Prawo marketingu bezpośredniego (część VII)

Prawo marketingu bezpośredniego (część VII) Svilen Milev (stock.xchng)

W przypadku przestępstw internetowych często stajemy się bezradni. Nie potrafimy sobie z nimi radzić, jesteśmy wykorzystywani przez tzw. piratów internetowych. Najgorzej, gdy ktoś nieuczciwe wykorzystuje nasze logo bądź markę firmy w Internecie.

Pojęcie „marketingu bezpośredniego” pojawia się w kilku aktach prawnych, nigdzie jednak nie jest definiowane. Definicje takie pojawiają się natomiast w literaturze fachowej, w której „marketing bezpośredni” określany jest jako „interakcyjny system marketingu, który korzysta z jednego lub więcej mediów reklamowych, by wywołać określoną odpowiedź oraz/lub transakcję w dowolnym miejscu” (zob. Ph.Kotler, Marketing. Analiza, planowanie, wdrażanie i kontrola, Warszawa 1999, s. 601).

Cyberquatting

Zjawisko cyberquattingu ("piractwa domenowego") polega na rejestracji domen z użyciem w nich znaków towarowych lub oznaczeń przedsiębiorstw (tzw. firma) innych podmiotów celem późniejszej ich odsprzedaży z zyskiem. Cechą charakterystyczną tego rodzaju działalności jest brak jakiegokolwiek tytułu czy interesu prawnego po stronie rejestrujących do korzystania z danej nazwy domeny. Na gruncie prawa polskiego w sporach tego rodzaju sądy najczęściej biorą pod uwagę przepisy Ustawy - Prawo własności przemysłowej, ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (u.z.n.k.) oraz kodeksu cywilnego.

Z roszczeń przysługujących na podstawie Prawa własności przemysłowej mogą skorzystać tylko te podmioty, które zarejestrowały znak towarowy w Urzędzie Patentowym lub - w przypadku tzw. znaków powszechnie znanych - udowodnią, że dany znak towarowy jest znany znacznej części potencjalnych odbiorców, którzy wiążą go z konkretnym towarem lub usługą. Samo wykazanie, że znak towarowy jest wykorzystany w treści domeny internetowej jednak nie wystarcza, konieczne jest bowiem jeszcze ustalenie, że sporna domena używana jest przez pirata domenowego w charakterze znaku towarowego. Podstawową funkcją znaków towarowych jest bowiem identyfikacja źródła towarów lub usług. W przypadku adresów internetowych przyjmuję się, że są one używane w tym charakterze wówczas, gdy wskazują strony internetowe, na których oferowane lub reklamowane są towary lub usługi (zob. Justyna Ożegalska-Trybalska, Adresy Internetowe. Zagadnienia cywilnoprawne, Kraków 2003, s.139). Z tych właśnie przyczyn, generalnie przyjmuje się, że nie dochodzi do naruszenia prawa do znaku towarowego w przypadku cyberquattingu. Zarejestrowane w ten sposób domeny przeważnie nie identyfikują bowiem żadnych (aktywnych) stron internetowych, a więc nie służą odróżnieniu towarów lub usług.

Brak możliwości skorzystania z roszczeń określonych w Prawie własności przemysłowej, nie oznacza, że uprawnione podmioty nie mogą skorzystać - w sporze z piratami domenowymi - z innych jeszcze środków prawnych. Pomocne mogą być w szczególności przepisy u.z.n.k. Powszechnie przyjmuję się bowiem, że rejestracja cudzego znaku towarowego jako domeny, celem jej dalszej odsprzedaży stanowi czyn nieuczciwej konkurencji określony w art. 3 u.z.n.k. ("sprzeczność z dobrymi obyczajami"). Warunkiem zastosowania tego przepisu jest wykazanie, że użycie spornej domeny nastąpiło w związku z prowadzoną, choćby ubocznie, działalnością gospodarczą. Ma to istotne znaczenie, gdyż często spekulantami domenowymi są osoby fizyczne, nieprowadzące działalności gospodarczej. W takim przypadku pojawia się pytanie, czy ich działanie polegające na rejestracji nazw domen internetowych odpowiadających cudzym znakom towarowym (albo innym oznaczeniom) w celu późniejszej, odpłatnej "odsprzedaży" może być uznane za działalność gospodarczą w rozumieniu u.z.n.k. Wyjaśnić należy przy tym, że na gruncie u.z.n.k. o przyznaniu statusu przedsiębiorcy decyduje faktyczne uczestniczenie w obrocie gospodarczym, nie jest więc konieczne wykazanie okoliczności wpisu danej osoby do rejestru lub ewidencji. Z tych względów należy uznać, że w przypadku masowego zakupu i odsprzedaży domen internetowych przez "profesjonalnych" piratów, przepis art. 3 u.z.n.k. znajduje zastosowanie. Większe wątpliwości wywołuje ocena sytuacji jednorazowej rejestracji w ten sposób domeny internetowej. Brak jest jednolitego stanowiska w tym zakresie w orzecznictwie sądów polubownych, w szczególności orzecznictwie Sądu Polubownego przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji.

