Magiczna liczba Cztery

Magiczna liczba Cztery Photo credit: mhaithaca / Foter

Liczba ta oznacza tu cztery typy ludzi: najstarsze z rodzeństwa, średnie, najmłodsze lub jedynaka. Każda z tych osób jest zupełnie inna.

Od niepamiętnych czasów ludziom towarzyszy potrzeba zrozumienia siebie i innych. Różne teorie psychologiczne zmierzają do wyjaśnienia tego, jacy jesteśmy i dlaczego zachowujemy się w taki, a nie inny sposób. Zrozumienie jest jedną z podstawowych ludzkich potrzeb. Pragniemy znać odpowiedź na pytanie "dlaczego?", wierząc, że ta wiedza uporządkuje nasz wewnętrzny świat. Kiedy już uzyskamy odpowiedź, wtedy często okazuje się, że sama wiedza nie pomaga nam lepiej żyć. Jest to odpowiedni moment na to, by zastanowić się, czego chcemy dla siebie. Czego nowego potrzebujemy nauczyć się, aby nasza rzeczywistość stała się bardziej taką, jakiej pragniemy.

Życie jest nieustającym procesem uczenia się. Nie zawsze jesteśmy w stanie kontrolować ten proces. W związku z tym wielu rzeczy uczymy się całkiem przypadkowo. Byłoby rozsądne zacząć świadomie wybierać. Możemy uczyć się od innych ludzi. Przede wszystkim dzięki temu, że jesteśmy różni, że ktoś potrafi robić coś, czego my jeszcze nie potrafimy. Skorzystajmy z tej unikalnej okazji. Jedni z nas byli najmłodsi, inni najstarsi z rodzeństwa, byli też średni, a wreszcie ci, którzy nie posiadali braci ani sióstr, czyli jedynacy. Każda z tych czterech grup - kategorii prezentuje unikalny, wyróżniający się system zachowań i sposobów myślenia. Nie jesteśmy jednak skazani na to, by do końca życia zachowywać się w jeden, raz wyuczony sposób. Możemy zrozumieć, a następnie zacząć uczyć się od siebie nawzajem.

Podobne artykuły:

Najmłodsze dziecko, czyli Świat mnie kocha

Posiadają niezwykłą dla innych umiejętność dostawania bez konieczności proszenia. Co wcale nie oznacza, że nie proszą. Robią to, ale nie wprost, często bez używania słów. Wystarczy, że popatrzą w odpowiedni sposób lub powiedzą przy śniadaniu: "O, nie ma śmietanki do kawy" i bezradnie rozejrzą się dookoła. Jeżeli jesteś jedyną osobą w okolicy to w 99 przypadkach na 100 pośpieszysz z pomocą. Moja znajoma - najmłodsza z rodzeństwa (mąż jedynak) odkryła, że siada przy stole w kuchni w takim miejscu, z którego trudno jest wyjść. W związku z tym, jej mąż biega tam i z powrotem, by przynieść wszystko, czego ona potrzebuje i jest niemal szczęśliwy, że może coś dla niej zrobić. Ona zaś za każdym razem upewnia się, że jest kochana. Myliłby się ktoś, kto nazwałby to zachowanie czystym wyrachowaniem. Najmłodsze dziecko po prostu lubi, gdy ktoś się nim opiekuje. Wtedy świat jest na swoim miejscu. Inni ludzie są przecież po to, aby mu pomagać i wspierać najmłodszego.
Jedną z ich naczelnych wartości jest przyjemność. W związku z tym starają się dostać swoje, ale jednocześnie w sposób, jaki będzie miły dla strony dającej. W sytuacji, gdy najstarszy żąda, jedynak po prostu bierze i nikogo nie pyta, zaś średnie dziecko wycofuje się, najmłodszy wykazuje maksimum elastyczności w tym, by zasada przyjemności była spełniona u obu stron: biorącego i dającego.
Najmłodsze dziecko wzrasta w środowisku, gdzie wszyscy są mądrzejsi, silniejsi, starsi. Dlatego rozwija całą gamę sposobów radzenia sobie z otoczeniem w sposób inny niż bezpośrednia konfrontacja i użycie siły. Mój mąż, który jest najmłodszym dzieckiem nigdy nie bił się z kolegami. Nie musiał. Miał starszych kolegów, którzy w razie czego go bronili.
Są rzecz jasna rzeczy, których najmłodsze dziecko nie miało okazji nauczyć się w dzieciństwie i których może nauczyć się w życiu dorosłym. W ich przeszłości zazwyczaj był ktoś starszy i bardziej odpowiedzialny lub taki, na kogo można było zwalić winę. W związku z tym dużą trudność sprawia im branie odpowiedzialności za siebie i swoje czyny. Tej umiejętności mogą nauczyć się od najstarszych dzieci. Natomiast od jedynaków samodzielności i określania granic ja - inni ludzie.

