Marketing miękki i pachnący

Marketing miękki i pachnący Image courtesy of by renjith krishnan/FreeDigitalPhotos.net

Rynek i marketing to orgia witalności, rewolucja kontrintelektualna, która wyzwala zmysły spod wielowiekowej dominacji rozumu.

Marketing nie jest czystą spekulacją. Nie można uprawiać go w ciszy, z zamkniętymi oczami, jak filozofii. Rynek jest empirią, jest zmysłowy do cna. Symbole, znaczenia i uczucia, którymi żyje, sczepione są z obrazami, dźwiękami, a czasami również zapachami i dotykami – bardziej jeszcze niż w innych sferach życia. Na rynku wszystko jest na wierzchu, powierzchnia, czyli zmysłowość, jest jego żywiołem. Głębie podświadomości może i pracują, może i determinują wybory konsumentów (i wybory marketerów!), lecz prawda rynku leży w naoczności.

Zmysły

Myślę, że elitarni intelektualiści mylą się, gdy wychodzi z nich wstręt do tego, co masowe, zmysłowe, powierzchowne i bezmyślne. Z tego, że sprzedawanie i kupowanie, reklama i konsumpcja nie wymagają subtelnego umysłu, nie wynika jeszcze, że ich potęga oznacza duchową degradację współczesnego człowieka. Nic podobnego. Rynek i marketing to orgia witalności, rewolucja kontrintelektualna, która wyzwala zmysły spod wielowiekowej dominacji rozumu.

Podobne artykuły:

Komunikacja

Komunikacja marketingowa przemawia do zmysłów. I to nie tylko po to, by wrażenie zmysłowe, takie jak widok liter lub dźwięk wypowiadanych słów, stał się wehikułem idealnych znaczeń, wypełniających intelekt. Przekaz marketingowy nie jest tym lepszy, im głębiej odciśnie się w rozumie, lecz im większa panuje harmonia pomiędzy jego stroną intelektualną i tą zmysłowo-estetyczną. Harmonia ta oznacza satysfakcję i przyjemność, spójność, a więc i wiarygodność. Kształty, kolory, dźwięki są materią plastyczną i uniwersalnie dostępną.

Nikt nie jest uprzywilejowany w zabiegach o zmysłową ekscytację i przyjemność swoich odbiorców. Tu panuje demokracja. Piękne twarze i piękne głosy są do wynajęcia dla wszystkich. Ich znaczenie jest uniwersalne i autonomiczne. Piękno mówi bowiem zawsze samo za siebie i nie da się go zniewolić, podporządkować określonemu celowi marketingowemu. Prawa zmysłów są jedne dla wszystkich ludzi, a przynajmniej dla uczestników tej samej kultury. Dlatego też zmysłowa treść przekazu marketingowego nosi cechy pokazu, przedstawienia, w którym sędziami są konsumenci. Kto da więcej piękna, kto wprowadzi w obieg więcej wartości estetycznych – urody, powabu, harmonii kształtów i kolorów, szlachetnych linii, dobrze współbrzmiących ze sobą dźwięków – ten zdobywa zmysły, a potem serce swoich potencjalnych klientów.

Zgodność przekazu

Ładne musi być wszystko – produkt, opakowanie, reklama, informacja o produkcie, oprawa procesu sprzedaży, łącznie z uśmiechem sprzedawcy, a nawet transport i sam rachunek. I nie tylko ładne, lecz również spójne. Walory estetyczne komunikatów marketingowych muszą nawiązywać do estetyki samego produktu i jego opakowania. Jeśli produkt tchnie elegancją – stonowana i elegancka musi być również estetyka jego marketingu.

Jeśli produkt jest z natury dość toporny, wypada rzeźbić piękno jego prezentacji tęgim dłutem i grubym rylcem. Jestem przekonany, że każda duża firma zajmująca się prowadzeniem kampanii marketingowych, dla siebie czy na zlecenie, powinna mieć stałą profesjonalną opiekę artystyczną. Nie wystarczy dobre oko przy tworzeniu poszczególnych elementów procesu marketingowego: strony www, ulotek, reklam, opakowań. Trzeba jakiejś ogólniejszej wizji plastycznej, żeby nie powiedzieć artystycznego zamysłu. Wymaga to zaufania czyjemuś talentowi i artystycznemu wykształceniu. Bo najgorzej, gdy ostatnim arbitrem estetyki naszej kampanii jest prezes…

Podobne artykuły:

Marketing w Praktyce