Internetowe manipulacje instrumentami finansowymi

Internetowe manipulacje instrumentami finansowymi Image courtesy of sheelamohan/FreeDigitalPhotos.net

Jak rozpoznać internetową manipulację instrumentami finansowymi? Dowiedz się jak zabezpieczać się przed oszustami, by bezpiecznie inwestować.

Jeszcze niedawno przestępstwa w stylu "boiler room" były charakterystyczne głównie dla państw, gdzie tego rodzaju marketing telefoniczny (tzw. cold calls) jest dozwolony przez prawo i często stosowany na rynku maklerskim. Jednakże wraz z rozwojem Internetu marketing telefoniczny znalazł przedłużenie w masowym rozsyłaniu spamu oraz ofertach za pomocą stron internetowych, często intensywnie reklamowanych za pomocą linków sponsorowanych. Któż z nas nie zaufa listowi elektronicznemu od renomowanej "financial corporation" ze Stanów Zjednoczonych? Sam niedawno otrzymałem taką wiadomość, zachęcającą mnie do nabycia akcji Koko Petroleum, co jest o tyle ciekawe, że sama spółka od wielu miesięcy odcina się od autora tych wiadomości (o czym poinformowała w specjalnym komunikacie prasowym).

Warto zauważyć, że pogłoski internetowe są dużo bardziej charakterystyczne dla rynku akcji niż walut: ich ulubionym obiektem są akcje spółek o niskiej kapitalizacji i niewielkiej płynności, ponieważ ich kursem można manipulować za pomocą odpowiedniej liczby elektronicznych wiadomości. Inna jest też struktura zysków wirtualnych "kotłowni": ich telefoniczne odpowiedniki zakładają maklerzy zarabiający na prowizjach od absurdalnych transakcji, natomiast w Internecie działają raczej zazwyczaj inwestorzy, którzy kupują pakiety śmieciowych akcji albo kontraktów, a następnie usiłują je sprzedać z zyskiem, podbijając ich kurs odpowiednimi plotkami.

Akcja mailingowa

Jednym z pierwszych opisanych przypadków działań tego rodzaju była akcja mailingowa 24-letniego obywatela Australii, George Hourmouzisa, który wysłał w świat cztery miliony e-maili z wiadomością, że wartość akcji spółki Rentech wzrośnie w najbliższym czasie z ok. 33 centów do więcej niż trzech dolarów. Po przesłaniu tej wiadomości cena akcji się podwoiła, a wzrost obrotów osiągnął 1.600 proc. Pomysłowy Australijczyk miał jednak pecha - obrót akcjami Rentechu został zawieszony, a on sam dostał wyrok dwóch lat więzienia. Kolejny oszust tego rodzaju, Jeremy Jaynes wysyłał dziennie 10 milionów e-maili, doradzających m.in. inwestycje w akcje śmieciowe. Co prawda Jaynes zyskiwał tylko jednego klienta na 30 tys. wysłanych e-maili, ale i tak dawało mu to miesięczny utarg w granicach 400 do 750 tys. dolarów.

Inny przedmiot działalności wirtualnych "kotłowni" stanowią programy komputerowe z systemami transakcyjnymi, które służą do automatycznego zarządzania pozycjami. W rzeczywistości są one równie ścisłe, jak programy do obliczania biorytmów, które pamiętam jeszcze z czasów, gdy na rynku komputerów królowały stare Atari. Wystarczy zacząć czytać renomowane prognozy walutowe z tygodniowym opóźnieniem, aby stwierdzić, że nawet umiejętności prawdziwych wirtuozów analizy technicznej przynoszą ograniczone rezultaty. W dużo większym stopniu dotyczy to szablonowych "systemów", których twórcy obiecują podwojenie kapitału w kilku posunięciach!

Jak rozpoznać internetową manipulację?

    1. W żadnym cywilizowanym państwie legalnie działający makler nie oferuje swoich usług rozsyłając spam z sensacyjnymi nagłówkami w stylu "This st0ck is rea4y to ro11!" (ta błędna pisownia ma na celu zmylenie filtrów antyspamowych)
    2. Nie ma sensu analizować wiadomości na grupach dyskusyjnych w stylu "dostałem poufną wiadomość, że zagraniczni wychodzą z GPW, więc złotówka będzie spadać" albo "mam pewne info, że Karkosik będzie wchodził w spółkę... ". Jak to ładnie ujął mistrz Lao-tsy: "Ci, którzy wiedzą, nie mówią - ci, którzy mówią, nie wiedzą"

