Ufaj, ale sprawdzaj

Ufaj, ale sprawdzaj Photo credit: Chris Smith/Out of Chicago / Foter

Z pomocą programów posiadających funkcję kontroli rodzicielskiej możemy w prosty sposób kontrolować treści, jakie nasze dziecko otrzymuje w kontakcie z Internetem. W przypadku najmłodszych, takie działanie jest niezbędne.

Kiedy zaczynałem swoją przygodę z programami ochrony, uważałem, że moduł kontroli rodzicielskiej w programach antywirusowych jest niemal zbędny, ot biurokratyczny wymóg dla szkół i przedszkoli, by nasze dzieci uważały na lekcjach informatyki, zamiast przeglądać portale społecznościowe lub erotykę. Ale przed czym powinniśmy ich chronić? Ich przed nami, czy ich przed nimi samymi? Patrząc na zachowanie młodzieży nie raz myślałem o stworzeniu programu chroniącego dorosłych przed światem dzieci.

Kontrola rodzicielska, to program lub moduł, który często wchodzi w skład pakietów antywirusowych albo programów kontroli treści i chroni nasze pociechy przed zdobywaniem niepożądanej wiedzy. Pierwsze co nasuwa się na myśl: „czy istnieje coś takiego, jak niepożądana wiedza”? Czy to możliwe żeby informacje będące w posiadaniu naszego dziecka,  przyczyniłyby się do jego nieprawidłowego rozwoju? Z biologicznego punktu widzenia NIE, jednak żyjemy w świecie bardzo złożonych zasad i relacji, a dynamika społeczna ma ogromny wpływ na nasze życie. Brak kontroli nad dzieckiem w stopniowym poznawaniu zawiłości tych zasad, może przyczynić się do powstawania licznych problemów na etapie burzliwego rozwoju inteligencji emocjonalnej. Wiedza sama w sobie nigdy nie była problemem, lecz jej wykorzystanie bez zrozumienia reguł funkcjonowania w społeczeństwie, może przynieść katastrofalne skutki.

Drugą kwestią, o wiele ważniejszą jest zrozumienie, iż Internet może stanowić niebezpieczeństwo nie tylko jako źródło informacji, które nie są wyselekcjonowane, lecz także jako środek telekomunikacji. Wirtualna przestrzeń, która zawiera pewne aspekty realności i do której wprowadzamy coraz więcej uproszczonych elementów rzeczywistego świata łatwo może przerodzić się z przestrzeni rozrywki w miejsce ucieczki. Prostota w osiąganiu wirtualnych zamierzeń często powoduje bunt i niezadowolenie z efektów tych samych dążeń w prawdziwym życiu, co owocuje przenoszeniem kolejnych sfer życia do sieci. Dla cyfrowych ekstremistów problemy rzeczywistości spiętrzają się, aż realny świat sam w sobie staje się przeszkodą nie do pokonania. Zostaje odsunięty i istnieje już właściwie tylko po to, by opisywać go w Internecie.

Komputer a Hikikomori

Specyficzny stan o jakim właśnie wspomniałem nie jest czymś niespotykanym i nie budzi już takiego zdziwienia jak przed dekadą. To popularna choroba cywilizacyjna. Z roku na rok wydłuża się czas jaki nasze dzieci spędzają przy komputerze: przyczyną jest nie tylko ogólna popularyzacja Internetu, lecz coraz większa presja w kierunku integracji poprzez portale społecznościowe, rosnąca liczba aplikacji i stron rozrywkowych, oraz bogatszy dostęp do różnorodnych źródeł informacji. Wydłużanie się czasu spędzanego przez dzieci przed monitorem możemy tłumaczyć naturalnymi procesami ewolucji kulturowej. Niepokojące jest to, że z tym niebezpiecznym procesem nie potrafią sobie poradzić wysoko rozwinięte państwa, takie jak Japonia i Korea Południowa, a także w niewiele mniejszym stopniu USA.

Syndrom skrajnego wycofania o podłożu psychiczno-emocjonalnym nosi w Japonii odrębną nazwę Hikikomori. Szacuje się że co drugi Japończyk w wieku 20-40 lat w pewnym momencie swojego życia doświadczył Hikikomori. Dotknięte nią osoby unikają bezpośrednich spotkań z ludźmi, nie wychodząc z domu przez wiele tygodni, a czasem nawet przez wiele lat. Choroba jest w pewnych częściach Azji na tyle popularna, że powstały specjalistyczne kliniki, oraz kierunki specjalizacji dla lekarzy zajmujących się jej leczeniem. Praktykowane jest wysyłanie przeszkolonych psychologów występujących w roli negocjatorów, którzy na zlecenie bliskich chorego przychodzą, by przekonać go do wyjścia z pokoju.

