Storytelling w praktyce. Część 1 - o wartościach

Storytelling w praktyce. Część 1 - o wartościach Image courtesy of SOMMAI/FreeDigitalPhotos.net

Zmieniaj swoją osobowość dzięki łatwo wpadającym opowieściom o nastawianiu swojego umysłu na sukces, radzeniu sobie ze stresem, rozwiązywaniu problemów.

Podskoczył na wygodnym fotelu siedząc nikomu nie zawadzając w poniedziałkowy poranek. Wyrwany głosem przełożonego ze stanu zamyślenia o dzisiejszych większych niż zwykle korkach na Wisłostradzie, poczuł gęsią skórkę na całym ciele i zjeżone włosy na głowie. Natychmiast pojawiło się o niego poczucie winy, wywołane myślami o wszystkim innym, ale nie o pracy. To dziwne uczucie, bo przecież kochał dotychczas życie z góry określonym celem. Mało ważne, kto go wyznaczał, wierzył, że postępując tak, otrzyma kiedyś nagrodę. Tak kurczowo trzymał się bezpiecznych ścian minimalistycznie urządzonego na 22 piętrze biura, że prawie zapomniał o posłuszeństwie wobec szefa, stojącego w wejściu.

Gonitwa myśli

„Panie Kamilu, proszę za 15 minut do mojego biura”. Słowa szefa ubranego dzisiaj w nowy garnitur wywołały w jego głowie potok głosów wewnętrznych, które słusznie zapowiadały problemy. „O co chodzi? Przecież w piątek zamknąłem sprzedaż z kilkoma klientami. Wysłałem raport. Co u licha?” Jego słowa, słyszalne wyłącznie w jego głowie stawały się coraz bliższe, liczniejsze i głośniejsze, zupełnie jakby przechodził właśnie ulicą pełną ludzi w godzinach szczytu. „Spóźnił się Pan o 2 minuty, ale mniejsza z tym, proszę poznać Pana Dariusza, naszego nowego pracownika, którego wdroży Pan w projekty”. Szef mówiąc to, wskazał na wysokiego, pewnego i lekko uśmiechniętego młodego mężczyznę. „Ma Pan na to 3 miesiące, aha i proszę rozejrzeć się za innym zajęciem”. Widok bossa wymawiającego to zdanie spowodował ugięcie kolan Kamila. „Czy to znaczy?” Zawahał się. „Tak, patrząc na Pana słabe wyniki sprzedażowe od 3 miesięcy, naturalne jest pożegnanie się z firmą”. Przerwał mu szef.

Podobne artykuły:

Szok i niepokój

Ugięte kolana i zaciśnięta mocno szczęka wyraźnie nie pomagały w utrzymaniu fasonu. Pociemniało mu w oczach tak szybko, nawet nie wiedząc, kiedy znalazł się na obitej brązową skórą kanapie szefa, zarezerwowanej wyłącznie dla biznesowych klientów. „Przecież starałem się jak tylko potrafiłem, nie zawadzałem nikomu, żadnych konfliktów z pracownikami, mam kredyt hipoteczny, domykałem wiele trudnych sprzedaży, co prawda trochę mniej, bo żona w ciąży, przecież...” Głosy wewnętrzne zmieniały swoje barwy i rytm niczym bohaterzy cyrkowych scen. „Gdzie ja teraz znajdę stabilną pracę z przyzwoitymi zarobkami? Tu jest mi tak dobrze. Na samą myśl o opuszczeniu uwitego bezpiecznego zawodowego gniazdka czuję mdłości”. Siedzenie na wygodnej szefowej kanapie dodawało mu siły w wymyślaniu co bardziej umyślnych wewnętrznych komentarzy. „Od dawna nie byłem nawet na żadnym szkoleniu, zapomniałem angielskiego, hiszpańskiego nawet nie zacząłem. Niech to szlak. Kurs zaczął się dwa tygodnie temu”.

Po ciężkim dniu

Cały dzień minął mu na papierkowej nikomu niepotrzebnej robocie, myśląc w otępieniu o 5 latach spędzonych w murach pięknego korporacyjnego wieżowca. „Czy on zajmie teraz moje miejsce parkingowe? Zaraz, co to była za reklama w gościem wychodzącym po drabinie z szuflady?” Wychodząc wcześniej niż zwykle o 18 nogi same skierowały go ku pubowi po drugiej stronie ulicy. „Szkockiej” Barman zorientowawszy się ciężkiego dnia klienta nalał mu większą porcję. „To dopiero poniedziałek, ma Pan przed sobą jeszcze wiele wyjątkowych dni” Powiedział. „Co Pan tam wiesz” Przechylił trunek i wypił do dna. „Następną”.