Przepis art. 3 u.z.n.k. może znaleźć również zastosowanie nie tylko w przypadku rejestracji domeny z cudzym znakiem towarowym celem jej dalszej odsprzedaży, ale innych jest nieuczciwych działań podejmowanych przez przedsiębiorców. Zaliczyć do nich należy w szczególności blokowanie przez konkurencję możliwości zarejestrowania domeny z "własnym" znakiem towarowym, czy rejestrację domeny celem prowadzenia pod danym adresem dyskredytacji danego podmiotu.

Ze szczególną postacią cyberquattingu mamy do czynienia w przypadku użycia w adresie internetowym oznaczenia danego przedsiębiorcy (tzw. firma), co wywołuje lub może wywoływać przekonanie osoby trzeciej, że takie oznaczenie indywidualizuje w obrocie podmiot (art. 4310 kodeksu cywilnego). Przewidziana w kodeksie cywilnym ochrona firmy uzależniona jest od spełnienia dwóch przesłanek: zachowanie osoby trzeciej zagraża lub narusza firmę uprawnionego oraz zachowanie to jest bezprawne tzn. nie znajduje uzasadnienia w ustawie, czynności prawnej albo decyzji właściwego organu. Ochrona ta przysługuje przy tym nie tylko w przypadku użycia w domenie całości, ale i części danego oznaczenia (firmy), o ile tylko ta część ma dostateczną moc odróżniającą. Z drugiej jednak  strony, powołanie się na tzw. prawo do firmy jest możliwe tylko wówczas, gdy dana nazwa jest używana w domenie internetowej przez podmiot pozostający w stosunku rzeczywistej lub potencjalnej konkurencji z uprawnionym.  

Niezależnie od roszczeń określonych w kodeksie cywilnym, w przypadku użycia w domenie internetowej firmy lub innego charakterystycznego oznaczenia danego przedsiębiorcy,  może on również działać na podstawie art. 5 u.z.n.k., gdyż czynem nieuczciwej konkurencji jest również takie oznaczenie przedsiębiorstwa, które może wprowadzić klientów w błąd, co do jego tożsamości przez używanie firmy lub innego charakterystycznego symbolu wcześniej służącego do oznaczenie innego przedsiębiorstwa.


Podobne artykuły:

Użycie nazwy domeny internetowej jako znaku towarowego


Opisane powyżej sytuacje abuzywnej rejestracji domen wyróżnia brak elementu ich wykorzystywania przez dysponenta domeny w charakterze znaku towarowego. Rejestracja ma bowiem na celu odsprzedaż lub "blokowanie" innym podmiotom możliwości zarejestrowania domeny z "własnym" znakiem towarowym. W praktyce, szereg sporów wywołują jednak również sytuacje, gdy rejestrujący domeny, którego częścią są cudze znaki towarowe, następnie używają tych domen na potrzeby identyfikacji prowadzonych przez siebie serwisów internetowych, a więc korzystają z tych oznaczeń jako znaków towarowych. W takich przypadkach najczęściej podnoszony jest zarzut naruszenia przepisów prawa własności przemysłowej.

Uprawniony ze znaku towarowego musi przy tym wykazać łączne spełnienie następujących przesłanek:

  • użycie spornego adresu musi mieć miejsce na terytorium RP,
  • znak towarowy musi być użyty w domenie bezprawnie
  • adres ten musi być podobny lub identyczny do zarejestrowanego znaku towarowego i być używany w związku z towarami identycznymi lub podobnymi do tych, na rzecz których został zarejestrowany ten znak, co może spowodować u części odbiorców błąd, polegający w szczególności na skojarzeniu znaku z danym adresem internetowym (art. 296 ust 2 prawa własności przemysłowej).

