Tajemnicza litera X w nazwach firm

Tajemnicza litera X w nazwach firm materiały PR

Krzyż świętego Andrzeja, zmienna matematyczna, dwudziesta czwarta litera alfabetu łacińskiego. Symbol mnożenia, ostrzegania, promieni rentgenowskich, chromosomu, rozmiaru ubrań. Poprzestańmy na tym. Proszę Państwa oto jedyne w swoim rodzaju X.

Coś w tym jest

Nie ma bodaj drugiej takiej litery w alfabecie, która miałaby taką moc przyciągania uwagi. Która w nazewnictwie zaowocowałaby taką ilością nazw, którym można wszystkiego odmówić, poza wyjątkowością. Być może zasługa to jej kształtu. Zauważmy, że zbieg dwóch poprzecznych linii wskazuje precyzyjnie – jak celownik – na punkt. A być może zawdzięcza to swojej symbolice – stanowi przecież symbol czegoś pod co można podstawić dowolną wartość. Dość powiedzieć, że X w nazewnictwie pełni dość znamienną rolę.

Prototypowy brand X lub generation X kocha XXX muzę

Bywa używane do nazywania prototypów urządzeń, tajnych operacji, programów rządowych (X-15 program kosmicznych lotów). W kulturze oznaczono „iksem” całe pokolenie – Generation X. Jak ktoś miał kontakt z subkulturą Straight Edge to doskonale wie, jak ważnym jest dla niej symbolem. W połowie dwudziestego wieku posługiwał się nią w swoim pseudonimie Malcolm X – działacz ruchu praw człowieka. Na tym jej zasięg się nie kończy. Filmy dla dorosłych tradycyjnie oznacza się poprzez trzykrotne powtórzenie X. W biznesie marka X (brand X) to nic innego jak produkt pozbawiony marki, anonimowy lub też mało znany, gorszej jakości.

Uniwersalność tego symbolu naprawdę bywa zastanawiająca. Na gruncie różnych aktywności i wytworów człowieka wzbudza podobne reakcje – ciekawi, intryguje, przyciąga uwagę, fascynuje, oddziałuje na wyobraźnię. Kojarzy się z czymś tajemniczym, fascynującym, ważnym, wyjątkowym. Jednym słowem nie pozwala być obojętnym i nie pozwala o sobie zapomnieć.

Wieczne X

W namingu dwudziesta czwarta litera alfabetu łacińskiego bywa wykorzystywana chętnie. W swoich nazwach mają ją i wielkie korporacje i małe firmy. X szczególnie kocha branża elektroniczna, IT (OSX, Lexmark, Dixons, Xerox, Xbox 360, Taxan, Netflix, Pixma), filmowa (Pixar, X-Man, Dexter, Archiwum X, Helix), rozrywkowa (X-Factor, Matchbox), farmaceutyczna (Ulgix, Xanax, Glaxo, Excedrin), energetyczna (Exxon, Pemex, Cenex), kosmetyczno-higieniczna (Tampax, Dixie, Playtex, Kotex, Kleenex, Femtex, Durex), środków piorących i czyszczących (IXI, Dixan, Bonux, Detex, Clorox), spożywcza (Twix, Kix), konsultingowa (Equifax, Inditex), TSL (Fedex, Speedex), chemii budowlanej (Dulux, Domalux, Fasadex, Cemex), dóbr luksusowych (Lexus, Rolex).

Topowa celebrytka

Dominującymi sposobem użycia litery X jest jej wyróżnienie w nazwie jako samodzielnego, symbolicznego znaku (X-Man, OSX, X-Factor). W drugim wariancie użyjemy jej w formie sufiksów i prefiksów. Przy czym częstsze są sufiksy, a wśród nich najpopularniejsze to –EX, –AX i w dalszej kolejności –UX, –IX, –OX. Również na gruncie języka polskiego zachodzą podobne prawidłowości. Jaki wniosek możemy wyciągnąć z tych trendów?

Na pewno taki, że marki, które chcą dodać sobie tajemniczości, charyzmy, ponadprzeciętności, wyjątkowości, cech mitycznych, niezwykłych, czasami niewiarygodnych, ale intrygujących powinny zastosować dwudziestą czwartą literę alfabetu łacińskiego. Ona naprawdę działa na wyobraźnię. Ma w sobie wpisany rozgłos, rozpoznawalność, popularność. W namingu jest na pewno „topową celebrytką”. Jest reklamą siebie i marki. Pamiętajmy o tym.

