Wymiary marki - sztuka namingu

Wymiary marki - sztuka namingu materiał PR

Świetnie zaprojektowany produkt/usługa? Wbrew pozorom nie jest ich tak mało. Lubisz z czegoś korzystać, cenisz, odczuwasz przyjemność, obcując z przedmiotem codziennego użytku? Myślisz, że aplikacja wyprzedza Twoje myślenie? To właśnie to

Nie jestem trendwatcherem, daleko mi w tej materii do Zuzy Skalskiej, która potrafi zauważyć niedostrzegalne. Wiem jednak, z jakim produktem jest mi po drodze, z jakich rozwiązań mobilnych korzystam na co dzień, a na pytanie o polecenie konkretnego rozwiązania, ulubionej kawiarni, modelu samochodu czy telefonu, mam w głowie listę tych sprawdzonych, którymi chętnie się dzielę.

Czy ktoś z nas piętnaście lat temu pomyślałby, że na ekranie telefonu będzie wykonywał ruchy palcem wskazującym albo kciukiem? Pierwsza zawsze pojawia się myśl i słowo „możliwe”. Doskonale, że ludzie szukają i próbują. Jeżeli jednak pomysł zaczyna przybierać realne kształty, pora na jego zmaterializowanie.

Od czego zacząć?

Projektowanie marki to nie jednorazowy wybryk czy kumulacja przypadkowych działań. Jest to proces, który posiadać musi odpowiednią strukturę, aby wszystko zadziałało tak, jak należy. Świadomość przedsiębiorstw oraz instytucji nieustannie rośnie. Jeszcze kilka lat temu nowo powstałe firmy przybierały dziwne nazwy, okraszone znakiem graficznym, zaprojektowanym na szybko przez dziecko czy kuzyna właściciela. Wiele się od tamtego czasu zmieniło. Zrobiliśmy milowy krok w fajną, barwną stronę z napisem „oryginalność”. Wystarczy się rozejrzeć, żeby dostrzec, że dookoła coraz więcej jest dobrze nazwanych przedsiębiorstw i oferowanych przez nie produktów. Częściej niż dekadę temu to nie przypadek rządzi światem, a przemyślana strategia funkcjonowania w przestrzeni biznesowej.

Początków marki szukać należy zawsze w nazwie i znaku graficznym (proces namingu i brandingu). Tutaj zaczyna się spektakularny sukces lub totalna porażka przedsięwzięcia. Dlatego też nazwa powinna determinować dalsze działania – sposób komunikacji, identyfikację wizualną, kończąc na kontaktach z klientami czy obsłudze posprzedażnej. Wszystkie te elementy muszą ze sobą współgrać niczym puzzle. Jeżeli jeden z nich nie będzie pasował, obraz naszej firmy zniekształci się. Owszem, będzie wiadomo, kim jesteśmy, z jakich składamy się elementów. Coś jednak zacznie zgrzytać, a w czasach tak ogromnej konkurencji, nie możemy sobie pozwolić na błędy. Szczególnie te, które popełniamy na własne życzenie.

Podobnie jak w przypadku procesów związanych z service designem, nie powinniśmy rezygnować z żadnego kroku w drodze do celu, którym jest rozpoznawalna, przynosząca profity nie tylko wizerunkowe, ale i finansowe, marka. Owszem, można prowadzić biznes dla idei, dla wyższych celów. Zawsze jednak na samym końcu, a dla niektórych już na początku pojawiają się pieniądze.

Proces, który nie ma końca

Projektowanie marki nie kończy się w momencie stworzenia nazwy, sloganu, corporate identity oraz strony internetowej. Wtedy wszystko się tak naprawdę zaczyna. Ileż to razy zdarza się, że komunikacja pędzi swoją drogą, a jakość świadczenia usług czy produktów, podąża w zupełnie odwrotnym kierunku? Komunikujemy, że jesteśmy rzetelni, bądźmy tacy. W przekazie nacisk kładziemy na kreatywność? Bez niej się nie obędzie w dalszym działaniu.

Szczerość pomaga w nawiązaniu długotrwałych kontaktów biznesowych. Warto przy okazji postawić na jeden-dwa wyróżniki, które pozwolą nam zdobyć przewagę rynkową. Może to być oczywiście cena albo jakość. Poszukajmy jednak głębiej, znajdźmy to, czego Klienci tak naprawdę oczekują. Szukajmy insightów i nie bójmy się wokół nich budować naszego brandu. Marka to przecież styl życia, filozofia czy sposób myślenia. Często towarzyszy im poczucie wspólnoty, przynależności do lepszego, elitarnego świata. Celem do wykreowania tych nieuchwytnych na pozór wartości, są namacalne i wymierne działania. 

Każdy element wizerunku: nazwa, claim, logo, identyfikacja wizualna, strona internetowa, reklama, materiały drukowane, komunikacja, składa się na obraz, który projektuje się w głowie potencjalnego odbiorcy naszej oferty. Zadbajmy o to, aby pokrywał się on z rzeczywistością. Stworzenie marki zawsze jest wyzwaniem. Naprawdę warto je podjąć.

Studio Brandingowe KARAT-e Krzysztof Koczorowski