Trener (nie)wypalony

Trener (nie)wypalony 080780 - sxc.hu

Wyczerpanie, nieustające poirytowanie, kiepski nastrój, trudności z koncentracją, drobne, ale powtarzające się dolegliwości (bóle głowy, problemy żołądkowe, kłopoty ze snem itp.) to w pracy trenera niemal standard.

Dlatego tak trudno dostrzec kiedy kończy się normalny, codzienny stres a zaczyna długoterminowe wypalenie zawodowe.

Według specjalistów wypalenie zawodowe dotyczy przede wszystkim osób pracujących z ludźmi. Ludzie to emocje, nieprzewidywalne zachowania, trudności z kontrolą pozwalającą wykonać swoją pracę na możliwie najlepszym poziomie.

Podobne artykuły:

Niby drobiazgi a jednak pewnego dnia zdajesz sobie sprawę, że stoisz przed grupą, której nie lubisz i nie chcesz polubić. Marzysz o tym żeby jak najszybciej skończyć zajęcia. A każde kolejne szkolenie – nawet jego perspektywa – sprawia, że ciężko wzdychasz i krzywisz się. To najwyższy czas by się zatrzymać i zastanowić… nad sobą. Nad swoim stanem psychofizycznym, motywacją, sytuacją, planami na przyszłość.

Profesor Christina Maslach, osoba zajmująca się zagadnieniem wypalenia zawodowego od wielu lat, jako główne przyczyny pojawiania się tego syndromu wymienia:

  • Nadmiar zadań i brak kontroli nad nimi.
  • Bycie niewystarczająco docenianym i poczucie niesprawiedliwości.
  • Nieprzyjazną atmosfera pracy oraz brak wsparcia ze strony współpracowników i przełożonych.
  • Konflikt wartości między osobistym punktem widzenia a wymaganiami zewnętrznymi.

Ze względu na ten spis wydaje się, że wypalenie zawodowe zagraża przede wszystkim trenerom wewnętrznym, na stałe związanym z organizacją. Freelancerzy mają zwykle nieco więcej swobody w doborze zadań i klientów a zatem mogą łatwiej unikać sytuacji, które są dla nich szczególnie trudne. Z drugiej strony rynek jest niełatwy a kompromisy dla wielu wręcz niezbędne…

Trochę obserwacji

Pracowałam z bardzo wieloma trenerami wewnętrznymi, w różnych organizacjach. Sama jestem trenerem (niezależnym „wolnym strzelcem”, prowadzącym własną firmę) od kilkunastu lat a od pewnego czasu także mentorem młodszych stażem kolegów i koleżanek. Przytoczę tu zatem kilka znanych mi z bliska przykładów sytuacji, które, powtarzając się wielokrotnie i długoterminowo, wpływają na pojawianie się wypalenia zawodowego.

Krzysiek, trener wewnętrzny w dużej organizacji finansowej

Funkcja trenera była dla niego awansem. Wydawało się, że przełożeni doceniają jego fachowość. Okazało się jednak, że został „wrzucony na głęboką wodę” – kazano mu przekazywać wiedzę bez przygotowania trenerskiego i obarczono nadmierną odpowiedzialnością. Dostał kilka dni na przygotowanie się i wysłano go „w trasę”. Oczekiwano, że po jednodniowym szkoleniu merytorycznym przeprowadzonym przez Krzyśka wszyscy uczestnicy będą sprawnie posługiwać się nową wiedzą (doskonale wiemy, że to nieosiągalne…). Szefowie szkolonych osób do niego właśnie mieli pretensję jeśli ktoś z ich podwładnych popełnił błąd. Proszeni o wsparcie przełożeni twierdzili, że „jakoś sobie poradzi” i „przecież chciał to robić”. Po kilku miesiącach Krzysiek poczuł się raczej „wsadzony na minę” niż awansowany. Odświeżył cv, zmienił pracę. Organizacja straciła dobrego, zaangażowanego eksperta. Ale Krzysiek przytomnie uchronił się przed wypaleniem.

