Tylko 2 procent ojców skorzystało z urlopu rodzicielskiego

Tylko 2 procent ojców skorzystało z urlopu rodzicielskiego www.sxc.hu

Od momentu zmiany przepisów z urlopu rodzicielskiego skorzystało zaledwie 2 proc. ojców – wynika z informacji „Gazety Wyborczej”. Dlaczego tak mało?

Nowe zasady przyznawania półrocznego urlopu rodzicielskiego zostały wprowadzone przez rząd w zeszłym roku. Korzysta z niego coraz więcej rodziców, jak podaje „Gazeta Wyborcza” – w styczniu było na nim 77 tys. osób, w sierpniu już 127,7 tys. Zmiany nie przyniosły jednak zamierzonego rezultatu, ponieważ ich potencjalni beneficjenci, którymi według założeń byli ojcowie, nie chętnie korzystają z przyznanego im prawa. Od momentu wprowadzenia w życie nowych przepisów, z urlopu rodzicielskiego skorzystało 126 tys. matek i zaledwie 1,7 tys. ojców. Dlaczego tak się dzieje?

Wina stereotypów

Demografowie przyczyn tej sytuacji dopatrują się we wszechobecnych stereotypach. Ich zdaniem winne temu są zarówno matki, jak i ojcowie. Eksperci podkreślają, że kobiety nadal traktują mężczyzn jako nieodpowiedzialne osoby, z którymi nie mogą zostawić dziecka ze względu na jego bezpieczeństwo. Zauważają także, że wielu mężczyzn wciąż utożsamia konieczność pozostania w domu i opieki nad dzieckiem z chęcią pozbawienia ich męskości.

Pracodawcy nie przyjaźni ojcom

Prof. Irena E. Kotowska, demograf z warszawskiej SGH w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” podkreśliła, że w wielu przypadkach powodem małego zainteresowania wśród ojców urlopem rodzicielskim mogą być problemy stwarzane przez pracodawców. Wielu z nich wciąż uważa, że po pojawieniu się dziecka w rodzinie to matka powinna przerwać pracę i zająć się jego opieką. Odmówienie pracownikowi skorzystania z urlopu rodzicielskiego jest niezgodne z prawem, w związku z czym pracodawcy stosują inne metody, aby zniechęcić do tego młodych ojców. Często spotykanym rozwiązaniem jest sugerowanie pracownikowi, że wzięcie takiego urlopu będzie źle widziane w firmie i odbije się na jego karierze.

Ministerstwo nie widzi problemu

Jak sugeruje prof. Kotowska, rozwiązaniem tego problemu mogłoby być zarezerwowanie części okresu urlopu rodzicielskiego wyłącznie dla mężczyzn. W momencie, gdy kobiety nie mogłyby z niego skorzystać, ojcowie mieliby dodatkowy argument przed swoim pracodawcą.

Podane dane nie robią wrażenia na Ministerstwu Pracy i Polityki Społecznej, ponieważ nie zamierza ono zmieniać przepisów. Jak czytamy w gazecie, chwali urlopy rodzicielskie i przypisuje im większą liczbę urodzeń dzieci. Jak wynika z danych GUS, od stycznia do lipca urodziło się 219,3 tys. dzieci. Jest to o 2,3 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Według prof. Kotowskiej nie jest to znacząca różnica, a pod koniec roku może okazać się, że statystyki będą takie same, jak rok wcześniej. Aby ocenić wspływ zmiany przepisów na przyrost naturalny, potrzeba znacznie dłuższego okresu.

Redakcja