zachodzą w języku, w którym pracują. Tłumacze muszą mieć świadomość wrażliwości językowej i „lokalizować teksty kulturowo”. Oprócz trudności w przekładzie, zarządzanie kontentem wielojęzycznym to także kwestie czasu reakcji i stref czasowych czyli w efekcie odpowiedniej dostępności tłumaczy.

Portal zespołu Marussia F1 Team, który prowadzimy ma informować o aktualnym przebiegu wyścigu oraz wydarzeniach w zespole. Biuro tłumaczeń musi reagować natychmiast, kiedy my aktualizujemy treść w języku oryginalnym. Mają jedynie minuty by przetłumaczyć tekst i zamieścić go w serwisie – mówi Carlos Varela z firmy Saxby Willson Limited – tłumacze, którzy pracują w obsługującej nas agencji często pracują także w późnych godzinach nocnych.

Nieodpowiednie zarządzanie kontentem wielojęzycznym może wywołać skandal ze względu na niezręczne tłumaczenie czy zniechęcić odbiorców do korzystania z oferty przez zbyt wolne aktualizowanie treści. Jeśli odbiorca zauważy, że w jego języku brakuje opcji, które są dostępne w innych wersjach językowych może po prostu zrezygnować z usług takiej firmy. By działać na kilku rynkach równocześnie warto zainwestować w profesjonalną obsługę agencji tłumaczeniowej. Dzięki temu mamy pewność, że naszym kontentem zarządzają osoby kompetentne, poufność jest zagwarantowana a prawdopodobieństwo błędu ograniczone do minimum. Nowoczesne rozwiązania pozwalają na istnienie w świeci dla odbiorców nawet z całego świata, a tym samym możliwość prowadzenia naszej działalności w wielu miejscach w tym samym czasie.

Summa Linguae Spółka Akcyjna Barbara Swolkień-Słok