Jak ugryźć ego szefa?

Jak ugryźć ego szefa? flickr

Tylko nastawienie na cel i podejmowanie efektywnych działań może być opłacalne dla przedsiębiorstwa. Pielęgnowanie własnych wyobrażeń i nadmierne eksponowanie atrybutów władzy wcale nie oznacza zysku i gwarancji utrzymania pozycji lidera.

Zapewne można znaleźć wiele ambitnych pozycji na temat efektywnego zarządzania, recept na efektywność i opisanych kilkadziesiąt grzechów przedsiębiorców, które uniemożliwiają osiągnięcie sukcesu. Jakiś czas temu przeglądając liczne publikacje dotyczące zarządzania zorientowałam się, że znajduje w nich mało przykładów, które są zbieżne z moimi doświadczeniami więc albo moje doświadczenia są zupełnie oderwane od rzeczywistości albo mało ktokolwiek o tym pisze, bo sprawa wydaje się drażliwa. Z aspekcie kilku historii z własnego doświadczenia, być może dla wielu pozornie nieadekwatnych do specyfiki ich działalności, poruszam dzisiaj pewne kwestie, które podczas pracy nad poprawą efektywności niezmiennie mi towarzyszą. Przełożone na szerszą skalę znajdą swoje odpowiedniki w każdej branży, na każdym poziomie funkcjonowania przedsiębiorstwa i w każdej relacji biznesowej.



Wydawałoby się, że są to mało znaczące zagadnienia, jednak czasami stają się przeszkodą nie do przebrnięcia, często bowiem zamiast zabierać się do pracy nad poprawą efektywności procesów w firmie, najpierw należy „posiłkować się” z szefem. Bo mimo, że całkowicie wierzy z słuszność zmian i pewnych racji, to nie daje po sobie poznać, żeby przypadkiem nie stracić niczego ze swojej ważności. Zamiast efektywności, na piedestale stawia się ego szefa i traci się cenny czas i energię bynajmniej nie po to żeby przekonać go merytorycznymi argumentami.

Ego szefa siłą napędową i przyczyna klęski przedsiębiorstwa

Być może brak koncepcji i strategii w prowadzeniu działalności wynika z braku zrozumienia pewnych procesów, braku umiejętności i kwalifikacji. Być może wynika z nastawienia na szybki zysk, który nie zawsze wymaga powyższych wartości. Najprostszym więc rozwiązywaniem będzie podpatrywanie jak to robią inni. I niestety to o czym piszę z koncepcją podglądania konkurencji niewiele ma wspólnego. Piszę to raczej z myślą o działalnościach prowadzonych bez jakiekolwiek misji, wizji i strategii a czasami bez aspiracji aby je stworzyć. Nastawienie na szybki zysk i jakoś to będzie. W przypadku nadejścia szansy, pomysłu na zmianę lekceważy się je, nawet gdy ryzyko porażki jest niewielkie. Wychodzenie poza znane obszary próbowanie nowego to przygoda dla nielicznych. Czego szef nie wymyśli tego nie ma- to zagadnienie, które należałoby zgłębić w temacie nowych koncepcji, pomysłów zgłaszanych przez pracowników, partnerów itp. dotyczących rozwoju przedsiębiorstwa. Obawa przed ryzykiem, przed zwiększonymi nakładami to jedno, drugie to na pewno niechęć do wszystkiego co nie wypływa od nas samych bez jakiejkolwiek analizy słuszności tego stanu rzeczy. Być może wynika to naturalnej tendencji eliminowania potencjalnego zagrożenia. Nie sztuką jest eliminowanie silniejszych, ale sztuką zrobienie z nich sojuszników.

Zrozumienie, zaufanie, ryzyko

Te trzy pojęcia są mocno ze sobą związane gdyż nie wszystko jesteśmy w stanie zrozumieć, nie będąc specjalistami w danej dziedzinie. Gdy czegoś nie rozumiemy musimy zaufać osobie, która na przykład zgłasza pewien pomysł. Zaufanie obarczone jest ryzykiem. Nie zdając sobie sprawy z tego powiązania i bez głębszej analizy na ten temat z pewnością każdy biznes stanie w miejscu i nie będzie miał szansy na krok w przód. Czasami mam wrażenie, że niektórzy menadżerowie chcieliby być omnibusami i mieć pojęcie o wszystkim, o każdym procesie odbywającym się w firmie móc wypowiadać się jak specjalista, który zjadł na tym zęby . Umiejętność efektywnego posługiwania się wiedzą i kwalifikacjami innych jest wielką umiejętnością.

Kilka lat temu miałam krótki epizod pracy nad organizacją pewnego wydarzenia biznesowego. Pracując z zespołem, który nie miał ani wiedzy ani doświadczenia w danym temacie, postanowiłam stworzyć coś w rodzaju komfortowych warunków i rozpocząć pracę nad projektem z dużym zapleczem czasu, na spokojnie wdrożyć wszystkich w działanie i zrobić wszystko na spokojnie, aby zespół nie posiadający doświadczenia nie był zaniepokojony brakiem odpowiednich kwalifikacji i mocno ograniczonym czasem. Po kilku tygodniach usłyszałam obiekcje szefa dotyczące braku poczucia progresu. 

Z powyższej historii można wyciągnąć kilka naprawdę dobrych wniosków na temat roli zrozumienia, zaufania, ryzyka, jak i także aspektów zarządzania zasobami ludzkimi i każdej relacji biznesowej.

Nie ważne jak, ważne żeby rządzić

Pan Antoni stał na drabinie wykonując czynność zleconą przez panią Dyrektor. Należy określić specyfikę pracy zleconej, gdyż pan Antoni pracował na materiale, który zaraz po otwarciu musiał być zużytkowany. Kosztował sporo, więc szkoda by było, żeby produkt się zmarnował. Podczas owej czynności podchodzi do niego pani Dyrektor i zleca mu inne zadanie, które w gruncie rzeczy mogłoby poczekać. Pan Antoni tłumaczy, że jeżeli teraz przerwie pracę to produkt będzie do wyrzucenia a praca niewykonana. Tłumaczenia odbierane są jako rodzaj nieposłuszeństwa i wywołują wzburzenie pani Dyrektor, która nakazuje przerwanie pracy i zabranie się za wyznaczone zadanie.


Zakładanie, że wszystkie decyzje podejmowane przez kadrę zarządzającą są racjonalne może doprowadzić do sprzecznych wniosków. Ograniczając decyzje wynikające ze zbyt delikatnego postrzegania własnego przywództwa lub obawy przed jego utratą na rzecz decyzji ściśle ukierunkowanej na cel jest najlepszym rozwiązaniem. Mnożyć przykładów mogłabym wiele. Najczęściej spotykam się z dobieraniem zespołów pracowniczych według przedziwnych kryteriów. Nie chodzi tu bynajmniej o kryterium jakościowe. Preferuje się wygodny, oddany, pracowity, ale nie efektywny, kreatywny i „rentowny” zespół. To kolejne wyrażenie powyższego i gubienie sprzed oczy celu na rzecz świętego spokoju.

Tylko nastawienie na cel i podejmowanie efektywnych działań zmierzających w kierunku jego osiągnięcia może być opłacalne dla przedsiębiorstwa. Pielęgnowanie własnych wyobrażeń i nadmierne eksponowanie atrybutów władzy wcale nie oznacza efektywnych działań i gwarancji utrzymania pozycji lidera.

Anna Kursa