Google aktualizuje swój algorytm wyszukiwania

Google aktualizuje swój algorytm wyszukiwania nf.pl

Przeciętny użytkownik Internetu zwykle nie interesuje się, "jak działa wyszukiwarka". Uważa, że to Google jest na tyle mądre, by podsuwać mu wszystkie wiadomości, strony, a nawet filmy z YouTube, których szuka.

Przeciętny użytkownik Internetu zwykle nie interesuje się, "jak działa wyszukiwarka". Uważa, że to Google jest na tyle mądre, by podsuwać mu wszystkie wiadomości, strony, a nawet filmy z YouTube, których szuka. Było tak od zawsze, zatem jego zdaniem nie ma powodów by martwić o przyszłe wyniki. Natomiast o te wyniki martwi się sama wyszukiwarka i osoby pracujące nad zwiększeniem widoczności witryn internetowych w Google. 

Zmiana algorytmu w Google 

Prawdopodobnie przeciętny użytkownik Internetu nie zauważył tego, co wydarzyło się w nocy z 17-ego na 18-ego października w wyszukiwarce Google. Wpisując w wyszukiwarkę hasło, jak zwykle otrzymał odpowiedzi zgodne z jego zapytaniem. Wątpliwe, by zwrócił uwagę na fakt, że proponowane przez Google strony ułożone są w nieco innej kolejności niż w czasie, gdy to samo hasło wpisywał poprzednim razem. Nie miało to dla niego znaczenia, zwłaszcza jeśli w obu przypadkach znalazł interesującą go treść. 

Tymczasem warto zwrócić uwagę na fakt, że gdyby nie osoby zajmujące się promocją witryn w wyszukiwarkach, wyniki mogłyby wyglądać zupełnie inaczej. Właśnie te osoby tworzą jak najlepszą treść na stronach, którymi się opiekują, ale też troszczą się o to, by ta treść była dla Internautów jak najłatwiej dostępna, właśnie dzięki wyszukiwarce. 

Tworzą prawdziwą maszynę "napędzającą" promowaną witrynę - dbają, by o niej mówiono, pisano, by informacje i linki do niej znalazły się na innych poczytnych witrynach. 

Ten rozbudowany proces optymalizacji witryny internetowej i dywersyfikacji źródeł informowania o witrynach sprawia, że wyszukiwarka Google chętniej umieszcza je na pierwszej stronie wyników wyszukiwania. Ale to nie jest wyłącznie zasługa wyszukiwarki Google - to pewien rodzaj współpracy, na którą obie strony narzekają. 

Z punktu widzenia Google, osoby zajmujące się promocją witryn internetowych ingerują w wyszukiwarkę. Sprawiają, że pojawią się tam witryny, które bez dodatkowych działań, nigdy by się w wyszukiwarce Google wysoko nie znalazły. 

Z punktu widzenia osób pracujących nad promocją witryn w wyszukiwarce - Google chce całą wyszukiwarkę kontrolować własnymi, płatnymi linkami oraz innymi rozwiązaniami, które zabierają powierzchnię z wynikami wyszukiwania. Do takich rozwiązań należą dostarczanie definicji, aktualnych kursów walut oraz akcji na giełdzie, repertuaru filmowego czy tłumacza online bądź mapy z dojazdem. 

W tej sytuacji wygrywają sami Internauci, nieświadomi toczących się za kulisami zmagań, za to komfortowo korzystający z ich efektów. Dostają bowiem coraz lepsze i bardziej odpowiadające ich zapytaniom wyniki, a stoją za tym zarówno pracownicy Google, jak i osoby zajmujące się optymalizacją stron i ich reklamowaniem w wyszukiwarce. 

Efekty, jakie w Google osiągnięto, z perspektywy właścicieli stron są znaczne i są to zarówno pozytywne i negatywne zmiany. Co prawda oficjalny komunikat, głosi, że na rynku amerykańskim to tylko mniej niż 1% zapytań wprowadzonych do wyszukiwarki, jednak jak można przeczytać na blogu Eweliny Szczecińskiej z Artevia.pl, zasięg „zniszczeń” w polskiej wyszukiwarce jest spory. 

Przyczyny wprowadzania zmian w wyszukiwarce Google 

Zmiana która miała miejsce we wcześniej podanych datach nosi nazwę własną Pingwin. To już kolejna edycja, tej aktualizacji, która jest sukcesywnie od ponad dwóch lat wprowadzana. Przyczyną wprowadzania zmian w wyszukiwarce są nadużycia podejmowane przez właścicieli witryn internetowych lub osoby zajmujące się promowaniem tych witryn w wyszukiwarce. 