Podsumowanie

Zazwyczaj drobny inwestor nie posiada dogłębnej wiedzy na temat rynku wymiany walutowej, stąd jego strategia inwestycyjna opiera się na nieporadnych próbach prowadzenia analizy fundamentalnej ("dolar spadnie, bo Chińczyki trzymają się mocno"), albo staje się całkowicie zależny od analizy technicznej, z napięciem śledząc przebiegi niezrozumiałych dla profanów szlaczków zwanych wstęgami Bollingera oraz oscylatorami stochastycznymi. Takie osoby - o wyobraźni rozpalonej lekturą not biograficznych George Sorosa i Warrena Buffeta - łatwo angażują się w poszukiwanie prawdziwego Świętego Graala rynków finansowych w postaci uczciwego programu HYIP, genialnej inwestycji rekomendowanej przez doradców z "kotłowni" albo stuprocentowo skutecznego systemu transakcyjnego. Aby uniknąć ich losu, przed podjęciem jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych warto jest przedsięwziąć kilka prostych działań:

    1. Zanim zaczniesz korzystać z usług maklera, ustal w jakiej jurysdykcji uzyskał swoją licencję i czy organa nadzoru w tej jurysdykcji nie wnoszą zastrzeżeń do jego działalności. Wbrew pozorom, przy użyciu Internetu jest to bardzo łatwe zadanie. Sprawdź również, czy organizacje ponadnarodowe nie wnoszą globalnych zastrzeżeń do sposobu pracy maklerów w tej jurysdykcji. Poza wyjątkowymi, dobrze udokumentowanymi wypadkami nie wierz w wyjaśnienia w stylu "organy nadzoru uwzięły się na mnie" albo "ci zawistni biurokraci zazdroszczą mi sukcesu"
    2. Poszukaj wiadomości na temat maklera z którym chcesz współpracować w miejscach, gdzie często pojawiają się informacje o oszustach oraz legalnych uczestnikach rynku. Należą do nich m.in. National Futures Association (prowadzi bazę o nazwie Background Affiliation Status Information Center) oraz Commodity Futures Trading Commission. Warto również sprawdzić zawartość serwisu prowadzonego przez U.S. Securities and Exchange Commission, w tym bazę EDGAR. Nie mniej istotne źródło informacji stanowią zaangażowani amatorzy, którzy często sami kiedyś się sparzyli na nierzetelnych doradcach inwestycyjnych albo prywatne instytucje, które zarabiają dostarczając podobnych informacji. Dlatego warto zajrzeć do serwisu Offshore Business, prowadzonego przez KYC News Inc., w tym na jego forum dyskusyjne. Można również sprawdzić serwis amatorski w formie i profesjonalny w treści serwis Quatloos! prowadzony przez Financial & Tax Fraud Associates oraz forum dyskusyjne Alabama Against Fraud. Długą listę fałszywych programów HYIP zawiera serwis HYIP Monitor, aczkolwiek jego twórcy są wyznawcami mitu istnienia "prawdziwych" programów inwestycyjnych HYIP. Natomiast obszerne zestawienie typowych oszustw związanych ze spamem na temat akcji śmieciowych można znaleźć na stronie dr. Roberta J. O"Hara
    3. Zachowaj czujność wobec maklerów, którzy jednoznacznie rekomendują bardzo wysokie lewarowanie transakcji albo inne ryzykowne strategie inwestycyjne. Solidna firma maklerska stara się bezpiecznie zarządzać swoim ryzykiem związanym z poradami udzielanymi klientom i z tej przyczyny trudno uzyskać od niej opinie o bardzo kategorycznym charakterze. Profesjonalistę rozpoznaje się po tym, że niczym grecka Pytia głosi komentarze w stylu "nie można wykluczyć, że akcje będą spadać, ale istnieją również pewne sygnały, że mogą wzrastać, więc zalecamy, aby nie ulegać emocjom i uważnie śledzić sytuację na rynku". Może to niekiedy irytować klientów, ale zarazem jest całkowicie zrozumiałe w przypadku maklera, który jest nastawiony na długofalowe budowanie swojej marki. Dlatego makler, który w sposób kategoryczny i jednoznaczny zaleca nam przyjęcie bardzo ryzykownej strategii inwestycyjnej często okazuje się żółtodziobem albo oszustem
    4. Zawsze bądź sceptyczny wobec maklerów, którzy obiecują wielkie zyski, ale nie potrafią przedstawić wiarygodnego wyjaśnienia, w jaki sposób zamierzają je wypracować.

Podobne artykuły:

Portal Skarbiec.Biz-Warszawa Robert Nogacki