Lider mistrzem sztuk walki

Lider mistrzem sztuk walki www.sxc.hu

Dobry przywódca to taki, który poprowadzi ludzi do walki. W przeszłości były to wojny, teraz może to być cel biznesowy. Liderzy budzą skrajne emocje, od podziwu po nienawiść. Im lepsi, tym te skrajności są większe.

Najlepsi przywódcy to tacy, których istnienia ludzie nie dostrzegają. Stopień niżej – to tacy, których ludzie cenią i szanują. Potem tacy, których się boją; wreszcie tacy, których nienawidzą. Kiedy najlepszy z przywódców skończy swą pracę ludzie mówią: «zrobiliśmy to sami». Lao-tse

Wielu ludzi zapytanych o cechy dobrego lidera w pierwszej kolejności wyraża przekonanie, lider jest osobą potrafiącą zagwarantować bezpieczeństwo, dostatek, satysfakcjonujące życie lub pracę. Tymczasem z innej perspektywy okazuje się, że grupy całkowicie zadowolone ze swoich liderów i sytuacji w której się znajdują stają się grupami dla których czas staje w miejscu, zamykają się drzwi rozwoju. Pełna satysfakcja ze stanu obecnego jest jedną z największych blokad rozwoju – skoro jest tak dobrze, to po co zmieniać cokolwiek? Właściwie w sytuacji takiej lider powinien być obrońcą statusu quo. Czy jednak rzeczywiście prawdziwi przywódcy są źródłem bezpieczeństwa i satysfakcji?

Walka w imię idei

Jeden z największych przywódców jakich znał świat – Aleksander Macedoński – doprowadził około 80% swoich ludzi do utraty życia, jednak większość z nich do końca była skłonna za nim podążać. Jerzy Waszyngton poprowadził ludzi ku wojnie w imię mało konkretnych wizji niepodległości. Podobnych przykładów w historii ludzkości można znaleźć mnóstwo. Nie sądzę, aby można było z tego faktu wyciągnąć wniosek, że prawdziwi przywódcy wymagają całkowitego oddania i poświęcania – z własnym życiem włącznie. Można jednak zaryzykować twierdzenie, że przywódcy, to takie osoby, które są w stanie wybić ludzi z równowagi i zmusić do wprowadzania zmian w stanie obecnym.

Podobne artykuły:

Lider prowadzi ludzi do podjęcia walki, walki o realizację wartości, pomysłów, idei i zasad. Walka ta z definicji jest wkroczeniem w pewną niewiadomą, jest podjęciem pewnego ryzyka życiowego bądź zawodowego w imię szansy na realizację nowych celów. Z natury rzeczy przywódca jest także osobą polaryzującą emocje otaczających go ludzi – szacunek, zaufanie, podziw u jednych miesza się z pogardą, niechęcią i wrogością u innych ludzi. Emocje tego rodzaju mogą także występować u tych samych osób, które raz uwielbiają, innym razem nienawidzą swoich niedawnych liderów.

Lider budzi emocje

Sami liderzy stają przez to przed olbrzymimi dylematami: jak wielkich zmian mogę oczekiwać od ludzi, jak wielkie emocje – te pozytywne i negatywne – jestem w stanie znieść, co jeśli się mylę i kieruję ludzi w stronę działań skazanych na porażkę. Bycie liderem oglądane z zewnętrznej perspektywy wydaje się pociągające, ciekawe, pełne pozytywnych doświadczeń. To samo z wewnętrznej perspektywy samego lidera może okazać się ciągiem wątpliwości, olbrzymich napięć emocjonalnych, trudnych wyborów między wartościami, decyzji, których trafność jest wielką niewiadomą.

Lider dodatkowo jest obciążony oczekiwaniami ludzi za nim podążających. Oczekiwania te mogą niewiele mieć wspólnego z tym, co sam przywódca mówi – sama rola, sytuacja i potrzeby ludzi je tworzą. Wielokrotnie liderom przypisywana jest odpowiedzialność za wydarzenia i sytuacje, na które realnie nie mają żadnego wpływu. Wszystko to może prowadzić do sytuacji, gdy lider po prostu nie wytrzymuje obciążenia związanego z przyjętą funkcją. Co wówczas? Czy możemy pozwolić sobie na nie wprowadzanie zmian? Czy możemy zrezygnować z realizacji wartości, pomysłów, idei i zasad w imię większego poczucia bezpieczeństwa i spokoju – choćby chwilowego? Paradoks polega na tym, że to często same sytuacje kreują liderów – jeśli jedna osoba nie przyjmie tej roli (bądź się z niej wycofa) to najczęściej pojawi się inna – i sytuacja się powtarza.

Co zatem można zrobić? Nie ukrywam, że moim zdaniem warto sięgnąć po przemyślenia osób, które nie tylko zajmowały się tematyką przywództwa, lecz także same takimi przywódcami były. Wśród nich na szczególną uwagę zajmuje postać Arnolda Mindella – twórcy lidera nurtu psychologii zorientowanej na proces. Sam miałem przyjemność zaledwie kilkukrotnego zetknięcia się z nim jednak sądzę, że to właśnie on jest moim największym nauczycielem w obszarze funkcjonowania w roli lidera.

