Jak stworzyć biuro przyjazne dla pracowników?

Jak stworzyć biuro przyjazne dla pracowników? momius - Fotolia

Coraz więcej ludzi cierpi na choroby zawodowe związane pracą umysłową – zwłaszcza w nowoczesnych biurowcach. Co możemy zrobić jako pracownicy oraz jako menedżerowie zarządzający ludźmi, aby lepiej nam wszystkim się pracowało?

Zdrowy pracownik

W osiąganiu ustalonych dla danego pracownika wyników w pracy coraz większą rolę odgrywa kreatywność, zdobywanie i analizowanie informacji oraz trafne wyciąganie wniosków, osobista efektywność oraz umiejętność współpracy. Truizmem powinno być stwierdzenie, że aby pracownik był w stanie pracować w taki sposób, musi być zdrowy.

Chora osoba (nawet gdy to zwykłe przeziębienie) jest mało efektywna, popełnia więcej błędów, znacznie wolniej wykonuje nawet rutynowe czynności. Ponadto trudno się jej skoncentrować, a nawet wysiedzieć w biurze. Czasem bywa drażliwa i trudno jest jej być życzliwym dla współpracowników, gdyż źle się czuje. Można oczywiście zapomnieć o kreatywności czy przyswajaniu nowych informacji. Chory pracownik może też zarazić innych, zwłaszcza różnymi chorobami wirusowymi, grypą, kaszlem, katarem.

Chory pracownik

Chory pracownik oznacza wymierne straty finansowe dla pracodawcy. Jak podają autorzy Indeksu Zdrowia Firmy, który powstał w ramach Ogólnopolskiej Kampanii Społecznej „W trosce o zdrowie” zorganizowanej przez Polskie Stowarzyszenie Zarządzania Kadrami i Centrum Medyczne Enel-Med.: Straty gospodarcze spowodowane zaniedbaniami w zakresie profilaktyki można liczyć w miliardach złotych, a choroby cywilizacyjne typu cukrzyca czy schorzenia kręgosłupa to większe zagrożenie dla ekonomii globalnej, niż strajki czy poważna recesja. W interesie pracodawcy jest więc, aby pracownicy byli w dobrej kondycji psycho-fizycznej i mogli utrzymać wysoką efektywność.

Podobne artykuły:

Straty firmy

W niektórych firmach niestety nie potrafią liczyć strat wynikających z choroby pracownika lub z przychodzenia do pracy osoby chorej. Niektórzy wywierają presję na pracowniku, aby nawet z wysoką gorączką przyszedł do pracy, ale jest to polityka bardzo krótkowzroczna. Efekty pracy tej osoby będą niskie. Zarazi innych pracowników i zamiast jednej osoby na zwolnieniu lekarskim może wkrótce chorować połowa działu, co sparaliżuje pracę firmy.

Pracownik, który „nie wyleżał” choroby, niszczy swoją odporność i będzie w przyszłości chorował znacznie częściej. Zdarzają się też sytuacje, gdzie „przechodzenie” zwykłego przeziębienia, które wyleczyłoby się po tygodniu spędzonym w domu, przechodzi np. w zapalenie płuc i parotygodniowe leczenie. Pracodawca musi  zapłacić więcej za pracownika będącego na L4 (chyba, że zwolnienie lekarskie trwa powyżej miesiąca – wtedy płaci ZUS) oraz dłużej nie może korzystać z efektów jego pracy. To się naprawdę nie opłaca.

Opinia o firmie

Oczywiście zmuszanie chorej osoby do przychodzenia do pracy łamie prawo oraz jest demotywujące zarówno dla niej, jak i dla innych. W końcu każdy z nas może zachorować, więc to, jak pracodawca zachowuje się w takich sytuacjach daje wiele do myślenia. Może być nawet właśnie tym elementem, który przeważy szalę i skłoni pracownika do poszukania bardziej ludzkiego pracodawcy. Dbanie o zdrowie pracowników zmniejszy także ich fluktuację, gdyż w badaniu Instytutu Spraw Publicznych 30% pracujących i 26% niepracujących mówiło, że chroniczne zmęczenie jest jedną z najważniejszych przyczyn ich odchodzenia z pracy.

Trudno uważać się za firmę społecznie odpowiedzialną, jeśli nie dba się o zdrowie pracowników, którzy są najważniejszymi interesariuszami przedsiębiorstwa. Żadne darowizny na cele charytatywne nie wystarczą, jeśli firma nie oprze całej swojej strategii – także w zakresie Zarządzania Zasobami Ludzkimi na CSR (Corporate Social Responsibility).

Syndrom „chorego budynku”

Zdarza się jednak, że to właśnie samo miejsce pracy (budynek) jest szkodliwe dla zdrowia pracowników i obniża ich efektywność oraz podnosi absencję.

Kiedy idąc ulicą widzimy nowoczesne biurowce ze szkła i stali wielu z nas myśli, że to idealne miejsce pracy, znacznie lepsze od biur w starych budynkach czy biurach w przerobionych mieszkaniach. Ale wystarczy porozmawiać ze „szczęśliwcami” pracującymi w nowoczesnych biurowcach, aby zmienić zdanie. 

Choć wydaje się to zaskakujące, nowoczesne biurowce nie zawsze są dobrym pod względem zdrowotnym miejscem pracy. Po pierwsze jeśli nie mają otwieranych okien, w pomieszczeniach brakuje świeżego powietrza. Nawet nowoczesna klimatyzacja nie sprawi, że krążące po budynku powietrze będzie tak rześkie, jak na zewnątrz.

Drugim problemem jest to, że powietrze musi być odpowiednio nawilżone, a to są dodatkowe koszty. Ponieważ firmy stawiające budynki chcą minimalizować koszty, zaś wynajmujący jak najmniej zapłacić, zdarza się, że zastosowane rozwiązania nie są w stanie zapewnić odpowiedniej cyrkulacji i nawilżenia powietrza. Praca przy zbyt niskiej wilgotności powietrza powoduje nawracające zapalenia spojówek, tzw. zespół suchego oka, choroby układu oddechowego, suchość skóry oraz nasilenie alergii. Oczywiście praca w suchym pomieszczeniu – zwłaszcza przy komputerze, powoduje szybsze zmęczenie i złe samopoczucie.

Nie jest przypadkiem, że od paru lat pojawia się bardzo dużo reklam kropli nawilżających oczy, tabletek przeciwdziałających wysuszeniu skóry, sprayów z wodą morską do nosa. Coraz więcej osób pracujących przy komputerze – zwłaszcza w dusznych biurach – na stałe musi używać tego typu preparatów.

Po trzecie – każdy system wentylacyjny wymaga regularnych kontroli i czyszczenia. Inaczej staje się siedliskiem różnych pleśni, kurzów i roztoczy. Dla alergików praca w takich warunkach jest bardzo wyczerpująca. Niestety rzadko które firmy sprawdzają, czy w wynajmowanych przez nich biurach wykonywane są regularnie kontrole systemów powietrza.

Podobne artykuły:

Hominem quero