Nie zauważamy innych. Paradoks naszych czasów

Nie zauważamy innych. Paradoks naszych czasów sxc.hu

Umiejętne zarządzanie zespołem jest w obecnym świecie biznesu podstawowym, by nie powiedzieć priorytetowym zadaniem dla kadry kierowniczej.

Jestem przekonany, że to właśnie dziś, w realiach galopującej ekonomii, w świecie nieustających zysków i strat, dobre i mądre kierowanie podległymi zespołami jest kluczowym sposobem na zwiększenie konkurencyjności. Sytuacja jest w jakimś sensie wyjątkowa, bo przecież z każdej strony, zarówno wszelkie struktury korporacyjne, jak też te nieco mniejsze przedsiębiorstwa, nieustannie szukają momentu, by się wybić i wzmocnić swoją pozycję na rynku. Pozostaje pytanie, jakimi dostępnymi sposobami i środkami możemy to osiągnąć? I czy aby na pewno z tymi (podanymi na tacy ekwiwalentami „władzy”), od początku do jego samego końca identyfikujemy się bez reszty? Cóż, jak pokazują fakty, chyba nie do końca. Gnamy gdzieś, gdzie nie widać końca. Wygląda to tak, jakbyśmy pragnęli całkowicie zdewaluować wszystko co ważne, istotne i wspaniałe – zapominając o tym, że nasza gra, nasze jestestwo jest ściśle związane z drugim człowiekiem. Ten wszechobecny egoizm, epatowanie sobą staje się najważniejszą figurą na scenie tych pełnych, pustych ułudy zdarzeń. To są tylko drukowane przez nas historie, które nie mają żadnego racjonalnego przełożenia na istniejącą rzeczywistość. Idealizowanie siebie zaczyna być powszechnie przyjmowaną normą. A ten stan warto zacząć zmieniać.

Podobne artykuły:

Narzędzia w polu naszych możliwości

Narzędzia służące do dobrego zarządzania w jakimś sensie są na wyciągnięcie ręki i w polu widzenia naszych możliwości. Problem pojawia się wówczas, gdy tej „dobrej ręki” nie chcemy lub nie potrafimy wyciągać do podległego zespołu. Szeroko rozpowszechniane techniki komunikowania i motywowania to jeszcze nie wszystko, bo najważniejszy jest w tym wszystkim człowiek. Jego szczerość i autentyczność. Mówiąc najprościej, dobre zarządzanie zespołem ludzi to takie, gdzie pracownicy wykonują polecenia przełożonego, bo widzą w pierwszej kolejności w tym istotny i jasno określony cel. Ten cel musi być przejrzysty, zrozumiały, z którym pracownicy będą się identyfikowali. Cel, który pobudzi zespół do działania, bo będzie dla nich czytelny. Co więcej, realizują założony plan szefa, ponieważ dostrzegają w nim sens. A to, co jest w owym założeniu – chcą. Tak, po prostu w żaden i niczym nie wymuszony, prawdziwe autentycznych sposób - chcą. To realizowanie założeń szefa, dlatego, że jest to obiektywnie mądre. Podwładni słuchają poleceń, bo tego chcą, a nie muszą. Nie towarzyszy temu żaden lęk, tylko proste dążenie do wykonania celu, który jest jasny i klarowny, zrozumiały i czytelny – i równy dla wszystkich. Jesteśmy wolni, jednocześnie wolni swoim talentom.

Menedżer nie potrafi przedstawić celu

Paradoks złego, nieprawidłowego procesu w zarządzaniu polega na tym, że wielu menadżerów nie potrafi, nie umie i nie wie: jak i w jaki sposób przedstawić jedno z głównych narzędzi w zarządzaniu, czyli celu. Tu wcale nie chodzi o to, by szybko i skrótowo zakomunikować zespołom cel w kilku słowach. Nie chodzi też o to, by przedstawiać go wolno i zawile przy pomocy setek skomplikowanych zdań. Lub dokonać prezentacji w sposób spokojny czy nerwowy. Istota owego komunikatu polega na czytelnym przedstawieniu zespołom słowa: „jak”. Czynnikiem decydującym i wpływającym na sukces wprowadzanych projektów zmian sprowadza się do sposobu przekazywania informacji podległym zespołom. Wiarygodność i szczerość po prostu zwycięża. Ktoś powie: „…przecież to takie proste, ja też tak umiem - wystarczy wydać decyzje i już”. Spora grupa ludzi, by nie powiedzieć, że jego przeważająca część uważa, że mówienie jest przecież najprostszą sprawą na świecie. Mówimy codziennie, więc jaki to problem. Każdy ma do tego prawo i ma też pełno prawo tak właśnie uważać. Zatem, skoro tak jest i wiele wskazuje, że to tak banalnie oczywiste - pytam: skoro to takie oczywiste, czemu nie działa? Co jest nie tak?

Potoki i strumienie słów

Dlaczego nie trafiamy do podległych zespołów z naszym komunikatem? Czemu ten przekaz jest nieczytelny, niezrozumiały i brak chęci do jego zrealizowania? Może mówimy używając niewłaściwych słów? A może łatwiej jest powiedzieć coś pracownikowi w windzie, a na forum, przed większą grupą jest inaczej i jakoś gorzej, lub odwrotnie? Odpowiedzi na tego rodzaju pytań jest bardzo wiele, których wszystkich nie sposób wymienić. A które z ust sporej grupy menadżerów płyną „potokiem i strumieniem”. Kompetencje nie biorą się znikąd. To fantastyczna sytuacja dla tych, którzy wypowiadają się w ten sposób, tylko że to miliony pustych i kłamliwych zdań. To coś, o czym wiedzą ci, którzy tego słuchają, ale tego nie mówią. Spirala nieporozumienia, z której nic kompletnie nie wynika. Pisząc te słowa, natychmiast przypominają mi się zdarzenia historyczne, w których poddany, niby tępy lud kłaniał się nisko hierarchom. A potem niespodziewanie dla rządzącychmwszystko to, co głosili i wyznawali - detronizował. I tym samym, we właściwy sobie sposób doprowadzał do ich całkowitej zagłady. Ta wiadomość może dla kogoś wydawać się nieistotna, ale to fakt, któremu trudno zaprzeczyć.

BUSINESS STUDIO GROUP Artur Sokołowski ARTUR SOKOŁOWSKI