Nazwa firmy a znaki specjalne

Nazwa firmy a znaki specjalne sxc.hu

We współczesnym namingu wyróżnić można kilkanaście najpopularniejszych konwencji namingowych. Dominują nazwy abstrakcyjne, opisowe, rodzajowe, rodowe, typu call-to-action, kontaminacyjne, nierzadko spotykane są barbaryzmy oraz akronimy.

Nazewnicza różnorodność wynika nie tylko z czysto subiektywnych preferencji, ale jest motywowana dużą konkurencją w ramach branż, chęcią wyróżnienia się, oddania osobowości marki, wyrażenia rynkowej pozycji. Z drugiej strony patrząc, przyrost firm, marek, produktów sprawia, że coraz trudniej o nazwę spełniającą oczekiwania (dla uproszczenia nazwijmy ją konwencjonalną). Nic więc dziwnego, że specjaliści od namingu coraz chętniej projektują nazwy z wykorzystaniem znaków specjalnych.

Zalety znaków specjalnych

Świadome używanie znaków diakrytycznych, cyfr, liczb, różnego rodzaju symboli zdecydowanie podnosi oryginalność. Nadaje nazwie firmy bardzo indywidualnego charakteru, wyróżnia ją na tle nazw firm konkurencyjnych. Nic w tym dziwnego – wzrokowcom znacznie łatwiej taką nazwę zapamiętać.

Znaki specjalne nie tylko tworzą nowe, zaskakujące znaczenia, ale także formy graficzne, które mogą być z pożytkiem „wygrane“ w logotypie, zastosowanej typografii, kolorystyce. Ich użycie umożliwia bardziej ekonomiczne, szybsze oraz pojemniejsze przekazywanie informacji. Wystarczy zastosować homonimy, „zagrać na” wieloznaczności wyrazów oraz postawić na inteligentne, pomysłowe połączenie. Dla przykładu, w języku angielskim cyfra „3” oraz słowo „free” mają zbliżone brzmienie, co bardzo często jest wykorzystywane w nazewnictwie.

Podobne artykuły:

Druga strona medalu

Niestety, zastosowanie znaków specjalnych w nazwach firm ma także swoją ciemną stronę. Głównym problemem jest ich deklinacja. Dla przykładu, spróbujmy odmienić nazwę firmy 3M. Test zgodności „mowa-pismo“ także ujawni jej niedoskonałość. Trzymając się naszego przykładu, na gruncie języka polskiego, 3M w wymowie będzie brzmieć „trzyem“, a jej zapis może przybrać formę właściwą 3M, ale można ją błędnie zapisać jako 3EM lub MMM.

Nieumiejętnie stworzona nazwa ze znakami specjalnymi może być także trudna do wymówienia.

Innym minusem jest jej nieprzewidywalne starzenie się. Jak każda moda namingowa, także i ta związana ze znakami specjalnymi, nie będzie trwać wiecznie. W jaki sposób nazwy ze znakami specjalnymi będą odbierane za trzy, cztery dekady w dużej mierze zależy od zmian języka jako systemu, kolejnych mód namingowych, stopnia ich rozpowszechnienia oraz zadomowienia się w świadomości konsumentów.

Nazwa ze znakami diakrytycznymi

Znaki diakrytyczne to specjalne znaki graficzne, które wyróżniają daną literę na tle konwencji danego alfabetu. Zazwyczaj są one umieszane pod, nad, obok lub wewnątrz niej. W języku polskim funkcjonuje dziewcięć znaków diakrytycznych – ą, ć, ę, ł, ń, ó, ś, ź, ż. Najczęściej są one używane w nazwach rodowych, rodzajowych, stosunkowo rzadko w nazwach abstrakcyjnych, neologizmach. Tworzenie nazw ze znakami diakrytycznymi wydaje się słuszne, gdy firma działa na rodzimym rynku i pragnie zaakcentować swój tradycyjny charakter. Chce podkreślić swój ekonomiczny patriotyzm.

