Nisza w rachunkowości zarządczej i inwestycja doskonała

Nisza w rachunkowości zarządczej i inwestycja doskonała shutterstock

Coraz większa liczba Polaków zaczyna zdawać sobie sprawę, że specjalizacja jest podstawą rozwoju na rynku pracy. Im bardziej niszowa, tym zazwyczaj lepiej. Dlatego nad jej wyborem warto zastanowić się już na początku drogi zawodowej albo i wcześniej.

Podejście „do wszystkiego = do niczego” jest odbierane jako zasadne i rozumiane przez coraz większą część z nas – szczególnie wśród pracowników średnich i wyższych szczebli.

Do wszystkiego = do niczego

Ta dość uniwersalna mądrość ma duże przełożenie na stanowiska w obrębie rachunkowości i finansów. Księgowość jest wielką sztukę, jednak sztuką dość szeroką, w dużej części odtwórczą.

Przykładem doskonałego przekucia swoich kompetencji rachunkowych na wąską, wyspecjalizowaną i bardzo poważaną dziedzinę, jest rachunkowość zarządcza. Temat szczególnie atrakcyjny w kontekście postępującej globalizacji i coraz częstszego otwierania w Polsce placówek spółek globalnych. Nierzadko są to zresztą oddziały strategiczne względem całego regionu wschodnio-europejskiego.

Wspiera nas w tym potężna dynamika rozwoju spółek z szeroko rozumianego IT, takich na przykład Google czy Uber. Większość z nich nie szczędzi środków na specjalistów, szczególnie z perspektywy pracownika rynku polskiego – stawka 20 000 zł miesięcznie jest swego rodzaju standardem (raczej minimalnym niż maksymalnym) dla specjalistów/wizjonerów rachunkowości zarządczej. Jednak jak wiadomo, nie od razu zbudowany Rzym. Ani taką pensję.

Dowody kwalifikacji

Żeby stać się atrakcyjną figurą wśród head hunterów i rekruterów tradycyjnych, trzeba mieć dowody swoich kwalifikacji. Są nimi lata doświadczenia, dobre wykształcenie, osiągnięte cele roczne i wiele innych z obu stron medalu – teoretycznej i praktycznej. Istnieją również certyfikaty, które są bodaj najlepszą inwestycją w siebie jaką może poczynić osoba chcącą rozwijać się na polu rachunkowości zarządczej.

Najbardziej cenionym wśród wszystkich tytułów jest CGMA (Chartered Global Management Accountant), który, dopisany po nazwisku, jest mniej lub więcej odpowiednikiem tytułu MBA. Rozpoznawany i ceniony globalnie, windujący z miejsca o kilka pięter w górę i niemal gwarantujący stałość zatrudnienia wśród rekinów finansjery mąconą tylko czasem propozycjami konkurencji. Nic dziwnego, że o tytuł nie jest specjalnie łatwo. Takie poważanie certyfikatu bierze się właśnie z procesu jego osiągnięcia. Na ten składa się bowiem wiele zajęć praktycznych, modelowanych przy konsultacji osób zarządzających największymi podmiotami na rynku i w oparciu o aktualną sytuację gospodarczą.

Podobne artykuły:

Pełny cykl szkolenia nie jest ograniczony czasowo ani do minimum ani do maksimum, zazwyczaj trwa jednak około 3 lat i wiąże się z kosztem łącznym na poziomie 20 000 zł. W kontekście wynagrodzenia miesięcznego na wyższym nawet poziomie, ciężko o lepszą inwestycję w siebie.

Jak zdobyć CGMA w Polsce?

W Polsce po CGMA można sięgnąć dzięki Instytutowi CIMA (Chartered Institute of Management Accountants), który prowadzi całe niezbędne cykle szkoleniowe i wydaje honorowany w całym świecie finansowym certyfikat. Mimo że CIMA zajmuje się ściśle rachunkowością zarządczą, z całą pewnością, posiadany certyfikat zachowa dużo swej wartości nawet w przypadku gdybyśmy za kilka lat chcieli nieznacznie zmienić specjalizację. Zajęcia obejmują nie tylko analizowanie kosztów, prognozowanie i tworzenie przyszłości finansowej przedsiębiorstw – dotykają również zagadnień z innych rejonów wiedzy niezbędnej managerom, jak marketing czy zarządzanie zespołem.

Aktualnie liczebność członków i studentów CIMA wynosi 229 tys. osób w 177 krajach świata. Dużo i nie dużo. Z całą pewnością to dobry moment, żeby do nich dołączyć.

Dalej

x

1 komentarz

Nie udało się dodać komentarza, spróbuj ponownie za chwilę

Komentarz powinien być dłuższy niż 5 znaków

Prosze wprowadzić prawidłowy adres e-mail

Nick powinien być dłuższy niż 4 znaki