Trafne słowa sprzedają

Trafne słowa sprzedają nf.pl

Nikt nie ma wątpliwości, że Internet dowartościował treści graficzne, fotograficzne, video. Jednocześnie jednak podniósł wartość słów i fraz – biznesową wartość liczoną w złotówkach.

To ciągle przez słowa oferenci stają się widzialni dla osób i firm poszukujących ich produktów. Z pożądania szybkiego i nieprzyzwoicie taniego kojarzenia oferentów oraz osób i firm poszukujących ich produktów wyrósł przemysł wyszukiwarkowy, z Google na czele.

I pomyśleć, że przemysł ten jeszcze 15. lat temu nie miał prawie żadnego rynkowego znaczenia. Podobno, kiedy założyciele Google (1998) – Larry Page i Sergey Brin – szukali nabywcy na swoją technologię wyszukiwania, od dyrektora generalnego jednego z ważnych portali usłyszeli: "Naszych użytkowników nie obchodzi wyszukiwanie".

I choć dziś coraz bardziej wyszukiwarki otwierają się także na treści pozasłowne, to właściwie dobrane i wyeksponowane słowa i frazy, a użyte choćby w treściach na stronach WWW i w tytułach WWW (a także w nazwach domen, adresach URL, opisach) czy w opisach produktów e-commerce, wciąż są kluczowe w internetowym uwidocznianiu firm i ich ofert.

Wyszukiwarki wciąż kochają słowa

Słowa, ich odpowiednio mocne i dyskretne wyeksponowanie oraz długości tekstów, w których występują, wciąż służą do: poprawy sieciowej lokalizacji stron WWW, e-sklepów oraz skutecznego zwrócenia i przywiązania uwagi potencjalnych klientów.

O ile na przykład produkty sprzedawane w klasyczny sposób zwracają uwagę nabywców miedzy innymi przez specjalne sposoby uwidocznienia w przestrzeni sprzedażowej, opakowania i wsparcie sprzedawców, o tyle w e-sklepie uwagę internautów przyciągają wpierw trafne, dobrze użyte słowa i frazy. A chyba nikomu nie trzeba udowadniać, że widzialność, skupienie i zatrzymanie uwagi to już pierwszy stopień do wzbudzenia zainteresowania kupnem.

Słowa celne sprzyjają e-biznesowi

I pomyśleć, że wystarczy tak niewiele. Użyć tylko tych samych słów i fraz, które przychodzą do głowy internautom szukającym naszych produktów czy naszych usług. A zatem nie pozostaje nic innego, odgadnąć przy pomocy jakich słów i fraz internauci wyszukują takich firm i produktów jak nasze. To problem trafności doboru słów kluczowych, problem wsłuchiwania się w mowę naszych klientów. W gruncie rzeczy to odwieczny problem sprzedawców.

Pewien przykład na czasie

Weźmy za przykład frazę kostiumy kąpielowe. Właśnie jesteśmy w jednym ze szczytowych miesięcy zakupowego zainteresowania nimi.( Szczyt ten trwa, jak wiadomo, od kwietnia do końca lipca). A zatem czy zajmując się internetową obecnością naszej firmy sprzedającej stroje  kąpielowe powinniśmy postawić na „kostiumy kąpielowe” czy raczej na „stroje kąpielowe”, a może na obie frazy, a może jeszcze na inne powiązane z nimi?

Stroje kąpielowe i kostiumy kąpielowe to frazy bliskoznaczne, w życiu codziennym różnica między nimi jest dla większości osób niezauważalna, używamy ich więc czasami wymiennie. A jednak w Sieci dochodzi do głosu różnica między obiema frazami i stopniując ich używanie czy używając zamiennie, powinniśmy robić z pełną świadomością konsekwencji dla naszego biznesu.

Wystarczy tylko przyjrzeć się statystykom używania obu fraz zanotowanym przez Google (www.google.com/trends), by przekonać się, że dużo częściej w nagłówkach wiadomości publikowanych w Sieci pisze się o strojach kąpielowych niż kostiumach.