Najwięcej „samowoli”, zdaniem Google, występuje przy tworzeniu linków między witrynami internetowymi. Pierwotne założenia, które legły u podstaw sukcesu Google jako wyszukiwarki, bazowały na liczbie odnośników, którą łączą ze sobą strony. Google zliczało te odnośniki, ale metoda zliczania miała być na tyle „cwana”, że zaprzęgając matematyczne formuły do pracy, miała wyliczyć jakość tych odnośników hipertekstowych. 

Znajomość tej formuły do cna wykorzystują osoby promujące witryny, czasem zagalopowując się zbyt daleko, tam gdzie Google sobie tego nie życzy. A może to robić, bowiem jest potęgą informatyczną. 

Wobec takich działań wypuszczane są kolejne aktualizacje. Sposobów nadużyć, których dopuszczają się eksperci jest wiele, niektóre z nich zostały uwypuklone na blogu Silesia SEM

Wobec takich działań wypuszczane są kolejne aktualizacje. Zmiany jakie wprowadza obecnie Google to zmniejszenia znaczenia linków, które tworzone są w sposób automatyczny, często z wykorzystaniem dedykowanego oprogramowania. Automatyzacja dotyczy procesów publikacji linków. Jeśli liczba automatycznie pozyskanych linków przeważa w portfolio ocenianej witryny przez Google, to wyszukiwarka obniży jej ranking o wiele pozycji, czasem nawet kilkadziesiąt miejsc, dla słów kluczowych pod którymi była ona wcześniej dobrze widoczna.

W tej edycji wydanej aktualizacji Google idzie dalej w swoich restrykcjach i witryny internetowe, które umknęły podczas poprzedniej aktualizacji, są na celowniku tegorocznej zmiany. Zmienił się także sposób wprowadzenia tej zmiany. Dotychczas było to wprowadzane w ciągu jednego dnia. Obecnie w oficjalnym komunikacie pracownik Google podał, że teraz poprawki wprowadzają falami i patrzą na zmiany jakie to spowodowało, zostawiając sobie miejsce na ewentualne korekty, jeśli coś pójdzie nie po myśli inżynierów Google. Cały proces ma potrwać kilka tygodni. Na ten moment można zaobserwować mocne przetasowanie w około 20% wynikach w polskiej wersji Google. 

Co ciekawe, poza przyczynami technicznymi, należy zwrócić również uwagę na istotną korelację wartości akcji Google notowanych na NASDAQ, a efektami wprowadzenia aktualizacji. 

W przeddzień, kiedy wprowadzane są duże aktualizacje w wyszukiwarce Google, o których nikt nie wie poza spółką, cena akcji spółki jest na niskim poziomie, a następnie po wprowadzenia zmian w wyszukiwarce, cena akcji zaczyna rosnąć. Poprzednia aktualizacja Pingwin wprowadzona w październiku 2013 roku, podniosła kurs akcji o 15% w ciągu tygodnia. Dotychczasowa aktualizacja sprawia, że słupki Google również świecą się na zielono. Na wprowadzonych zmianach zyskują także akcjonariusze Google? 

Kto zyskał, a kto stracił? 

Po wprowadzeniu tej zmiany zyskują strony, które:

  • dywersyfikują miejsca pochodzenia linków,

  • dywersyfikują treść linków,

  • optymalizują strony tak, żeby zachwycały oglądających,

  • stawiają na rozpoznawalność marki,

  • nie upychają słów kluczowych na stronie,

  • prowadzą także działania w mediach społecznościowych i na forach internetowych.

Jeżeli właściciel stron internetowej dba o powyższe elementy, to z pewnością pomoże jej to nie tylko dobrze wyświetlać się w wyszukiwarce, ale także spełni oczekiwania użytkowników, którzy już dotarli na stronę internetową. 

Będąc właścicielem witryny internetowej, nie można wyłącznie opierać jej funkcjonowania o efekty, które będą pochodziły z wyszukiwarki Google. Jeśli się okaże, że witryna internetowa straci w oczach wyszukiwarki, to zmaleje lub zniknie jedyne źródło, skąd do tej pory pojawiali się użytkownicy. 

Głównie wynika to z pozycji monopolisty, jaką osiągnęła firma Google. W naszym kraju 96% zapytań kierowanych do wyszukiwarek trafia do Google. Dlatego Google pozwala sobie na wiele zmian, które zmuszają właścicieli witryn internetowych do określonych postaw i działań związanych z trzymaniem się wytycznych publikowanych przez tę firmę. Tak długo jak nie będzie konkurenta na tyle silnego, by zagroził pozycji Google jako wyszukiwarce, każdy, kto chce mieć widoczną witrynę w Internecie, musi liczyć się z wymaganiami i oczekiwaniami, jakie ma Google.

Artur Strzelecki