Podobne artykuły:

Basia, trenerka wewnętrzna w firmie ubezpieczeniowej

Zawsze chciała szkolić. Kiedy ją spotkałam była skrajnie wyczerpana i przekonana, że nie nadaje się do tej roboty. Poznałyśmy się na prowadzonym przeze mnie szkoleniu trenerskim. Widziałam jak pracuje, jak wykonuje poszczególne ćwiczenia. Nie zgadzałam się z jej opinią więc zaczęłam dopytywać co się dzieje. Po kilku minutach rozmowy dowiedziałam się, że Basia prowadzi całodniowe szkolenia, dla ok. 20-osobowych grup, przez… 18-20 dni w miesiącu! W wielu wypadkach poza rodzinnym miastem. Jako pierwsze zaczęło jej odmawiać posłuszeństwa gardło. Jasne! – żaden nauczyciel nie prowadzi lekcji przez 40 godzin tygodniowo! To był sygnał, że należy zwrócić się do przełożonych z propozycją zmiany zakresu obowiązków i trybu pracy trenerskiej…

Marek, przyjęty do firmy produkcyjnej na stanowisko trenera

Jego kompetencje i wcześniejsze doświadczenie zawodowe umożliwiały prowadzenie szkoleń z kilku istotnych obszarów tematycznych: komunikacji, sprzedaży, organizacji własnego czasu pracy itp. Jednak pracodawca uznał, że skoro ma „trenera wewnętrznego” to ten powinien prowadzić wszystkie szkolenia. Najbardziej frustrujące były dla Marka zajęcia z zarządzania dla kadry kierowniczej. Sam nigdy nie był menedżerem i jego współpracownicy wiedzieli o tym. Dodatkowo szefowie nie chcieli otwarcie dzielić się z nim swoimi bolączkami, obawiając się, że informacje te dotrą do zarządu - zasada „poufności” na szkoleniach prowadzonych przez trenerów wewnętrznych często nie jest traktowana poważnie i bywa, że przełożeni oczekują szczegółowych, indywidualnych informacji a trener udziela ich, bojąc się utraty pracy. Marek „obudził się” kiedy wylądował w szpitalu z poważnymi problemami gastrologicznymi…

Inne przykłady? – proszę bardzo. Zlecenie dla trenera „nasi handlowcy mają nauczyć się skutecznego odbierania klientów konkurencji”; „materiał filmowy ze szkolenia ma być potem przekazany (nieobecnym na zajęciach) przełożonym uczestników”, „skuteczność trenera oceniona będzie na podstawie wyników sprzedaży (na mocno zwalniającym w kryzysie rynku)”. Konflikt wartości i poczucie niesprawiedliwości gwarantowane…

Podobne artykuły:

Czy „freelancer” ma łatwiej? Może… W gruncie rzeczy zależy to nie tylko od fachowości trenera lecz także od sytuacji ekonomicznej (niestety szkolenia bywają „wycinane” z budżetu jako pierwsze), od osobistej sytuacji finansowej trenera (liczebność rodziny, zarobki partnera / współmałżonka, kredyty), konkurencji na rynku itp.

I na tym drugim etapie łatwiej nam stawiać warunki. Sama kiedyś powiedziałam klientowi, że gdybym była głodna to może bym się zgodziła. Na szczęście nie jestem a jego prośba jest totalnie sprzeczna z moim systemem wartości i przekonaniem o idei szkoleń (na szczęście klient zaakceptował mój punkt widzenia, poparty naturalnie argumentami merytorycznymi). I sądzę, że taka jest prawda – dopóki jesteśmy w stanie utrzymać się na godnym poziomie łatwiej nam zadbać o higienę pracy (zarówno organizacyjnie jak i w kontekście wartości) i trzymać się z dala od zagrożenia wypaleniem zawodowym. Z drugiej strony „wypalony” trener nie utrzyma ani siebie ani bliskich. Warto o tym pamiętać.

Przydatne podpowiedzi

A jeśli pamiętamy to co dalej? Wspomniana już prof. Christina Maslach oraz jeden z jej współpracowników, prof. Michael Leiter dają kilka prostych – ale nie zawsze łatwych do zastosowania – porad: zadbaj o wystarczającą ilość snu, wykonuj w miarę regularnie ćwiczenia fizyczne, utrzymuj zdrową dietę (wielu trenerów znajduje czas na jedzenie raz dziennie!), działaj w tempie pozwalającym na odpowiednie przygotowanie się do pracy i jej wykonanie, pamiętaj o swoich celach długoterminowych – koncentruj się na ich osiągnięciu. Od siebie dodałabym jeszcze: nagradzaj się za dobrze wykonaną pracę bo klienci i przełożeni nie zawsze o tym pamiętają. A przecież taszczymy ten „kaganek oświaty” także dla własnej satysfakcji.

Imiona trenerów zostały zmienione.

Agnieszka M. Staroń