Kredyt mieszkaniowy- najtrudniejsza decyzja w życiu

Kredyt mieszkaniowy- najtrudniejsza decyzja w życiu Gina Sanders - Fotolia

Kredyt hipoteczny. Któż o nim nie myślał? Jedni tylko myślą, inni gromadzą stosy papierów, które później zamieniają na wieloletni cyrograf z bankiem. Co jest tak odrzucającego w całym procesie? Czego najbardziej boją się kredytobiorcy?


Oczywiście, jednym z podstawowych pytań jest to o wkład własny. - Od zgromadzonych na mieszkanie oszczędności zależy nie tylko cena kredytu, ale także ocena wiarygodności klienta – mówi Mieszkowicz. - Większość banków woli kredytować klientów, którzy potrafią systematycznie oszczędzać. Daje im to poczucie, że obsługują kogoś odpowiedzialnego, trzeźwo myślącego o przyszłości swojej rodziny. Obniża się tym samym ryzyko nieterminowych spłat kredytu, czyli koszty banku związane z kredytowaniem danego klienta - dodaje.
Klient nie jest skazany na jeden bank. Jeśli w jednym banku dostał negatywną odpowiedź, nie oznacza to, że każda następna próba zaciągnięcia kredytu na mieszkanie zakończy się fiaskiem. Ponadto banki w różny sposób odnoszą się do raportów BIK.

Opóźnienia w spłatach rat, uwidocznione w raportach Biura Informacji Kredytowej mogą być przez niektóre banki traktowane bardzo restrykcyjnie. Doprowadza to zawsze w takim przypadku do wyeliminowania klienta jako godnego zaufania. Są jednak banki bardziej elastyczne. - Dla doświadczonego doradcy kredytowego znalezienie odpowiedniej dla klienta oferty, po rozpoznaniu jego sytuacji finansowej nie stanowi problemu. Już wtedy widać czy i jakiej pomocy oczekuje klient, ile pracy w uzyskanie kredytu dla klienta musi włożyć doradca i jak szybko może się to stać – mówi Jadwiga Małgorzata Mieszkowicz.

Jak wybrać bank i ofertę?

W wyborze oferty kredytowej najbardziej istotne są: wysokość raty, waluta kredytu, wysokość początkowych kosztów kredytu, możliwość spłaty kredytu przed czasem bez dodatkowych opłat oraz prosty i przejrzysty proces zaciągania kredytu bez zbędnych formalności. - Moim zdaniem najważniejszy jest całkowity koszt kredytu. Ta cecha spotyka sie z aprobatą ludzi, którzy mają pewną gotówkę na start i oszczędności, dzięki czemu nie muszą wiązać końca z końcem co miesiąc – wyjaśnia Mieszkowicz.

Dla większości osób najistotniejsza jest jednak wysokość raty, w dalszej kolejności koszty początkowe. Ludzie dobrze wykształceni, z wyższym statusem społecznym oceniają ofertę pod kątem długoterminowych korzyści. Zwracają uwagę na całkowity koszt kredytu, wcześniejszą spłatę bez opłat i – co najważniejsze - mają wyższą skłonność do ryzyka kursowego. Biedniejsi klienci wolą niższe koszty początkowe, niewysoką ratę i powtarzają sobie, że „jakoś to będzie”.

Bank nie musi pomagać

- Przyjęte jest w bankach, że przy podpisywaniu umowy kredytowej, klient dostaje cały komplet dokumentów, by mógł z nimi pójść do notariusza, następnie do sądu i do firmy ubezpieczeniowej – mówi Jadwiga Małgorzata Mieszkowicz. - To pozwala doradcom i klientom zaoszczędzić czas i pieniądze, załatwić wszystko w jedne dzień. Jeśli bowiem klient zdoła uzyskać wpisy w księdze wieczystej jeszcze przed płatnością pierwszej raty, pozwoli mu to zejść z ceny, czyli nie płacić wyższego oprocentowania do czasu ustanowienia hipoteki.

Niestety od jakiego czasu, PKO Bank Polski i Bank Pocztowy dają klientom tylko umowę, która uprawnia do podpisania jedynie aktu notarialnego. Dopiero po przedstawieniu aktu w banku, dokumenty wysyłane są do centrali i tam pracownicy przygotowują resztę dokumentów dla klienta. Dopiero pełna dokumentacja upoważnia klienta do zawnioskowania o wpis do księgi wieczystej i zrobienia cesji z ubezpieczenia. Cała procedura przeciąga się, a klient ponosi dodatkowe koszty. A można prościej. Wiem, że przygotowanie powyższych dokumentów (wypełnienia druków) zależy od woli i chęci pracownika banku – dodaje Mieszkowicz.

Wyróżniający się bank?

Czy jest jakiś bank w Polsce, który wyróżnia się na tle innych banków przyjaznymi i prostymi procedurami udzielania kredytu hipotecznego?

Wróćmy na chwilę do PKO Banku Polskiego. Bank nie wymaga od klienta zbyt wielu dokumentów, ale za to sam żąda wypełnienia stosów formularzy. Krzywo patrzy na singli, preferuje rodziny z dziećmi. Ma również zawiłe procedury i często naraża klienta na długotrwałą walkę z biurokracją.

Inaczej już działa Pekao, Polbank I BOŚ, gdzie można np. bez narażania klienta na koszty i nawet bez wskazania konkretnej nieruchomości, sprawdzić zdolność kredytową i skłonność banku do udzielenia kredytu. W większości banków do takiej prostej czynności wymagane są całe komplety dokumentów. Pekao jednak „nadrabia” biurokracją. Procedury wymagają zgromadzenia wyjątkowo obszernej dokumentacji. – Na szczęście w banku pracują bardzo przyjaźni ludzie i nawet nawał papierów nie odstrasza klientów od ubiegania się o kredyt – mówi Jadwiga Małgorzata Mieszkowicz.

Podobne artykuły:


Gazeta Bankowa