Licencja - dwugłowy smok

Licencja - dwugłowy smok Jaimie Duplass - Fotolia

W biznesie chodzi o pieniądze. To jedna z tych prawd, których nikt nie podważy. Można jednak zarabiać oferując produkt za darmo.

Różne są tylko środki, sposoby i strategie gromadzenia kolejnych zer przy kwotach przychodów na firmowym koncie. Jeden proces jest jednak wspólny dla niemal wszystkich przedsiębiorstw – sprzedaż. Nie ma wątpliwości, że ona jest motorem napędowym innych pól działalności firmy.

Paliwem do tego motoru są oferowane przez dane przedsiębiorstwo produkty, w szerokim tego słowa znaczeniu. Mogą to być bowiem zarówno tradycyjnie rozumiane produkty czy towary materialne, jak np. samochód, jak i usługi np. myjnia samochodowa czy w końcu inne wartości niematerialne czy prawne, np. dzierżawa miejsca parkingowego. Wszystko to ma swoją cenę. Z punktu widzenia dostawcy, powinna być możliwie jak najwyższa, a z punktu widzenia konsumenta - jak najniższa, a najlepiej równa 0.

Okazuje się jednak, że niektórzy producenci oferują swoje produkty za darmo. Twierdzą do tego, że taka taktyka przyniesie im w dalszej lub bliższej przyszłości określone zyski. Teoria ta wydaje się być słuszna, zwłaszcza jak popatrzymy na mnogość darmowych dzienników rozdawanych na ulicach naszych miast. Tu jednak sytuacja wygląda jednak inaczej, bo co prawda, gazeta jest za darmo, ale jest ona właściwie tylko dodatkiem czy raczej nośnikiem reklam, które na nią zarabiają. Sytuacja staje się ciekawsza, gdy dany produkt jest dostępny w dwóch wersjach cenowych - darmowej i płatnej.

Podobne artykuły:

Sprzedaż rośnie, ceny pozostają stabilne

sprzedaż rośnie, ceny pozostają stabilne

Branża deweloperska przeżywa rozkwit, od lat notuje wzrost ilości wydawanych pozwoleń na budowę i zrealizowanych inwestycji. W ubiegłym roku do sprzedaży wprowadzono 65 tys. mieszkań, a sprzedano niemal 62 tys.

Jak to możliwe?

Przykładem może być oprogramowanie komputerowe, a ściślej rzecz ujmując - licencje na oprogramowanie.
Z punktu widzenia prawa program komputerowy jest dziełem. Jest on podobny do książki czy płyty kompaktowej naszego ulubionego zespołu muzycznego, dlatego też podlega m.in. prawu autorskiemu.

W myśl kodeksu karnego i ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych posiadanie, kopiowanie i korzystanie z programów komputerowych bez zgody producenta jest zabronione. Taką właśnie zgodą na użytkowanie programu jest licencja. Każdy producent oprogramowania może je udostępnić na zasadach przez siebie ustalonych.

Można jednak wyróżnić kilka najczęściej stosowanych rodzajów licencji podzielonych na dwa główne nurty - komercyjny i niekomercyjny, czyli w dużym uproszczeniu odpowiednio - płatny i darmowy. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie by program objęty był kilkoma rodzajami licencji jednocześnie, w szczególności licencją komercyjną i niekomercyjną. Producenci oprogramowania chcąc je szybko upowszechnić często zastrzegają w warunkach licencji, że program jest darmowy (ang. freeware), ale tylko do użytku domowego, prywatnego. Zainstalowanie takiego programu na komputerze służbowym bez wykupienia licencji komercyjnej i używanie go np. do komunikacji z kontrahentami, jest już naruszeniem warunków licencji, a więc jednocześnie naruszeniem prawa.

Koszty dodatkowe

Warto zaznaczyć, że oprogramowanie, zwłaszcza duże systemy informatyczne dla firm, to nie tylko sam program, ale również usługi, serwis, gwarancja, dostępność nowych wersji i aktualizacji produktu. Zatem często, nawet gdy dostajemy program za darmo ponosimy koszty związane z jego instalacją czy użytkowaniem, choć najczęściej nie są to koszty obligatoryjne.

Zróżnicowaną politykę licencjonowania oprogramowania prowadzi coraz więcej firm informatycznych. Jest wśród nich np. firma Microsoft. Firma prowadzi szeroko zakrojony program MSDN Academic Alliance. Jest to program dla uczelni wyższych prowadzących zajęcia dydaktyczne z szeroko rozumianej informatyki. Subskrypcja MSDNAA daje dostęp do platformy Microsoft, serwerów oraz narzędzi programistycznych.

Oprogramowanie dostarczone w MSDNAA, może być instalowane na dowolnej liczbie komputerów, w tym również na komputerach osobistych studentów. Jego użycie oznacza niekomercyjne wykorzystanie, wyłącznie w celu projektowania i prowadzenia zajęć oraz do badań naukowych. Znamienne jest to, że często właśnie uczelnie wyższe czy inne ośrodki szkoleniowe są odbiorcami specjalnych licencji niekomercyjnych.

Jedni płacą, inni nie

Jedna z firm, producent oprogramowania dla małych i średnich przedsiębiorstw, na początku 2005 roku wprowadziła do swojej oferty program do kompleksowego wspomagania zarządzania firmą SYSTEM ŁACIŃSKI. Program ten objęty jest właśnie tzw. licencją dualną. W zasadach licencji określono, że jest on bezpłatny dla instytucji typu non-profit czyli np. organizacji charytatywnych, fundacji, urzędów samorządowych czy uczelni państwowych. Pozostałych użytkowników obowiązują zasady licencji komercyjnej czyli płatnej.

Ciekawostką może być jednak fakt, że program ten jest dystrybuowany zgodnie z ideą otwartego oprogramowania (ang. open source), wedle której razem z programem dostarczany jest jego pełny kod źródłowy. Umożliwia to rozwijanie i udoskonalanie programu przez nabywcę samodzielnie lub przez wynajętą firmę programistyczną. Daje też użytkownikowi pełną wiedzę o mechanizmach i rozwiązaniach zastosowanych w programie.

Wydaje się, że różnicowanie zasad licencjonowania oprogramowania jest nurtem, który będzie się nadal dynamicznie rozwijał. Dzięki licencjom dualnym możliwe jest wykorzystanie nowoczesnych rozwiązań informatycznych w instytucjach, których nie stać na komercyjną licencję. Korzystają na tym wszyscy. Konsument może mieć nowoczesny program, który ułatwia mu prowadzić działalność niekomercyjną, pozwala zapoznać się z bieżącymi rozwiązaniami technicznymi. Producent zdobywa bezcenne doświadczenie, dzięki któremu, jest mu dużo łatwiej rozwijać produkt w kierunku oczekiwanym przez użytkowników. Może także zdobyć prestiż i pozytywny rozgłos, zwłaszcza przy wdrożeniach dla znanych i dobrze odbieranych przez społeczeństwo instytucji non-profit. Studenci mogą uczyć się i przygotowywać do zawodu korzystając z nowoczesnych technologii i narzędzi. Korzystają wreszcie osoby trzecie - miło jest przyjść do ośrodka doradztwa, gdzie jest nowocześnie zarządzana baza danych, gdzie nie giną dokumenty, a wyszukanie potrzebnej informacji trwa kilka sekund.

Podobne artykuły:



Joanna Horowska Varico w biznesie warto na nas liczyć