Szukanie pracy to praca na cały etat. Cz. 1

Szukanie pracy to praca na cały etat. Cz. 1 Jan Stastny (stock.xchng)

Kolejne CV, kolejny list motywacyjny, kolejna korporacja, do której wysyłasz swoje dokumenty, szukając pracy. Jak w całym tym procesie zachować pozytywny obraz siebie i być w ciągłym stanie gotowości?

Etatowa praca z reguły zajmuje 8 godzin dziennie, nie licząc dojazdów. Choć zabrzmi to dziwnie, ale poszukiwanie pracy warto również potraktować jako pracę, i to w różnych wymiarach. Z jedną wszakże różnicą: tu nie ma pensji. Twoją zapłatą będzie zdobycie wymarzonej posady, więc czas poszukiwania pracy to również inwestycja.

Na początek uwaga: jeśli aktualnie nie masz żadnej pracy, a Twoje poszukiwania nie wynikają z chęci dorobienia lub znalezienia czegoś lepszego, bardzo pilnuj swego poczucia wartości i pracuj właśnie nad nim! Pilnuj słów, których używasz. One wpływają także na Ciebie, na Twoje myślenie i Twój obraz świata oraz swojej osoby. Nie mów „Jestem bezrobotny”, ale „Szukam pracy”. Słowo „bezrobotny” niesie bardzo pejoratywny przekaz, przywołuje na myśl zgorzkniałego bywalca urzędów pracy, siedzącego przed telewizorem w wyciągniętym podkoszulku i z piwem w ręku. Sugeruje też jakąś bierność, apatię. Wyrażenie „Szukam pracy” mówi o naszej aktywności i chęci do działania. Nie obniża też naszej samooceny.

Czy jestem do niczego?

Jednak nie ukrywajmy – wysyłanie kolejnych CV, które przepadają bez odpowiedzi również nie nastraja optymizmem. Stąd już tylko krok do stwierdzeń typu „Nikt mnie nie chce” lub „Jestem do niczego”. Nieprawda! Być może to Twoje dokumenty aplikacyjne są źle przygotowane albo wysyłasz je w odpowiedzi na oferty niedopasowane do swoich umiejętności. Stąd też ważne jest, by kształtować w sobie pozytywny obraz siebie. A może warto np. wziąć do ręki kartkę papieru i długopis i wypisać 10 swoich dobrych cech czy też rzeczy, które Ci w życiu wyszły?

http://praca.nf.pl/

Pod kątem ewentualnej rozmowy kwalifikacyjnej warto również dbać o formę i wygląd fizyczny. Nigdy nie wiadomo, kiedy zadzwoni telefon…, a czas między nim, a rozmową lepiej wykorzystać na przygotowanie się merytoryczne: zdobycie wiedzy o firmie, czy też np. przypomnienie sobie zaawansowanych funkcji w Excelu, których dawno nie używaliśmy. Nie od rzeczy będzie również codzienna lektura kilkunastu stron po angielsku, odsłuchiwanie anglojęzycznych informacji w Internecie czy też na anglojęzycznych kanałach telewizyjnych.

Język angielski to już z reguły stały punkt wymagań aplikacyjnych, warto więc nieustannie go szlifować, by podczas rozmowy na pytanie zadane w tym języku nie zareagować suchością w gardle i przeciągłym „Eeeeee…..”.

Podobne artykuły:

 

Kamila Kwasik