Jeżeli chodzi o przesłankę użycia spornego adresu na terytorium RP, to powód powinien wykazać powiązanie pomiędzy prowadzoną przez niego - za pomocą danych strony www - działalnością gospodarczą, a obrotem gospodarczym w Polsce. Z bezprawnym użyciem znaku towarowego mamy z kolei do czynienia wówczas, gdy abonent domeny nie dysponuje wyraźnym zezwoleniem uprawnionego do znaku na jego wykorzystywanie w adresie internetowym. Zezwolenie tego rodzaju mogłoby być udzielone, np. w związku z zawarciem umowy franchisingowej, etc.

W praktyce najwięcej problemów prawnych w sporach domenowych wywołuje wykazanie przesłanki podobieństwa lub identyczności towarów i oznaczeń. W świetle przepisów prawa własności przemysłowej, w przypadku znaków nierenomowanych ("zwykłych"), uprawniony do znaku towarowego nie może przeciwstawić się używaniu przez inną osobę znaku niepodobnego, nawet dla takich samych towarów lub usług, ani też występować z roszczeniami przeciwko osobie, która używa takiego samego znaku, ale dla innych (niepodobnych) towarów lub usług. Przyjmuje się przy tym, że zagadnieniem wstępnym, które powinno być rozstrzygane przez sąd, jeszcze przed badaniem podobieństwa oznaczeń użytych w znaku towarowym i domenie internetowej, jest ustalenie identyczności lub podobieństwa towarów lub usług. Dopiero stwierdzenie identyczności lub podobieństwa tego rodzaju uzasadnia rozpoczęcie badania podobieństwa oznaczeń. Innymi słowy, w przypadku braku podobieństwa towarów lub usług oferowanych przez strony sporu domenowego, podobieństwo oznaczeń nie ma znaczenia. Przykładowo, uprawniony ze znaku "xyz" i oferujący towary "A" nie będzie mógł domagać się na podstawie przepisów prawa własności przemysłowej zaprzestania posługiwania się domeną "xyz.pl" przez podmiot, który oferuje towary "B". W przypadku ustalenia podobieństwa lub identyczności towarów lub usług, badana jest identyczność lub podobieństwo oznaczeń. Odwołanie się do podobieństwa oznaczeń przesądza o uznaniu, że z naruszeniem prawa ochronnego do znaku towarowego będzie mieli również w przypadku procederu określanego jako  typosquatting , a więc sytuacją, gdy w domenach Internetowych użyte są zmodyfikowane wersje znaków towarowych, zawierające dodatkowy znak interpunkcyjny, literę, liczbę, czy też tzw. literówkę (www.xyz1.pl).  Podobną zasadę należy przyjąć w przypadku podobieństwa fonetycznego znaków (np. znak towaru "coca-cola" i domena www.kokakola.pl).

Samo wykazanie podobieństwa towarów i oznaczeń nie wystarcza jeszcze do stwierdzenia, że rejestracja i używanie danej domeny internetowej narusza prawo ochronne do znaku towarowego. Konieczne jest bowiem jeszcze wykazanie, że takie - bezprawne - używanie cudzego znaku towarowego "spowodować może wśród części odbiorców błąd polegający w szczególności na skojarzeniu między znakami" (art. 296 ust 2 pkt. 2 prawa własności przemysłowej). W przypadku domen internetowych błąd ten polega w szczególności na skojarzeniu znaku z danym adresem internetowym. Dowodu wprowadzenia w błąd nie trzeba natomiast przeprowadzać w przypadku "podwójnej  identyczności" tj. identyczności oznaczeń i identyczności towarów.