Średnie dzieci czyli Perfekcjonizm do granic rozsądku

Generalnie można podzielić ich na dwie grupy: jedni znikają, drudzy przeszkadzają. Mój przyjaciel, który był najstarszym z sześciorga rodzeństwa opowiadał mi, że kiedykolwiek próbował porozmawiać ze swoją matką, natychmiast zjawiała się jego średnia siostra, ponieważ właśnie w tym momencie miała coś niezwykle ważnego do powiedzenia. W tym samym czasie jego średni brat siedział całymi dniami zamknięty w swoim pokoju, tak, że w ogóle nie było go widać (i słychać), do tego stopnia, że już nikt nie miał pewności, czy należy do rodziny. 

Podobne artykuły:


Średnie dzieci często czują się podwójnie kontrolowane. Z jednej strony starsi bracia lub siostry, będący często pośrednikami w komunikacji z rodzicami, z drugiej młodsze rodzeństwo, któremu na wiele się pozwala. Bywa, że budują przekonanie, iż nic im się nie należy i aby cokolwiek dostać muszą bardzo się postarać i wykonać swoją pracę perfekcyjnie. Ponieważ najczęściej nie znają kryteriów owej perfekcji, towarzyszy im poczucie niezadowolenia i przeświadczenie, że nie są i nigdy nie będą wystarczająco dobrzy. Myślą, że aby dostać trzeba najpierw zasłużyć, tak więc starają się, mając nadzieję, że ktoś (najczęściej rodzice) zauważy ich wysiłki.
Czasami znikają naprawdę. Wyjeżdżają do innego miasta lub na drugą półkulę i słuch o nich ginie. Wtedy w ogóle nie utrzymują kontaktów z rodziną. Ich niezwykłym talentem jest umiejętność negocjowania. Potrafią znaleźć kompromis pomiędzy dwoma skłóconymi stronami. Dystansowanie się do wydarzeń i ich ulubiona pozycja obserwatora pozwala pozostawać bezstronnym i dostrzegać aspekty niewidoczne dla osób pozostających w konflikcie.
Ich codzienność stałaby się bardziej przyjemna gdyby od najmłodszych nauczyli się bawić, a od jedynaków kierować bardziej własnymi kryteriami, niż kryteriami innych ludzi. To pomogłoby im w zbudowaniu przekonania, że są ważni.

Dzieci najstarsze, czyli Trzeba być odpowiedzialnym

Przez jakiś czas były jedynakami. Potem pojawiło się rodzeństwo. Oczekiwano, że będą nie tylko je kochać, ale także się nim opiekować. Wzrastali w poczuciu odpowiedzialności za młodszych i słabszych. Nauczyli się być wsparciem dla swoich rodziców, a ponieważ uważali, że istotom słabszym trzeba pomagać, w pewnym momencie także ich zaczęli traktować jak rodzeństwo, które za wcześnie i za szybko dorosło. Mają przekonanie, że wychowali rodziców młodszemu rodzeństwu, ciężko walcząc o swoje prawa.

Podobne artykuły:


Moja mama, która jest najstarsza z pięciorga dzieci, do tej pory jest wyrocznią dla młodszego rodzeństwa. Ponadto każda jej wizyta u brata lub sióstr nadal wywołuje popłoch i niemal przedświąteczne przygotowania.
Najstarsi lubią rządzić. Są idealnymi dyrektorami i muszą wiedzieć lepiej. Kiedy znajdą się w grupie natychmiast przejmują dowodzenie, bo przecież ktoś musi rządzić. Nasz przyjaciel, najstarszy z sześciorga rodzeństwa, kiedy razem znaleźliśmy się w obcym kraju, natychmiast przejął funkcję kierownika wycieczki. Wszyscy byliśmy w tym miejscu pierwszy raz, ale to on czuł się odpowiedzialny za nas.
Najstarsi najbardziej potrzebują nauczyć się, tak zwanego "odpuszczania" sobie. Pozwolenia na to, że mogą nie wiedzieć, że mogą poprosić, że mogą mieć przyjemność za darmo, przyjemność, na którą nie trzeba zapracować, że czasami warto nie mieć racji i pozwolić się kochać. W tym względzie ich najlepszymi nauczycielami są najmłodsi.

