Zarządzanie jakością - teoria i praktyka. Sukces Japończyków i TQM

Zarządzanie jakością - teoria i praktyka. Sukces Japończyków i TQM stock.xchng

Czy japoński system zarządzania, i które z jego składników, można przenieść do naszych przedsiębiorstw?

Skąd wziął się cud gospodarczy Japonii? Dlaczego Japończycy zrobili tak duży postęp, jakiego nie udało się uzyskać innym krajom? Czy ich sukces był spowodowany jakimiś ponadprzeciętnymi zdolnościami? To pytania, które zadaje sobie wielu prezesów europejskich i amerykańskich przedsiębiorstw. Japońskie firmy stały się bowiem pewnego rodzaju ideałem, a ich droga do sukcesu jest postrzegana w kategoriach legendy lub wręcz mitu.

Wiele przedsiębiorstw, także w Polsce, zatrudnia japońskich specjalistów, aby wdrożyć system zarządzania gwarantujący powodzenie na rynku. Niestety takie proste przenoszenie metod między krajami o zupełnie innych uwarunkowaniach prawnych i kulturowych nie jest najlepszym sposobem. Spróbujmy wiec zastanowić się, na czym polega japoński system zarządzania i jakie jego składniki można by przenieść do naszych przedsiębiorstw.

Mówiąc o japońskim stylu czy systemie zarządzania, popełnia się pewne nadużycie, ponieważ on tak naprawdę nie jest japoński. Został ‘importowany" ze Stanów Zjednoczonych, a następnie dostosowany do specyficznych warunków kulturowych istniejących w Kraju Kwitnącej Wiśni. Musimy także pamiętać, że ten system jest daleki od ideału:
wymaga bardzo wytężonej pracy w zamian za stosunkowo niskie pensje (Japonia ma jedne z najwyższych w świecie podatków), praktycznie nie przewiduje zatrudniania kobiet (a jeśli już to tymczasowo), większości pracowników nie gwarantuje się odpowiednich warunków socjalnych... Mimo to sprawnie działa i wielu dyrektorów uważa go za ideał.

Podobne artykuły:



W hierarchii ważności przedsiębiorstwa japońskie stawiają człowieka przed techniką, przed wynikami, a czasem nawet przed zyskami. Japończycy wychodzą bowiem ze słusznego założenia, że żadne przedsiębiorstwo nie może być lepsze niż pracujący w nim ludzie. Przecież organizacja to ludzie wyposażeni w narzędzia, nie odwrotnie! Tak wiec pracownicy tworzą zespół współpracujący dla osiągnięcia wspólnego celu.

Nie są traktowani instrumentalnie - jako zasób, który można wynająć lub zwolnić zależnie od potrzeb. Inny jest także stosunek pracowników do kierownictwa - to pracownik jest odpowiedzialny za współprace z kierownikiem. Dzięki temu może uzyskać dużą samodzielność, otrzymuje zadania wykorzystujące w pełni jego umiejętności, dostaje możliwość podnoszenia kwalifikacji. Wie także, że jego pomysły i sugestie zawsze będą brane pod uwagę, a jeśli zostaną odrzucone, to po dogłębnym rozpatrzeniu.

W japońskich przedsiębiorstwach każdy pracownik ma szanse awansu. Pracownicy są przez wiele lat, czasem całe życie, związani z jedną firma. Jeżeli okazuje się, że pracownik się wyróżnia i posiada odpowiednie zdolności, może awansować na stanowisko kierownicze. Dzięki systemowi oceny do najwyższych stanowisk docierają jedynie najlepsi.


Nierzadko zdarza się, że pracownicy fizyczni awansują na wyższe stanowiska kierownicze. Pracownicy mniej zdolni nie awansują, jednakże bardzo rzadko są zwalniani. Fluktuacja liczby zatrudnionych pracowników w Japonii jest minimalna.

Zupełnie odmienny system stosuje się w Europie i Stanach Zjednoczonych. Tutaj kierownikami lub dyrektorami zostają ludzie posiadający ku temu odpowiednie wykształcenie, niekoniecznie związani z firmą. Oba systemy mają swoje zalety. Pracownik związany z przedsiębiorstwem doskonale je zna i umie się w nim poruszać, natomiast osoba z zewnątrz często umie zaproponować nowe, lepsze rozwiązania, które zwiększą efektywność.
Stałość zatrudnienia i"zaprogramowana" ścieżka awansów pozwala jednak uzyskać większą stabilność organizacji, a to pozwala na stały wzrost.

Jak już wspomniano bardzo duży nacisk kładzie się w Japonii na stosunki międzyludzkie. Współpraca nie kończy się na wyjściu z pracy. W czasie prywatnym pracownicy często spotykają się, wspólnie wypoczywają, prowadza nieformalne dyskusje na tematy firmowych projektów. Powiemy o tym więcej przy okazji omawiania metody kół jakości.

Grupa Wydawnicza HELION SA Onepress.pl

Dalej

x

7 komentarzy

Nie udało się dodać komentarza, spróbuj ponownie za chwilę

Komentarz powinien być dłuższy niż 5 znaków

Prosze wprowadzić prawidłowy adres e-mail

Nick powinien być dłuższy niż 4 znaki

  • Peter Lomax Peter Lomax

    Przeczytaliśmy. Cóż powiedzieć? Autor na pewno nie był w Japonii. Tekst to raczej powielanie mitów niż rzeczywistość. Dobra rada dla autora. Jeśli chce się już pisać o czymś, warto przekonać się naocznie jak wygląda to "coś". Dotknąć, polizać, poczuć zapach. Nie przelotnie. Trwale. TQM to piękny temat. Szkoda, że tak po prostu "zlinczowany". Internet to nie Japonia. Szkoda, że nie zajrzano do bibliotek amerykańskich czy porozmawiano z ludźmi, którzy pracują z tym tematem. Żak także, że opuszczono ciekawy niezwykle okres lat 60-tych w USA, gdzie związki USA a Japonią w zakresie zarządzania wykreowały całkiem ciekawe pomysły. Ach, młodzież! Marnujecie swój tylko czas....

    2014-11-22 18:27:31

    Oceniono 0 razy

    Odpisz na ten komentarz

    • Jerzy Jerzy

      Nie chcę poddawać ocenie zasadności stawianych tu tez - zbyt mało wiem na ten temat, ale źle, że tezy te, komentujący, tak słabo uzasadnia, tym bardziej, że krytyki sobie nie żałuje.

      2015-05-30 22:51:38

      Oceniono 0 razy

      x

      Odpisz na ten komentarz

  • Gość Gość

    Witam. czy mogłabym się dowiedzieć, kiedy napisano ten artykuł?

    2006-12-03 22:16:31

    Oceniono 0 razy

    x

    Odpisz na ten komentarz

  • Gość Gość

    wczoraj

    2010-04-14 16:27:27

    Oceniono 0 razy

    x

    Odpisz na ten komentarz

  • Gość Gość

    wczoraj

    2010-04-14 16:27:32

    Oceniono 0 razy

    x

    Odpisz na ten komentarz

  • Mati Mati

    S. Wawak, zarządzanie jakością - teoria i praktyka, 2002, wyd. one pess.

    2011-09-24 13:50:34

    Oceniono 0 razy

    x

    Odpisz na ten komentarz

  • Polecam film Polecam film

    "spisek żarówkowy".Denność już dawno dotarła do Japonii.Chyba już lepiej kupować na Białorusi.

    2013-02-24 20:40:48

    Oceniono 1 razy

    1
    x

    Odpisz na ten komentarz