Szczególnym rodzajem znaków towarowych są tzw. renomowane znaki towarowe, a więc oznaczenia cieszące się szczególnym goodwill, a co za tym idzie wartością marketingową (np. "mcdonals"). W przepisach prawa własności przemysłowej znakom tym przyznano szczególną ochronę (art. 301 prawa własności przemysłowej). Silniejsza ochrona polega w przypadku tych znaków na tym, że nie jest konieczne wykazywanie, że dysponent domeny oferuje takie same lub podobne towary. Ochrona wychodzi więc tutaj poza zasadę specjalizacji towarów, obowiązującą przy znakach "zwykłych". Dla stwierdzenia naruszenia wystarczy bowiem jedynie wykazanie, że używanie znaku towarowego w adresie internetowym może przynieść używającemu nienależną korzyść lub być szkodliwe dla odróżniającego charakteru bądź renomy znaku.

W podsumowaniu uwag dotyczących możliwości wykorzystania przepisów prawa własności przemysłowej przy bezprawnym korzystaniu z cudzych znaków towarowych w treści adresu internetowego podkreślić należy, że możliwa jest ich ochrona również na podstawie przepisów u.z.n.k., w tym przede wszystkim art. 3 i 10 u.z.n.k. W pewnych przypadkach ochrona ta może mieć charakter kumulatywny tzn. uprawniony podmiot może się powołać zarówno na przepisy prawa własności przemysłowej, jak i u.z.n.k., w niektórych natomiast sytuacjach właściwe będę jedynie przepisy u.z.n.k. Przepisy u.z.n.k. szczególnie znaczenie odgrywają przy tym wówczas, gdy korzystanie ze znaku towarowego w domenie internetowej nie ma charakteru używania go w obrocie gospodarczym (zob. sytuacje opisane w pkt. 9.1.4.).

Domeny rodzajowe

W regulaminach rejestracji i utrzymywania domen internetowych brak jest ograniczeń w zakresie wykorzystania nazw rodzajowych w treści adresów internetowych (np. "nieruchomości.pl", "snowboard.pl" etc.). Jak wykazuje przy tym praktyka, domeny rodzajowe (opisowe) stanowią atrakcyjne narzędzie marketingowe. Powstaje w związku z tym pytanie, czy tego rodzaju "zawłaszczenie" (zablokowanie) przez jednego przedsiębiorcę nazwy rodzajowej nie może być traktowane jako czyn nieuczciwej konkurencji. Niewątpliwie bowiem, zarejestrowanie przez niego domeny odpowiadającej nazwie opisowej powoduje, że inne podmioty nie mogą już używać tej nazwy w swoich adresach internetowych (na tym samym poziomie domeny). W orzecznictwie sądowym, a także w literaturze przyjmuje się jednak zgodnie, że w przypadku domen tego rodzaju decyduje zasada pierwszeństwa, ich rejestrowanie jest więc dopuszczalne.

Podobne artykuły:

Sądownictwo w sprawach domen internetowych

Podmiot, który uważa, że jego prawa zostały naruszone w wyniku rejestracji i używania domeny internetowej może wystąpić z powództwem do sądu powszechnego lub sądu polubownego. Powództwa tego rodzaju powinny być kierowane przeciwko abonentom domen, legitymowani biernie nie są natomiast ani rejestratorzy domen, ani też podmioty pośredniczące w rejestracji.

Prowadzenie sporów domenowych przed sądem powszechnym jest zwykle długotrwałe, często również wiąże się z koniecznością rozwiązania problemów związanych z ustaleniem jurysdykcji i prawa właściwego (np. w sytuacji używania domeny z końcówką "com"). Z tych względów, zdecydowana większość sporów domenowych rozstrzygana jest przez sądy polubowne (arbitrażowe). Ich cechą jest bowiem niski koszt i szybkość postępowań, wynikająca między innymi z faktu, że są one prowadzone w zasadzie wyłącznie drogą elektroniczną. Właściwość konkretnego sądu polubownego ściśle związana jest z faktem, w jakiej domenie najwyższego poziomu zarejestrowane zostało sporne oznaczenie. W umowach dotyczących rejestracji i utrzymywania domen zawarte są bowiem przeważnie postanowienia, w których abonent domeny godzi się na polubowne rozstrzygnięcie sporu, zgodnie z określoną procedurą (regulaminem).

W przypadku domen rodzajowych (m.in. ogólnych domen "com", "org", czy "net") najpopularniejszą procedurą rozstrzygania sporów, szczególnie wówczas gdy strony sporów pochodzą z różnych krajów, jest procedura Uniform Domain Name Dispute Resolution Policy (UDRP). Na jej podstawie rozstrzygają spory tzw. dostarczyciele usług arbitrażowych, z którymi ICANN podpisał stosowne porozumienia. Najbardziej znanym podmiotem tego rodzaju jest World Intelectual Property Organisation (WIPO).

