SEM znaczy do siebie

SEM znaczy do siebie Image courtesy of by Master isolated images/FreeDigitalPhotos.net

Jak wygląda strategia SEM i czym ono jest w ogóle? Okazuje się, że warto zadbać o swój wizerunek w sieci.

SEM jest dla dobrych. SEM jest dla inteligentnych. Można powiedzieć: marketingowa wyższa szkoła jazdy. Bo internet jest szybki. Tu nie ma miejsca na ściemnianie.

Jestem teraz w Czechach, a tu wszędzie SEM i SEM. Te trzy litery nie kojarzą się tu może tak bardzo z Internetem, ale za to oznaczają samą kwintesencję marketingu: „do siebie”. Każdy wszak w swoją, a dokładnie na swoją stronę ciągnie, na swoją stronę zaprasza. Wszędzie nie damy rady wpaść, a tym bardziej zabawić dłużej niż małą chwileczkę, ale za zaproszenie pięknie dziękujemy.

Moda na pozycjonowanie?

Marketing w wyszukiwarkach to w wielu branżach już kilkanaście procent budżetu marketingowego i aż strach pomyśleć, co będzie dalej. Moda? Na pewno coś więcej, bo trend się utrzymuje od dawna, a Internet bynajmniej swego rozwojowego impetu nie wytraca. Mówi się, że przerósł już telewizję. A taki młody, szczeniak jeden! Wygląda na to, że powoli przenosimy się do sieci, a wyszukiwarka stała się nam tak niezbędna w życiu, jak pilot do telewizora. W dodatku efekty stosowania narzędzi marketingu w wyszukiwarkach są w jakiś sposób policzalne. Ileś tam osób przełącza się na naszą stronę i coś tam dalej z tego wynika – więcej lub mniej, ale da się to sprawdzić i skonfrontować z paroma wskaźnikami. Jeśli ma się coś naprawdę do zaoferowania, a nie tylko robi sztuczny szum wokół swojej pustawej i amatorskiej strony z nieciekawą ofertą, to elementarne działania zmierzające do znalezienia się w miarę wysoko w wynikach wyszukiwania istotnych dla naszego biznesu fraz stają się po prostu obowiązkiem marketingowej staranności. Kto tego nie robi, ten na własne życzenie kilkukrotnie redukuje liczbę odsłon swojej witryny ze wszystkimi tego następstwami.

Podobne artykuły:

Narzędzia SEO

Niestety, siłą rzeczy takich, którzy mają co pokazać, jest więcej niż chętnych do korzystania z zaawansowanego SEO. Wciąż jeszcze przekłamania i rozczarowania użytkowników wyszukiwarek są na porządku dziennym. Powoli jednak użytkownicy uczą się, że nie tylko top wyników się liczy i że warto przeglądać wyniki chwilę dłużej. Co więcej, zaczynają ogarniać cały ekran i w większym stopniu zwracać uwagę na elementy marketingowe, takie jak reklamy kontekstowe czy linki sponsorowane. Szybki kurs rozumienia topografii witryn internetowych zafundowały nam portale społecznościowe. Widzimy już nie tylko środek monitora, nie boimy się wchodzić głębiej, przełączać się i otwierać kilka okien naraz. Tysiące godzin w sieci każdego z nas sporo już nauczyły. Dojrzewamy internetowo – to pewne. Z jednej strony oznacza to, że umiemy korzystać z ofert i doceniać tych, którzy zalecają się do nas w sieci w elegancki sposób, a z drugiej, że byle czym nie dajemy się już zwieść. Zaczyna się selekcja naturalna stron i serwisów, dokonująca się samorzutnie, dzięki działaniu mas użytkowników – coraz bardziej inteligentnych i autonomicznych, a więc niedających się jak stado baranów manipulować technikami pozycjonowania i wiedzących, że nie wszystko złoto, co się świeci. 

Dla kogo jest SEM?

SEM jest wszędzie i musi być. Jego skuteczność zależy jednak od poziomu oferty i sprzężenia marketingu w wyszukiwarkach z innymi narzędziami komunikacji marketingowej i reklamy. SEM jest da dobrych. SEM jest dla inteligentnych. Można powiedzieć: marketingowa wyższa szkoła jazdy. Bo Internet jest szybki. Tu nie ma miejscana ściemnianie. Wyłudzenie połączenia z witryną nieoferującą tego, na co wskazują promowane przez nią frazy i słowa kluczowe, kończy się natychmiastowym wycofaniem się do wyszukiwarki. W ciągu kilku sekund musimy ustalić, czy weszliśmy na coś, czego szukaliśmy i co nas satysfakcjonuje, a jeśli nie, to szukamy dalej. Agresywna optymalizacja strony i pozycjonowanie jej w wyszukiwarkach działa tylko w powiązaniu z wysoką jakością naszego serwisu oraz produktu. Dużo klikający internauci wiedzą, czego chcą, a nade wszystko chcą mieć poczucie, że to oni decydują. Właściciele wyszukiwarek doskonale rozumieją ten trend. Nowa polityka Google, poniekąd wymuszona przez falę krytyki, zwiększa przejrzystość funkcjonowania serwisów tej firmy, dając użytkownikom większy wybór w korzystaniu z reklam. Można życzyć sobie większej personalizacji lub wycofać się w głębszą anonimowość, korzystając z usługi Ads Preferences Manager. Swoją drogą to niezły bat na reklamujących kiepskie produkty – wreszcie możemy powiedzieć im spadaj.


