E-commerce: obawy i wątpliwości przed zmianami w prawie

E-commerce: obawy i wątpliwości przed zmianami w prawie fotolia

Zapraszamy do lektury wywiadu z Panem Maciejem Kaweckim - specjalistą i ekspertem od prawa e-commerce w Cognity Szkolenia. Lektura wywiadu odpowie na najważniejsze pytania dotyczące zmian w prawie e-commerce.

Zgodnie z nową ustawą zminy na rynku handlu elektronicznego w Polsce mają byc wprowadzone juz w tym roku. Jak wszystkie zmiany w prawie nosą one pewną doze niewiadomej i obawa. 

Czy, Pana zdaniem, zmiana ustawy dot. rynku e-commerce przuniesie ożywienie w polskim e-handlu w Polsce, a także w krajach Unii Europejskiej?

Maciej Kawecki: Ustawa stanowi implementację do polskiego porządku prawnego dyrektywy PE i Rady 2011/83/UE w sprawie praw konsumentów. W preambule do dyrektywy czytamy, że jej celem jest zapewnienie równowagi pomiędzy wysokim poziomem ochrony konsumentów i konkurencyjnością przedsiębiorstw, a pełna harmonizacja przepisów państw członkowskich ma przyczynić się, do wysokiego poziomu ochrony konsumentów i lepszego funkcjonowania rynku wewnętrznego w stosunkach między przedsiębiorstwami a konsumentami.

W rzeczywistości jednak, dla polskiego przedsiębiorcy wejście w życie nowych przepisów oznacza nałożenie na niego dodatkowych obowiązków, którym sprostanie może pociągać za sobą znaczne koszty. Konieczność przebudowy stron internetowych czy zmiany regulaminów świadczenia usług drogą elektroniczną może okazać się szczególnie trudna dla tzw. star up-ów, a więc młodych przedsiębiorców zaczynających dopiero swoją działalność. Powyższe może zdeterminować decyzję o czasowym wstrzymaniu jej prowadzenia. Z drugiej strony można przypuszczać, że zwiększenie uprawnień konsumentów zachęci ich do częstszego korzystania z usług świadczonych drogą elektroniczną – podsumowując bilans może wyjść na zero.

Czy i jakie widzi Pan zagrożenia dla polskich e-sklepów związanych z wprowadzeniem nowego prawa?

Ciężko tutaj mówić o zagrożeniach dla samych sklepów, natomiast rewolucyjny charakter ustawy, pociąga za sobą ryzyko jej nierespektowania bądź jedynie fragmentarycznego respektowania przez przedsiębiorców. Brak wykształconej, jednolitej wykładni norm ustawy może pociągać za sobą rozbieżności w jej interpretacji, co z kolei wiąże się z chaosem informacyjnym, który jednak w największym zakresie uderza w samych konsumentów. Skutek taki ma jednak najczęściej charakter przejściowy, i pozostaje w nierozerwalnym związku z wejściem w życie każdej ustawy wprowadzającej duże zmiany w danym sektorze. O jakości legislacyjnej ustawy przekonamy się dopiero gdy wejdzie w życie i będzie w praktyce respektowana, już teraz należy jednak wskazać, że z uwagi na to, że adresatem większości zawartych w niej obowiązków są przedsiębiorcy, skutki ewentualnych błędów będą odczuwalne głównie przez nich.

Skoro było już o minusach, to teraz o plusach. Czy są jakieś plusy w implementowaniu prawa UE dot. handlu eletronicznego dla polskich przedsiębiorców?

Pełna harmonizacja niektórych kluczowych aspektów regulacyjnych w państwach UE powinna znacznie poprawić pewność prawa również wśród przedsiębiorców. Znaczne rozdrobnienie przepisów dotyczących e-usług w każdym z państw członkowskich UE pociągało dotychczas za sobą dodatkowe koszty dla przedsiębiorców prowadzących działalność transgraniczną. Po wejściu w życie nowych przepisów, bariery takie zostaną zlikwidowane, a ogólne zasady prowadzenia działalności na rynku e-commerce będą takie same we wszystkich państwach członkowskich. Przedsiębiorcy uzyskują więc możliwość korzystania z jednolitych ram regulacyjnych, opartych na jasno zdefiniowanych pojęciach prawnych. Bez wątpienia plusem nowej regulacji jest to, że dotychczas porozrzucane nieco w naszym systemie prawnym regulacje dotyczące e-usług, zostały zebrane w jednym akcie prawnym rangi ustawowej. Ustawodawca zdecydował się też na poszerzenie katalogu przesłanek, kiedy konsumentowi nie przysługuje uprawnienie do odstąpienia od umowy.

