Nazwa dla firmy spożywczej

Nazwa dla firmy spożywczej nf.pl

Szybki rzut oka na nazewnictwo czy design polskich produktów i marek spożywczych na przestrzeni ostatnich 20 lat, pozwala dostrzec szaloną różnicę. Pod względem profesjonalizmu, pomysłowości, marketingowej skuteczności są coraz lepiej dopracowane.

Nazwy produktów spożywczych najczęściej wzbudzają skojarzenia z naturą, zdrowiem, wyszukanym lub dobrze znanym smakiem. Ich podstawową funkcją jest zachęcenie do spróbowania lub ponownego doznania wywoływanej w nazwie przyjemności.

Nazwa w 35 procentach przekonuje do zakupu

W przypadku produktów spożywczych odpowiednia nazwa stanowi jeden z ważniejszych elementów perswazyjnych. Zgodnie z najnowszymi badaniami, nazwa w branży spożywczej przesądza o zakupie w 35 proc. Ważniejsza od niej jest jedynie oprawa graficzna – opakowanie, które odpowiada za 40 proc. wyborów konsumentów. Nie od dziś wiadomo, że częścią przyjemności kulinarnych jest nie tylko smak i zapach, lecz także otoczka wizualno-werbalna, jaka towarzyszy jedzeniu.

Nazewnictwo produktów spożywczych, wszelkiej maści potraw jest niezwykle bogate. Ma swoją wielowiekową tradycję i jak każdy element rzeczywistości społecznej podlega zmianom, ulega modom. Warto podkreślić, że nazwy w branży spożywczej od zawsze były ważnym magnesem – wzmagały apetyt, pobudzały kulinarną wyobraźnię.

Nie zapominajmy, że przyjemność płynąca z jedzenia jest przyjemnością językową, nazewniczą. Ta wielowiekowa tradycja rodzi także specyficzne nastawienie konsumenta, który wręcz oczekuje, że nazwa będzie go kusić do zakupu. To część gry – kuszący nazwą produkt jest nagrodą dla uległego nabywcy, który nic sobie nie robi ze swojej słabości. Oczywiście, jeżeli produkt nie jest odpowiednio świeży, smaczny, wysokiej jakości, nawet najlepsza nazwa nie pozwoli mu zyskać szerokiego i wiernego grona nabywców. O sile nazwy w tej branży najlepiej świadczy ilość zarejestrowanych znaków towarowych – zarówno w skali globalnej, jak i lokalnej, polskiej należą one do ścisłej czołówki.

Nazewnicze inspiracje

Wśród największych producentów żywności w Polsce znajdziemy firmy sygnowane nazwami brzmiącymi bardzo swojsko oraz takie, których nazwy powstały poza granicami naszego kraju oraz języka. Generalnie trudno wśród tych nazw poszukiwać jakiegoś wyraźnego trendu. Zdecydowanie bardziej „regularne” nazwy noszą marki poszczególnych producentów. I to one są częściej promowane, wykorzystywane marketingowo.

Generalnie w każdym segmencie rynku spożywczego podkreśla się nieco inne cechy. Czasami jest to tradycyjny smak – babuni, chłopski, domowy. W tej grupie można jeszcze wyróżnić podkategorię produktów, których nazwy odwołują się do „tradycji niszowych” – np. korsarski, zbójnicki, szlachecki lub regionalnych – np. śląski, kaszubski, góralski, kresowy.

Podobne artykuły:

Innym razem akcentowany jest rodowód danego dania, produktu: np. makaron włoski, chiński sos sojowy, ser francuski, sałatka grecka. Często podkreśla się główny składnik – np. parówki drobiowe, sposób jego obróbki – np. tradycyjna receptura, źródło jego pochodzenia – np. gospodarstwo ekologiczne.

W branży spożywczej, choć zdecydowanie wstrzemięźliwej w oryginalności, zdarzają się nazwy pełne polotu, lekkości, humoru – Frugo, Mleko Wypasione, Coś na Ząb. I to one właśnie mają największą szansę na zbudowanie silnych, trwałych marek.

Przyjemność, do której chętnie się wraca

Wyróżnienie się na tym konkurencyjnym, niewdzięcznym rynku jest szalenie trudne. Każdy producent chciałby, by jego produkt kojarzył się ze świeżością, unikalnym smakiem, niezwykłym aromatem. Kojarzył się z czymś dobrze znanym lub tworzył potrzebę doświadczenia czegoś nowego. Czy jednak na pewno nowego? Otóż nie.

W przypadku produktów nietradycyjnych, oryginalnych najczęściej mamy do czynienia z kombinacją dobrze znanych składników, smaków, aromatów, które na zasadzie synergii tworzą bogatszy repertuar doznań smakowych. Nazwy linii takich produktów dość często tworzone są na zasadzie dobrze znanej bazy (nazwy kategorii: lody, sery, makarony etc.) oraz dodającego wyjątkowości przymiotnika. I nie dziwmy się temu. Nazwa musi wskazywać na kategorię (np. napój), rodzaj (np. owocowy), podkreślać charakter (np. sok jednodniowy) oraz jego wyjątkowość (np. tropikalny). Owa konieczność sprawia, że na półkach sklepowych mnoży się od podobnie nazwanych produktów.

Trudno, jednak od niej odejść, wiedząc, że klient w nazwie „poszukuje” także podpowiedzi z jakim produktem ma do czynienia. Owszem podpowiedzią jest rodzaj sklepu, jego dział, półka, opakowanie, slogan towarzyszący nazwie, jednak to nazwa produktu spożywczego bywa najczęściej używana przy wymianie, zasięganiu informacji, jego poszukiwaniu w sklepie.

Złoty środek

Oksymorony to figury retoryczne, które tworzy się za pomocą wyrazów o przeciwstawnych znaczeniach. Mniej więcej w podobny sposób można podejść do projektowania nazwy dla firmy spożywczej, która powinna z jednej strony być unikatowa, z drugiej zaś bardzo zbliżona do nazw firm konkurencyjnych.

Przy tej okazji, godny odnotowania jest fakt bardzo szybkiego i bardzo rozległego naśladownictwa nazewniczego, jakie panuje w branży spożywczej. Sukces jednej nazwy w danej kategorii rodzi epigonów w innej. Nazwy-klony niestety dość szybko dewaluują moc perswazyjną całej grupy nazw, stąd też ślepe naśladownictwo trendów w perspektywie długoterminowej zdecydowanie nie jest wskazane.

Bezpieczna nazwa w branży spożywczej – także pod względem nieuczciwej konkurencji – to taka, która nie poddaje się łatwo naśladownictwu, nie operuje tylko utartymi słowami-kluczami. Ważną wskazówką dla tworzących nazwę dla firmy spożywczej jest śledzenie zmieniających się wzorców dietetycznych, trendów i mód kulinarnych, stylów życia, technologii żywieniowych.

Agencja Klikmii Radosław Zieliński