Praca nie zając, ale... ucieknie?

Praca nie zając, ale... ucieknie? nf.pl

Sytuacja na rynku pracy sprawia, że dla wielu pracowników złe samopoczucie czy choroba nie są wystarczającym powodem, by iść na zwolnienie lekarskie. Z obawy przed utratą pracy czy brakiem premii, pomimo niedyspozycji, decydują się przyjść do pracy.

Nieefektywna obecność w pracy, czyli prezenteizm jest zjawiskiem stosunkowo nowym, ale już staje się coraz większym problemem, zarówno wśród pracowników, jak i pracodawców. Według badań naukowców zajmujących się problemem, wydajność chorego pracownika spada nawet do 40 proc., a bierna obecność kosztuje firmę o 30 proc. więcej niż zwolnienia lekarskie.

Prezenteizm – choroba XXI wieku

Popularne niegdyś wyłudzanie L4 na symulowane choroby zaczyna ustępować miejsca prezenteizmowi. Często pomimo zaleceń lekarza, pracownicy nie decydują się na pozostanie w domu i leczenie. Niektórzy wręcz wzbraniają się przed zwolnieniem, obawiając się niepełnej pensji, utraty premii czy nawet stanowiska. Zwłaszcza młodzi ludzie często mają zaburzone priorytety oraz wartości. Dla nich kariera wysuwa się na pierwsze miejsce, a inne sprawy schodzą na dalszy plan. Chcąc pokazać się pracodawcy z jak najlepszej strony lekceważą swoje zdrowie i życie osobiste, co z kolei może doprowadzić do patologicznej sytuacji, np. uzależnienia od pracy. Wśród innych powodów wyróżnia się niekorzystne warunki pracy, w tym rodzaj umowy oraz presję ze strony otoczenia.

Zdowie jest bezcenne

W przeciwieństwie do kosztów finansowych wynikających z nieobecności pracownika, straty zdrowotne i społeczne trudno jest oszacować. Wielu pracownikom wydaje się, że jeżeli ktoś pomimo tego, że jest chory, przyjdzie do pracy, to firma pracuje jak zawsze i nic nie traci. To jednak błędne myślenie, a w tym przypadku poniesione koszty są bardzo wysokie. Co prawda pracownik wykonuje swoje obowiązki, ale robi to gorzej i może popełnić kosztowne, a nawet niebezpieczne błędy. Brak leczenia sprawia, że choroba się przedłuża, co w konsekwencji prowadzi do dłuższej nieobecności. Ponadto, istnieje ryzyko zarażenia innych członków zespołu.

Podobne artykuły:

Niższa efektywność, brak motywacji i złe samopoczucie działają na niekorzyść firmy, co przekłada się na konkretne straty. Wpływa źle nie tylko na zdrowie pracownika, ale i atmosferę pracy. Inni zatrudnieni będą czuli się zobowiązani do przedkładania obowiązków zawodowych nad zdrowie, a obecność w pracy mimo niedyspozycji stanie się regułą wymaganą przez szefostwo. To z kolei może prowadzić do wypalenia zawodowego i poważniejszych, przewlekłych problemów zdrowotnych.

Lepiej zapobiegać, niż leczyć

By uniknąć rozwoju negatywnego zjawiska jakim jest prezenteizm, ważne aby walczyli z nim zarówno sami pracownicy jak i właściciele firm. Ci pierwsi muszą umiejętnie postawić granicę między obowiązkami zawodowymi, a życiem prywatnym i ustalić między nimi zdrowe proporcje. Z kolei szefostwo nie może wywierać presji na pracownikach i wymuszać, by przychodzili do pracy gdy źle się czują.

Rozwiązaniem może też być elastyczny lub zadaniowy tryb pracy, a także rozliczanie podwładnych z efektów. Wówczas pracownik samodzielnie dysponuje swoim czasem i nie ma presji bycia w biurze regulaminowych ośmiu godzin pomimo złego samopoczucia. Taki sposób działania można w firmie wprowadzić na stałe lub w przypadku indywidualnych pracowników. Ważny jest także dobór odpowiedniej osoby na dane stanowisko – jeśli lubi ona swoją pracę, chwilowa niedyspozycja nie spowoduje dużych strat, a nadrobienie zaległości po chorobie nie będzie trudne i uciążliwe.

Nie ma ludzi niezastąpionych

Odpowiednia polityka personalna i organizacja, np. możliwość pracy zdalnej z domu, pozwoli zarządzać zadaniami tak, by pracownik mógł wyleczyć się i wrócić do obowiązków już po chorobie. Przyniesie to obopólne korzyści. Wyjdzie na dobre i firmie i pracownikom.

DiSC Polska Bartosz Makles