Oprócz właścicieli e-sklepów zmianmi w przepisach są zainteresowani również Klienci roniący zakupy on-line, czy i jakie zmiany ich czekają?

Ustawa w jeszcze większym stopniu niż dotychczasowe przepisy zakłada, że konsument nie jest podmiotem profesjonalnym a więc wszystkie istotne informacje dotyczące kupowanego towaru bądź usługi muszą mu zostać przekazane w sposób wyraźny jeszcze przed złożeniem zamówienia. Katalog takich informacji jest jeszcze szerszy niż dotychczas. Przedsiębiorca musi przykładowo wyraźnie poinformować konsumenta o przysługującym mu, wydłużonym do 14 dni terminie do odstąpienia od umowy. Ustawa ingeruje też w treść samych opcji serwisu których odznaczenie pociąga za sobą obowiązek zapłaty przez klienta. Główne warunki zawartej umowy muszą być też doręczone konsumentowi co najmniej w sposób umożliwiający ich zapisanie na urządzeniu końcowym klienta (np. plik PDF). Ustawa jasno przesądziła też, że w przypadku odstąpienia od zawartej umowy, koszty zwrotu towaru obciążają konsumenta, przedsiębiorca zwraca z kolei pobrane uprzednio koszty wysyłki towaru do klienta.

 Wiele portali zajmujących się tematyką handlu elektronicznego publikuje artykuły dot. nowych przepisów, m.in możemy przeczytać w nich, że zmiany prawne ułatwią polskim e-sklepom wejście i poruszanie się po rynkach zagranicznych. Czy faktycznie tak będzie czy to tylko pobożne życzenia?

Jak zostało to już wskazane uprzednio, zasadniczym plusem nowej regulacji jest pełne zharmonizowanie ogólnych zasad świadczenia usług drogą elektroniczną w państwach członkowskich UE, co bez wątpienia zniesie część barier prawnych w tym zakresie. Nie można jednak zapomnieć, że prowadzenie działalności w Internecie, regulują nie tylko przepisy sektorowe dotyczące praw konsumenta, ale znaczna liczba dodatkowych ustaw, w tym przykładowo regulacji podatkowych, które w znacznej części nie podlegają harmonizacji. Ustawa nie rozwiązuje więc wszystkich przeszkód związanych z transgranicznością prowadzonej działalności. Nie sposób też nie wskazać, że dyrektywa podlegająca implementacji przez polską ustawę, zawiera jedynie pewne minimum ochrony, które każde z państw członkowskich może podwyższyć. I tak przykładowo, każde z państw może objąć zakresem zastosowania ustawy implementującej dyrektywę szerszy katalog umów, niż tylko w niej wymienionych. Mówiąc krótko - nowa ustawa nie zwalnia polskiego przedsiębiorcy prowadzącego działalność transgraniczną z konieczności zapoznania się z sektorową regulacją prawną obowiązującą w innym państwie.

Kiedy tak naprawdę polskie sklepy powinny zacząć wdrażać przepisy zawarte w nowej dyrektywie UE?

Polskie sklepy stosują nie dyrektywę a polską ustawę, i obowiązane są do przestrzegania zasad zawartych w ustawie. Ustawa z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta implementująca dyrektywę została podpisana przez Prezydenta RP w dniu 17 czerwca 2014 r. a jej tekst został ogłoszony w dniu 24 czerwca 2014 r. i uwzględniając 6 miesięczny okres vacatio legis, ustawa wejdzie w życie w dniu 25 grudnia 2014 r. W związku z powyższym, prowadzone przez sklepy internetowe serwisy od dnia 25 grudnia 2014 r. muszą spełniać wszystkie wymogi zawarte w nowej ustawie. Nie ulega jednak wątpliwości, że część z obowiązków, w tym w szczególności dotyczące procesu zamawiania towarów i usług, wymagają technicznego przebudowania serwisów, co z kolei pociąga za sobą znaczny nakład czasu. O ile zmiany mogą więc zostać udostępnione klientom dopiero w dniu 25 grudnia 2014 r., o tyle rekomenduje się ich wdrażania dużo wcześniej.

Jakie zmiany rzeczywiście powinny zajść w sklepach internetowych, żeby spełniały one nowe wymogi prawa? Czy zmiany te przyniosą klientom sklepów ułatwienia i pozwolą na bezpieczniejsze zakupy przez Internet?

