Wypaleni w urzędzie

Wypaleni w urzędzie Image courtesy of by imagerymajestic/FreeDigitalPhotos.net

Najbardziej narażone na wypalenie są te grupy zawodowe, których praca polega na rozwiązywaniu problemów innych ludzi. A do takich należy zawód urzędnika.

Dużo mówi się ostatnio o syndromie wypalenia zawodowego, j ego przyczynach a przede wszystkim skutkach zarówno dla pracownika jak i dla organizacji. Najczęściej temat ten poruszany jest w kontekście problemów dużych korporacji, wyścigu szczurów, kwestii pracoholizmu i nadmiernych oczekiwań firmy. Okazuje się jednak, że najbardziej narażone na wypalenie są te grupy zawodowe, których praca polega na rozwiązywaniu problemów innych ludzi. A do takich należy zawód urzędnika.

Zacznijmy od definicji...

Po raz pierwszy pojęcie wypalenia zawodowego zostało zdefiniowane przez Herberta Freudenbergera w 1927 roku jako "krańcowy stan wyczerpania spowodowany nadmiernym zapotrzebowaniem na energię i wszelkie zasoby, jakimi dysponuje człowiek" . Z czasem pojawiły się bardziej precyzyjne określenia jak: "Zespół fizycznego i emocjonalnego wyczerpania, którego rezultatem jest rozwój negatywnej samooceny i negatywnego nastawienia do pracy oraz spadek zainteresowania problemami innych" (Christine Maslach) "Stan fizycznego, emocjonalnego i umysłowego wyczerpania spowodowany przez długotrwałe angażowanie się w sytuacje emocjonalnie obciążające"(Elliot Aronson).

Trudno jest znaleźć jedną wspólną definicję. Wraz z rozwojem rynku pracy nauka znajduje coraz więcej przypadków, które można zakwalifikować jako wypalenie zawodowe. Wszystkie jednak definicje, na które się natknęłam, uwzględniają element pracy z ludźmi, załatwiania ich spraw i rozwiązywania problemów, które w konsekwencji prowadzą do wyczerpania emocjonalnego i fizycznego. Ostateczną fazę stanowi przedmiotowe traktowanie innych jak również deprecjonowanie własnej wartości. Stąd też badania nad zjawiskiem wypalenia zawodowego prowadzone są głównie wśród takich zawodów jak pielęgniarki, nauczyciele, wojskowi, pracownicy służb publicznych itp.

Wypalenie zawodowe to długotrwały proces a nie chwilowe załamanie.

Najłatwiej wypalają się "zapaleńcy", czyli ludzie, którzy z wielkim entuzjazmem podchodzą do pracy i nowych zadań.

Etapy

Na początku są pełni energii, entuzjazmu, chcą zmieniać, budować...(faza 1 - ENTUZJAZM).

Z czasem okazuje się, że nie wszyscy ten entuzjazm doceniają. Pojawiają się np. petenci, którzy pomimo naszej dobrej woli i zaangażowania są niezadowoleni i narzekają, procedury utrudniające lub czasem uniemożliwiające realizacje celu w zaplanowany sposób lub w ogóle.... Wkrada się codzienna monotonia, ograniczenia przepisami, poczucie braku wpływu pomimo chęci pomocy i działania. Pojawia się myśl "po co się więc angażować.." wzrasta napięcie nerwowe, poczucie zniechęcenia i zmęczenia. Z czasem rodzi się poczucie bycia "ofiarą" (nie mam na nic wpływu) i tego, że "wszystko jest na mojej głowie". Może towarzyszyć mu również brak wiary we własne możliwości (faza 2 - STAGNACJA).

Trzeci etap to faza frustracji. Zaczynamy obwiniać innych za to, jak się czujemy i traktować ich jako potencjalne zagrożenie. Wkładamy wszystkich petentów "do jednego worka" , postrzegamy jako tych, którzy ciągle od nas czegoś chcą, natrętów i generalnie "bandę ..." (faza 3 - FRUSTRACJA).

Efektem tego jest to, co stanowi istotę wypalenia zawodowego, mianowicie chroniczne znieczulenie na cudze problemy, przedmiotowe traktowanie ludzi i ogólna obojętność. Możemy również nabrać przekonania, że inni też nie liczą się z naszymi potrzebami, permanentnie nas wykorzystują i traktują jak rzeczy (faza 4 - APATIA).

Beata Dyraga HOMO CREATORE Centrum Doradztwa i Szkoleń