W pewnym sensie Internet nie lubi reklamy. Użytkownikom często kojarzy się ona z manipulacją lub po prostu im przeszkadza. Są niecierpliwi i bardzo przywiązani do swej wolności. Pozycjonowanie stron czy wymiana linków nie jest reklamą w potocznym sensie tego słowa i w sumie jest dobrze tolerowane przez kulturę sieciową – nie jest wszak nachalne. Niestety, SEO jest działaniem niejawnym, mogącym wprowadzić niezamierzone zakłócenie do sieciowej rywalizacji. To jednak się zmieni, bo silniki wyszukiwarek będą coraz mądrzejsze i coraz lepiej uczyć się będą od zwykłych użytkowników, zmniejszając swoją wrażliwość na sztuczki speców od SEO. Algorytmy wyszukiwarek ewoluują – SEO również. Ale w pewnym momencie okaże się, że pozycjonowanie strony wymaga, żeby to była naprawdę dobra strona. I o to chodzi! 

Demokracja w sieci wygrywa, bo w długiej perspektywie na wolności w sieci skorzystają wszyscy. Sieć mówi prawdę i głosuje kliknięciami – ostatecznie wszyscy wolą to, niż strojenie Internetu na kolejne medium podlegające manipulacji. Dlatego kiedyś content zwycięży z propagandą. Dobre witryny ostatecznie przebijają się dlatego, że są dobre. SEO sprawi, że przebiją się szybciej, ale utrzymanie popularności serwisu zależy od jego atrakcyjności.

Jak zachęcić do obejrzenia

Żeby uprawiać marketing w wyszukiwarkach (i w ogóle w sieci), trzeba czuć mentalność grupy docelowej, ale przede wszystkim rozumieć potrzeby i sposób działania człowieka siedzącego przed komputerem. Buszując w sieci, zmieniamy się. Zrastamy się z maszyną i wtapiamy się w sieciowy kosmos, ulegając złudzeniu indywidualizmu. Nasza autonomia jest w sieci tylko pozorna, bo ostatecznie większość z nas postępuje wedle dobrze znanych wzorców zachowań, niemniej jednak ważne jest i dla nas, i dla marketingu, aby poczucie autonomii i przekonanie, że dokonujemy wyborów, nie zostały zniszczone. SEM wymaga więc psychologicznej finezji – internautę bardzo łatwo urazić i zniechęcić do siebie.

Tworzenie strategii marketingu w wyszukiwarkach nie może się ograniczać do wyboru firmy, która pomoże nam zoptymalizować nasze strony i wypromować je przez odpowiedni układ słów kluczowych. To musi być nasza wewnętrzna koncepcja, powiązana z całym dalekosiężnym planem marketingowym, oparta na dobrym produkcie i rzetelnym prezentowaniu go w sieci. Bez fałszywej skromności, ale i bez picu. Zamawiając na zewnątrz usługi SEM, musimy dokładnie wiedzieć, czego oczekujemy i żądać pomocy w dotarciu do dobrze sprecyzowanych odbiorców, a nie do byle kogo. Precyzja, elastyczność i mobilność, trafianie do tabletów i komórek naszego targetu wtedy, gdy tego może potrzebować – oto wyzwanie dla ambitnego i inteligentnego SEM.

SEM przypomina ciuciubabkę. Każdy trochę w ciemno szuka swojej grupy docelowej, z wolna ucząc się, jak ją znaleźć w sieci. Jest w interesie całego rynku, aby właściwe komunikaty docierały do właściwych odbiorców. Inteligentny SEM, sprzężony z inteligentnym silnikiem wyszukiwarki, daje korzyść wspólną. Jeśli wszyscy solidarnie będziemy ciągnąć w swoją stronę, a Mr. Google będzie nasze wysiłki koordynował, to rynek internetowy „napręży się” i wyrówna, stając się naprawdę wiarygodny.

Podobne artykuły:

 

Marketing w Praktyce Jan Hartman