Czy polscy menedżerowie potrafią się komunikować?

Czy polscy menedżerowie potrafią się komunikować? Africa Studio - Fotolia

Przy okazji ostatniej kampanii wyborczej szeroko analizowano i komentowano style komunikowania się poszczególnych kandydatów. Tak naprawdę to, co mieliśmy okazję oglądać przez te kilka tygodni można by określić mianem komunikacji wieloznacznej

Charakteryzuje ją brak precyzji języka, ogólnikowość i takie formułowanie komunikatów, aby mogły się z nimi identyfikować jak największe rzesze osób.

Komunikacja wieloznaczna jest ważnym narzędziem marketingu politycznego. Jednak to, co w jednej sferze życia naszego publicznego jest akceptowalne, w innej okazuje się być fatalnym nawykiem, niedbalstwem  lub zwykłym – za to  często brzemiennym w skutki  - brakiem umiejętności.

W zarządzaniu nie możemy sobie pozwolić  na komfort bycia niejednoznacznym.  W zarządzaniu brak precyzji po prostu kosztuje. Czy polscy menedżerowie potrafią się komunikować?  Na  pewno potrafią mówić. Jednak czy mówienie jest synonimem efektywnej komunikacji? I czy każde mówienie jest jednakowo wartościowe z punktu widzenia zarządzania zespołem i takiego na przykład delegowania zadań?

Często na prowadzonych szkoleniach  menedżerowie mówią: „Ale przecież ja wyraźnie powiedziałem swojemu podwładnemu jak to ma być zrobione! Mało tego: dwa razy mu powtórzyłem!!! A on znów zrobił po swojemu”. Jak się okazuje: powiedzieć nie wystarczy.

Na szkoleniu często zadajemy uczestnikom pytanie: kto nadaje znaczenie komunikatowi: nadawca czy odbiorca?

Podobne artykuły:

Właściwa odpowiedź brzmi: ODBIORCA

Osoby, które mają co do tego wątpliwości niech wezmą teraz kartkę papieru i… narysują psa. (Często robię takie abstrakcyjne ćwiczenie jako wstęp do komunikacji. J )

Pewnego razu na szkoleniu również poprosiłam jego uczestników: „Narysujcie psa”.

Czy wypowiedziane przeze mnie polecenia było skomplikowane? A może jakoś pokrętnie sformułowane? Niewyraźnie wypowiadałam słowa?
Nie.
A jednak pan Józek (ze szkolenia) narysował jamnika, pani Kasia owczarka niemieckiego, a pan Artur kudłate „niewiadomoco”. Czyli: każdy co innego. A Ty co narysowałeś drogi Czytelniku? I dlaczego właśnie tak?

Prawdopodobnie właśnie dlatego, że każdy słuchający/czytający (czyli ODBIORCA komunikatu) sam nadał znaczenie komunikatowi PIES.

Pan Józek narysował jamnika bo w dzieciństwie miał takiego swojego ulubionego. Pan Artur bo zawsze w szkole tak rysował psa. A pani Kasia, bo uważa, że prawdziwy  pies, to jest taki jak był w „Czterech pancernych”. A ja? Ja miałam na myśli labradora. 

Czy w tej sytuacji powinnam się obrazić, że rysunki uczestników mojego szkolenia oraz Twoje, Drogi Czytelniku,  są  inne niż ten, który chciałam, abyście wszyscy narysowali? Myśleć: „rany, co za ludzie, psa nie potrafią narysować”?  Złościć i złorzeczyć? Nie . Powinnam wyciągnąć wnioski i sformułować komunikat:

    • a. Bardziej precyzyjnie
    • b. Być może w bardziej zrozumiałym dla uczestników języku (pies jest tu przykładem nieszczególnie skomplikowanym, ale gdyby np. przyszło rysować takie sklątki tylno wybuchowe, albo nawet rzeczonego psa ale w „żabiej perspektywie”, mogłoby być już gorzej)
    • c. Zadbać o dwustronność komunikacji – czyli upewnić się jak się zostało zrozumianym, zadać pytania itp.

Realne życie

Przykład: mamy restaurację z miejscami w budynku i z ogródkiem na tarasie. Jest menedżer i nowy pracownik. Menedżer mówi do nowego pracownika: „Malwina, ogarnij taras”. Malwina zawahała się chwilę, po czym wzięła mopa i… poszła zmywać taras. Menedżer widząc to mówi do swojego zastępcy : ”No nie mogę, kogo mi tu ci z HRu przysyłają! Patrz, co ona  robi: zmywa podłogę. A przecież wyraźnie powiedziałem jej, żeby poszła na taras,  przyjęła dodatkowe zamówienia od klientów no  i ewentualnie zebrała puste naczynia!”.

Czy Malwina naprawdę była tak niekompetentna jak mówił o niej przełożony?


Malwina prawdopodobnie w dotychczasowym swoim życiu na hasło: „ogarnij” zabierała się za zmywanie lub sprzątanie. Zrobiła zatem to, co zrozumiała za stosowne. I nadała znaczenie komunikatowi: „ogarnij”. Oczywiście mogła zapytać: „Co masz dokładnie na myśli mówiąc ogarnij?”. Nie zrobiła tego. Nie zmienia to jednak faktu, że winę za nieporozumienie komunikacyjne ponosi nadawca, czyli w tym wypadku i menedżer.  Dlaczego? Dlatego, że to nadawca ZAWSZE jest odpowiedzialny za komunikat i to on, pragnąc być zrozumianym, ma OBOWIĄZEK podjąć  wszelkie działania, aby tak było.

Podobne artykuły:

Beata Witaszek Instytut Kreatywności i Rozwoju Sp. z o.o.