Twoja własna TV na YouTube

Twoja własna TV na YouTube Google

YouTube to gigant dostarczający darmowe narzędzia multimedialne, który jest zdecydowanie poza zasięgiem konkurencji.

Wspominałem o tym podczas wiosennego webinarium o dystrybucji wideo w sieci. Zgodnie z badaniem eBiz MBA, YouTube co miesiąc odwiedza miliard użytkowników!

Większość z nasz kojarzy ten amerykański serwis głównie z filmików odtwarzanych na życzenie, ale od jakiegoś czasu istnieje również możliwość nadawania na żywo. A co za tym idzie – jesteśmy już o krok od profesjonalnej telewizji internetowej. Ile to kosztuje? Póki co – podobnie jak inne usługi YouTube – również livestreaming jest bezpłatny, ale na konkretnych warunkach:

    • standardowy odtwarzacz jest brandowany logo YouTube
    • można umieścić transmisję jako iframe na własnej stronie
    • można korzystać z systemu komentarzy
    • całość jest podpięta pod dosyć dokładne statystyki oparte o Google Analytics

…czyli całkiem podobnie, jak w przypadku standardowych treści odtwarzanych z serwera na żądanie. Ci, którzy już korzystają z YouTube z pewnością łatwo się przyzwyczają i polubią nowe możliwości.

Mam narzędzie… i co dalej?

Nie żyjemy oczywiście w świecie na tyle zautomatyzowanym, że sam fakt dostępu do technologii transmisji na żywo sprawi, że będą one chętnie wykorzystywane i – co na firmy najważniejsze – skuteczne z punktu widzenia założonych celów marketingowych. YouTube daje darmowe narzędzie, ale najważniejsze jest co i w jaki sposób chcemy transmitować. Wiedza o tym, że transmitować można nie jest niczym niezwykłym. A mimo to nie trafiamy na każdym kroku na inspirujące i ciekawe transmisje, które przyciągną setki widzów. Dlaczego?

W dalszym ciągu brakuje nam czegoś. W pierwszym wrażeniu można powiedzieć, że liczy się dobry pomysł. To prawda, ale – jak mówi startupowe porzekadło: „pomysł jest warty złotówkę plus VAT”. Niejeden dobry pomysł nigdy nie zyskał uznania widzów lub nawet szansy, na realizację pilotażową w ramach proof of concept.

Dopiero do kilkunastu lat uczymy się życia w multimedialnym świecie. To z jednej strony cała epoka (od pierwszych procesorów AMD, które komputeryzowały polskie blokowiska, przez internet z modemu, po dzisiejsze smartfony…), z drugiej – za mało, aby opanować wszystkie niezbędne kompetencje w tym zakresie.

O ile produkcja filmików czy wideoblogi na potrzeby prywatne nie budzi zastrzeżeń, tak do osiągnięcia celów założonych przez firmę trzeba już wykorzystać wiedzę i doświadczenie specjalistów. To przede wszystkim inwestycja czasu, które nie można tracić na wyważanie otwartych drzwi. W Polsce nie widać tego jeszcze aż tak bardzo, ale w Stanach Zjednoczonych wiele firm wraca do rozwiązań opartych o multimedialną komunikację na żywo. Powrót następuje po kilku latach rozczarowań i błędów popełnionych w działaniu na własną rękę. Jest jednak konieczny, bo nie da się uciec od multimediów.

„Nie ma sensu robić jednorazowych webinariów” – wspomina jeden z dyrektorów marketingu i popiera swoją opinię liczbami. Dziś to wie, ale dwa lata temu tego nie wiedział.

Co potrzeba?

Realizacja własnej telewizji na żywo, to nie tylko wiedza o samej produkcji, choć z pewnością warto postawić na sprawdzone rozwiązania i technologię. W końcu walczymy o efekt świeżości. Każdy marketer wie, jak trudno dziś kogoś zaskoczyć czymś niezwykłym. Nadawać można za pomocą kamerki internetowej, ale i niewielkiego studio. Ale najważniejsze jest myślenie o tym w kategoriach kampanii, a nie jednorazowego wydarzenia. Mówiłem o tym trochę podczas organizowanego przez nas Power of Video Content Marketing (zapraszam do oglądania).

Sprawdzają się zaplanowane i długofalowe akcje. YouTube daje nam niezwykły zasięg i dostęp do sprawdzonej technologii. Jeśli jednak zastanowicie się, co sprawia, że pewne kanały są popularne, a inne mniej (abstrahując od filmów z kotami), to różnicę robi (nie)powtarzalność. Powtarzalność rozumiana jako systematyczność – regularne publikowanie materiałów. (Nie)powtarzalność jako kreacja o ciągłe zaskakiwanie widzów czymś ciekawym.

Zbudowanie zespołu, który z jednej strony „ogarnia” technologię i zapewnia jakość na poziomie profesjonalnej telewizji, z drugiej – nie jest mu obca kreacja, to na pewno jeden z naszych sukcesów. Dzięki praktycznemu doświadczeniu w marketingu treści gwarantujemy rezultaty, a nie obiecujemy, że zrobimy, co w naszej mocy.

Zapraszam do testów w naszym studio!

Digital Knowledge Village Piotr Maczuga