Google podaje statystyki obecności konkurencyjnych słów i fraz w nagłówkach wiadomości

Google Google

Źródło: www.google.com/trends

Choć jest pewien wyjątek – w Łódzkim na przykład w ogóle nie pisze się o strojach kąpielowych, a o kostiumach. A zatem problemu doboru słów trafnych nie da się rozwiązać w pełni poprawnie, nie myśląc o pewnych słownikowych preferencjach szczególnych, na przykład regionalnych.

Google podpowiada jak rozkłada się zainteresowanie słowami i frazami konkurencyjnymi w poszczególnych regionach 

Google Google
Źródło: www.google.com/trends

Co wynika z pierwszego Googlowego podglądu fraz konkurencyjnych: stroje i kostiumy kąpielowe? Po pierwsze otrzymujemy informację, że istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że nasi klienci (no może z wyjątkiem Łodzi i okolicy) częściej będą poszukiwać strojów kąpielowych niż kostiumów i że częściej nasza konkurencja będzie „pozycjonować się” na tę pierwszą wiodącą frazę. Choć trzeba założyć, że część przyjmie strategię utożsamiania swojej e-obecności z obiema frazami - jedną przywołując na przykład w tytule strony, drugą w jej opisie, a w treściach obu fraz będzie używać wymiennie. Co w tym przypadku jest całkiem naturalne i nawet stylistycznie pożądane. Gorzej (ale tylko w oczach polonistów!), gdy dwie wiodące frazy pisane są inaczej i używa się ich w bezpośredniej bliskości, jak na przykład modny ostatnio: content marketing i kontent marketing.

A może frazy z długiego ogona

By skupić uwagę osób zainteresowanych w „sposób szczególny” albo uniknąć porażki konkurencji z silniejszymi, często używa się dłuższych czy niszowych fraz i słów, zwanych frazami z długiego ogona. Oczywiście sam termin nawiązuje do starej już ekonomii niszy Chrisa Andersona, autora książki Długi ogon. Ekonomia przyszłości – każdy konsument ma swój głos (pol. wyd.2008). Teoria tej ekonomii mówi, że sprzedaż on-line doprowadziła do sytuacji, że całkowita sprzedaż produktów niszowych stanowi w istocie dużo większy rynek niż sprzedaż „przebojów rynkowych”.

Słowa i frazy z długiego ogona są mniej wyszukiwane, ale za to przez internautów o ściślej sprecyzowanych potrzebach. Podobno 70 % wszystkich zapytań stanowią właśnie frazy z długiego ogona. W naszym plażowym przykładzie takimi frazami mogłyby być na przykład: „stroje kąpielowe jednoczęściowe” czy „ekskluzywne stroje kąpielowe jednoczęściowe” albo „stroje kąpielowe jednoczęściowe push up”. Wstępną listę takich fraz powiada sama Google po wpisaniu do paska wyszukiwania słowa kluczowego.

Google podpowiada frazy z długiego ogona

Google Google

Google Google

Jak dobrać trafne słowa i oszacować ich konkurencyjność

Najlepiej przyjąć metodę krzyżowania różnych technik i narzędzi: od intuicji począwszy, przez metody wywiadu wśród bliskich czy w grupie docelowej, podglądając konkurencję, czy używając różnych płatnych lub bezpłatnych narzędzi, dostępnych on-line. Jednym z poręczniejszych i bezpłatnych narzędzi jest rzecz jasna Planer Słów Kluczowych Google Adwords. Szacuje on prawdopodobieństwo wyszukiwania zadanych słów i fraz w Google. Co prawda z założenia ma wspierać wycenę słów kluczowych na potrzeby płatnych kampanii reklamowych, ale z powodzeniem można go używać także w przedreklamowych czy pozareklamowych strategiach. Najszybciej konkurencyjność słów kluczowych i fraz można wstępnie ocenić, wpisując je w wyszukiwarkę Google i sprawdzając zwróconą ilość linków naturalnych i sponsorowanych. Im więcej, tym rzecz jasna, są bardziej konkurencyjne.

Info-Office Anna Tytkowska