W przypadku sporów dotyczących nazw domen w adresach z końcówką ".eu", rejestrację nazwy domeny można zaskarżyć w sądzie powszechnym, zdecydowania większość sporów rozstrzygana jest w drodze procedury pozasądowego rozstrzygania sporów (Alternative Dispute Resolution, ADR), opisanej w rozporządzeniu Komisji Europejskiej 874/2004. Procedury ADR podlegają Czeskiemu Sądowi Arbitrażowemu, niezależnej instytucji wybranej przez Europejski Rejestr Nazw Domen Internetowych (EURid). Czeski Sąd Arbitrażowy zapewnia obsługę  strony we wszystkich oficjalnych językach Unii Europejskiej.

W przypadku sporów dotyczących naruszenia praw w wyniku zawarcia umowy o utrzymywanie nazwy domeny internetowej w domenie ".pl", najwięcej spraw toczy się przed Sądem Polubownym ds. Domen Internetowych przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji (PIIT).  Są one prowadzone w oparciu o Regulamin Sądu.

Rodzaje materiałów wykorzystywanych w serwisach internetowych

W ramach serwisów internetowych eksploatowane są zarówno materiały stworzone przez samego administratora lub jego pracowników (materiały "własne"), jak i materiały pozyskane od osób trzecich (materiały "cudze"). W ramach tej drugiej grupy można dokonać dalszego rozróżnienia na materiały dla których eksploatacji nie jest konieczne pozyskiwanie jakichkolwiek zezwoleń na ich dalsze rozpowszechnianie w serwisie (np. proste informacje prasowe - zob. art.4 pkt. 4 pr.aut.) oraz materiały chronione przepisami prawa, w tym przede wszystkim przepisami ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (utwory, przedmioty praw pokrewnych), ustawy o ochronie baz danych ("nietwórcze" bazy danych) oraz prawa własności przemysłowej (np. znaki towarowe). Poniżej zostanie przedstawiona problematyka prawna eksploatacji w serwisach "cudzych" utworów, przedmiotów praw pokrewnych oraz znaków towarowych, zagadnienia dotyczące eksploatacji baz danych zostały już bowiem omówione w rozdziale 2.

Eksploatacja utworów w serwisach internetowych

W przypadku serwisów internetowych, ochronie prawnoautorskiej może podlegać zarówno sama witryna internetowa (np. z uwagi na oryginalną typografię), jak i eksploatowane w jej ramach utwory, w tym przede wszystkim dzieła audiowizualne, fotograficzne, literackie oraz programy komputerowe. Ich twórcami mogą być przy tym zarówno osoby zawodowo trudniące się tego rodzaju działalnością, jak i amatorzy (np. autorzy blogów, czy zdjęć umieszczanych w serwisach Web 2.0).

Administratorzy serwisów powinni dysponować tytułem prawnym między innymi do dokonywania takich czynności jak umieszczanie utworów w serwisie (uploading), umożliwienie ich pobierania (downloading), czy też zapoznawania się z nimi technika strumieniową (streaming). Tytuł prawny mogą oni przy tym wywodzić bądź z przepisów prawa autorskiego (tzw. licencja ustawowa), bądź zezwolenia uprawnionego podmiotu. 

Jeżeli chodzi o licencje ustawowe, to w przypadku serwisów internetowych najczęściej zastosowanie znajdują przepisy art. 25 pr.aut. (tzw. prawo przedruku elektronicznego) oraz art. 29 ust 1 pr.aut. (tzw. prawo cytatu).
W ramach tzw. przedruku wolno eksploatować m.in. już rozpowszechnione sprawozdania o aktualnych wydarzeniach, aktualne wypowiedzi czy fotografie reporterskie. Przedruk jest również uprawniony w stosunku do aktualnych artykułów na tematy polityczne, gospodarcze lub religijne. Mimo pewnych wątpliwości interpretacyjnych przyjąć należy, że ta licencja ustawowa znajduje zastosowanie do portali Internetowych i innych serwisów internetowych tego rodzaju. Możliwość powołania się na licencję nie oznacza jednak automatycznie braku obowiązku odprowadzenia wynagrodzenia na rzecz twórców. Szczególnie istotne jest w związku z tym odróżnienie "sprawozdania o aktualnych wydarzeniach" od "aktualnego artykułu, czy fotografii reporterskiej". W pierwszym przypadku nie ma obowiązku uiszczenia opłat, aktualizuje się on natomiast przy elektronicznym przedruku aktualnego artykułu, czy fotografii reporterskiej. Opłaty te powinny zostać odprowadzone na rzecz właściwej organizacji zbiorowego zarządzania.

