Witaj w świecie konsumentów potworów

Witaj w świecie konsumentów potworów sxc.hu

Jakiego potwora? Tak, tak. Twój klient jest twoim potworem. A ty musisz go ujarzmić. Ale najpierw musisz odnaleźć go w sobie i w sobie samym zwalczyć lęk przed nim. Bo przecież ty sama, marketerka albo sprzedawczyni, też jesteś klientką.

Tym samym coraz bardziej wchodzi w buty markingu, będąc czymś na kształt zdradzieckiego marketera, pracującego jednocześnie dla konkurujących ze sobą producentów. Modele biznesowe handlu ulegają dramatycznemu przeobrażeniu, co pociąga za sobą zasadnicze zmiany również w sposobie funkcjonowania działów sprzedaży i działów marketingu. Powoli zacierają się granice między marketingiem i sprzedażą, między hurtem i detalem, między sprzedażą bezpośrednią i pośrednią. Ba, zaburzeniu ulega nawet pojęcie konkurencji, gdyż kumulacja kilku marek w jednym ognisku marketingowo-sprzedażowym może oddziaływać korzystnie na sprzedaż każdej z nich.

Świat staje na głowie. Kompletny mętlik

Nie wiadomo, kto przyjaciel, a kto wróg. W takiej sytuacji kluczową potrzebą staje się obecność godnego zaufania kompetentnego przewodnika, który poprowadzi nas przez meandry rynku i pozwoli szybko i sprawnie dokonać właściwego zakupu. Z punktu widzenia klienta istotne jest, aby był to ktoś miły, kompetentny i stale dostępny. Wbrew pozorom jego niezależność staje się sprawą drugorzędną. W końcu ta osoba – niezależnie od tego, kto ją formalnie zatrudnia i czy jest marketerem czy dealerem – umie odpowiedzieć kompetentnie na pytania na temat wielu produktów kilku marek. Zachłanny, niecierpliwy i totalnie mobilny klient przyszłości potrzebować będzie w tym całym internetowym chaosie zwykłego ludzkiego głosu, któremu będzie mógł zaufać. Bo człowieka na razie niczym nie da się zastąpić. Żadnym automatem ani awatarem. Potwór chce, by dostrzeżono w nim mimo wszystko człowieka, a nie tylko klienta czy konsumenta. Chce zostać ujarzmiony przez ludzką istotę. Jest chory na kupowanie i potrzebuje terapeuty, który pozwoli mu zapanować nad neurotycznym przymusem kontrolowania wszystkiego i powie: jeśli możesz, zdaj się na mnie; gwarantuję ci, że dokonasz może nie najlepszego zakupu na całym świecie, ale w każdym razie solidnego i wystarczająco dobrego. „Good enough” to jedno z centralnych pojęć naszych czasów. Ale to już temat na całkiem inną opowieść.

Marketing w Praktyce Jan Hartman