Temat uzależnienia od Internetu jest szczególnie aktualny w wakacje. Z badań CBOS wynika, że ponad połowa polskich uczniów spędzi dwa miesiące w domu, z czego znaczna część przed komputerem. By sprawdzić jak kwestia nadużywania Internetu przedstawia się w Polsce, grupie warszawskich uczniów w przedziale wiekowym 8-16 lat, twórcy pakietu zabezpieczeń ArcaVir zadali pytanie „Jak długo potrafisz wytrzymać bez Internetu?”


(kliknij obrazek aby go powiększyć)

Z graficznego obrazu ankiety widać jasno, iż ponad połowa dzieci czuje konieczność skorzystania z Internetu przynajmniej co drugi dzień. Gdyby zestawić ten wynik z badaniami dotyczącymi czasu spędzanego przy komputerze przez Internautów z tej grupy wiekowej, otrzymamy klarowny obraz przeciętnego ucznia, który tylko w czasie 69 dni wakacji statystycznie spędzi przy komputerze non-stop sześć dób, czyli około 140 godzin. To sporo, jednak granica wyznaczająca patologię nie jest jasna i zależy od indywidualnych skłonności każdego dziecka.

Kontrola rodzicielska

Oczywiście nie powinniśmy wpadać w panikę. Internet jest też przecież narzędziem zdobywania wiedzy i rozwoju, narzędziem pomagającym nastolatkom zaoszczędzić sporo czasu, który spędziliby na bieganiu po bibliotekach. Paradoksalnie to wyścig szczurów bywa jedną z przyczyn prowadzących do uzależnienia. Nie dlatego, że skłania do częstszego przebywania przy komputerze, ale dlatego iż presja społeczna może powodować chęć ucieczki, prowadzić do eskapizmu. W dzisiejszym świecie młodzież doświadcza coraz większego nacisku na podążanie wytyczoną ścieżką edukacji i kariery. Drugą przyczyną jest mylenie przez opiekunów zaufania z brakiem ostrożności. Rodzice bagatelizują symptomy choroby swoich dzieci i dostrzegają zmiany emocjonalne dopiero kiedy dziecko znajduje się już na skraju psychologicznej czarnej dziury, skąd nie potrafi uwolnić się z pomocą wyłącznie własnych sił. Poza działaniami podejmowanymi przez dziecko, powinniśmy więc zwracać uwagę na jego stan psychiczny. Wymiernym symptomem wpadania w sidła nałogu nie jest czas spędzany przy komputerze, ale osobiste poczucie winy wynikłe z ucieczki od życia społecznego, które objawia się ukrywaniem ilości tego czasu, nawet jeśli nie jest tak ekscesywny.

Obecnie programy antywirusowe dają możliwość regulowania czasu, jaki nasze dziecko może spędzić w sieci. Pozytywnym aspektem takiego ograniczania jest zmuszenie go do dokonania wyboru działań w wirtualnym świecie i skutecznego uświadomienia mu konieczności powrotu do rzeczywistości. Najzdrowszymi decyzjami będą te prowadzące do życia poza siecią.

Z pomocą programów posiadających funkcję kontroli rodzicielskiej możemy w prosty sposób kontrolować treści, jakie nasze dziecko otrzymuje w kontakcie z Internetem. W przypadku najmłodszych, takie działanie jest niezbędne. Jeśli chodzi o młodzież skuteczniejsza okazuje się technika „ufaj, ale sprawdzaj”, czyli przynajmniej sporadyczne kontrolowanie stron na jakie wchodzi nastolatek. Nie powinniśmy robić siebie wyrzutów z powodu takiej inwigilacji, gdyż typu działanie pozwoli nam poznać jego zainteresowania - być może również zrozumieć problemy i niektóre z dążeń. Całokształt wychowania składa się przecież z rzeczy małych. Jeśli spojrzymy na wielkie efekty rzeczy małych na każdym kroku upewnimy się... że rzeczy małe nie istnieją.

Podobne artykuły:

Paweł Paszkiewicz ArcaBit Sp. z o.o.