Podobne artykuły:

Wymienione wyżej sufiksy, prefiksy z pewnością dodają nazwie szlachetności, posmaku czegoś klasycznego, wiecznego, wzorcowego. Ich łacińskie brzmienie wyzwala mimochodem skojarzenia tego rodzaju. Zwróćmy uwagę, że pozwalają one tworzyć nazwy krótkie, góra dwusylabowe, łatwe do zapamiętania, wymówienia, wyraziste. Choć uwaga! Na gruncie polszczyzny cieszą się już złą sławą.

Język polski nie lubi sufiksu –EX

Nie od dziś wiadomo, że nazwy z sufiksem –EX są odbierane jako niegustowne. Lub mówiąc wprost kiczowate, przaśne, trącące myszką. Przyjmowane są z politowaniem przez statystycznych Kowalskich oraz specjalistów od nazewnictwa. Jako namingowy relikt właściwie przeszły już do historii.

Ich zła sława prawdopodobnie wynika ze zbiegu kilku czynników. Czasu, w jakim się pojawiły w dużej ilości, charakteru firm nimi oznaczonych, pobrzmiewających w nich aspiracji oraz rozczarowania, jakiego były źródłem. Po kolei. W latach dziewięćdziesiątych, gdy polska gospodarka przeżywała szok transformacyjny, a polskie firmy chciały dorównać zachodnim odpowiednikom, mieliśmy do czynienia z niezwykłą modą na nazwy z sufiksem –EX. W założeniu miały one brzmieć światowo, wpisywać się w aspiracje, marzenia. Niestety rzadko spełniały rozbudzone oczekiwania. Zrodziło to falę rozczarowania.

Inną kwestią, czysto namingową, było także niefortunne tworzenie nazw. Sufiks –EX, sam w sobie, nie jest ani dobry ani zły. Może być z powodzeniem używany do tworzenia skutecznych, dobrze brzmiących nazw, które nie będą budzić negatywnych reakcji. Jest jeden warunek, nie może on być dodawany do tematów wyrazów typowo polskich. W szczególności takich, które oznaczają przedmioty, zjawiska pospolite. Rodzi to bowiem zrozumiałą sprzeczność. Pospolite znaczenie słowa w połączeniu z końcówką przeczącą temu znaczeniu lub w najlepszym wypadku „tylko” go dowartościowującą będzie budzić śmieszność. Będzie skutkować powstaniem nazewniczych koszmarków. Jest jeszcze jeden problem, który warto mieć na uwadze.

Wszystko jest względne

Wyobraźcie sobie taką sytuację. Słyszycie nazwę Trumex po raz pierwszy. Ktoś dopowiada, że to nazwa hiszpańskiej firmy dystrybucyjnej i konsultingowej. Jak brzmi dla Was ta nazwa? Właściwie normalnie, prawda? Nie jest specjalnie przykra dla ucha, nie budzi negatywnych skojarzeń, no może pobrzmiewa w niej coś niepokojącego. Czy brzmi śmiesznie, groteskowo, kiczowato? Raczej nie. I nie jest to w takiej sytuacji odosobniona reakcja.

A teraz druga sytuacja. Ktoś wymawia nazwę Trumex, tym razem jednak dodaje, że to polska firma z branży funeralnej. Brzmi dziwnie, prawda? Od razu przypisujemy ją do niechlubnej kategorii – polskie nazwy firm godne pożałowania. Ewentualnie wyrażamy oburzenie na tak nieadekwatną do branży nazwę. Zdaniem wielu osób producent trumien powinien wykazać się większym taktem. Trumex – trumna – pogrzeb – żałoba. Otóż to. Problem nie leży w samej nazwie (zgoda, umiarkowanie udanej), ale raczej w odbiorcach nazwy, w ich nazewniczych oczekiwaniach, kompetencjach i nawykach. Przywykliśmy już negatywnie oceniać nazwy z sufiksem –EX. Nie do końca słusznie.

Agencja Klikmii Radosław Zieliński