Jak powinien funkcjonować lider?

Tytuł tego artykułu jest wiernym powtórzeniem tytułu jednej z książek Arniego (tak o nim mówiliśmy w trakcie spotkań). Oczywiście nie będę nawet próbował przybliżyć wszystkich pomysłów Arniego na radzenie sobie z funkcjonowaniem w roli lidera. Skoncentruję się na jednym elemencie, który z wielu względów wydaje mi się szczególnie istotny – oczekiwaniami zespołu. Problem z oczekiwaniami jest taki, że nie tylko są one słabo wyrażane, lecz najczęściej sprzeczne ze sobą. Jak bowiem pogodzić takie oczekiwania jak:

    • Jednoznaczność decyzji lidera ze swobodą działania członków zespołu,
    • Identyczne traktowanie wszystkich z koniecznością wyróżniania osób wykazujących się osiągnięciami,
    • Nieustanna pomoc i wsparcie ze strony lidera z całkowitą niezależnością,
    • Posiadanie wpływu ze strony zespołu na kluczowe kwestie z niechęcią do przyjmowania odpowiedzialności.

Sprzeczność i siła takich oczekiwań powoduje, że lider właściwie ma dwie opcje: przyjąć na siebie całość odpowiedzialności i władzy lub próbować dzielić się tym z pozostałymi członkami zespołu. Pierwsza z tych opcji powoduje, że zespół faktycznie staje się dodatkiem do lidera – jego ramieniem wykonawczym.

Równowaga emocjonalna

Trudno tu o rozwój, lecz obecne jest poczucie bezpieczeństwa i przynależności do jasno określonej grupy. Druga opcja naraża wszystkich na znacznie większą liczbę konfliktów i niepewności, jednak pozwala wszystkim na dynamiczny rozwój i kształcenie nowych liderów. Funkcjonowanie lidera w pierwszej opcji jest dość oczywiste – ważna jest osobista siła, moc i charyzma. Funkcjonowanie w drugiej opcji jest nieco bardziej skomplikowane. Z jednej strony lider musi być silną postacią, a z drugiej pozwalać na to, by inni przestawiali go z miejsca na miejsce. Czy można zatem być liderem, ustępując miejsca? Na okładce wspomnianej już książki A. Mindela znajduje się obrazek mistrza aikido – i prawdopodobnie jest to najlepsza metafora lidera, który pozwala na siebie wpływać lecz jednocześnie jest tam, gdzie powinien być. Prawdziwego mistrza aikido praktycznie nic nie jest w stanie wyprowadzić z płynnej równowagi. Jest on w stanie przyjąć wszelkie naciski i ataki, nie koncentrując się na nich. Co zrobić, aby rozwijać w sobie takie zdolności? Mindel daje nam kilka wskazówek, które spróbuję przedstawić w dość syntetycznej formie:

    • Jedną z najważniejszych umiejętności jest zachowanie równowagi emocjonalnej. Równowaga jest niezbędna do obserwowania własnych uczuć, do zachowania elastyczności, działania zgodnie z wymogami sytuacji. Każde wybicie z równowagi warto traktować jak sygnał do powstrzymania się z decyzjami czy działaniami.
    • Z równowagą wiąże się także zdolność do zachowania dystansu względem zamieszania często otaczającego liderów. Lider powinien być w stanie oglądać sytuacje w których uczestniczy oczami niezależnego obserwatora. Jest to szczególnie istotne przy prowadzeniu działań związanych z napięciami emocjonalnymi.
    • Ciekawą i użyteczną (sam się o tym przekonuje) zdolnością jest przyjmowanie ataków ze strony innych osób za dobrą monetę i wzmacnianie ich. Działanie takie najczęściej pozwala odkryć prawdziwe, konstrukcyjne intencje ataku, który może wydawać się destrukcyjny. Osoba lidera jak soczewka skupia na sobie kwestie
    • Bezstronność lub może zdolność do zrozumienia i traktowania w jednakowy sposób wszystkich stron – w tym siebie samego. Mindel nazywa to „głęboką demokracją”. Dobry lider staje się w ten sposób jedną z ról, obrazem i uczuciem reprezentującym całą grupę a nie jej określone części. Okazuje się, że uczciwość i neutralność wobec wszystkich części grupy stają się zasadniczą cechą przywódcy.

Przywódca posiadający te cechy (zdolności) zachowuje swoją siłę i możliwość wpływania na innych niemal niezależnie o tego z jak trudną sytuacją i grupą ma do czynienia. Gdyby jeszcze można było łatwo i szybko wyrobić w sobie takie umiejętności! Niestety jest to kwestia wielu lat świadomej praktyki najlepiej wspieranej przez inne doświadczone w tym zakresie osoby. No cóż – nikt nie mówił, że będzie łatwo.

Podobne artykuły:

ProFirma Sp. z o.o., Oddział Warszawa Grzegorz Filipowicz