Nazwa motywująca do działania

Nazwa motywująca do działania materiały prasowe

Przydatność stosowania CTA (w szerokim i wąskim rozumieniu) potwierdziła biznesowa praktyka. Nic, więc dziwnego, że wspierające mocno sprzedaż CTA wykorzystywane jest coraz powszechniej także w namingu.

Wezwanie do akcji – call-to-action – zazwyczaj kojarzymy ze reklamami internetowymi lub bardziej ogólnie z przyciskami internetowymi. Te ostatnie za pomocą czasowników oraz odpowiednio motywującej szaty graficznej nakłaniają do wykonania pożądanego działania. Jednak pojęcie call-to-action można z powodzeniem rozszerzyć. Jego przykłady znajdziemy nie tylko na stronach internetowych, ale także w innych kanałach oraz komunikatach reklamowych. Zgodnie z klasyczną formułą AIDA, wezwanie do akcji ma na celu przyciągnięcie uwagi klienta, zainteresowanie go, wzbudzenie pożądania oraz nakłonienie do wykonania działania. 

Czytaj dalej! 

Na gruncie języka polskiego najczęściej używanymi czasownikami w CTA są: kup, sprawdź, znajdź, wejdź, wybierz. Zwróćmy uwagę, że są one wyrażone w trybie rozkazującym, służącym do wydawania zakazów, nakazów, poleceń. Czasami wyrażania życzeń. Będąc jedną z podstawowych, znanych już od czasów antycznych, figur retorycznych, tryb rozkazujący pełni bardzo ważną funkcję impresywną. Pozwala, bowiem wpływać nie tylko na działania, ale także pomaga formować postawy, kształtować przekonania. Wzmacnia autorytet, zwiększa motywację, zmniejsza krytycyzm oraz osłabia mechanizmy obronne odbiorcy komunikatu. Najczęściej jest używany w komunikacji służb mundurowych, w instrukcjach obsługi, poradnikach. Reklama także kocha tryb rozkazujący. Do tego stopnia, że stał się on nagminnym sposobem przekonywania. Należy go jednak używać z dużym wyczuciem. Nadużywany szybko traci na wartości. Odbiorcy generalnie nie lubią rozkazów, a niefortunnie sformułowane call-to-action może być odbierane jako przekaz agresywny, niekulturalny, zniechęcający. Będzie zatem kontrproduktywny. Zwróćmy uwagę, że call-to-action będąc komunikatem zwięzłym, konkretnym, perswazyjnym, budzącym silne emocje, wpływającym na zachowania ma wiele wspólnego z nazwami firm, marek, produktów.

Zauważ trend! Nazwy typu call-to-action

Na gruncie języka angielskiego nazwy firm wzywające do działania nie są już żadnym novum. Bywają z powodzeniem używane (GoClever.com, BeMobile.com, Just-Eat.co.uk) i nie zawsze mają bardzo poważny wydźwięk. Dobrym przykładem tego ostatniego trendu jest nazwa jednego z największych rejestratorów domen na świecie GoDaddy.com. Innym, choć na granicy dobrego smaku, jest nazwa serwisu HideMyAss.com. Co się pod nią skrywa? Sugerujemy sprawdzić samodzielnie. Zaskoczenie gwarantowane!

Sprawdź korzyści! 

Nazwy typu call-to-action wzywają swoich odbiorców nie tylko do pożądanych działań behawioralnych, ale także przyjmowania odpowiednich postaw konsumenckich. W zwięzły i przekonujący sposób wskazują na jedną, silnie pożądaną jednostkowo i społecznie wartość. Za cenę uległości, wobec ich perswazyjnej mocy, obiecują, że podjęte działanie, przyjęta postawa wiązać się będzie z konkretnymi korzyściami. Najczęściej materialnymi, symbolicznymi, emocjonalnymi lub społecznymi.

Głos mentora

Nazwa typu call-to-action przypomina doświadczonego mentora, charyzmatycznego coacha, który potrafi zmieć sposób myślenia i zachowania. Czasami przyjaznego, stanowczego, ale nadal miłego. Czasami zaś bardzo surowego i zasadniczego. W większości nazw tego rodzaju pobrzmiewa przekonanie o nieomylności przemawiającego w nich „głosu”. Nieznoszący sprzeciwu rozkaz, jaki również jest w nich wyczuwalny, sprawia, że nazwy typu call-to-action są niezwykle skuteczne. Silnie zapadają w pamięć, z łatwością skupiają na sobie uwagę, wyróżniają się na tle innych nazw, ciężko oprzeć się narzuconemu przez nie oczekiwaniu. Swoją formą i przekazem starają się odbiorcę podporządkować albo silnie ukierunkować. Są paternalistyczne, autorytatywne, władcze, męskie, motywujące, energetyczne, aktywne, mocne, konkretne, nagradzające.

Nazwy typu call-to-action w Polsce

Pozytywny odbiór nazw typu call-to-action za granicami naszego kraju ośmielił także polskich właścicieli firm. Są one obecne w coraz bardziej różnorodnych branżach. Użytkownicy internetu dobrze znają serwisy Zalukaj.tv, Wykop.pl i Chomikuj.pl. Osoby poszukujące pracy z pewnością korzystają z platform Pracuj.pl i GoWork.pl. Smakosze znajdują przepisy na Ugotuj.to lub Zjedz-Mnie.pl. Internetowe kantory także swoimi nazwami nawołują do działania – Walutuj.pl, Wymieniaj.pl. Osoby dokonujące płatności internetowych z pewnością zostali zmotywowani przez serwis Transferuj.pl. W branży turystycznej również jesteśmy nakłaniani nazwami do konkretnych zachowań konsumenckich – Lataj.pl, Bookuj.to oraz wabieni zyskami – Fly4free.pl. Osoby lubiące sporty ekstremalne mogą usłyszeć w nazwie Skacz.pl komendę, a fanów naturalnych kosmetyków z pewnością zaintryguje zachęta nazewnicza ZróbSobieKrem.pl.

Agencja Klikmii Radosław Zieliński