Zgodnie z prawem cytatu wolno w ramach osobiście stworzonych utworów przytaczać fragmenty innych utworów.  Należy w związku z tym podkreślić, że ta licencja ustawowa nie znajduje zastosowania w przypadku serwisów agregujących różnego rodzaju newsy. Trudno bowiem uznać za utwór w rozumieniu prawa autorskiego krótki opis odesłania (linku) do innej strony.

Zakres zastosowania licencji ustawowych jest ograniczony. Z tych względów w zdecydowanej większości przypadków konieczne jest pozyskanie zgody twórców. Podobnie, jak w przypadku baz danych (zob. rozdział 2) możliwe są tu przy tym dwie konstrukcje:

  • przeniesienie prawa do bazy danych
  • licencja uprawnionego podmiotu.

Z praktyki obrotu wynika, że częściej spotykana jest drugie, z powyżej wskazanych, rozwiązań. Warto w związku z tym podkreślić, że właściciele witryn licencję taką mogą pozyskać bądź bezpośrednio od pierwotnych dysponentów praw, bądź od podmiotów, którym prawa te zostały przez nich przekazane (np. wytwórni fonograficznych). W pewnych przypadkach właściwe będą również organizacje zbiorowego zarządu prawami autorskim i prawami pokrewnymi upoważnione do reprezentowania twórców i artystów wykonawców w zakresie danej kategorii utworu. 

W przypadku wszystkich rodzajów nabycia praw do eksploatacji utworów prawnoautorskich obowiązuje tzw. zasad specyfikacji pól eksploatacji. Zgodnie z nią umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych lub umowa o korzystanie z utworu (licencja) obejmuje pola eksploatacji wyrażenie w niej wymienione (art. 41 ust 2 pr.aut.). W praktyce funkcjonowania serwisów internetowych, konieczne jest uzyskanie zezwolenia na korzystanie z praw autorskich na dwóch, odrębnych polach eksploatacji: zwielokrotnienia oraz publicznego udostępnianie utworów oraz "w taki sposób, aby każdy mógł mieć do nich dostęp w miejscu i czasie przez siebie wybranym" (tzw. prawo elektronicznego komunikowania dzieła publiczności). Zezwolenie na zwielokrotnienie utworów jest konieczne z uwagi na element wprowadzania i utrwalania utworów (uploading) na serwerach administratora serwisu. Licencja na zwielokrotnienie jest również potrzebna w przypadku korzystania przez administratora serwisu z serwerów podmiotów trzecich (outsourcing). Jeżeli chodzi o prawo elektronicznego komunikowania dzieła publiczności, to należy przyjąć, że w zezwolenie na korzystanie z utworów na tym polu eksploatacji obejmuję zarówno sytuację "ściągnięcia" przez użytkownika serwisów z serwera celem jego późniejszego odtworzenia (downloading), jak i sytuację rozpowszechnienia utworów techniką strumieniową (streaming). W praktyce jednak, w celu uniknięcia wątpliwości interpretacyjnych co do zakresu udzielanej licencji, zalecić należy wyraźne wskazanie w umowach licencyjnych wszystkich tych "subpól" eksploatacji. Podobną zasadę zastosować należy w przypadku wykorzystywania fragmentów utworu (np. trailery filmowe). Wydaje się bowiem, że w braku wyraźnego zezwolenia na tego rodzaju eksploatację, administrator serwisu nie będzie upoważniony do rozpowszechniania fragmentów utworów w oparciu o ogólne zezwolenia na elektroniczne komunikowanie dzieła publiczności.


Podobne artykuły:







Xawery Konarski Stowarzyszenie Marketingu Bezpośredniego