Katalog zmian które muszą wprowadzić sklepy jest bardzo szeroki i jego wyczerpujące wskazanie w niniejszym miejscu jest niemożliwe. Warto natomiast podkreślić, że każdy z serwisów będzie musiał dokonać stosownych modyfikacji w regulaminie świadczenia usług, poszerzając go o informacje przewidziane w ustawie. Zmianie będzie musiała ulec również procedura zamawiania towaru, żaden ze sklepów nie spełnia bowiem wymogów poinformowania klienta w formularzu zamawiania towaru lub usługi przykładowo o tym, że przysługuje mu prawo do odstąpienia od umowy. Procedura zamawiania będzie musiała przewidywać również wygenerowanie i zapisanie pliku zawierającego istotne warunki zamówienia.

Czy sklepy nie stosujące się fdo nowych przepisów czekają kary? jesli tak to jakie oraz w jaki sposób będzie sprawdzane ich wdrożenie i kto będzie je egzekwował ?

Przypisy nowej ustawy o prawach konsumenta wprowadzają do polskiego Kodeksu wykroczeń nowe wykroczenie którym jest nie spełnienie wymagań dotyczących udzielenia informacji lub wydania dokumentu przewidzianych przepisami nowej ustawy. Działanie takie zagrożone jest karą grzywny. Nie ulega wątpliwości, że organem właściwym do egzekwowania przepisów nowej ustawy o prawach konsumenta będzie Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Zagadnienie jest o tyle istotne, że stwierdzenie naruszenia przepisów ustawy w większości przypadków nie wymaga przeprowadzenia postępowania kontrolnego w siedzibie przedsiębiorcy, z uwagi na powszechnie dostępny charakter treści udostępnianych przez sklepy. W związku z powyższym, efektywność egzekwowania nowych przepisów, w żadnym zakresie nie zależy od zwiększenia zasobów kadrowych po stronie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Informacji dot. zmian w przepisach jest bardzo dużo często są one poprostu sprzeczne ze sobą. Z jakich więc źródeł należy korzystać żeby wiedzieć, które przepisy należy wdrożyć, a które zapisy są nadinterpretacją autorów publikowanych artykułów?

W tym zakresie rekomenduję dwa źródła wiedzy. Pierwszym z nich jest oficjalna strona internetowa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentówch (http://www.uokik.gov.pl/) zawierająca wiele ciekawych informacji w tym zakresie. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj konferencja pt. Ustawa o prawach konsumenta – szanse i zagrożenia, organizowana w dniu 15 września br. przez Urząd oraz Uniwersytet Łódzki. Wnioski pokonferencyjne będą miały na pewno duże znaczenie praktyczne, w wykładni przepisów nowej ustawy. Drugim źródłem informacji powinien być najnowszy komentarz do nowej ustawy o prawach konsumenta dostępny w księgarniach prawniczych oraz sklepach internetowych pod redakcją dr B. Templin, prof. P. Steca oraz prof. D. Szostka.

Zakupy w e-sklepach to zawsze pewne ryzyko. Co powinien wiedzieć klient e-sklepu, żeby bezpiecznie robić zakupy? Jakie są jego podstawowe prawa i gdzie może dochodzić ich egzekwowania?

Klient może zapytać o wszystko co dotyczy składanego przez niego zamówienia, a nie jest objęte tajemnicą przedsiębiorstwa. Tak więc klient ma prawo dostępu do swoich danych osobowych, może też żądać ich poprawienia. Może upewnić się, że jego dane osobowe nie są udostępniane jakimkolwiek podmiotom trzecim, ale przedsiębiorca ma obowiązek poinformować klienta o takim fakcie przed zawarciem umowy. Klient ma również prawo do składania reklamacji dotyczącej swojej usługi. Celem ułatwienia kontaktów pomiędzy przedsiębiorcą a konsumentem, przepisy nowej ustawy nakładają na sklepy obowiązek udostępnienia na stronie serwisu swojego adresu poczty elektronicznej. Klient ma wiele możliwości egzekwowania swoich praw jednak do najczęściej wykorzystywanych, a jednocześnie skutecznych należy możliwość złożenia skargi do Biura Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, na naruszenie zasad ochrony danych osobowych. Konsument w razie naruszenia jego praw może też złożyć skargę w biurze miejskiego bądź powiatowego rzecznika praw konsumenta. Z uwagi na dużą mnogość różnych dróg postępowania w tym zakresie, odsyłam do strony http://www.uokik.gov.pl/sprawy_indywidualne.php, zawierającej wyczerpujące informacje w tym zakresie.

