Depresja pourlopowa

Depresja pourlopowa Photo credit: tokyoform / Foter

Przez dwa tygodnie bawiliśmy się, odpoczywaliśmy i po prostu cieszyliśmy się życiem. Wraz z końcem urlopu staje przed nami jednak widmo powrotu do pracy oraz zwykłej, szarej rzeczywistości.

Przez dwa tygodnie wygrzewaliśmy się na plaży, wędrowaliśmy po górach lub zwiedzaliśmy piękne miejsca.

Kończą się wakacje - wielu z nas właśnie wraca z urlopów lub jest już w pracy. Sporo osób skarży się na problemy z powrotem do normalnego funkcjonowania.

Depresja pourlopowa

Tak zwana depresja pourlopowa to wbrew pozorom dość częsta przypadłość. Najpierw przez kilka miesięcy żyjemy myślą o upragnionym urlopie. Później przez dwa tygodnie żyjemy w całkowitym oderwaniu od normalnej rzeczywistości – uwolnieni od stresu zwiedzamy egzotyczne kraje, odpoczywamy i bawimy się. Aż nagle wracamy do pracy i ten powrót może okazać się bardzo bolesny. Znów mamy na głowie mnóstwo obowiązków, pojawia się stres a my spędzamy po 8 godzin w zamkniętym biurze. W tej sytuacji nie trudno o pogorszenie nastroju, uczucie apatii czy niechęci. Często też brakuje nam motywacji do pracy. Krótko mówiąc, przeżywamy po prostu klasyczny szok adaptacyjny.

Jak załagodzić jej skutki?

Oczywiście najlepiej jest, gdy nasza praca jest zarazem naszą pasją. Wtedy przerwa, jaką jest urlop, może nawet zwiększyć nasz zapał do pracy. Nie każdy jednak ma ten komfort. Dlatego pierwszą rzeczą jest praca nad naszym nastawieniem. Zamiast więc żyć wspomnieniami postarajmy się skupić na tym, co teraz – pomyślmy o nowych zadaniach i satysfakcji, jaką może nam dać ich realizacja. Poza tym w pracy spotkamy koleżanki i kolegów, których dawno nie widzieliśmy. Z pewnością miło będzie znów porozmawiać z nimi przy porannej kawie.

Pierwszy dzień pracy

Do powrotu warto się odpowiednio przygotować. Oprócz pozytywnego nastawienia nie zapominajmy o energii, której potrzebuje nasz organizm. Dlatego dobrze jest porządnie się wyspać  oraz nie zapomnieć o śniadaniu. Warto również wstać odrobinę wcześniej tego dnia, aby się rozbudzić, spokojnie przygotować się do wyjścia, ale też i znaleźć odrobinę czasu choćby na wspólną kawę z bliskimi. Te kilka chwil z pewnością wprawi nas w miły nastrój. Kiedy natomiast dotrzemy już do pracy, nie zabierajmy się od razu za nasze obowiązki.

Przywitajmy się ze współpracownikami, opowiedzmy im o tym, jak było i spytajmy, co u nich nowego. Z kolei przystępując do nowych zadań, nie starajmy się w jeden dzień załatwić wszystkich spraw, które nagromadziły się przez ostanie dwa tygodnie. Najlepiej podzielić je ze względu na ważność i przygotować sobie harmonogram ich realizacji. Ważne, aby powrót do obowiązków miał charakter stopniowy. Nie łudźmy się, nasz organizm po dwóch tygodniach odpoczynku jest trochę rozleniwiony i trudno oczekiwać, że w ciągu jednego dnia załatwimy wszystko.

Powrót do normalnego funkcjonowania

Przeciętnie potrzebujemy na około tygodnia. Pamiętajmy jednak, aby nie być dla siebie też zbyt pobłażliwym – często w ten sposób racjonalizujemy sobie opieszałość w pracy choć góra zaległości rośnie nieubłaganie. Dlatego nie powinniśmy ani gwałtownie przyspieszać ani też przeciągać fazy przejściowej w nieskończoność. Ważne jest, by systematycznie wrzucać kolejne biegi i mniej więcej po tygodniu pracować normalnym torem.

Podobne artykuły:

Sylwia Sędrowicz Grupa Job