Wszyscy otrzymujemy dar od losu, ale nieliczni potrafią z niego skorzystać

Wszyscy otrzymujemy dar od losu, ale nieliczni potrafią z niego skorzystać nf.pl

Wszyscy rodzimy się jednakowi. Dostajemy od losu dar, czyli możliwość tworzenia, kreowania rzeczywistości. Niestety, jesteśmy zbyt leniwi i za bardzo wpatrzeni w siebie, co rodzi różne problemy.

Jesteśmy ciągle skonfliktowani i nastawieni na branie, nie zaś na dawanie oraz prawdziwe współuczestniczenie. W swojej postawie jesteśmy roszczeniowi i pretensjonalni. Wymagamy „czegoś” od życia i jesteśmy przekonani, że wszystko nam się należy. Chcemy tylko dostawać, brać – samemu nie dając nic w zamian. Notorycznie czegoś żądamy. Ale przecież jest inaczej – życie daje nam wybory. Całą gamę kolorów fantastycznych możliwości.

Profesjonalizm wymaga czasu

Możemy rysować i malować, korzystając z tej obszernej palety, która umożliwia proces tworzenia. Mamy szansę być w jakiejś historii, w samym środku – w epicentrum jej kształtowania. Jednak żart w stosunku do nas samych, jak też wynikający z owego żartu cynizm przywołany (często nieświadomie i bezwiednie) przez innych, powoduje zbliżenie się do katastrofy naszej utopi. Wiara w doskonałość, samouwielbienie  doprowadzają nas do ostracyzmu. Sami siebie wykluczamy. I właśnie wtedy, w najbardziej spektakularny sposób żerują i wysysają z nas wszelkie wartościowe soki wszyscy ci tak zwani gorsi. Paradoksalnie – pozwalamy im na to. Oczekująca na działanie „granica” zatrzymuje ten niepojęty idealizm w momencie, gdy naprawdę jesteśmy lepsi i ciekawsi. Dopiero wtedy, kiedy wypełniamy i wciąż doskonalimy pełen warsztat umiejętności, możemy wyeliminować stojące przed nami zagrożenia ze strony innych. Tylko determinacja, praca nad sobą wykluczają następstwa niepożądanych zdarzeń. Wówczas wszelkie ułomności zastępuje profesjonalizm, który wymaga czasu. Ten czas to praca nad sobą.

Nikt nie jest idealny od razu

Jesteśmy tylko ludźmi. Składamy się z sukcesów i porażek. Nie jesteśmy doskonali (chociaż chcemy być tak postrzegani). Ważne, byśmy szukali rozwiązań, filozofii idealizmu, kontrapunktów. Czasem własne zadufanie i niczym nie udokumentowana wiara w swoje siły doprowadza do przewidywalnej oraz nieuchronnej porażki. Prezentacja złych poglądów i chęć udowodnienia innym, że jesteśmy w stanie władać losem podwładnych, może okazać się naszą największą zmorą. Nie musi tak być i nie powinno. Nigdy. Bo niby z jakiego powodu? Moje pytanie zmierza ku zasadnym odpowiedziom: po co, w jakim celu i dlaczego pozwalamy na złe zarządzanie zespołem? Logika i emocje są sensem wszystkiego - są jego podstawą.

Logika wyznacza ważne kryteria naszych zachowań

Emocje to łamią, kierują się czuciem tego, co nieodgadnione. Logika jest służebnicą emocji i odwrotnie. Nie możemy i nie powinniśmy o tym zapominać. Ten rodzaj spójności jest i pozostaje jednym z fundamentów dobrego zarządzania. Nie da się pominąć logiki i emocji. Logika jest i zawsze pozostanie matematyczna. Emocje uwypuklają wszelkie fundamenty spraw niedefiniowalnych. Logika oblicza, a emocje wielokrotnie dewaluują obliczenia. Powstaje sensowne pytanie: gdzie jest diametralna i właściwa skala dobrych rozwiązań? Niestety, nie ma takiej skali. Nie ma jej i nigdy nie będzie. Wszystko sprowadza się do tej niezwykle wysublimowanej granicy rozsądku pomiędzy wyborem nad logiką a emocjami. Ustawieniem i zastosowaniem właściwego balansu, który w wielu przypadkach także pozostaje ryzykiem. Dostrzeżenie tego, czego inni nie widzą. Wszystko jest ściśle związane z kwestią pojawiających się nieoczekiwanych i zupełnie nieprzewidywalnych przypadków. To wielka sztuka umieć rozwiązywać dylematy uwzględniające istniejący relatywizm. Ponieważ kompletny brak komunikacji jest największym źródłem wszelkich niepowodzeń. Zła, nieprawidłowa komunikacja doprowadza do odejścia wielu znakomitych ludzi. Warto się zatrzymać w pędzie swoich zdarzeń, by zobaczyć stojących w rzędach wielu cudownych ludzi.

