Kaizen, czyli dobra zmiana

Kaizen, czyli dobra zmiana Image courtesy of by Salvatore Vuono/FreeDigitalPhotos.net

Ciąg dalszy rozważań na temat postanowień, zmian i rozwoju.

W pewnym piśmie przeznaczonym dla osób interesujących się psychologią przeczytałam kiedyś, że nasz zapał noworoczny trwa… do 21 dni. Jest tak, ponieważ - choć potrafimy marzyć - nie potrafimy przekuć marzeń w cele, formułować celów i dróg dotarcia do nich. Oznacza to, że nasze deklaracje zmian bardzo często są puste – nic nie idzie z nimi w parze. Właśnie dlatego mimo solennego obiecywania sobie, że będziemy lepiej dbać o siebie, schudniemy, czy rzucimy palenie nic nam z tego nie wychodzi.

SMART a KAIZEN

„Oho!”- myślą być może osoby czytające niniejszy tekst – „Teraz na pewno będzie coś o metodzie SMART, planowaniu itp. Na co drugim szkoleniu jest o tym mowa. A to jest nudne, żmudne i nie działa!”

Podobne artykuły:

SMART – cokolwiek o tym myślicie - to bardzo użyteczna technika i wrócimy do niej jeszcze innym razem. Dziś zaprezentujemy Wam może nieco mniej znaną filozofię: KAIZEN i wywodzące się z niej podejście do zmiany i rozwoju.

„Kaizen, kaizen… To coś japońskiego? I dla produkcji, chyba… ". Coś się kołacze po głowie, ale co to tak do końca jest mało kto wie.

Kaizen to inaczej „dobra zmiana”. I gwoli ścisłości – nie wymyślili tej filozofii Japończycy.

Zalążków KAIZEN można dopatrzyć się w czasach Wielkiego Kryzysu i podczas II wojny światowej w Stanach Zjednoczonych, kiedy to producenci broni na własnej skórze, firmowych zamówieniach i korporacyjnych finansach doświadczyli, jak ważna jest nie tylko ilość, ale i jakość produkowanego sprzętu.

Ale jak tu produkować więcej i lepiej, gdy nie ma ludzi, brakuje surowców i sprzętu?

W tej sytuacji trzeba było wymyślić coś innego, działać efektywnie w oparciu o to, co się ma, ulepszać i doskonalić małe elementy procesu i produktu, które w dopiero razem wzięte mogły dać odczuwalne rezultaty in plus.

Orędownikiem Kaizen był dr W. Edwards Deming, statystyk, który pomagał amerykańskim producentom odnaleźć się w warunkach wojennych. To on wymyślił, że zmiana ma dotyczyć prostych drobnych sposobów zwiększania jakości i efektywności wytwarzania. On również poddał pomysł, że za proces ten w przedsiębiorstwie odpowiedzialny jest KAŻDY.

Wraz z siłami okupacyjnymi generała Douglasa MacArtura zalążek nowej filozofii trafił do Japonii. Lecz o ile w Stanach po wojnie szybko o niej zapomniano, Japończycy odbudowujący swój kraj z ruin wchłonęli nową ideę nadając jej nowy kształt (i nazwę J) i opierając na niej cały swój rozwój gospodarczy. Skutki? Widać je doskonale do dzisiaj. W ten to sposób dzielni amerykańscy chłopcy przespali KAIZEN - a właściwie obudzili się z nim ponownie na początku lat 80. ubiegłego wieku ucząc się tego podejścia do rozwoju na nowo…

„Czyli jednak KAIZEN dotyczy produkcji? A przynajmniej funkcjonowania przedsiębiorstw?”– pomyśli czytelnik.

Pewna filozofia

Otóż nie. KAIZEN to pewnego rodzaju FILOZOFIA ROZWOJU POZOSTAJĄCA W OPOZYCJI DO REWOLUCYJNYCH ZMIAN. Bo jak zapewne wiecie - lub się domyślacie - zmiany dokonują się w życiu, przedsiębiorstwach, przyrodzie rewolucyjnie lub… ewolucyjnie. KAIZEN optuje za zmianami odbywającymi się „na palcach, po cichu, bez gwałtownych ruchów…”.

Oczywiście nie zawsze mamy możliwość- czy to w życiu, czy to w pracy na komfort zmian odbywających się w spokojnym, dopasowanym do nas tempie. Wszak liczy się CZAS! Warto jednak wziąć pod uwagę również możliwość ewolucyjnego wprowadzenia zmian i próbować tam, gdzie jest to możliwe. To naprawdę działa!!!

Beata Witaszek Instytut Kreatywności i Rozwoju Sp. z o.o.

Dalej

x

0 komentarzy

Nie udało się dodać komentarza, spróbuj ponownie za chwilę

Komentarz powinien być dłuższy niż 5 znaków

Prosze wprowadzić prawidłowy adres e-mail

Nick powinien być dłuższy niż 4 znaki