ZUS odmówił kobiecie wypłaty zasiłku macierzyńskiego

ZUS odmówił kobiecie wypłaty zasiłku macierzyńskiego www.sxc.hu

Pani Marta przyjęła na wychowanie dziewczynkę. Rok później wystąpiła do ZUS o wypłatę zasiłku macierzyńskiego. ZUS odmówił.

Gazeta Wyborcza opisuje historię kobiety, która przez ZUS została z kilkuletnim dzieckiem bez pieniędzy. Urzędnicy uznali, że nic jej się nie należy. Żeby uzasadnić swoje stanowisko, wymyślili własną interpretację przepisów.

Historia pani Marty zaczyna się w momencie, gdy przyjęła z domu dziecka na wychowanie Kasię (imię zmienione). W lipcu 2012 r. sąd uznał, że pani Marta będzie dla dziecka rodziną zastępczą. Rok później kobieta wystąpiła do ZUS o wypłatę zasiłku macierzyńskiego (chodziło o blisko 2 tys. zł miesięcznie). ZUS (I Oddział w Łodzi) odmówił. Stwierdził, że pani Marta powinna wziąć urlop macierzyński "niezwłocznie" po przyjęciu dziecka na wychowanie, a nie dopiero rok od decyzji sądu.

Urlop na warunkach urlopu macierzyńskiego, o jaki wystąpiła - według przepisów kodeksu pracy (art. 183 par. 1) - można wykorzystać do siódmego roku życia dziecka. Kasia w momencie składania wniosku miała pięć lat. ZUS to nie przekonało.

ZUS powołuje się na resort pracy: "Zgodnie ze stanowiskiem Ministerstwa Pracy celem urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego jest stworzenie stabilnych warunków do budowania więzi rodzinnych i urlop ten powinien być wykorzystany niezwłocznie po spełnieniu przez pracownika przesłanek nabycia prawa do tego urlopu. Udzielenie pracownikowi urlopu po upływie znacznego okresu od przyjęcia dziecka na wychowanie jest bezprzedmiotowe".

"Gazeta Wyborcza" zapytała Ministerstwo Pracy, czy rzeczywiście wydało takie stanowisko. I co to znaczy, że urlop trzeba wziąć niezwłocznie? Czy podobnie jak ZUS uznaje, że rok po przyjęciu na wychowanie dziecka urlop macierzyński nic nie da matce i dziecku?

Ministerstwo potwierdziło, że jest za tym, aby z urlopu korzystać od razu, gdy jest to możliwe, bowiem "celem urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego powinno być zapewnienie pracownikowi możliwości wspólnego spędzania czasu z dzieckiem bezpośrednio po jego przyjęciu". Ale jednocześnie resort dodaje, że w przypadku pani Marty nie było podstaw prawnych do odmówienia jej urlopu.

Czy nie ma tu sprzeczności? Nie ma, bo ministerstwo wyjaśnia, że w sądzie nie można się powoływać na jego opinie: "Niejednokrotnie podkreślaliśmy w pismach kierowanych do innych organów bądź osób fizycznych, iż prezentowane przez departament prawa pracy opinie oraz przekazywane informacje nie mają charakteru wiążącego dla stron stosunku pracy, sądów i organów kontrolnych".

18 listopada 2013 r. pani Marta wygrała sprawę w Sądzie Rejonowym w Łodzi. Sąd stwierdził, że ZUS nie miał prawa odmówić jej zasiłku, ponieważ w kodeksie pracy nie ma ani słowa o tym, od kiedy powinno się rozpocząć wykorzystywanie urlopu. W połowie stycznia 2014 r. pani Marta dostała zasiłek macierzyński wraz z wyrównaniem. 

red