Co jest dla Ciebie najważniejsze

Do Kamila dosiadł się starszy człowiek, na oko wyglądający na 60 ciężko doświadczonych lat. „Jak się masz?” Jego ochrypły niski, transujący głos skupił uwagę mającego ostatnie 3 miesiące stabilnej pracy. „Dobrze”. Skłamał. Ostatnio coraz lepiej mu to wychodziło. „Wiesz, przypominasz mi mojego starego kumpla...” Zaczął powoli 60-latek. „Który w życiu osiągnął wiele zaplanowanych celów. Sęk w tym, że prawie wszystkie do pewnego momentu były zaplanowane przez kogoś innego, szefa, żonę, teściów, brata, kumpli, mnie”. Kamil odwrócił się ku starszemu, słuchając dalej. „Pamiętam, jak po latach spotkałem się z nim, moim starym druhem, który powiedział mi wtedy: „Stasiu, musiało minąć 50 długich lat, abym zaczął uświadamiać sobie, że tylko znając swoje najgłębsze wartości życiowe i kierując się nimi, mogę osiągnąć coś dobrego. Jeśli wiesz, co jest dla Ciebie najważniejsze, masz możliwość kontrolowania wielu sytuacji i systematycznego działania zgodnie z potrzebami wynikającymi z tych wartości. Kiedy żyjesz zgodnie ze swoimi wartościami, inspirujesz innych, którzy zauważają, że masz samodyscyplinę niezbędną do robienia rzeczy w sposób zaplanowany, skoncentrowany i opanowany, stając się z każdym dniem szczęśliwszym człowiekiem. Kontrolowanie swojego życia zaczyna się od stworzenia jasnej wizji swoich krótko i długoterminowych celów, opracowanych zgodnie ze swoimi wartościami, wynikającymi z nich potrzebami i celami zaspokajającymi potrzeby. Kamil słuchał już każdą komórką swojego ciała. „I wiesz Stanisławie, kto mi to uświadomił?” Moja wierna żona, mówiąc: „Popracuj nad swoją siłą woli i wybierz dowolny obszar Twojego życia. Odpowiedz sobie na pytanie, co jest dla Ciebie najważniejsze w tym obszarze i stwórz listę co najmniej 20 wartości, następnie ustal hierarchię, która wartość ważniejsza jest od drugiej i trzy najważniejsze zdefiniuj intelektualnie, emocjonalnie i praktycznie, jakbyś nadawał zupełnie nową własną definicję słownikową. Mając to, odpowiedz sobie, jakie potrzeby wynikają z każdej wartości, czego w związku z nią potrzebujesz, a następnie jakie cele wynikają z tej potrzeby? Stanisław postanowił wyrwać Kamila z pogłębiającego się transu. „Tak więc młody człowieku, zrobiłem tak jak mi powiedziała, opracowując jeszcze dokładniej moje życiowe cele, wspierając się słynnym modelem smart i ustawiając je na linii czasu w przyszłości”. Położył banknot na ladzie, płacąc za czystą i wyszedł.

Werwa i świeżość

Czuł się przyjemnie podbudowany, nie wiedział, czy to zasługa starszego doświadczonego człowieka czy stresu, a właściwie jego braku po raz pierwszy od pobudki o 6.30. Wchodząc do zawsze zadbanego mieszkania, natychmiast skierował się do swojego dębowego biurka, zapalił lampkę i zagłębił się w radach, które nieznajomy człowiek przekazał mu w pubie. „Fantastycznie jest wiedzieć, co jest dla mnie ważne” Powiedział do siebie. „Wyznaczyłem już swoje cele, to trwało szybciej niż myślałem. Czuję się o wiele lepiej. Jutro zaczynam realizowanie plan działania. Jeszcze poszukam tylko w sieci co to jest ten smart i linia czasu. „Jak minął poniedziałek” Usłyszał głos żony i poczuł ciepły przyjemny pocałunek na policzku.mPołożył się tej nocy wcześniej spać, jego umysł potrzebował sporo czasu, aby myśli głębiące się nim uspokoiły się. Wstał z zaskakującą werwą i świeżością, na minutę przed wygrywającym jego ulubioną muzykę dzwonkiem. Ubrał się w świetnie leżące na nim ciuchy, zjadł pyszne przygotowane przez żonę śniadanie, zbiegł po schodach i ruszył do pracy.

Szefie, odzyska Pan do mnie zaufanie

„Szefie, mogę na chwilkę?” Początkowa chrypa w głosie na szczęście ustąpiła. „Zacząłem od wczoraj rozwijać swoją zdolność samodoskonalenia, startując od zaplanowania swoich celów, wynikających z moich potrzeb, pochodzących z najważniejszych wyznawanych przeze mnie wartości. Wiem, że dzięki temu przejmuję kontrolę nad własną karierą i życiem i rozwinę te cechy, które mocno przybliżą mnie do osiągnięcia planów, przejmując jednocześnie większą odpowiedzialność za to, co się wydarza, kontrolując swoje myśli, działania i emocje. Zamierzam wykazać się efektami samodoskonalenia w pracy, inspirując współpracowników wewnętrzną siłą i stabilnością potrzebną do skutecznego przywództwa. Odzyska Pan do mnie zaufanie”.

Podobne artykuły:

Przemysław Mosakowski