Jedynacy czyli To, czego pragnę gdzieś jest - wystarczy dobrze poszukać

Bardzo wcześnie nauczyli się, że nie ma ucieczki przed tymi dwoma gigantami, którzy nazywają siebie rodzicami. Dwóch dużych na jednego małego to zbyt wiele. Wszystko wiedzą, wszystko kontrolują. Oczywiście, że można ich przechytrzyć. Można, na przykład nastawić jedno przeciw drugiemu, chorować, wreszcie szukać innych autorytetów. Jednocześnie nie ma nikogo, na kogo można by zwalić winę, na przykład za pomalowanie łazienki z użyciem wszystkich kosmetyków rodzicielki. Ciągłe próby uniknięcia odpowiedzialności są naprawdę męczące i nie ma nikogo w odwodzie. Czasami tylko babcia. Rzecz jasna babcia nie wystarczy, a jedynak potrzebuje przyjaciela. W związku z tym wymyśla sobie niewidzialnych przyjaciół, odpowiedzialnych za całe zło lub pomagających przetrwać samotność, pomaga sobie, żyjąc w świecie książek. 

Ponieważ ma przekonanie, że wcześniej czy później dostanie to, czego chce, rozwija w sobie talent stawiania i osiągania celów. Uczy się też planować z dużym wyprzedzeniem. Ma dużą łatwość w kontaktach z dorosłymi, chociaż jest mu trudno znaleźć się w grupie i współpracować. Albo rządzi, trzymając się zasady "ma być po mojemu", albo się wycofuje. Zresztą potrzebuje samotności i często wycofanie jest jego reakcją na zbyt duży stres.
W dzieciństwie brakowało mu treningu społecznego. W związku z tym potrzebuje nauczyć się: współpracy, negocjowania, elastyczności i umiejętności zachowywania dobrego nastroju, gdy sprawy nie toczą się tak, jak sobie to zaplanował oraz przekonania, że inni ludzie dają mu nie dlatego, że nie mają wyboru, lecz dlatego, że chcą mu dać. Tego wszystkiego jedynak może nauczyć się od średnich i najmłodszych dzieci.
Każda z tych czterech kategorii jest pewną tendencją w sposobie zachowania, szczególnie w sytuacji nadmiernego stresu. Oznacza to, że ludzie mają skłonność do reagowania na jeden z tych czterech sposobów w trudnych dla siebie warunkach. Nie oznacza to, że ludzie tacy są, lecz, że zachowują się w taki, a nie inny sposób. Niezwykle interesujące mogłoby być zbadanie pod kątem powyższych kategorii związków małżeńskich, czy też relacji w grupach pracowniczych oraz związku terapeuta - klient. Oczywiście, wyłonienie tzw. "czystych" kategorii jest uproszczeniem. Kiedy najstarsze dziecko samo idzie do babci, wówczas staje się jedynakiem. Kiedy opuszcza dom, średnie przejmuje jego rolę. Przez jakich czas byłam najmłodszym dzieckiem, kiedy wychowywałam się wraz najmłodszym rodzeństwem mojej mamy. Był też czas, gdy wzrastałam jako jedynaczka, by w końcu stać się najstarszą siostrą.
Po to, by lepiej siebie zrozumieć potrzebujesz wiedzieć, jaki jesteś. Potrzebujesz też wiedzieć jaki chcesz być. Jeśli odkryjesz, że oba te stany są tożsame - wówczas nic nie zmieniaj. Jeśli jednak znajdziesz różnicę, to zastanów się, jakie kroki mogłyby przeprowadzić Cię do miejsca, w którym chcesz się znaleźć. Owa różnica zawiera w sobie to, czego masz nauczyć się, co pozwoli Ci stawać się taką osobą, jaką pragniesz być. Pozostaje jeszcze odpowiedź na istotne pytanie: "W jaki sposób tego się nauczyć?" To jednak może być tematem innej historii.
Informacje zamieszczone w tym artykule nie pochodzą z żadnej książki. Ich źródłem są żywi ludzie, którzy uczestniczyli w prowadzonych przeze mnie i moich przyjaciół kursach. Dziękuję im za otwartość i odwagę w eksperymentowaniu oraz za to, że dzięki nim mogę spostrzegać życie jako nieustającą sposobność do uczenia się od siebie nawzajem.

Podobne artykuły:


Neuroedukacja Sp. z o.o. Izabela Krawczyk-Rudzińska