Powołując sie na Pana doświadczenie, jakie przepisy prawa są najczęściej łamane w polskich e-sklepach? I co powinien zrobić Klient, kiedy padnie ofiarą łamania prawa przez sklep internetowy.

Maciej Kawecki: Uwzględniając aktualnie obowiązujący stan prawny, zdecydowanie najczęściej łamane są przepisy ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. ochrony danych osobowych. Przedsiębiorcy bardzo często zapominają o prawnym obowiązku poinformowania klienta, nie w regulaminie ale bezpośrednio na stronie internetowej, o tym kto jest administratorem ich danych osobowych. Bardzo częstą – bezprawną – praktyką jest wymuszanie od klientów zgody na otrzymywanie informacji handlowych drogą elektroniczną. Coraz częściej przedsiębiorcy uzależniają bowiem możliwość skorzystania z danej usługi, od uprzedniego wyrażenia zgody na marketing własnych usług. Bardzo częstą praktyką jest też zamieszczanie w regulaminie świadczenia usług elektronicznych tzw. klauzul niedozwolonych, a więc niedozwolonych postanowień umownych o których mowa w art. 3851 Kodeksu cywilnego.

Jak istotna jest ochrona danych osobowych w wypadku e-handlu? I co tak naprawdę oznacza w przypadku e-sklepów?

Maciej Kawecki:  Ochrona danych osobowych jest zagadnieniem multisektorowym, co w praktyce oznacza, że do zasad ich ochrony mają zastosowanie różne akty prawne. Analiza przepisów wszystkich ustaw oraz aktów wykonawczych prowadzi jednak do wniosku, że obowiązki z zakresu ochrony danych osobowych można podzielić na cztery kategorie. Pierwszą z nich jest nadanie odpowiedniej treści stronie internetowej sklepu, w szczególności zaopatrzenie formularza zamówienia o stosowne klauzule. Kolejnym obowiązkiem jest dokonanie rejestracji zbiorów danych osobowych, w tym zawsze zbioru danych osobowych klientów. Przedsiębiorca musi posiadać też dokumentację przetwarzania danych osobowych. Wreszcie, do czwartej kategorii obowiązków należy zastosowanie najwyższych środków organizacyjnych i technicznych ochrony danych osobowych klientów sklepu. Bez wątpienia, ochrona danych osobowych jest szczególnie ważna z uwagi na ich ścisły związek ze sferą prywatności człowieka, podlegającą szczególnie restrykcyjnej ochronie w polskim prawie. W związku z powyższym, nie dopełnienie wskazanych obowiązków stanowi przestępstwo, zagrożone karą pozbawienia wolności. Nie można też zapomnieć, że UE jest aktualnie na etapie przygotowywania projektu nowego rozporządzenia, mającego bezpośrednie zastosowanie w porządkach prawnych państw członkowskich. Nie dopełnienie wymogów ochrony danych osobowych przewidywanych rozporządzeniem, będzie pociągało za sobą dodatkowo konsekwencje w postaci kary grzywny w wysokości sięgającej milionów euro. Treść rozporządzenia jest jednak stale modyfikowana.

Sklepy internetowe w przypadku przyjęcia zamówienia każą nam podawać mnóstwo naszych danych osobowych, jakich na pewno nie powinniśmy podawać i o jakie nie mogą nas prosić?

Katalog danych gromadzonych przez sklepy internetowe determinowany jest wyrażoną w art. 26 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych zasadą adekwatności. Nie wdając się w szczegółowy w tym zakresie należy wskazać, że zakres pozyskiwanych danych nie może być szerszy niż jest to konieczne dla realizacji zamówienia. Przykładowo, brak jest jakichkolwiek podstaw prawnych do gromadzenia przez sklepy internetowe numerów dowodów osobistych. Gromadzenie takich danych nie może być zalegalizowane nawet przesłanką prawnie usprawiedliwionego celu administratora danych, numer takiego dowodu w polskim porządku prawnym nie jest bowiem konieczny do dochodzenia jakichkolwiek roszczeń. Nie można zapominać, że przetwarzanie danych w nieadekwatnym zakresie, jest równoznaczne z bezprawnością ich pozyskiwania, co z kolei stanowi przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 2.

Dagmara Sagan