Błędy odciskają piętno

Kiedy byłem młodym człowiekiem, kierowały mną poglądy nie mające nic wspólnego z logiką, a już na pewno z ustabilizowaną emocją. Popełniałem błędy, które odcisnęły znaczące piętno. Warto pamiętać w takiej sytuacji, by za wszelką cenę nie upierać się przy swoim, tylko uwzględnić racje tych, którzy nas widzą i oceniają. Nie musi to w żadnym wypadku stać w sprzeczności z naszym ego. Mój brak dystansu do siebie w tamtym czasie powodował i mnożył konflikty z tymi, którzy mną zarządzali. Efekt był fatalny - niczego nie budowałem, a jedynie niszczyłem to, co mogło być istotną wartością samą w sobie. Przywołując wspomnienia mogę z całą pewnością powiedzieć, że wtedy przegrałem. To jedna z najbardziej skomplikowanych procedur, która jest bezpośrednio związana z relacją z ludźmi. A to sprawa najtrudniejsza. Odwołuję się do samego siebie, bo wiem, jakie to ważne. Przefiltrowałem to na samym sobie i z pełną świadomością mogę polecać cząstkę swoich doświadczeń innym, by nie popełniali błędów, a jedynie skierowali swoje postępowanie w kierunku zwycięstwa. Dziś (mam taką nadzieję) zwyciężyłem, wygrałem i przynajmniej wiem i czuję na czym to wszystko polega. Jestem z tego dumny, jednocześnie nie zapominając o tym, że w życiu musi towarzyszyć nam zawsze prostota, skromność i pokora. Chcę patrzeć na sukces innych i cieszyć się z zadowolonych oraz pełnych szczęścia ludzi.

Dobre zarządzanie w firmie

Na całym świecie poruszana jest kwestia związana ze sposobem dobrego i sensownego prowadzenia zespołów. Powstają programy telewizyjne, gdzie pokazuje się szefów i ich style prowadzenia firm. W księgarniach dosłownie uginają się półki pod ciężarem książek na ten temat, a autorzy w różnego rodzaju mediach prześcigają się w doradztwie i przekonywaniu, że to właśnie ich teoria oraz wypracowane techniki są tymi najlepszymi. I pewnie wielu z nich ma rację, za co bardzo ich szanuję i cenię. Sprawa wydaje się być fantastyczna i co więcej, jak się okazuje - całkowicie rozwiązywalna. Jest w tym wszystkim jeszcze druga strona medalu, niestety ta gorsza. Jak twierdzi wielu autorów, wystarczy tylko dobrze pokierować „magiczną pałeczką mocy” i wszystko będzie dobrze. Niezbędną pomocą okazuje się między innymi: zgłębianie całej „alchemii umysłu” i sięganie do „potęgi podświadomości”, wraz z cudownymi aparatami mocy wypracowanymi przez NLP oraz przez inne znakomite „uzdrowienia”. Wyposażeni w te apanaże bez problemu powinniśmy podążać i przedostawać się przez wszystkie arkana świata biznesu, jak też osobiste związki, które w bezpośredni sposób są związane z zarządzaniem.

Zobaczmy, to co jest, czyli po prostu prawdę

Przyglądam się temu zjawisku od lat, poruszam owy temat w trakcie wielu moich szkoleń, seminariów, wykładów czy spotkań. Pytam, ponieważ dostrzegam w opowieściach moich rozmówców poważny problem w umiejętnym zarządzaniu. Najbardziej katastrofalne w tym wszystkim jest to, że w najbardziej szczerych rozmowach dowiaduję się o tym, jak owi szefowie, kierownicy itd. sobie z tym nie radzą. Zatem problem wcale nie wydaje się jednostkowy. I okazuje się, że nie jest wcale taki prosty, jak mógłby się wydawać w sensie jego rozwiązania w realnej rzeczywistości. Co więcej, dla wielu ten rodzaj zagadnienia staje się tematem „tabu”, ponieważ sobie z nim nie radzą.
Wolą ten temat ukryć przed swoim zespołem, niż pokazać bezradność, co w konsekwencji i tak doprowadza do dramatycznego efektu, czyli porażki. Po wielokroć zderzam się z permanentną teorią, która nie znajduje wspólnej idei w zetknięciu z praktyką. Teoria w wielu przypadkach wcale nie przekłada się na działania praktyczne i nie ma nic wspólnego z jego realnością.

BUSINESS STUDIO GROUP Artur Sokołowski ARTUR SOKOŁOWSKI