Brand Muffina: na początku była babeczka

Brand Muffina: na początku była babeczka http://blog.zjedztam.pl/

Dzięki Facebookowi została wykreowana marka i tak naprawdę to właśnie sukces fanowskiej strony na portalu skłonił autorki pomysłu do zastanowienia, czy nie potraktować swojej kreatywnej działalności biznesowo.

Pomysł na założenie Muffiny pojawił się spontanicznie. Wszystko zaczęło się od słodkiego upominku przyniesionego przez znajomego z okazji urodzin. Właśnie wtedy zrodziła się idea, aby wymyślać swoje, oryginalne wzory cupcakes (ozdobiona muffina nosi właśnie nazwę cupcakes). Te słodkie babeczki są szalenie popularne za oceanem. U nas w Polsce to dopiero początkujący trend. Dlatego wszystkie udogodnienia, które pozwalałyby na rozwój tej dziedziny w naszym kraju, są dość trudno dostępne - stanowią nowość na rynku.

Kiedy przepis na muffiny został wypróbowany, zaczęłyśmy się bawić w projektowanie własnych wzorów. Do ich realizacji potrzebne były specjalistyczne masy cukiernicze. Szczęśliwie okazało się, że w Warszawie jest miejsce, gdzie można je kupić. Od chwili tego odkrycia nic nie stało na przeszkodzie nieograniczonej kreatywności. Pierwszymi wzorami były postacie z kreskówek, takich jak „Hello Kity” czy „Garfield”.

Podobne artykuły:


Gdy nasze pierwsze muffiny ujrzały światło dzienne, wywołały sensację wśród znajomych, wręcz euforię. Gremialnie uznali oni, że nasze wzory zasługują na pokazanie ich światu. Ze względu na brak czasu i pomysłu, jak to zrobić, rzucony projekt trwał w fazie koncepcyjnej przez kilka miesięcy. Ale cały czas oczywiście powstawały nowe kreacje i realizacje muffin. I w końcu pojawiła się myśl, by skorzystać z funkcjonalności, jakie daje Facebook…

Na podbój rynku Facebookiem

W sierpniu powstała nasza like page na tym portalu społecznościowym. Dlaczego wybrałyśmy akurat Facebooka, a nie na przykład blog? Odpowiedź jest bardzo prosta. Uznałyśmy, że to nowoczesne narzędzie pozwala na dotarcie do wielu osób, i to nie tylko w Polsce. Daje możliwości, których nie stwarza blog, jak np. budowanie społeczności wokół zjawiska, polecania i promowania poprzez profile innych osób. Jednocześnie osoba administrująca stroną może mieć podgląd w dość szczegółowe statystyki, np. liczbę odpowiedzi na dany post lub interakcji. To pozwala na planowanie i analizę jakości postów, a co za tym idzie, umożliwia także, a właściwie wymusza, podnoszenie jakości produktu. Takie narzędzie bardzo pomaga w zrozumieniu mechanizmów konsumenckich, dlatego rekomendujemy naśladowcom, by śledzili wszystkie dostępne tam dane.

Like page

Do założenia like page"a potrzebna była wiedza, chociażby jak technicznie to wykonać: czy trzeba mieć osobne konto, czy też można zrobić to na swoim profilu osobowym… jak wygenerować unikalny adres… Do tego należało mieć także system identyfikacji wizualnej oraz nazwę produktu. Pierwsza nazwa, jaka przyszła nam do głowy, to właśnie Muffina, prosta i jednocześnie już znana. Jest rozpoznawalna, łatwo ją zapamiętać, a także ułatwiała budowę znaku graficznego. Wiedziałyśmy, że nasze logo powinno być apetyczne i dość cukierkowe, aby wzbudzało pozytywne skojarzenia z marką. Zdecydowałyśmy się na kolory jasne i dobrze znane, mianowicie: niebieski, różowy i żółty. Natomiast napis w logotypie jest biały. Nasz znak towarowy, czyli Muffina, bardzo dobrze oddaje też sposób, w jaki miał być prowadzony like page - słodko, kolorowo i zabawnie.

Nazwa+logo

Gdy była już nazwa i logo, należało przystąpić do technicznej strony tworzenia profilu. Tutaj przydała się pomoc znajomych, którzy mieli już swoje like pages i chętnie służyli radą. Samo założenie strony okazało się naprawdę proste, bo Facebook jest dość intuicyjny. Wgranie logo do profilu głównego, edytowanie strony, dodanie opisu i zdjęć było tylko kolejnym etapem w działaniu. Problem pojawił się wtedy, gdy trzeba było wygenerować unikalny adres strony. I tu właśnie bardzo pomocni okazali się znajomi, adres można bowiem uzyskać przy minimalnej ilości tzw. lubiaczy - powyżej 30 osób. Gdy udało się pozyskać te 30 osób, głównie spośród osób zaprzyjaźnionych, by kliknęły w ikonę „lubię to” - wygenerowany został adres. Od tego czasu możemy mówić, że Muffina zaistniała na Facebooku.

Facebook tak, ale co dalej?

Gdy zadziałała like page, zaczęły się na niej pojawiać kolejne projekty muffin, wrzucane na zasadzie bardzo hobbistycznej. Chodziło o to, aby pokazać kreatywność, zarazić pasją, udowodnić, że taka mała babeczka może być źródłem inspiracji i sposobem na spędzanie wolnego czasu.

Sprawiało nam ogromną radość, gdy ktoś komentował nasze działania pozytywnie i klikał w opcję „lubię to”. Na początku osób lubiących stronę było stosunkowo mało i dość powoli przybywały następne. W tym momencie można było skorzystać z opcji promocji strony za pomocą specjalnych reklam, które można umieszczać na pasku bocznym na stronie Facebooka. Reklamy te są dość dobrym narzędziem promocji, ponieważ można je bardzo łatwo stargetować, aby ukazywały się osobom przez nas pożądanym, np. z odpowiedniego miasta, konkretnej płci, sugerowanego przedziału wiekowego itp. Jednak ta opcja jest płatna i przy profilu czysto hobbistycznym generuje dodatkowy koszt. Jeśli ktoś prowadzi swój like page tylko z czystej pasji, nie jest to konieczne. Jednak gdy prowadzone działania mają inny cel, taka opcja wydaje się bardzo atrakcyjna, ponieważ pozwala, by liczba osób odwiedzających stronę dość szybko wzrosła bez konieczności rekomendacji znajomych.

Podobne artykuły:

Paulina Baran Marketing w Praktyce