Gorzej jeśli planuje ekspansję na rynki zagraniczne. W takim przypadku znaki diakrytyczne mogą stanowić duży problem przy prawidłowej wymowie, zapisie nazwy. Nie mówiąc o problemach związanych z jej znaczeniami, skojarzeniami. Znaki diakrytyczne z racji swojej charakterystyczności mogą budzić zdziwienie, a czasami nawet śmiech. Przyjrzyjmy się znakom diakrytycznym w języku węgierskim. Czyż dla Polaka nie są one czasami śmieszne?

Nazwy numeryczne

O2, 3M, Q8, Blume 2000, PS4, CS5, WIN98, Chanel No. 5, Rema 1000, 7UP. Nazwy wykorzystujące cyfry, liczby dziś nie stanowią już żadnego novum, choć nadal nie są nagminnie wykorzystywane. Ich unikalność, graficzna atrakcyjność, możliwość gry znaczeniami, wszelkiego rodzaju zabawy słowno-graficzne, lapidarność, konkretność, perswazyjna moc z pewnością przemawia na ich korzyść. Warto pamiętać, że cyfry, liczby oddają porządek, określają w sposób najbardziej precyzyjny, a więc przekonujący wielkość, ilość. Przemawiają do wyobraźni w sposób powszechnie zrozumiały. Policzalność, jako cecha przedmiotu, obiektu daje najpełniejsze wyobrażenie. I właśnie tę zaletę niektóre nazwy numeryczne „wygrywają” najmocniej. Cyfry, liczby pozwalają określić generację produktu, a więc pokazują pewną ciągłość, rozwój, doskonalenie, swoistą tradycję. Bądź po prostu wskazują na rodzinę produktów, a im ona liczniejsza, tym oczywiście lepiej. Wszakże liczby sugerują bogactwo, potencjał, możliwości, kreatywność. Nazwy numeryczne pozwalają także określić główną cechę firmy, produktu, główny benefit ich klienta. Bardzo dobrze sprawdzają się na gruncie różnych języków, kultur czy rynków.

Symbole arytmetyczne

Puls, procent, znak mnożenia, równości, odejmowania – używane bywają w nazwach coraz częściej. Zarówno w wariancie znakowym, jak i słownym. Dla przykładu – Plus GSM, Canal+, Ride 100%, Alcohol 120% (nazwa progamu komputerowego), Equal (nazwa słodzika), Minus-8 (producent zegarków), Minus the Bear (nazwa zespołu muzycznego). Symbole arytmetyczne najczęściej sugerują korzyści klienta. Zgodnie ze swoim znaczeniem matematycznym, wskazują na coś dodatkowego, pewnego, pełnowartościowego, równego lub ujemnego, oczywiście w pozytywnym, a nawet żartobliwym sensie. I tylko należy żałować, że symbole matematyczne nie są używane powszechnie. A szkoda, bowiem dają duże możliwości stworzenia nazw przekonujących, sugestywnych, oryginalnych, konkretnie komunikujących benefity. Pozwalających w prosty, czytelny sposób wyrazić istotę marki.

Nazwa firmy z $, & lub znakami interpunkcyjnymi

Yahoo!, Ikropka, AT&T, H&M, 1&1, Dollar Tree to tylko kilka przykładów nazw, w których wykorzystane zostały powszechnie znane symbole lub znaki interpunkcyjne. Bardzo popularną konwencją jest łączenie dwóch członów nazwy symbolem &. Ampresand w większości kultur i języków w pierwszej kolejności kojarzy się z handlem, spółkami, biznesem. Na koniec, warto wyrazić rozczarowanie rzadkością nazw z wykrzyknikami. Źle rozumiana ostrożność nakazuje unikać wykrzyknika. A służy on przecież do podkreślania emocji. Niestety często (słusznie, bądź nie) jest on posądzany o agresywność, tromtadrację.

Agencja Klikmii Dorota Majchrzak