Efektywność oznacza zwycięstwo na rynku

Efektywność oznacza zwycięstwo na rynku fotolia

Sukces wymaga wybicia się ponad przeciętność, gdyż przeciętność utożsamiana jest z zbędnością. Już samo uświadomienie sobie powyższego daje ogromną przewagę nad konkurencją.

Efektywny biznes to  rezultat podjęcia  szeregu  działań  na każdym poziomie funkcjonowania przedsiębiorstwa. Czasami jest to poprawa brakującego ułamku, czasami są to spore przeobrażenia. W czasie trwania procesu przemian świadomość występowania pewnego wachlarza różnorodnych następstw niekoniecznie przyjemnych jest kluczowa, w innym przypadku rozpatrywanie  i ocena zmian całości przez pryzmat negatywnych zjawisk doprowadzi do tego, że zawsze będziemy stać w jednym i tym samym miejscu, bo sił i odwagi zabraknie aby wytrwać do końca.

Być może kiedyś wystarczyło  niewiele do utrzymania się na rynku, jednak ówcześnie sukces wymaga wybicia się ponad przeciętność, gdyż  przeciętność utożsamiana jest z zbędnością. Już samo uświadomienie sobie powyższego daje ogromną przewagę nad konkurencją. Źródłem  sukcesu jest odpowiednia strategia, a przede wszystkim jej najlepsze wykorzystanie. Zastanawianie się nad swoimi mocnymi i słabymi stronami wydaje się rzeczą zbyt  banalną, a w gruncie rzeczy jest wykorzystywaniem w pełni swoich możliwości, zasobów. Skoro dostaliśmy od dziadka siekierkę  to pozostaje nam zostać drwalem, nieważne że brak nam krzepy. Zbyt płaskie podejście, bez analitycznego myślenia w temacie mocnych i słabych stron, bez uwzględnienia uwarunkowań rynku być może przyniesie jakieś efekty.  Będziemy robili to co reszta, bez spektakularnych wyników, nie wykorzystując w pełni swojego potencjału, do czasu kiedy znajdą  się od nas dużo lepsi  i sprzątną nas z rynku. 

Ryba psuje się od głowy

Skoro proces zepsucia zaczyna się od głowy (czytaj: kadry zarządzającej), inne procesy także, łącznie z procesem zmian. Działania zmierzające do poprawy efektywności odbywają się na każdym poziomie funkcjonowania  firmy. Aby umiejętnie zostały wdrożone potrzebna jest nie tylko pozytywne postrzeganie procesu zmian jako całości, zmiana myślenia, ale także otwartość oraz uświadomienie sobie  z jakim ogromem pracy i przemian mamy do czynienia.

 Prowadząc pewien projekt w zespole pracowniczym zaobserwowałam, że podczas 8 godzinnego trybu pracy pracownicy przyzwyczajeni byli do mało efektywnej pracy. Praca  „po najmniejszej linii oporu” i działanie na ostatnią chwilę, którego sukces i efekt najczęściej jest rodzajem przypadku. Brak organizacji pracy i wypracowanych standardów, słaba jakość zarządzania.  Nie pozostaje nic innego jak tylko to zmienić.

 Siła przyzwyczajenia  i stworzenie atmosfery przywalającej na nieefektywną prace  od samego początku tworzy dobre zaplecze do tego, żeby wszelkie zmiany były bolesne, nieprzyjemne, niejednokrotnie kończące się  niekorzystnie dla pracownika i pracodawcy, bo skutkujące przerwaniem procesu w kierunku efektywności, gdyż koszty wydają się pozornie nieadekwatne do zysku. 

„Absurdalne” rozwiązania czy pozostanie w  miejscu?

 W pewnej firmie produkcyjnej, która oferowała pięć grup produktów na  rynku , cztery z nich były deficytowe. Po analizie okazało się, że w ciągu następnych 6 miesięcy firma stanie się niewypłacalna. Z powodu braku środków niemożliwa była inwestycja w rozwój dochodowej grupy produktów, ani też zrestrukturyzowanie pozostałej części. O uzyskaniu zewnętrznego dofinansowania nie było mowy, ani banki ani udziałowcy nie wiedzieli w tym światła w tunelu.

 W związku z powyższym rysuje się sytuacja bez wyjścia. Wydawać się by mogło, że przedsiębiorstwo znalazło się pod ścianą i jedynie cud mógłby uwolnić ich z tarapatów. Zbawienna okazała się koncepcja sprzedaży zyskownej linii produktu, jedynej dochodowej części przedsiębiorstwa. Dzięki uzyskanym środkom można było uratować przedsiębiorstwo.

Posunięcie, na które zdecydowało się kierownictwo może wydawać się posunięciem ryzykownym. W konfrontacji jednak z nieubłagalnie zbliżającym się upadkiem traci jakby trochę na znaczeniu. Sprzedaż jedynej „dojnej krowy” niewielu mieściło się w głowie na tyle aby zrezygnować z potrzebnych działań. Zasadne staje się pytanie jak wielki ma więc wpływ braku pozornie ryzykownych decyzji na upadek przedsiębiorstwa i w przypadku gdy jeszcze coś można zrobić dlaczego niektórzy stoją w miejscu i czekają na formalny koniec?

Osiąganie efektywności  to nie bieg na krótki dystans, raczej przypomina w swojej złożoności maraton. Idąc torem tej metafory kluczowe jest rozłożenie wysiłku na każdym etapie: począwszy od startu, przez rozwinięcie, aż do mety. W przypadku prowadzenia biznesu  oznacza to umiejętne rozłożenie zasobów na każdym etapie pracy. Słomiany zapał, szybkie oczekiwanie efektów oraz brak orientacji w tym co tak naprawdę dzieje się w prowadzonej przez nas działalności to  najczęstszy problem.

Anna Kursa